Polamana Kaska napisał(a):
To chyba dobrze, że pobiegasz bez kul, z moich doświadczeń wynika i z tego, co lekarze mówią, że obciążenie przyspiesza zrost. Penwnie będzie trochę bolało, ale coż... zęby zaciskać i śmigać dalej ku lepszemu.justeena napisał(a):
Za dwa miesiące wykręci mi blachę z nogi (w poradni! myslalam, że to kolejna operacja w znieczuleniu, a tymczasem okazuje się, że zrobią mi to podczas wizyty w poradni! Ciacho, Tobie też tak wykręcili??). Jestem przeszczęśliwa! Rozpiera mnie pozytywna energia, którą Wam przekazuję przez łącza 🙂
Nie wiem, czy to Ciacho, ale ktoś tu opisywał swoje wrażenia z wyciągania blach. Może nie będę Ci sugerować, żebyś sobie poczytała...
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 317 z 977
justeena napisał(a):
Po 4,5 mca pierwsze dobre więści!! Chyba zdarzyła mi się ta cudowność, o której pisał Ciacho! Na moje oko na rtg zrostu prawie nie widać, są tam jakies kłaczki mętne w tych szczelinach, ale nadal da sie prześledzić wszystkie szczeliny. Nie mniej jednak ortopeda ujrzał oczami swej wyobraźni zrost!!! Pozwolił chodzić bez kul. Za dwa miesiące wykręci mi blachę z nogi ( w poradni! myslalam, że to kolejna operacja w znieczuleniu, a tymczasem okazuje się, że zrobią mi to podczas wizyty w poradni! Ciacho, Tobie też tak wykręcili??). Uprosiłam o pozwolenie na pracę, także mam zwolnienie tylko na 3 tyg, w czasie których chodzę jeszcze na rehabilitację. Jestem przeszczęśliwa! Rozpiera mnie pozytywna energia, którą Wam przekazuję przez łącza 🙂
Pozdrawiam!
Ja też czasami już "biegam" bez kul, chociaż oficjalnie jeszcze nikt mi nie pozwolił 😉
Mój rehabilitant to chyba jakiś cudotwórca, czwartego dnia rehabilitacji zaczęłam chodzić o 1 kuli a piątego zrobiłam pierwsze samodzielne kroki! 🙂 Co więcej, widać że coraz bardziej prawidłowo obciążam nogę bo w odpowiednich miejscach pojawiły się odciski 😉
LillaKorn napisał(a):
Byłam dzisiaj jeszcze raz u swojego lekarza. Ciekawa rzecz. Tydzień temu stwierdził, że mój powrót do pracy jest realny a dzisiaj poprosil o przygotowanie druku N9. Zburzył mój stan ducha!
wyobrażam sobie, jak wpłynęło to na Twojego ducha... J stałam przed taka sama groźbą i wiem, że byłoby mi paskudnie smutno... Ale zdrowie najważniejsze, czasem trzeba poświęcić tycik więcej. Trzymaj sie Lilla!
jacki64 napisał(a):
justeena Zazdroszczę Ci. Ja czekam z niecierpliwością na wizytę 15 VI.( mam nadzieję że rtg pokaże piękny zrost, bo chodzę już bez kul i wiekszych dolegliwości, nie licząc trochę sztywnego stawu skokowego) Co do wykręcania blachy to mi powiedzieli że będą mi to robić tak samo jak zakładanie, z blokadą w kregosłup, na sali operacyjnej i dwa dni poleżę w szpitalu. Zapewne dlatego że oprucz blachy i 5 śrubek przy niej mam jeszcze wkręt ciągnący wewnątrz który łączy i sciska obie części złamanej kości. Aby wykręcic ten nieszczesny wkręt trzeba mnie "rozciąć" niestety.justeena napisał(a):
Po 4,5 mca pierwsze dobre więści!! Chyba zdarzyła mi się ta cudowność, o której pisał Ciacho! Na moje oko na rtg zrostu prawie nie widać, są tam jakies kłaczki mętne w tych szczelinach, ale nadal da sie prześledzić wszystkie szczeliny. Nie mniej jednak ortopeda ujrzał oczami swej wyobraźni zrost!!! Pozwolił chodzić bez kul. Za dwa miesiące wykręci mi blachę z nogi ( w poradni! myslalam, że to kolejna operacja w znieczuleniu, a tymczasem okazuje się, że zrobią mi to podczas wizyty w poradni! Ciacho, Tobie też tak wykręcili??). Uprosiłam o pozwolenie na pracę, także mam zwolnienie tylko na 3 tyg, w czasie których chodzę jeszcze na rehabilitację. Jestem przeszczęśliwa! Rozpiera mnie pozytywna energia, którą Wam przekazuję przez łącza 🙂
Pozdrawiam!
