Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 319 z 977
justeena napisał(a):
riviolla napisał(a):
Gocha5 napisał(a):
A mnie się udało w ciągu tygodnia załatwić wizytę w poradni rehabilitacyjnej i w sumie po 1 dniu rozpocząć rehabilitację, ale faktycznie miałam na skierowniu napisane pilne po urazie. Dzisiaj 4 dzień rehabilitacji, po domu już mykam bez kul, ale w drogę jeszcze zabieram jedną do towarzystwa, jakoś pewniej się czuję, choć w trakcie rehabilitacji momentami zapominam, że mam kule. 🙂
U mnie prawie identycznie! Też po tygodniu dostałam rehabilitację bo na cito, a teraz po domu bez kul, a na zewnątrz jedna 🙂
Ja to samo, generalnie bez kul, a na dwór zabieram jedną, nie używam jej, niosę w ręku p prostu na wypadek, gdyby coś 🙂
Załapanie się na zabieg w gabinecie nawet z określeniem "pilne" jest nierealne w moim mieście. Ratuję się przez prywatne placówki. Za to czuję z każdym dniem poprawę. Noga coprawda mocno spuchnięta ale w trakcie ćwiczeń to traci swoją indiańska czerwoną barwę! Nie wolno mi chodzić z jedną kulą lecz czas przejścia na jedną przybliża się a poteeeeeeeem już będzie normalnie (o ile się zrośnie!).
mago69 napisał(a):
kochane babeczki, dziekuje za pocieche,nadal leze w lozku i sie faszeruje pigulamki, a noga nic lepiej.no i na pewno nie bedzie.pisalam na chirurgie urazowa o swoim przypadku, ale zero odpowiedzi, weic pewnikiem musze dzwonic do doktora po skierowanie na erke, bo sama do szpitala nie dotre - mowy nie ma.jutro izba przyjec otwarta od 10 do 14, wiec to juz ostatecznosc z moim dotarciem tam!Dzis tylko od 8 do 9,nie mialam szans dotrzec....a jutro to chyba przed wyprawa wezme podwojna dawke srodkow...aby dotrzec do karetki:)!
Prosimy o wiadomość jak BYŁO. Trzymaj się i jak najmniej bólu Ci życzę.
Polamana Kaska napisał(a):
Mago, wiesz, że nie jestem panikara, ale czytając Twoje posty trochu mi się włos na głowie jeży. Jak piszesz, że nawet paru kroków przejść nie możesz. Poproś gości z erki o nosze albo niech Cie na rękach zaniosą.
Prosimy o wiadomość jak BYŁO. Trzymaj się i jak najmniej bólu Ci życzę.
Hej, też złamałam nogę, jestem już miesiąc po operacji. Miałam nadzieje, że to już będą powoli ściągać, a jak czytam wasze przeżycia to chyba jednak naiwna jestem....
Mam pytanie odnośnie wyciągania śrub, wiem, że gdzieś ktoś to opisywał, ale przewertowałam już z 15 stron i nie mogę znaleźć. Nie wierzę, że oni to tak na żywca, przecież to jest pod skórą i w ogóle. Macie już to za sobą? Opiszcie, proszę 😉
ojacie napisał(a):
Hej, też złamałam nogę, jestem już miesiąc po operacji. Miałam nadzieje, że to już będą powoli ściągać, a jak czytam wasze przeżycia to chyba jednak naiwna jestem....
Mam pytanie odnośnie wyciągania śrub, wiem, że gdzieś ktoś to opisywał, ale przewertowałam już z 15 stron i nie mogę znaleźć. Nie wierzę, że oni to tak na żywca, przecież to jest pod skórą i w ogóle. Macie już to za sobą? Opiszcie, proszę 😉
Ból pooperacyjny był okropny, oczywiście pierwszy tydzień na prochach. Miałam znieczulenie zewnątrzoponowe. Dobę po operacji strasznie bolał mnie kręgosłup, a potem głowa, więc mogłam praktycznie tylko leżeć. No, ale gdzieś w internecie wyczytałam, że to normalne, a im ktoś młodszy tym silniejsze objawy, więc nie przejmowałam się jakoś zbytnio, wycierpiałam i teraz jest w porządku.
