Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 318 z 977
piter napisał(a):
witam wszystkich połamańcow , dzis mija 30 dzien po operacji mam gwożdzia srodszpikowego w piszczeli cz ktos próbował po takim czasie chodzić bez kul .następną wizytę mam 16 06 a to szmat czasu dzis jeżdziłem samochodem troche srobki gniotły ale było warto w końcu przestałem czuc sie jak ksiądz po koledzie gdzie go wszedzie wozą
Ja jestem 3m-ce po gwoździu i chodze o jednej kuli choć czuje że mógł bym odłożyć kule a samochodem też jeździłem po miesiącu, po 30 dniach to raczej kule za prędko odkładać , ja też mam wizyte 16 i myśle że od 16 kule odłoże.
piter napisał(a):
denoviro , po jakim złamaniu jestes , ja miałem złamany piszczel wpołowie długości z przemieszczeniem równo jakby nożem uciąl /ato było końskie kopyto/ próbuje sił bez kul na razie chodzenie nie bardzo mi idzie trzeba sie uczuć od początku
Piter, to miałeś trochę szczęścia w nieszczęściu, bo zarówno to, że kość jest złamana w połowie dlugości (a nie niżej), i że jest równiutka szczelina ( nie spirala) bardzo dziła na Twoją korzyść. Nic tylko się zrastaj! Powodzenia!
Piter, Kaska i Lilla...
ja nie wiem jak oni chca to wycigac n zywca, tz sobie tego nie wyobrazam, ale tak mi chirurg powiedzial, ze to normalnie na izbie przyjec sie robi...rozumiem, jak sie ma to na zewnatrz, ale wewnatrz???
dzis leze i sie faszeruje srodkami przeciwbolowymi, bo mnie tak noga boli, ze wstac nie moge, nie mowiac o czyms takim jak chodzneie...hehehe...mam nadzieje, ze jutro wstane i pojade do szpitala!!!Dzis nie moglam isc do lekarz, bo nie bylam w stanie wstac.Bol jest taki, ze lzy od razu mam w oczach.Wiem, ze juz powinnam byc po zabiegu, ale zwlekalam i tak wyszlo.Mialam isc w piatek, nie poszlam.Zamiast isc we wtorek/pon.tu swieto i nie przyjmowali/ to zadecydowalam, ze pojde dzis, ale juz sie nie dalo, bo wczoraj wieczorem nozia sie zbuntowala!!!
Badzmy dobrej mysli - przezyjemy wszystko i bedziemy sie bawic:)
Pozdrawiam was cieplusio!!
piter napisał(a):
pocieszyłaś mnie tez mam taką nadzieje ze szczelina jest równa i bedzie to się szybciej będzie zrastało po miesiącu nie mam juz cierpliwosci czas do nastepnej kontroli dłuzy się niesamowicie poszedlbym wczesniej ale ludzie do ortopedy zeby sie zapisać czekaja od 4 rano tam to dopiero trzeba mieć zdrowie
Końskie 🙂
mago69 napisał(a):
Piter, Kaska i Lilla...
ja nie wiem jak oni chca to wycigac n zywca, tz sobie tego nie wyobrazam, ale tak mi chirurg powiedzial, ze to normalnie na izbie przyjec sie robi...rozumiem, jak sie ma to na zewnatrz, ale wewnatrz???
dzis leze i sie faszeruje srodkami przeciwbolowymi, bo mnie tak noga boli, ze wstac nie moge, nie mowiac o czyms takim jak chodzneie...hehehe...mam nadzieje, ze jutro wstane i pojade do szpitala!!!Dzis nie moglam isc do lekarz, bo nie bylam w stanie wstac.Bol jest taki, ze lzy od razu mam w oczach.Wiem, ze juz powinnam byc po zabiegu, ale zwlekalam i tak wyszlo.Mialam isc w piatek, nie poszlam.Zamiast isc we wtorek/pon.tu swieto i nie przyjmowali/ to zadecydowalam, ze pojde dzis, ale juz sie nie dalo, bo wczoraj wieczorem nozia sie zbuntowala!!!
Badzmy dobrej mysli - przezyjemy wszystko i bedziemy sie bawic:)
Pozdrawiam was cieplusio!!
