Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 227 z 977
MJ napisał(a):
ale to jest tak latwo mowic nie miec dola... kiedy mnie juz wszystko denerwuje... juz nic mi sie nie chce.. po prostu jakby zycie wyplynelo ze mnie... nie moge wykonywac zadnych cwiczen bo znowu lekarze umiescili mnie na wyciagu i mam nie ruszac noga, wiec za szybko nie zaczne chodzic. zadnych cwiczen tez w tym stanie nie moge robic. Wizyty znajomych tez juz sa denerwujace nie znosze jak ktos uzala sie nade mna a tu kazdy mi wspolczuje itd. Znajomi z ktorymi bylem we Wloszech tez wrocili wczoraj i pierwsze przyszli w odwiedziny.... po prostu masakra. Jakie mieliscie rozrywki na cale dnie lezenia w lozku... jutro moja mama na 5 dni musi jechac do Gdanska do pracy wiec zostane sam... w szpitalu.... i co wtedy robic? juz po prostu wysiadam calkowicie... a jestem pewny ze ze dwa miesiace przebiegna na lezeniu i nic poza tym... MASAKRA!!!
Żyłam świadomością, że niebawem znajdę się w domu i wtedy to z pewnościa będzie lepiej.
No..a potem "spadłam" na ziemię. Leżałam dalej z nogą w górze i nadal nic nie mogłam robić- tak to u mnie było z planami zagospodarowania czasu. Dopiero jak ściągnęłam gips (6,5 tyg) to mogłam zająć się ćwiczeniami. Nadal chodzę o 2 kulach i nadal głównie siedzę w domu. Nadrabiam wszystkie zaległości mailowo- książkowe. Jakby to powiedzieć- każdy musi coś sobie znaleźć. Tobie też się to uda
cynamon napisał(a):
Widzisz albo nasze przypadki są inne albo sposoby leczenia inne. Ja miałam ZAKAZ stawania na nogę przez 3 miesiące. Lekarz przestrzegł mnie że absolutnie to jest podstawa w tego typu złamaniach.adamos93 napisał(a):
jescze przepraszam nie dodalemm do mojej wypowiedzi, że doktor pozwolil mi obciazac noge po 2 tygodniach. Ja sobie to zrobilem przy wyskoku. mam 2 sruby. Nie bylem na żadnym wyciągu jak Ty..
Ja spadłam z niewielkiej wysokości w domu (z taboretu) i strzaskałam nasadę bliższą (wieloodłamowo)no i pękła mi torebka stawowa, ale z tego co lekarze mówią więzadła, rzepka i te wszystkie części kolanowe całe, ale złamanie jest bardzo poważne.
Po zdjęciu gipsu lekarz pozwolił mi dopiero obciążać 50% przez 2 tygodnie a później sukcesywnie zwiększać do 100% po miesiącu. Co do zrostu jest kostnina ale się jeszcze nie uwapnił wiec rehabilitację mam na razie delikatną. Magnetronik, laser, ćwiczenia w odciążeniu i ćwiczenia (ustalone z rehabilitantem na wzmocnienie czworogłowego, głównie izometryczne oraz mobilizacja rzepki). Staw kolanowy prawie się nie zgina ale jest to wynik przykurczonych mięśni po gipsie.
Rehabilitant mówi że gdzieś za miesiąc może osiągniemy 90 do 110 stopni zgięcia (chodzenie po schodach, prowadzenie samochodu, chodzenie bez kul i inne czynności)
Generalnie to ta noga jest bardzo bardzo słaba. No i mam zaburzone krążenie (noga sina jak jest w dole + obrzęk w kolanie spory)
Z tego co ty piszesz i że tak sie czujesz to ja jestem "zadziwona" ale to dobrze bo wyliżesz się szybciej i sprawniej.
Powiedz mi czy ciebie wogóle noga nie boli? (ja przez 1 miesiąc to na przeciwbólowych) Obciążasz 100% w gipsie? Gdzie się leczysz?
Tak w gipsie obciążam 100% ale po jakis 3 tygodniach po operacji. Lecze sie w Warszawie na ul. Niekłańskiej.
strasznie Ci współczuje ;] ale bedzie dobrze. na pewno 🙂
Jest zrost!
