Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 3 z 977
dwadzieścia podciągnięć palcy (pompowanie materaca), tyle samo dociśnięć kolana do podłoża - tu pracujesz obiema nogami,
10 zgięć kolana - na leżąco szurasz piętką - zginasz ile możesz ale nie na siłę i tylko chorą nogę tak ćwiczysz i 10 prostowań nogi chorej jak siedzisz - jak masz ją już wyprostowaną to naciągasz palce do siebie
ja jestem w domu i nie pracuję więc staram się tą chorą stopą i nogą ruszać jak najczęściej. mam cel-jak najszybciej wrócić do zdrowia.kurcze nawet rzuciłam palenie przez tą nogę. wiem że to są proste ćwiczenia i wydawać się mogło że banalne ale mi podobno pomogły z ciasta (jak określił moją nogę rehab) przejść na jako taki wygląd nogi....poza tym widzę że kąt zgięcia jest większy.poza tym ją smaruję aescinem w żelu, a że mam kiepskie krążenie to prysznic robie przemienny - ciepło zimno
Dzięki, zacznę od razu. Bo przez długi weekend człowiek całkiem odpuści jakikolwiek ruch i poprzestanie na tych poduszkach ...
Na zajęciach w przychodni siedząc jeżdżę na wrotce, u mnie to jest zaledwie 10 cm do przodu i 10 cm do tyłu), albo roluję na drewnianych rolkach (wygląda to jak stare drewniane liczydło), albo też siedząc dosuwam jak najbliżej krzesła ile się da nogę zgiętą w kolanie, ale dociskając całą stopę do podłogi. Jeśli podnosi mi się wtedy pięta, to mam dociskac ręką kolano, żeby jednak postawić całą stopę na podłożu. Ponoć to ważne bo stawać na tej nodze będzie można jak stopa będzie równomiernie obciążona, a nie tylko palce albo tylko pięta. Do roboty.
ja mam teraz jechać ze zdjeciem rtg do tego rehabilitanta-on mówił coś już o obciążaniu ostatnio ale stwierdził że to temat na dłuższą rozmowę i dopiero po wizycie u lekarza. a tymczasem lekarz zero tematu w kwestii ewentualnej rehabilitacji. więc korzystam z doświadczenia ludzi z formum. np. maczek jest my hero
a jak tam ta Twoja skóra na stopie?z moją jest też problem.nie staje się na tej nodze i ta skóra się samoistnie nie wyciera, naskórek się nawarstwia i jest strasznie zrogowaciały. jeżeli jej dokładnie nie wysuszę (stopy) to robią się jakieś odparzenia.straszne.
ja też mam mniejszą wrażliwość na pięcie, wogóle to czucie jest takie...ograniczone.jak dotykam to mam wrażenie cierpnięcia nogi, mrowienia,ale wydaję mi się że to jest właśnie kwestia tego krążenia, które nie jest właściwe podczas dłuższego unieruchomienia.
Ty to przynajmniej zaczynasz chodzić - mi jakoś nie jest jeszcze to dane..ale to dopiero 1,5 mc od operacji.ważne że podobno te moje kości się zrastają.ale zdjęcie rtg nadal mi się nie podoba.mówiliście z Anitą o tej szczelinie.to jest to co pozostało po rozłupaniu kości żeby wsadzić gwóźdź?
współczuje.trudno mi sobie to wyobrazić..ja trafiłam na wieczorny dyżur do szpitala o koszmarnej reputacji.kolesie stwierdzili że to jest tak poważne złamanie że oni są za ciency.więc wyciąg.jakby nie to, to od razu bym stamtąd zwiała.wiedzieli chłopaki jak mnie zatrzymać...i jeszcze gość zrobił mi zamiast 2 dziurek 3 bo źle "wcelował".- jak się wbijał impoującym wiertłem. 3 dni czekałam na lekarza.ale pieloęgniarki i reszta towarzystwa okazała się ok. lekarz operował mnie dobry.przynajmniej z tego co mówią o nim inni.operacja się podobno udała i wszyscy są happy. szkoda że nie ja...ale nie chce się użalać nad sobą.i tak wiem że miałam dużo szcześcia. co do tych Waszych odłamów to ja nie mam chyba nic takiego i na dobrą sprawę mało się orientuję w tym. ale maczek pisał że podono nie zawsze to można ścisnąć.ja się pytałam też kolesie który asystuje przy takich operacjach co nasze, o strzałkę - dlaczego ona jest taka niczym nie dociskana - ale to podobno trzeba by było pół kolana rozwalać. kurcze jak to mało człowiek wie okazuje sie właśnie w takich chwilach=jak samemu sie jest królikiem doświadczalnym
aaa co do szpiku to się jakoś to samoczynnie wypełnia a jak nie to zostaje niezawodna miednica, która się najszybciej regeneruję.ale nie chcę się za bardzo wymądrzać bo to wiem tyle co popytałam rehabilitantów, asystentów i poczytałam.