justeena napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Byłam dzisiaj jeszcze raz u swojego lekarza. Ciekawa rzecz. Tydzień temu stwierdził, że mój powrót do pracy jest realny a dzisiaj poprosil o przygotowanie druku N9. Zburzył mój stan ducha!
wyobrażam sobie, jak wpłynęło to na Twojego ducha... J stałam przed taka sama groźbą i wiem, że byłoby mi paskudnie smutno... Ale zdrowie najważniejsze, czasem trzeba poświęcić tycik więcej. Trzymaj sie Lilla!
Takiej ewentualności nie brałam dotychczas pod uwagę. To rozwala kompletnie moje plany. Na początku leczenia nie panikowałam i cierpliwie czekałam. A teraz zrostu dalej nie ma i już tylko nagłe tsunami mojej kostniny może mi pomóc.
LillaKorn napisał(a):
justeena napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Byłam dzisiaj jeszcze raz u swojego lekarza. Ciekawa rzecz. Tydzień temu stwierdził, że mój powrót do pracy jest realny a dzisiaj poprosil o przygotowanie druku N9. Zburzył mój stan ducha!
wyobrażam sobie, jak wpłynęło to na Twojego ducha... J stałam przed taka sama groźbą i wiem, że byłoby mi paskudnie smutno... Ale zdrowie najważniejsze, czasem trzeba poświęcić tycik więcej. Trzymaj sie Lilla!
Takiej ewentualności nie brałam dotychczas pod uwagę. To rozwala kompletnie moje plany. Na początku leczenia nie panikowałam i cierpliwie czekałam. A teraz zrostu dalej nie ma i już tylko nagłe tsunami mojej kostniny może mi pomóc.
Życzę Ci serdecznie nagłego tsunami!!! Może ,jeśli uważasz, że dąłabyś radę w pracy, jeśli udałoby się rozwiązać wszystkie zagadki logistyczne z pracą związane, to może przekonaj lekarza, żeby Cię może nie posyłał na ten rehabilitacyjny...W końcu forma psychiczna jest tak samo ważna dla zdrowia jak prawidłowe nastawienie kości ( no, dla ortopedy to może nie, dla nich sfera psychiczna raczej wątpliwe czy istnieje...)
LillaKorn napisał(a):
justeena napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Byłam dzisiaj jeszcze raz u swojego lekarza. Ciekawa rzecz. Tydzień temu stwierdził, że mój powrót do pracy jest realny a dzisiaj poprosil o przygotowanie druku N9. Zburzył mój stan ducha!
wyobrażam sobie, jak wpłynęło to na Twojego ducha... J stałam przed taka sama groźbą i wiem, że byłoby mi paskudnie smutno... Ale zdrowie najważniejsze, czasem trzeba poświęcić tycik więcej. Trzymaj sie Lilla!
Takiej ewentualności nie brałam dotychczas pod uwagę. To rozwala kompletnie moje plany. Na początku leczenia nie panikowałam i cierpliwie czekałam. A teraz zrostu dalej nie ma i już tylko nagłe tsunami mojej kostniny może mi pomóc.