Co do nóżki...tak, tak to mój zestaw Gadzeta 🙂
ojacie napisał(a):
Mam trójkostkowe złamanie podudzia prawego, dokładnie, w dwóch miejscach kości stawu i piszczel. Mam blaszkę, 4 śruby i 2 gwoździe, ale jaki to typ dokładnie, musiałabym zapytać. Chodzę właściwie normalnie, bo zamiast szyny gipsowej nabyłam buta ortopedycznego, więc poruszam się bez kuli już właściwie od 2 tyg. Chodzę też na basen a od 22 czerwca zaczynam rehabilitację. Rany pooperacyjne pięknie się goją, tylko martwię się jak mi to będą wyciągać, bo ten zastrzyk w kręgosłup to prawdziwie fatalna sprawa. Was też tak po nim bolała głowa?
Złamania trójkostkowe goi się nie tak źle, ponieważ kości złamane są blisko stawu i od stawu dostaja naczynka krwionośne. Dobre ukrwienie w zroście kosci to podstawa. Nie mam wiedzy, co do tego jak wyjmuje się złom z takiego złamania. Ale co do bólu głowy, to jest to powikłanie ukłucia rdzenia, zwane popunkcyjnym bólem głowy i pojawia się, gdy po nakłuciu wstanie się zbyt wcześnie. Po takim znieczuleniu trzeba leżeć przez 10-12 godz, można się ruszać ale nie nalezy podnosic głowy. Stąd miałaś te bóle pewnie.
Też miałem znieczulenie w kręgosłup, ani głowa ani kręgosłup mnie nie bolał, miałem tylko straszny ból pęcherza a nie mogłem moczu oddać, dopiero zniec zulenie jak puściło.
a noga jak znieczulenie puściło bardziej bolała niż zaraz po złamaniu.
A mam z łamanie kostki bocznej prawej oraz kostki przyśrodkowej prawej.Załozone mam dwie blachy i pięć śrub. Operacja była 10 maja a wieć zaraz miesiąc będzie. Opuchlizny prawie już nie ma. Choć noga w nocy troche boli.
justeena napisał(a):
Po takim znieczuleniu trzeba leżeć przez 10-12 godz, można się ruszać ale nie nalezy podnosic głowy. Stąd miałaś te bóle pewnie.
wyspiarz i jakie masz rokowania w ozdrowieniu?
Wczoraj poszłam do mojego drugiego ortopedy i już zdecydowaliśmy, że wywalamy złom po wakacjach, za jakieś 2-3 miesiące. Zrost obu kości i odłamów jest, a doktor powiedział, że trzymanie metalu za długo nie jest dobre i może wręcz zaszkodzić.
Więc mój dylemat, któremu orto- mam się oddać w ręce rozwiązał się, w końcu do kogoś trzeba mieć zaufanie.
Zalecenia - nie przeciążać nogi, czyli nie biegać po górach, nie skakać z wysokości i takie tam. I ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.
Przy okazji podpytałam jak to jest ze znieczuleniami przy gwoździach. Przy wyjmowaniu całego złomu dostaje się znieczulenie w kręgosłup, wiadomo. Natomiast, jeśli wyciąga się tylko śrubki, np. te dolne, które nawiasem mówiąc ja sobie palcami wyczuwam, daje się znieczulenie miejscowe, bo całay zbieg trwa kilka minut, więc nie ma co strzelać z armaty do wróbla.
Więc to, co lekarz mówił Mago tak jakby potwierdza się.
Na razie połamańcy, "lecę" trochę sobie pokucać w ogródku. 🙂
justeena napisał(a):
A z kośćmi to też nie zawsze bywa tak źle... Zależy od miejsca i rodzaju złamania, sposobu zaopatrzenia... A jakie masz złamanie?ojacie napisał(a):
Hej, też złamałam nogę, jestem już miesiąc po operacji. Miałam nadzieje, że to już będą powoli ściągać, a jak czytam wasze przeżycia to chyba jednak naiwna jestem....
Mam pytanie odnośnie wyciągania śrub, wiem, że gdzieś ktoś to opisywał, ale przewertowałam już z 15 stron i nie mogę znaleźć. Nie wierzę, że oni to tak na żywca, przecież to jest pod skórą i w ogóle. Macie już to za sobą? Opiszcie, proszę 😉
piter napisał(a):
witaj ojacie ,u mnie mija 5 tydzień po operacji jeśli masz śruby i gwożdzia to na razie tym sie nie martw , jak u Ciebie z chodzeniem wczoraj probowałem bez kul porażka pare stupek a spociłem sie jak po maratonie dzis walczę zjedną kulą nawet zaczyna mi to wychodzić . Mam nadzieję że tonie zaszkodzi zrostowi.