Dziś byłam na rtg i mogę obciążać nogę na 30% i jestem przeszczęśliwa z tego powodu! Śmigam sobie po mieszkaniu w tę i z powrotem a w ogóle to mam ochotę skakać!
MJ wyobraź sobie że jesteś przykuty do łóżka, masz dójkę małych dzieci i nagle wszystkich łapie grypa. Piekło-tak było jeszcze 2 tygodnie temu a teraz, miesiąc po operacji i 2 miesiące po wypadku jestem prawie sprawna (hehe).
Blackpanther, kiedy miałaś operację?
Jagna napisał(a):
Jest zrost!
Dziś byłam na rtg i mogę obciążać nogę na 30% i jestem przeszczęśliwa z tego powodu! Śmigam sobie po mieszkaniu w tę i z powrotem a w ogóle to mam ochotę skakać!
MJ wyobraź sobie że jesteś przykuty do łóżka, masz dójkę małych dzieci i nagle wszystkich łapie grypa. Piekło-tak było jeszcze 2 tygodnie temu a teraz, miesiąc po operacji i 2 miesiące po wypadku jestem prawie sprawna (hehe).
Blackpanther, kiedy miałaś operację?
Co do powrotu do domu to najwczesniej za 2 tyg ale to tez nie pewne gdyz raczej nie poradze sobie sam w domu, a rodzice sa na kontraktach i nie moga caly czas ze mna przebywac. tylka pare dni w tyg. Rozumiem ze nie powinienem miec dola i ze jeszcze nie jedno zalamanie przede mna, ale na dzien dzisiejszy jest mi naprawde trudno wyobrazic siebie chodzacego o kulach przez najblizszy rok. Znajomy powiedzial, ze konsultowali moj przypadek z rehabilitantami i bedzie naprawde ciezko wrocic do pelnej sprawnosci przy takich obrazeniach. Wszyscy zgodnie powiedzieli ze co najmniej rok to zajmie w zaleznosci od zrastania a z tym moze byc roznie. Rok najblizszy bedzie totalna masakra.
.....
No a ja cie chciałam pocieszyć 🙁
Myślę, że dół ci minie jak zaczniesz rehabilitację. Ona poprawia humor znacznie.
Jagna
operację miałam ponad 3 miesiące temu.
Zrost pojawił się całkiem niedawno i to w takim tempie jakby chciał nadrobić stracony czas 🙂 Lekarz był bardzo zdziwiony takim nagłym przyspieszeniem. A pojawił się w momencie kiedy zaczełam lekko obciążać nogę (1/3 ciężaru ciała)- czyli całkiem niedawno.
Nie bez znaczenia jest też to, że dużo ćwiczyłam i hartowałam nogę. Teraz jednak mam zakaz zginania grzbietowego stopy bo śruby w stawie blokują go i tylko mogłoby to zaszkodzić.
Niebawem idę "na stół" pozbyć się żelaztwa. Ale mam cykora......
Jagna nie przejmuj sie... mnie teraz dosc trudno pocieszyc i nawet znajomym, ktorzy codziennie przychodza sie to nie udaje... a moze po prostu ja za bardzo sie uzalam nad soba... nie wiem... wiem tylko ze teraz jest mi dosc ciezko... juz nie mam sily nawet lezec... a to przeciez poczatek. Ludzie na pewno niektorzy maja gorzej w sumie nie mam co narzekac bo tylko sprawilem klopot wszystkim, poza tym mam tak roztrzaskana noge ze wszyscy stazysci i lekarze przychodza ja ogladac... Sorry za sarkazm, ale naprawde mam juz dosc.
Pozdrawiam
MJ napisał(a):
[...] Rozumiem ze nie powinienem miec dola i ze jeszcze nie jedno zalamanie przede mna, ale na dzien dzisiejszy jest mi naprawde trudno wyobrazic siebie chodzacego o kulach przez najblizszy rok. [...]
Pisales wczesniej, ze nie lubisz jak znajomi uzalaja sie nad Toba. Nie dziwie sie skoro sam sie nad soba uzalasz. Przestan to robic i pokaz sobie i innym, ze nie jest z Toba tak zle. Teraz moze byc juz tylko lepiej.
Mysl pozytywnie a wszystko bedzie dobrze 🙂 Glowa do gory!