No ja tez bym chciała pozrastac sie w okresie zwolnienia,,,ale to zobaczymy bo dopiero 8 tydz od operacji.Chyba nic mi sie nie stało przegaldam sam swój rtg i chyba dyżurny otropeda mnie nie okłamał..ból po dociazeniu mija nie musze juz łykac ketonalu,ale strachu było duzo,teraz nie cwicze nogi juz 4 dzien i czuje jak mi miesnia sie kurcza..Pozdrowionka!
justeena napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
justeena napisał(a):
wyobrażam sobie, jak wpłynęło to na Twojego ducha... J stałam przed taka sama groźbą i wiem, że byłoby mi paskudnie smutno... Ale zdrowie najważniejsze, czasem trzeba poświęcić tycik więcej. Trzymaj sie Lilla!
Takiej ewentualności nie brałam dotychczas pod uwagę. To rozwala kompletnie moje plany. Na początku leczenia nie panikowałam i cierpliwie czekałam. A teraz zrostu dalej nie ma i już tylko nagłe tsunami mojej kostniny może mi pomóc.
Życzę Ci serdecznie nagłego tsunami!!! Może ,jeśli uważasz, że dąłabyś radę w pracy, jeśli udałoby się rozwiązać wszystkie zagadki logistyczne z pracą związane, to może przekonaj lekarza, żeby Cię może nie posyłał na ten rehabilitacyjny...W końcu forma psychiczna jest tak samo ważna dla zdrowia jak prawidłowe nastawienie kości ( no, dla ortopedy to może nie, dla nich sfera psychiczna raczej wątpliwe czy istnieje...)
Powiedziłabym, że własnie dobra forma psychiczna są ważniejsze, bo to ona ma wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu.
No więc co rada uchwaliła na temat mojego przypadku:
Kość zrośnięta (w sumie nic odkrywczego), a metal wyciągać będą za rok.
Mogę już zacząć starać się o odszkodowanie, bo właściwie w tym momencie można mówić o zakończeniu leczenia (w sensie zrośnięcia kości, nie rehabilitacji).
Już nawet wiem, co sobie sprawię za tę $$$ - nowe narty! 🙂
justeena napisał(a):
Mago69, a Ty masz gwóźdź?? Na Izbie chcą Ci go wyciągać??? Moje srubki to pikuś przy tym... jakos sobie nie bardzo wyobrażam taką procedurę, żeby gwaździa na Izbie Przyjęć wyjąć???!
Mago nie odzywa się, mam nadzieję, że nam kobieta nie zemdlała.
Polamana Kaska napisał(a):
No więc co rada uchwaliła na temat mojego przypadku:
Kość zrośnięta (w sumie nic odkrywczego), a metal wyciągać będą za rok.
Mogę już zacząć starać się o odszkodowanie, bo właściwie w tym momencie można mówić o zakończeniu leczenia (w sensie zrośnięcia kości, nie rehabilitacji).
Już nawet wiem, co sobie sprawię za tę $$$ - nowe narty! 🙂
swietny sport ale ja az takiej odwagi nie mam po tym uderzeniu auta...
Tak trzymaj,a kasiorka sie przyda:)
Anika1979 napisał(a):
I to jest prawdziwa miłośniczka nart:)Polamana Kaska napisał(a):
No więc co rada uchwaliła na temat mojego przypadku:
Kość zrośnięta (w sumie nic odkrywczego), a metal wyciągać będą za rok.
Mogę już zacząć starać się o odszkodowanie, bo właściwie w tym momencie można mówić o zakończeniu leczenia (w sensie zrośnięcia kości, nie rehabilitacji).
Już nawet wiem, co sobie sprawię za tę $$$ - nowe narty! 🙂
swietny sport ale ja az takiej odwagi nie mam po tym uderzeniu auta...
Tak trzymaj,a kasiorka sie przyda:)
A ja po prostu głupio upadłam w zaspie, pod którą był lód.