Pomoże!
Polamana Kaska napisał(a):
piter napisał(a):
witaj ojacie ,u mnie mija 5 tydzień po operacji jeśli masz śruby i gwożdzia to na razie tym sie nie martw , jak u Ciebie z chodzeniem wczoraj probowałem bez kul porażka pare stupek a spociłem sie jak po maratonie dzis walczę zjedną kulą nawet zaczyna mi to wychodzić . Mam nadzieję że tonie zaszkodzi zrostowi.
Pomoże!
Jak to zrobiliście ze sie noga w stwie ładnie zginała?cwicze ale jak ją postawie to mam ograniczenie duze,nie mozna stanąć bo bół ale i tez nie idzie dalej,,,w pon bedzie 8 tyg od operacji to juz sporo a ja wciąż na jednej nodze i kulach.Dzis na ślub tez z przyjaciłkami w rękach ale pierwszy raz od 2 miesiecy nie będe miec dresu na sobie:) miłego wieczorku dla Was
Anika1979 napisał(a):
Jak to zrobiliście ze sie noga w stwie ładnie zginała?cwicze ale jak ją postawie to mam ograniczenie duze,nie mozna stanąć bo bół ale i tez nie idzie dalej,,,w pon bedzie 8 tyg od operacji to juz sporo a ja wciąż na jednej nodze i kulach.Dzis na ślub tez z przyjaciłkami w rękach ale pierwszy raz od 2 miesiecy nie będe miec dresu na sobie:) miłego wieczorku dla Was
U mnie staw skokowy był sztywny jak nieboszczyk. Przy ruchu w każdą stronę (góra-dół, w bok) ból. Jestem 2 tygodnie od zdjęcia gipsu i dopiero teraz mogę powiedzieć , że mam jako taką ruchomość stopy mniej więcej połowę możliwości w stosunku do zdrowej. ćwiczę: podnoszenie stopą, kręcenie kółeczek to jest to co bezpośrednio dotyczy stopy, bo kolanko to klasyczny rowerek i doginanie na maxa do tyłu uda. Jednocześnie chodzę na laser i wirówkę. Jak wyżej wspomniałam dopiero po2 tygodniach mam tę ruchomość (mój staw siedział w gipsie 17 tygodni to też mu jest ciężko). Aniko baw się dobrze. Ja tydzień temu byłam na weselu z laskami i w gipsie (lekarz prosił żeby założyć jeszcze ten jeden raz) w dodatku musiałam dojechać 360 km w ten sam dzień. Długa kiecka zakryła gipsik, a na zdrowej nóżce złota balerinka. Jak wsiadałam do busa weselnego to mąż trzymał kieckę a ja wykonywałam skok tygrysa na stopień (były 3 stopnie). Wesele spędziłam z nóżką na drugim krzesełku. Nie żałuję ani minuty!Wszystko uszło w tłoku (ponad 200 osób). Baw się dobrze Aniko! Po naszych traumach taka zabawa nam się należy!
piter napisał(a):
witajcie jedną kulę mam juz opanowaną , dzis / wyszedł / ostatni zastrzyk przeciw skrzepowy . Małe sukscsy a cieszą
Bo każdy dzień przybliża nas do wyzdrowienia!
LillaKorn napisał(a):
Anika1979 napisał(a):
Jak to zrobiliście ze sie noga w stwie ładnie zginała?cwicze ale jak ją postawie to mam ograniczenie duze,nie mozna stanąć bo bół ale i tez nie idzie dalej,,,w pon bedzie 8 tyg od operacji to juz sporo a ja wciąż na jednej nodze i kulach.Dzis na ślub tez z przyjaciłkami w rękach ale pierwszy raz od 2 miesiecy nie będe miec dresu na sobie:) miłego wieczorku dla Was
U mnie staw skokowy był sztywny jak nieboszczyk. Przy ruchu w każdą stronę (góra-dół, w bok) ból. Jestem 2 tygodnie od zdjęcia gipsu i dopiero teraz mogę powiedzieć , że mam jako taką ruchomość stopy mniej więcej połowę możliwości w stosunku do zdrowej. ćwiczę: podnoszenie stopą, kręcenie kółeczek to jest to co bezpośrednio dotyczy stopy, bo kolanko to klasyczny rowerek i doginanie na maxa do tyłu uda. Jednocześnie chodzę na laser i wirówkę. Jak wyżej wspomniałam dopiero po2 tygodniach mam tę ruchomość (mój staw siedział w gipsie 17 tygodni to też mu jest ciężko). Aniko baw się dobrze. Ja tydzień temu byłam na weselu z laskami i w gipsie (lekarz prosił żeby założyć jeszcze ten jeden raz) w dodatku musiałam dojechać 360 km w ten sam dzień. Długa kiecka zakryła gipsik, a na zdrowej nóżce złota balerinka. Jak wsiadałam do busa weselnego to mąż trzymał kieckę a ja wykonywałam skok tygrysa na stopień (były 3 stopnie). Wesele spędziłam z nóżką na drugim krzesełku. Nie żałuję ani minuty!Wszystko uszło w tłoku (ponad 200 osób). Baw się dobrze Aniko! Po naszych traumach taka zabawa nam się należy!