MJ, wyobrażaj sobie, że każdy zjedzony jogurt, żelka i rosół z cielęciny powodują zrost, nawet jeżeli niebawem zaczniesz mieć mdłości na widok rosołu. I że po tym najbliższym czasie, myślę, że 2-3 tygodnie,kiedy kości jeszcze troszkę pracują i się stabilizują, co boli najbardziej - że po tym czasie każdy kolejny dzień będzie lepszy, ucieszy Cię coraz więcej rzeczy i że każdego dnia zobaczysz poprawę.
ja właśnie obchodzę rocznicę, nie mam zrostu, ale chodzę do pracy,jestem w miarę samodzielna na krótkich dystansach, nie muszę prosić o włożenie buta /jednego oczywiście 😉/.
myśl o tym,że będę zdrowa dodaje mi siły, choć raz na jakiś czas dopada mnie dół. a to rok, niby dużo a zobaczysz że zleci.
weź się w garść bo pesymizm zabija zrosty.
maczek napisał(a):
Czlowieku, przestan takie bzdury pisac. Jakie nie jedno zlamanie przed Toba??? Skad w Tobie tyle pesymizmu? To jest Twoje pierwsze i ostatnie zlamanie, i nawet nie probuj sie lamac w przyszlosci! Rok to jest nic w porownaniu do calego zycia, a zobaczysz, ze po tym roku bedziesz bogatszy wewnetrznie i silniejszy psychicznie.MJ napisał(a):
[...] Rozumiem ze nie powinienem miec dola i ze jeszcze nie jedno zalamanie przede mna, ale na dzien dzisiejszy jest mi naprawde trudno wyobrazic siebie chodzacego o kulach przez najblizszy rok. [...]
Pisales wczesniej, ze nie lubisz jak znajomi uzalaja sie nad Toba. Nie dziwie sie skoro sam sie nad soba uzalasz. Przestan to robic i pokaz sobie i innym, ze nie jest z Toba tak zle. Teraz moze byc juz tylko lepiej.
Mysl pozytywnie a wszystko bedzie dobrze 🙂 Glowa do gory!
Ale muszę się z Tobą zgodzić- chłopak MUSI przestać użalać nad sobą! To, że wszyscy zgodnie pocieszają MJ i tak nic nie da bo on chyba nie chce wsparcia....
MJ - każdy z nas ma problemy. Uwierz- czasami są tak wielkie, że nie pisze się o nich na forum. Nie oznacza to jednak, że daje nam to prawo do wiecznego narzekania. Mamy sobie nawzajem pomagać, wspierać się, pocieszać 😉 (a i owszem) ale na litość Boską- nie licytujmy się kto ma gorzej! Pamiętasz smerfy i jednego takiego co wiecznie mówił "nie uuuda się..." No właśnie- on w to wierzył. Coś mi się zdaje, że Ty nie dopuszczasz do siebie innej opcji jak tej, że nad Tobą zebrały się wszystkie nieszczęścia świata...Tak nie wolno i...już!!!
MJ jeśli trochę wypowiedziałam się zbyt...dosadnie i w jakiś sposób uraziłam Cię to trudno- przepraszać nie będę bo robię to w dobrej wierze a taki "kubełek zimnej wody" może Cię zmobilizuje do działania i bardziej optymistycznego spojrzenia na świat.
Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam Cię mocno i trzymam kciuki za poprawę nastawienia i humoru 😉
marchewka napisał(a):
MJ, wyobrażaj sobie, że każdy zjedzony jogurt, żelka i rosół z cielęciny powodują zrost, nawet jeżeli niebawem zaczniesz mieć mdłości na widok rosołu. I że po tym najbliższym czasie, myślę, że 2-3 tygodnie,kiedy kości jeszcze troszkę pracują i się stabilizują, co boli najbardziej - że po tym czasie każdy kolejny dzień będzie lepszy, ucieszy Cię coraz więcej rzeczy i że każdego dnia zobaczysz poprawę.
ja właśnie obchodzę rocznicę, nie mam zrostu, ale chodzę do pracy,jestem w miarę samodzielna na krótkich dystansach, nie muszę prosić o włożenie buta /jednego oczywiście 😉/.
myśl o tym,że będę zdrowa dodaje mi siły, choć raz na jakiś czas dopada mnie dół. a to rok, niby dużo a zobaczysz że zleci.
weź się w garść bo pesymizm zabija zrosty.