Mnie lekarz powiedział, że w przypadku gwoździ (z prętem, który leci w szpiku) wyciąga się to to pod znieczuleniem. Trzeba naciąć te miejsca, gdzie są gwoździki, wziąć odpowiedni śrubokręt i wyjąć wszystko.
Jeśli nawet chcą wyjąć Ci tylko część gwoździ, to będą ciąć Cię na żywola? Chlapnij sobie, czy jak...
No i naprawdę powinnaś pojechać, bo może skończyć się jakimś poważnym stanem zapalnym.
Trzymaj się!
piter napisał(a):
tego końskiego nie pisałem na razie mam dosyć koni ,co do gwożdzi to nie wobrazam sobie tego bez operacji jeszcze mam w pamięci jak mi go wbijali miałem znieczulenie w kręgosłup i wszystko niestety pamiętam traumatyczne przezycie i jeszcze ta wiertarka kiedy pod sruby wiercili otwory w pierwszej chwili myślałem ze obok jest remont
Przede wszystkim byłam cała szczęśliwa, gdy wreszcie dostałam znieczulenie i złamana noga na chwilę przycichła. A te dźwięki, młotki, wiertła całkiem ciekawe...
Już tu kiedyś porównywałam urazówkę z kowalską robotą. 🙂
Polamana Kaska napisał(a):
piter napisał(a):
pocieszyłaś mnie tez mam taką nadzieje ze szczelina jest równa i bedzie to się szybciej będzie zrastało po miesiącu nie mam juz cierpliwosci czas do nastepnej kontroli dłuzy się niesamowicie poszedlbym wczesniej ale ludzie do ortopedy zeby sie zapisać czekaja od 4 rano tam to dopiero trzeba mieć zdrowie
Końskie 🙂
Plus sumkę na koncie, gdyż bezpłatna służba zdrowia to fikcja!
Polamana Kaska napisał(a):
Mężczyźni delikatniejsi są jednak. 🙂piter napisał(a):
tego końskiego nie pisałem na razie mam dosyć koni ,co do gwożdzi to nie wobrazam sobie tego bez operacji jeszcze mam w pamięci jak mi go wbijali miałem znieczulenie w kręgosłup i wszystko niestety pamiętam traumatyczne przezycie i jeszcze ta wiertarka kiedy pod sruby wiercili otwory w pierwszej chwili myślałem ze obok jest remont
Przede wszystkim byłam cała szczęśliwa, gdy wreszcie dostałam znieczulenie i złamana noga na chwilę przycichła. A te dźwięki, młotki, wiertła całkiem ciekawe...
Już tu kiedyś porównywałam urazówkę z kowalską robotą. 🙂
Pojade na pewno, ale na razie nie mam jak, bo nie stocze sie do taxi, noga mnie za bardzo boli,staram sie nawet do lazeinki dzis nie chodzi...🙁
Polamana Kaska napisał(a):
Mężczyźni delikatniejsi są jednak. 🙂piter napisał(a):
tego końskiego nie pisałem na razie mam dosyć koni ,co do gwożdzi to nie wobrazam sobie tego bez operacji jeszcze mam w pamięci jak mi go wbijali miałem znieczulenie w kręgosłup i wszystko niestety pamiętam traumatyczne przezycie i jeszcze ta wiertarka kiedy pod sruby wiercili otwory w pierwszej chwili myślałem ze obok jest remont
....
mago69 napisał(a):
Piter, Kaska i Lilla...
ja nie wiem jak oni chca to wycigac n zywca, tz sobie tego nie wyobrazam, ale tak mi chirurg powiedzial, ze to normalnie na izbie przyjec sie robi...rozumiem, jak sie ma to na zewnatrz, ale wewnatrz???
dzis leze i sie faszeruje srodkami przeciwbolowymi, bo mnie tak noga boli, ze wstac nie moge, nie mowiac o czyms takim jak chodzneie...hehehe...mam nadzieje, ze jutro wstane i pojade do szpitala!!!Dzis nie moglam isc do lekarz, bo nie bylam w stanie wstac.Bol jest taki, ze lzy od razu mam w oczach.Wiem, ze juz powinnam byc po zabiegu, ale zwlekalam i tak wyszlo.Mialam isc w piatek, nie poszlam.Zamiast isc we wtorek/pon.tu swieto i nie przyjmowali/ to zadecydowalam, ze pojde dzis, ale juz sie nie dalo, bo wczoraj wieczorem nozia sie zbuntowala!!!