Witaj serdecznie,ja byłam na ślubie ale chyba byłam 2 centrum po Młodych,wnosili mnie do koscioła, a potem noga odpoczywała na ławce,no i własnie ubrana byłam w końcu normalnie oprócz oczywiscie gipsu bo go załozyłam tzn szyny ,tak w razie czego-bo po ostatnim dociążeniu mam stracha.Wiem wiem ze byłas na weselichu czytałam zawzięcie wszytkie posty o przygotowaniach:).Dzięki za informacje o stawie bo ja myslałam ze cos ze mna nie tak ale widac trzeba dac sobie czas i byc cieeeerpliwym ...ból jest ale dziękuje jak Ty dałas rade to i ja dam:)A co do wirówki to mnie lekarz powiedział ze ona podgrzewa druty a oni dążą do wychładzania a jak czytam to kazdy tu prawie ja ma...i bądz tu madry...Wielkie serdecznosci
Anika1979 napisał(a):
A co do wirówki to mnie lekarz powiedział ze ona podgrzewa druty a oni dążą do wychładzania a jak czytam to kazdy tu prawie ja ma...i bądz tu madry...Wielkie serdecznosci
Aniko strasznie fajnie, że wypad na ślub przyniósł Ci wiele przyjemności. Po tygodniach piżamowo kanapowych taka odmiana dodaje skrzydełek i wzbudza się w człowieku chęć powrotu do utraconych zajęć! Pozdrawiam!
mago69 napisał(a):
hejka,hejka!Jestem tu jakby tylko z grzecznosci lekarza, ktory mnie wypisal ze szpitala na wlasne zadanie i od razu pisze.Tak jak poszlam w piatek/moglam sie ruszyc/, tak od razu z poradni poszlam na operacyjny:)Znieczulenie miejscowe - zero bolu i jestem pozszywana.Musieli mi naciac narosl, oczyscic i spuscic rope i krew.Lekarz chcial mnie trzymac jescze z tydzien lub dwa w szpitalu, bo jak sam stwierdzil, bez kolejnej operacji sie nie obejdze...noga nadal spuchnieta, a wiec pozegnalismy sie do przyszlego tygodnia zapewne.No, ale wiecie...dzieci w domu,same, nie wiedza co wlasciwie sie dzieje,telefon kaputt...no i co robic?Przyszlam, opanujemy sytuacje i pewnie w przyszlym tygodniu znowu szpital i srubki.No i znowu Clexane, prochy przeciwbolowe i antybiotyki.:)Taki zywot:)Dzieki za troske!Trzymajta sie ludziska!
Mago69! Wielka ryzykantka z Ciebie! Przypuszczam, że Twoja dość karkołomna decyzja jest stricte podyktowana sytuacją domową. Dbaj o siebie, bo jak Ci się coś ekstra przyplącze to dzieciaki mocniej ucierpią. Pozdrawiam i współczuję w Twojej niedoli.
mago69 napisał(a):
oj, tak, Masz racje Lilla...to tylko dzieki sytuacji domowej tu jestem.Juz z dziecmi rozmawialam, zalatwimy wszystko i pojde do tego szpitala, moze jutro, bo jak mam codziennie chodzic do lekarza, a jednoczesnie nie moge nogi obciazac, tylko "skokowo sie poruszac"🙂, amieszkam gdzie mieszkam, to sobie nie wyobrazam tego nijak...i tak musialam normalnie wchodzic po schodach, bo po tych co ja mam niemozlioscia jest skakac!No i tak co dzien... brrrr...ale nie ma co wspolczuc Lilla.Bedzie dobrze.Ty tez dbaj o siebie:)
No wreszcie Mago, wzięłaś się za siebie. Brawo decyzji 🙂