Ale - gdyby teraz był gdzieś śnieżek w pobliżu, poleciałabym od razu, no może nie na zjazd, ale na biegówki na 100%.
justeena napisał(a):
Po 4,5 mca pierwsze dobre więści!! Chyba zdarzyła mi się ta cudowność, o której pisał Ciacho! Na moje oko na rtg zrostu prawie nie widać, są tam jakies kłaczki mętne w tych szczelinach, ale nadal da sie prześledzić wszystkie szczeliny. Nie mniej jednak ortopeda ujrzał oczami swej wyobraźni zrost!!! Pozwolił chodzić bez kul. Za dwa miesiące wykręci mi blachę z nogi ( w poradni! myslalam, że to kolejna operacja w znieczuleniu, a tymczasem okazuje się, że zrobią mi to podczas wizyty w poradni! Ciacho, Tobie też tak wykręcili??). Uprosiłam o pozwolenie na pracę, także mam zwolnienie tylko na 3 tyg, w czasie których chodzę jeszcze na rehabilitację. Jestem przeszczęśliwa! Rozpiera mnie pozytywna energia, którą Wam przekazuję przez łącza 🙂
Pozdrawiam!
Polamana Kaska napisał(a):
Myślę, że z autem jednak jest gorsza sprawa. Bo rozumiem, że to w Ciebie uderzono?Anika1979 napisał(a):
I to jest prawdziwa miłośniczka nart:)Polamana Kaska napisał(a):
No więc co rada uchwaliła na temat mojego przypadku:
Kość zrośnięta (w sumie nic odkrywczego), a metal wyciągać będą za rok.
Mogę już zacząć starać się o odszkodowanie, bo właściwie w tym momencie można mówić o zakończeniu leczenia (w sensie zrośnięcia kości, nie rehabilitacji).
Już nawet wiem, co sobie sprawię za tę $$$ - nowe narty! 🙂
swietny sport ale ja az takiej odwagi nie mam po tym uderzeniu auta...
Tak trzymaj,a kasiorka sie przyda:)
A ja po prostu głupio upadłam w zaspie, pod którą był lód.
Ale - gdyby teraz był gdzieś śnieżek w pobliżu, poleciałabym od razu, no może nie na zjazd, ale na biegówki na 100%.
Anika1979 napisał(a):
tak niestety we mnie ,,,jak jechałam na rowerze,wiec i 3 złamania i duzy strach a polubiłam nartki,cóz najwyzej jak juz bede chodzic pojade i bede chodzic jak pingwin i patrzec jak inni zjeżdzaja,byle stanac na nogi:)Polamana Kaska napisał(a):
Myślę, że z autem jednak jest gorsza sprawa. Bo rozumiem, że to w Ciebie uderzono?Anika1979 napisał(a):
I to jest prawdziwa miłośniczka nart:)
swietny sport ale ja az takiej odwagi nie mam po tym uderzeniu auta...
Tak trzymaj,a kasiorka sie przyda:)
A ja po prostu głupio upadłam w zaspie, pod którą był lód.
Ale - gdyby teraz był gdzieś śnieżek w pobliżu, poleciałabym od razu, no może nie na zjazd, ale na biegówki na 100%.
Już pisałam wcześniej, że Herman Maier po roku zdobył złoty medal, a złamanie poważne i też go bolało jak jasny gwint.
justeena napisał(a):
Mago69, a Ty masz gwóźdź?? Na Izbie chcą Ci go wyciągać??? Moje srubki to pikuś przy tym... jakos sobie nie bardzo wyobrażam taką procedurę, żeby gwaździa na Izbie Przyjęć wyjąć???!
Jasne, ze srubki...ale tak sie tego boje, ze znowu dzis nie poszlam...Napiszcie mi jeszcze raz, prosze,jak to wyglada, choc nie raz juz na forum o tym bylo....ale mam pietra...jak Tobie to poszlo?To faktycznie dla dobreo Chirurga minutka moze byc?a co ze mna??!!🙂
ciacho napisał(a):
witam i gratuluje ja tez mialem wykrecane to na wizycie bez znieczulenia powiem ci ze po takim czasie nic nie czujesz tylko po wykreceniu ostatniej śrubki poczujesz jak miesien wraca na swoje miejsce jeszcze raz gratuluje zrostujusteena napisał(a):
Po 4,5 mca pierwsze dobre więści!! Chyba zdarzyła mi się ta cudowność, o której pisał Ciacho! Na moje oko na rtg zrostu prawie nie widać, są tam jakies kłaczki mętne w tych szczelinach, ale nadal da sie prześledzić wszystkie szczeliny. Nie mniej jednak ortopeda ujrzał oczami swej wyobraźni zrost!!! Pozwolił chodzić bez kul. Za dwa miesiące wykręci mi blachę z nogi ( w poradni! myslalam, że to kolejna operacja w znieczuleniu, a tymczasem okazuje się, że zrobią mi to podczas wizyty w poradni! Ciacho, Tobie też tak wykręcili??). Uprosiłam o pozwolenie na pracę, także mam zwolnienie tylko na 3 tyg, w czasie których chodzę jeszcze na rehabilitację. Jestem przeszczęśliwa! Rozpiera mnie pozytywna energia, którą Wam przekazuję przez łącza 🙂
Pozdrawiam!