Badzmy dobrej mysli - przezyjemy wszystko i bedziemy sie bawic:)
Pozdrawiam was cieplusio!!
piter napisał(a):
denoviro , po jakim złamaniu jestes , ja miałem złamany piszczel wpołowie długości z przemieszczeniem równo jakby nożem uciąl /ato było końskie kopyto/ próbuje sił bez kul na razie chodzenie nie bardzo mi idzie trzeba sie uczuć od początku
Możesz tu zobaczyć link zewnętrzny zablokowany
Gocha5 napisał(a):
Mago spokojnie, będzie dobrze. Ja też miałam wyciąganą śrubkę przy znieczuleniu miejscowym i miałam mieć wyciąganą w zabiegowym, bo tak robią jeżeli śrubka jest wyczuwalna. Ale ja niestety "zarosłam" i lekarz nie mógł jej zlokalizować, więc w rezultacie miałam wyciąganą na sali operacyjnej pod monitoringiem przy znieczuleniu miejscowym. Nie ukrywam, że mnie trochę bolało i w trakcie dodano mi jeszcze jeden zastrzyk znieczulający, ale to tylko dlatego, że jestem odporna na znieczulenia i muszę dostawać końską dawkę, żeby zadziałało. Ale pomimo tego, ból do wytrzymania i jak wykręcą śrubkę od razu przechodzi. Zresztą mnie bolało przy poszukiwaniu śrubki, a przy wykręcaniu prawie w ogóle. I byłam dziwnym przypadkiem, bo z reguły to nie boli. Powodzenia i odwagi, po tym zabiegu będzie lepiej.mago69 napisał(a):
Piter, Kaska i Lilla...
ja nie wiem jak oni chca to wycigac n zywca, tz sobie tego nie wyobrazam, ale tak mi chirurg powiedzial, ze to normalnie na izbie przyjec sie robi...rozumiem, jak sie ma to na zewnatrz, ale wewnatrz???
dzis leze i sie faszeruje srodkami przeciwbolowymi, bo mnie tak noga boli, ze wstac nie moge, nie mowiac o czyms takim jak chodzneie...hehehe...mam nadzieje, ze jutro wstane i pojade do szpitala!!!Dzis nie moglam isc do lekarz, bo nie bylam w stanie wstac.Bol jest taki, ze lzy od razu mam w oczach.Wiem, ze juz powinnam byc po zabiegu, ale zwlekalam i tak wyszlo.Mialam isc w piatek, nie poszlam.Zamiast isc we wtorek/pon.tu swieto i nie przyjmowali/ to zadecydowalam, ze pojde dzis, ale juz sie nie dalo, bo wczoraj wieczorem nozia sie zbuntowala!!!
Badzmy dobrej mysli - przezyjemy wszystko i bedziemy sie bawic:)
Pozdrawiam was cieplusio!!
,zreszta na mnie znieczulenia miejscowe nie dzialaja:)
chce miec to za soba, chce byc juz w szpitalu, ale poki co, to cienko.mam nadzieje, ze jutro uda mi sie dotrzec do kliniki.zycze wam dobrej nocki, bez bolu!!Dzieki Gocha raz jeszcze!
mago69 napisał(a):
dzieki Gocha.Mam nadzieje, ze bede dziwnym przpadkiem i mnie dobrze zneiczula
,zreszta na mnie znieczulenia miejscowe nie dzialaja:)
chce miec to za soba, chce byc juz w szpitalu, ale poki co, to cienko.mam nadzieje, ze jutro uda mi sie dotrzec do kliniki.zycze wam dobrej nocki, bez bolu!!Dzieki Gocha raz jeszcze!
korel napisał(a):
No ktoś musi być 🙂 Role się odwróciły, to uboczny skutek emancypacji 😉Polamana Kaska napisał(a):
Mężczyźni delikatniejsi są jednak. 🙂piter napisał(a):
tego końskiego nie pisałem na razie mam dosyć koni ,co do gwożdzi to nie wobrazam sobie tego bez operacji jeszcze mam w pamięci jak mi go wbijali miałem znieczulenie w kręgosłup i wszystko niestety pamiętam traumatyczne przezycie i jeszcze ta wiertarka kiedy pod sruby wiercili otwory w pierwszej chwili myślałem ze obok jest remont
....