Marchewka- zgadzam się w 100% 🙂 Pozdrówki
maczek napisał(a):
Fucktycznie zalamanie, cos nie tak z moim wzrokiem 😉
Witam Cię na forum 😉 Jednak się pojawiłeś hihihi
MJ napisał(a):
Witam tak czytam wasze posty i macie racje za bardzo sie uzalam nad soba.. Macie racje chyba musze sie wziac w garsc. Ostatni rzeczywscie puscily mi troche nerwy i zaczalem narzekac.. chyba nawet nazbyt duzo.. ale dzieki wam humor zaczyna mi powoli wracac.. juz nawet zaczalem zartowac... a to wszystko dzieki wam. Obecnie w szpitalu stalem sie obiektem muzealnym.... 🙂 kazdy chce zobaczyc takie skomplikowane zlamanie.... ale podchodze teraz do tego z usmiechem... dzieki wam. Mam tylko caly czas problem z tym, ze jestem na wyciagu caly czas bez mozliwosci wstawania. Dlugo tak nie bede mogl sie ruszac? Jakbym juz zaczal chodzic to moze byloby lepiej a tak na razie pocieszam sie i wasze komentarze duzo mi daly... dzieki teraz moze bedzie juz lepiej.. mam nadzieje... tylko abym juz mogl zaczac chodzic o kulach...
Tu się znajduje osoby które to samo przeszły ,nie chodzi może o uraz ale fakt uziemienia i zmiany dotychczasowego życia ..a początki są najgorsze ..a ty jesteś w takim właśnie momencie i to moim zdaniem jest usprawiedliwione a nawet wskazane ,koleżanki i koledzy widocznie zapomnieli jak było na początku bo teraz patrzą na to z dystansem ... ale wystarczy poczytać pierwsze posty ,wiec chłopaku głowa do góry 🙂 bo nóżkami jeszcze nie pofiglujesz (smiech>
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
pol27 napisał(a):
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
być może brakuje ci jakiś witamin ,najlepiej kup sobie zestaw forte i zobaczysz jak wtedy będziesz się czul ,moja znajoma miała podobne objawy i okazało się ze brakowało w jej organizmie żelaza i magnesu ,zresztą powiedz lekarzowi on już będzie wiedział czy kierować cie do specjalisty 🙂
pol27 napisał(a):
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
maczek napisał(a):
Odstaw chłopie te wina 😉pol27 napisał(a):
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
Belka napisał(a):
Maczek 🙂 kiedy znajdziesz czas żeby wrzucić te moje fotki na stronę połamańców ,mam nadzieje ze o nich nie zapomniałeś 🙂maczek napisał(a):
Odstaw chłopie te wina 😉pol27 napisał(a):
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
maczek napisał(a):
Belka napisał(a):
maczek napisał(a):
Odstaw chłopie te wina 😉
Maczek 🙂 kiedy znajdziesz czas żeby wrzucić te moje fotki na stronę połamańców ,mam nadzieje ze o nich nie zapomniałeś 🙂
Zapomniałem 😛 Wrzucę w poniedziałek jak nie zapomnę bo dzisiaj wyjeżdżam.
odstaw te wina:P to pamięć ci wróci hahahhhha a tak poważnie to ok,wiem ze jesteś zalatany 🙂 w razie co to ci się znowu przypomnę
MJ napisał(a):
Witam tak czytam wasze posty i macie racje za bardzo sie uzalam nad soba.. Macie racje chyba musze sie wziac w garsc. Ostatni rzeczywscie puscily mi troche nerwy i zaczalem narzekac.. chyba nawet nazbyt duzo.. ale dzieki wam humor zaczyna mi powoli wracac.. juz nawet zaczalem zartowac... a to wszystko dzieki wam. Obecnie w szpitalu stalem sie obiektem muzealnym.... 🙂 kazdy chce zobaczyc takie skomplikowane zlamanie.... ale podchodze teraz do tego z usmiechem... dzieki wam. Mam tylko caly czas problem z tym, ze jestem na wyciagu caly czas bez mozliwosci wstawania. Dlugo tak nie bede mogl sie ruszac? Jakbym juz zaczal chodzic to moze byloby lepiej a tak na razie pocieszam sie i wasze komentarze duzo mi daly... dzieki teraz moze bedzie juz lepiej.. mam nadzieje... tylko abym juz mogl zaczac chodzic o kulach...
