Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 27 z 977
Polanka napisał(a):
No tak , wy macie juz staz na kulach, ja jescze musze nad tym popracowac, hehe
wiesz Ty masz peknieta kostke troszke masz lepiej niz mY POdudzie złamane.Jak lezalem w szpitalu to taki jeden jak mial peknieta kostke lezal na wyciagu z cciezarkiem przez 3 tygodnie.Wiec zapewnie bedziesz miala Spoko/.....
anita napisał(a):
a ja 5 miesięcy i 12 dni
cierpliwości - idaelne piękno (czyt.idealne kostka) musi dojrzeć by pokazać się światu 😉
hej wszystkim, dumnie stwierdzam, że po 9 miesiącach w ostatnią niedzielę wyjęli mi zespolenie po złamaniu piszczeli i strzałki. jedna mała śrubka została w środku jeszcze na jakiś czas, ale przynajmniej jakieś pręty już mi nie wystają z nogi 🙂
Czytając wasze posty życzę wam wszystkim cierpliwości. Na pewno będzie dobrze, niestety w tym cholernym miejscu kość się cholernie długo zrasta. Ja teraz wreszcie zacznę prawdziwą rehabilitację i za jakieś 1-2 miesiące zamierzam wrócić do sportu. oby się już więcej nie łamać. odpukać, splunąć przez ramię. powodzenia!
pol27 napisał(a):
ja chodze z psem na podworko troszke ide o kulach a tak sobie siedze na ławeczce.
to brzmi jakbyś miał 127 lat a nie 27 Pol - ale że jesteś połamańcem to chylę czoła...szczególnie że w towarzystwie czworonoga nie czułabym się pewnie -chyba też z zazdrości że ma o 3 nogi więcej ode mnie
agula napisał(a):
pol27 napisał(a):
ja chodze z psem na podworko troszke ide o kulach a tak sobie siedze na ławeczce.
to brzmi jakbyś miał 127 lat a nie 27 Pol - ale że jesteś połamańcem to chylę czoła...szczególnie że w towarzystwie czworonoga nie czułabym się pewnie -chyba też z zazdrości że ma o 3 nogi więcej ode mnie
hehehe niestety nie ma kto z nim wychodzic wiec staram sie jak moge .,,,,
anita napisał(a):
ty mi agula o pieknie nic nie mów..nie dosć ze krzyży jak w kościele to jeszcze garb centralnie na środku bo odłam mam jak Korel...zresztą zobaczysz jak sie zobaczymy:)
ja wiem że do kościoła Ci śpieszno piękna ale nie przejmuj się - jak się spotkamy to sobie pogramy...w kółko i krzyżyk.
korel napisał(a):
Ja nie mam ochoty go wyrąbywac, albo żeby on mnie wyrąbał. Odpuszcze sobie tym razie rąbanie z tym chirurgiem. Ale wykręcić (znaczy śrubkę) się dam. Może zabieg bedę miał jeszcze w maju, ale mi nie pasi, bo mam pare spraw do zalatwienia. Moze więc przesune na początek czerwca. To wtedy będzie 4 miechy od wypadku.
aja myslałem ze srubeczki i precik zostaje dopiero do wyjecia po 1,5 roku .A wy tu juz srubeczki odkrecacie
Pol nieeee-pręcik alias gwóźdź zostaje ale śrubeczki odkręcają :
a całkowicie
b. przykręcają w inne miejsce
w/w można w różnych wariacjach
agula napisał(a):
Pol nieeee-pręcik alias gwóźdż zostaje ale śrubeczki odkręcają :
a całkowicie
b. przykręcają w inne miejsce
w/w można w różnych wariacjach
anita napisał(a):
agula ty to jestes optymistką jednak:).. mnie przeraza perspektywa kolejnych miesiecy zwłąszcza ze nie wiem nawet ile tych miesiecy jeszzce przesiedze w domu...
wiesz optymistką jestem przy WAS a tak w samotności to jestem przerażona...anita ale nie mów proszę nikomu...