mago69 napisał(a):
moje zle slownictwo:)sorry!justeena napisał(a):
Mago69, a Ty masz gwóźdź?? Na Izbie chcą Ci go wyciągać??? Moje srubki to pikuś przy tym... jakos sobie nie bardzo wyobrażam taką procedurę, żeby gwaździa na Izbie Przyjęć wyjąć???!
Jasne, ze srubki...ale tak sie tego boje, ze znowu dzis nie poszlam...Napiszcie mi jeszcze raz, prosze,jak to wyglada, choc nie raz juz na forum o tym bylo....ale mam pietra...jak Tobie to poszlo?To faktycznie dla dobreo Chirurga minutka moze byc?a co ze mna??!!🙂
mago69 napisał(a):
ee...ja mam wewnatrz nogi, nad kotska beda dwie wyciagac.Boje sie, ale z drugiej strony noga mnie tak boli, a ja ciagle na prochach i mam juz dosc...wole pocierpiec chwile, a nie caly czas brac pastylki i klac z bolu...:(a noga juz sie sina robi, wiec mysle, ze najwyzsza pora...:(tak, Polamna Kasiu...juz prawie zemdlalam ze strachu przed zabiegiem:)!Justeena !!Ty nie przeoczylas...to ja tak pisze:)
No dziewczyny super ze Wam sie zrasta,,,ale ja dołącze do tego strachu wyciagania drutów chyba w rkou nastepnym...czytam czytam i trzymam kciuki,,,wrr.,,,jak to nam zamiescili kiedys wyjac musza,,,,mnie tez na wielkanoc..trzymajmy sie!!!
justeena napisał(a):
Gdzieś to przeoczyłam, że masz śrubki. A jakie? Taka blacha na ewnątrz nogi i śruby w kość? To jeszcze przede mną, ale Ciacho właśnie dodaje otuchy, że nic nie boli. Więc jeśli masz właśnie takie coś jak my, to nic się nie bój i idź! Zresztą jeśli to rzeczywiście reakcja na metal to ja bym nie zwlekała...
Oj dawno tu nie zaglądałem 🙂 Przypomnę, że złamanie miałem w listopadzie, wyjęcie śrub i gwoździa bez znieczulenia pod koniec kwietnia, a dziś się śmiga za piłką aż miło 🙂
Powodzenia wszystkim w zrastaniu. P.S. nie ma takiego bólu, którego nie da się wytrzymać - tak na pocieszenie 🙂
mago69 napisał(a):
ee...ja mam wewnatrz nogi, nad kotska beda dwie wyciagac.Boje sie, ale z drugiej strony noga mnie tak boli, a ja ciagle na prochach i mam juz dosc...wole pocierpiec chwile, a nie caly czas brac pastylki i klac z bolu...:(a noga juz sie sina robi, wiec mysle, ze najwyzsza pora...:(tak, Polamna Kasiu...juz prawie zemdlalam ze strachu przed zabiegiem:)!Justeena !!Ty nie przeoczylas...to ja tak pisze:)
Ja mam spokój ze śrubami kilka dobrych miesięcy, choć nie powiem, żebym specjalnie przejmowała się wyciąganiem.