mago69 napisał(a):
O tak, Ty Kaska to Jestes Specjalna podkazdym wzgledem...pamietam Twoje posty o milym dla ucha buczeniu sprzetu wiercacego otwory w nozi...br...dziekuje Bogu, ze na mnie znieczulenie nie zadzialalo i musieli mnie uspic.Wiezrze, ze i teraz tak bedzie.Jakos nie moge uwierzyc w robieni to na zywca...moze chirurg chcial mnie postraszyc?Na zdrowy rozum, musza naciac aby wyciagnac te sruby.Polamana Kaska napisał(a):
Mężczyźni delikatniejsi są jednak. 🙂piter napisał(a):
tego końskiego nie pisałem na razie mam dosyć koni ,co do gwożdzi to nie wobrazam sobie tego bez operacji jeszcze mam w pamięci jak mi go wbijali miałem znieczulenie w kręgosłup i wszystko niestety pamiętam traumatyczne przezycie i jeszcze ta wiertarka kiedy pod sruby wiercili otwory w pierwszej chwili myślałem ze obok jest remont
Przede wszystkim byłam cała szczęśliwa, gdy wreszcie dostałam znieczulenie i złamana noga na chwilę przycichła. A te dźwięki, młotki, wiertła całkiem ciekawe...
Już tu kiedyś porównywałam urazówkę z kowalską robotą. 🙂
Pojade na pewno, ale na razie nie mam jak, bo nie stocze sie do taxi, noga mnie za bardzo boli,staram sie nawet do lazeinki dzis nie chodzi...🙁
Jak już dotrzesz jakoś na miejsce, postarajs się poprosić o silne środki albo znieczulenie w kręgosłup, tłumacząc, że Twój próg bólu jest niestandardowy.
Ostatecznie każdy jest inny.
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Anika1979 napisał(a):
No to ręce opadadaja i w ogóle wszytko.Nie wiem jak tam u Ciebie z odszkodowaniem?moze warto za zabiegi wziąść faktury i z odszkodowania odzyskac kaske?Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Gocha5 napisał(a):
A mnie się udało w ciągu tygodnia załatwić wizytę w poradni rehabilitacyjnej i w sumie po 1 dniu rozpocząć rehabilitację, ale faktycznie miałam na skierowniu napisane pilne po urazie. Dzisiaj 4 dzień rehabilitacji, po domu już mykam bez kul, ale w drogę jeszcze zabieram jedną do towarzystwa, jakoś pewniej się czuję, choć w trakcie rehabilitacji momentami zapominam, że mam kule. 🙂
U mnie prawie identycznie! Też po tygodniu dostałam rehabilitację bo na cito, a teraz po domu bez kul, a na zewnątrz jedna 🙂
LillaKorn napisał(a):
U mnie to samo. Rehabilituję się z własnych funduszy. Za moje zaplacone składki wyleczyli się inni. Z odszkodowania możemy jedynie otrzymać świadczenia, które są przewidziane polisą.Anika1979 napisał(a):
No to ręce opadadaja i w ogóle wszytko.Nie wiem jak tam u Ciebie z odszkodowaniem?moze warto za zabiegi wziąść faktury i z odszkodowania odzyskac kaske?Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Anika1979 napisał(a):
No to ręce opadadaja i w ogóle wszytko.Nie wiem jak tam u Ciebie z odszkodowaniem?moze warto za zabiegi wziąść faktury i z odszkodowania odzyskac kaske?Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Ubezpieczyłam się po pachy, tak więc za pomoc górską, operację, pobyt w szpitalu i dowóz do Polski (z Austrii) nie zapłaciłam ani grosza, wszystko odbyło się bezproblemowo już w trakcie mojego pobytu w szpitalu. Wystarczył jeden telefon i podanie mojego ID.
Częściowo otrzymałam już odszkodowanie, takie nazwijmy to na dobry początek, więc na ubezpieczyciela prywatnego nie mogę narzekać, wręcz przeciwnie.
Dostanę jeszcze od nich odszkodowanie za ubytek na zdrowiu i to całkiem niezłe pieniądze, bo ubezpieczenie było na sporą kwotę, poza tym ubytek też jest spory.