Rozumiem Cię doskonale, kiedy po złamaniu leżałam na poboczu drogi czekając na pogotowie, wydawało mi się , że cały mój świat runął, że wszystko ( ???) skończone...Dziś z perspektywy myślę, że wypadek nie zdarzył się bez przyczyny, przed nim żyłam na bardzo wysokich obrotach, moje życie kręciło się w zawrotnym tempie. Kilka miesięcy przymusowego unieruchomienia pozwoliło mi wiele spraw przemyśleć, nabrać do innych dystansu, podjąć decyzje bardzo rzważne. I dziś myślę, że wyszłam na tym bardzo dobrze, moje życie się wyciszyło, a ja robię tylko to - co konieczne i co zawsze chciałam robić, Po prostu wyeliminowałam niepotrzebne. Może więc i Ty MJ z biegiem czasu odnajdziesz pozytywne strony unieruchomienia? I jeszcze jedno, piszesz - rok z głowy. Nie przesadzaj, jasne, że zdarza się tak długa rehabilitacja, ale nie jest to regułą. Ja odstawiłam kule po 3 miesiącach.
pol27 napisał(a):
Hejka wszystkim
mam Pytanie
od jakiegos czasu wiecej niz 6 miesiecy,dopadaja mnie silne zawroty glowy z nienacka i trwaja okolo pare minut ,czuje sie oslabiony,kreci mi sie w glowie ,ide jak pijany ,mam mroczki przed oczami i szczeze mam tego juz dosyc bo zle funkcjonuje.Pytanie dotyczy od czego tomzoe byc? nie biore zadnych lekow.Moze ktos sie spotkal z takim czyms?
Jagna napisał(a):
A ja się załamałam jak zobaczyłam blizny po zdjęciu opatrunku. Przepłakałam cały wieczór. I nie miałam chusteczki. Obsmarkałam całą kanapę. Dla mnie to trauma.
Bliznami nie ma sie co przejmowac 🙂
Witam
od dwóch tygodni zacząłem czytac to forum..bo szukałem wiadomosci....
18 stycznia miałem przyjemnośc złamac kość podudzia prawej nogi- tydzien później operacja i ..mam gwóźdz i 4 śruby.
Jestem juz po zdjeciu szwów i cóz faktycznie można zwariowac najpierw leżąc 2 tygodnie w szpitalu..a teraz w domu. Filmów juz sie nie da oglądac ..ale gram a strategie w internecie wiec jakoś czas sie zabija.
Mam do Was pytanie po jakim czasie od zdjecia szwów moge w pełni cieszyc się kapielą tzn czy moge juz zanurzyc noge w wodzie?
i ile średno mija czasu aby móc wrócić do normalnego stylu życia
pozdrawiam nowy :-}
DE-MODE napisał(a):
Witam
od dwóch tygodni zacząłem czytac to forum..bo szukałem wiadomosci....
18 stycznia miałem przyjemnośc złamac kość podudzia prawej nogi- tydzien później operacja i ..mam gwóźdz i 4 śruby.
Jestem juz po zdjeciu szwów i cóz faktycznie można zwariowac najpierw leżąc 2 tygodnie w szpitalu..a teraz w domu. Filmów juz sie nie da oglądac ..ale gram a strategie w internecie wiec jakoś czas sie zabija.
Mam do Was pytanie po jakim czasie od zdjecia szwów moge w pełni cieszyc się kapielą tzn czy moge juz zanurzyc noge w wodzie?
i ile średno mija czasu aby móc wrócić do normalnego stylu życia
pozdrawiam nowy :-}
U mnie rany po szwach goily sie jakies 2 tygodnie, ale u kazdego to chyba jest indywidualna sprawa. A co do czasu powrotu do normalnego zycia to z tym bywa roznie, nikt Ci dokladnie nie powie ile czasu bedzie to trwalo w Twoim przypadku. Mi zajelo 3 lata.
Pozdrawiam,
maczek