nie tylko Ty tego chcesz...ja jestem szczęśliwa jak jest ciepło i mogę posiedzieć z książką na dworzu.aż się boję pomyśleć co będzie z kręgosłupem po tak długim unieruchomieniu, nie wspomnę już o mięśniach.ja nawet nie chciałam zwolnienia, co lekarz przyjął z politowaniem, ale z drugiej strony z puchnącą stopką było by cieżko nawet siedzieć. zreszto wolę nie wzbudzać sensacji z tymi kulami w mojej "fabryce"...i odpowiadać wciąż na to samo pytanie - co się stało.
pytasz ile przed nami..może lepiej że tego nie wiemy.co nas nie zabije to nas wzmocni i trzeba myśleć pozytywnie.każdy dzień przecież idzie ku...zrostowi.jak czytam te nasze posty to złość i niemoc zawsze idzie w parze z nadzieją że w końcu się doczekamy pozytywu.ktoś powiedział - ten czas unieruchomienia to przecież tylko kropla w morzu naszego życia...brzmi dość patetycznie ale przecież to prawda. staniemy w końcu na nogach i pewnie na to forum już nie zajrzymy więcej ;(
hej Polanka...co do Twoich pytań to trudno na nie udzielić odpowiedzi bo każdy z nas ma inne złamania, różnie się zrastamy.jedni mają śrubu inni gips - technika i sposób ćwiczeń też powinien być wskazany przez lekarza albo rehabilitanta oraz dostosowany indywidualnie.
co do leków przeciwbólowych mój prowadzący powiedział że to osłabia zrost więc przestałam brać. po operacji noga mnie bolała ale dało się przeżyć.zaczęło mnie boleć też jak zaczęłam ćwiczyć nogę-najgorszy był pierwszy tydzień potem przeszło. Jak masz takie objawy po swoich lekach to zgłoś to lekarzowi - niech Ci je zmieni.
i Polanka jeszcze jedna rzecz - mi po operacji powiedzieli że z nogą mogę robić co chcę abym na niej nie stawała. o kulach zaczęłam chodzić po 2 dniach od operacji - ale byłam zbyt osłabiona i bardziej chodziłam po ścianach...dopiero po 4-5 dniach już trzymałam pion. Ty chodzisz o kulach?
jak rozmawiałam z rehabilitantem który zajmuje się sportowcami to powiedział że 2 tyg po operacji to nic nie powinnam robić, chodziło mu żeby nie naruszać kolana (?) a dopiero po jakiś 3-4 tyg zacząc ją obciążać. inny rehabilitant stwierdził że od razu powinny być wdrożone ćwiczenia i już wstępnie się z nim umawiałam na przymiarki do miłego spacerku - ale okazało się że nie będę chodzić jeszcze z 1,5 mc i lekarz wykluczył możliwosć jakiegokolwiek obciążania.jak widzisz każdy ma pomysł na chodzenie - tylko szkoda że inny. patrząc na to wszystko wydaje sie że lepiej robić coś z tą nogą aniżeli zostawić ją tak sobie. ja mogę tylko powiedzieć że mam dwa razy szczuplejszą zarówno łydkę jak i udo od zdrowej nogi, bo niestety nieużywane mięśnie zanikają.
u mnie w planach prócz drucików był też gips ale tylko na kostkę i tuż nad nią kawałek (w miejscu pęknięcia piszczeli) - w zależności od tempa zrostu. jednak już odeszli od tego pomysłu. więc w sumie 3 mc unieruchomienia - z kulami, po czym mają dynamizować, czyli wyjmować śrubki