Natomiast nasza publiczna służba zdrowia mnie osłabia. Nie wydałam bardzo dużo na te zabiegi, chodzi mi tylko o zasadę, a wlaściwie o totalny BRAK zasad, że płacisz na ten cholerny NFZ i i tak guzik z tego masz.
Gocha5 napisał(a):
A mnie się udało w ciągu tygodnia załatwić wizytę w poradni rehabilitacyjnej i w sumie po 1 dniu rozpocząć rehabilitację, ale faktycznie miałam na skierowniu napisane pilne po urazie. Dzisiaj 4 dzień rehabilitacji, po domu już mykam bez kul, ale w drogę jeszcze zabieram jedną do towarzystwa, jakoś pewniej się czuję, choć w trakcie rehabilitacji momentami zapominam, że mam kule. 🙂Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Nie powiem na głos, gdzie o niej zapomniałam po raz pierwszy. 🙂
Polamana Kaska napisał(a):
Aniko,Anika1979 napisał(a):
No to ręce opadadaja i w ogóle wszytko.Nie wiem jak tam u Ciebie z odszkodowaniem?moze warto za zabiegi wziąść faktury i z odszkodowania odzyskac kaske?Polamana Kaska napisał(a):
Jednak pacjent powinien wiedzieć WSZYSTKO, najlepiej znać się na medycynie, przepisach, ubezpieczeniach itd.
Wczoraj Pani w NFZ oświeciła mnie, że nie ma możliwości refundacji zabiegów rehabilitacyjnych post factum. Na moje próby wyjaśnienia, że w ośrodkach nie było już miejsc na ten rok, w związku z czym zostałam niejako zmuszona do korzystania z prywatnej służby zdrowia, bo przecież nie ma sensu korzystanie z zabiegów w 2010, Pani NFZ oświeciła mnie, że gdyby lekarz na skierowaniu na rehabilitację napisał "cito" bądź "pilne" (i wpisał inny kod), musieliby przyjąć mnie od razu poza kolejnością.
Boszsz... ręce opadają. I nogi też.
Ubezpieczyłam się po pachy, tak więc za pomoc górską, operację, pobyt w szpitalu i dowóz do Polski (z Austrii) nie zapłaciłam ani grosza, wszystko odbyło się bezproblemowo już w trakcie mojego pobytu w szpitalu. Wystarczył jeden telefon i podanie mojego ID.
Częściowo otrzymałam już odszkodowanie, takie nazwijmy to na dobry początek, więc na ubezpieczyciela prywatnego nie mogę narzekać, wręcz przeciwnie.
Dostanę jeszcze od nich odszkodowanie za ubytek na zdrowiu i to całkiem niezłe pieniądze, bo ubezpieczenie było na sporą kwotę, poza tym ubytek też jest spory.
Natomiast nasza publiczna służba zdrowia mnie osłabia. Nie wydałam bardzo dużo na te zabiegi, chodzi mi tylko o zasadę, a wlaściwie o totalny BRAK zasad, że płacisz na ten cholerny NFZ i i tak guzik z tego masz.
A jak tu słusznie ktoś powiedział u ortopedy tez trzeba miec zdrowie bo kolejki sa i czesto awantury.Składki sa spore a efekt rzaden...No ja zobacze jak działa link 4!!!!jak likwiduje szkode juz nie długo...Jeszcze mnie noga boli od tego dociazenia troche sie martwie bo nie moge cwiczyc tak jak przed tym wydarzeniem, a jakos o stawaniu na niej to nie ma mowy..
riviolla napisał(a):
Gocha5 napisał(a):
A mnie się udało w ciągu tygodnia załatwić wizytę w poradni rehabilitacyjnej i w sumie po 1 dniu rozpocząć rehabilitację, ale faktycznie miałam na skierowniu napisane pilne po urazie. Dzisiaj 4 dzień rehabilitacji, po domu już mykam bez kul, ale w drogę jeszcze zabieram jedną do towarzystwa, jakoś pewniej się czuję, choć w trakcie rehabilitacji momentami zapominam, że mam kule. 🙂
U mnie prawie identycznie! Też po tygodniu dostałam rehabilitację bo na cito, a teraz po domu bez kul, a na zewnątrz jedna 🙂
Ja to samo, generalnie bez kul, a na dwór zabieram jedną, nie używam jej, niosę w ręku p prostu na wypadek, gdyby coś 🙂