Póki co zadaje sobie ból rehabilitacyjny na siłowni i basenie, które dają wspaniałe rezultaty do tego stopnia, że planuję zwiększyć dawkę.
piter napisał(a):
witam wszystkich połamańcow , dzis mija 30 dzien po operacji mam gwożdzia srodszpikowego w piszczeli cz ktos próbował po takim czasie chodzić bez kul .następną wizytę mam 16 06 a to szmat czasu dzis jeżdziłem samochodem troche srobki gniotły ale było warto w końcu przestałem czuc sie jak ksiądz po koledzie gdzie go wszedzie wozą
Bez kul nie próbowałam tak wcześnie, ale wcześniej niż standardowe 6 miesięcy, bo w jakimś 4-5 tygodniu zaczęłam obciążać nogę.
sportowiec17 napisał(a):
A właśnie, że boli jak cholera ale tylko przez 3-5 minut podczas wykręcania. Zaraz po wykręceniu śrubek w moim przypadku chodziłem od razu bez kul lekko utykając w pierwszym dniu.justeena napisał(a):
Gdzieś to przeoczyłam, że masz śrubki. A jakie? Taka blacha na ewnątrz nogi i śruby w kość? To jeszcze przede mną, ale Ciacho właśnie dodaje otuchy, że nic nie boli. Więc jeśli masz właśnie takie coś jak my, to nic się nie bój i idź! Zresztą jeśli to rzeczywiście reakcja na metal to ja bym nie zwlekała...
Oj dawno tu nie zaglądałem 🙂 Przypomnę, że złamanie miałem w listopadzie, wyjęcie śrub i gwoździa bez znieczulenia pod koniec kwietnia, a dziś się śmiga za piłką aż miło 🙂
Powodzenia wszystkim w zrastaniu. P.S. nie ma takiego bólu, którego nie da się wytrzymać - tak na pocieszenie 🙂
justeena napisał(a):
Też tak sobie myslę, że nie ma takiego bólu, którego nie dałoby sie znieść. Raczej jestem odporna więc jakoś to bedzie... Ale nadal mam wewnętrzny sprzeciw i nie mogę uwierzyć w to wyjmowanie gwoździa bez znieczulenia! Sama nie mam gwoździa, ale pomimo to strasznie mnie tem temat nurtuje 🙂 Którędy oni tego gwoździa wyciągają, że można to bez operacji zrobić???sportowiec17 napisał(a):
A właśnie, że boli jak cholera ale tylko przez 3-5 minut podczas wykręcania. Zaraz po wykręceniu śrubek w moim przypadku chodziłem od razu bez kul lekko utykając w pierwszym dniu.justeena napisał(a):
Gdzieś to przeoczyłam, że masz śrubki. A jakie? Taka blacha na ewnątrz nogi i śruby w kość? To jeszcze przede mną, ale Ciacho właśnie dodaje otuchy, że nic nie boli. Więc jeśli masz właśnie takie coś jak my, to nic się nie bój i idź! Zresztą jeśli to rzeczywiście reakcja na metal to ja bym nie zwlekała...
Oj dawno tu nie zaglądałem 🙂 Przypomnę, że złamanie miałem w listopadzie, wyjęcie śrub i gwoździa bez znieczulenia pod koniec kwietnia, a dziś się śmiga za piłką aż miło 🙂
Powodzenia wszystkim w zrastaniu. P.S. nie ma takiego bólu, którego nie da się wytrzymać - tak na pocieszenie 🙂
sportowiec17 napisał(a):
Ja miałem zespolenie na zewnątrz. A Ty chyba myśląc jak oni to wyjmują bez operacji myślisz o wewnętrznym..?justeena napisał(a):
Też tak sobie myslę, że nie ma takiego bólu, którego nie dałoby sie znieść. Raczej jestem odporna więc jakoś to bedzie... Ale nadal mam wewnętrzny sprzeciw i nie mogę uwierzyć w to wyjmowanie gwoździa bez znieczulenia! Sama nie mam gwoździa, ale pomimo to strasznie mnie tem temat nurtuje 🙂 Którędy oni tego gwoździa wyciągają, że można to bez operacji zrobić???sportowiec17 napisał(a):
A właśnie, że boli jak cholera ale tylko przez 3-5 minut podczas wykręcania. Zaraz po wykręceniu śrubek w moim przypadku chodziłem od razu bez kul lekko utykając w pierwszym dniu.
Oj dawno tu nie zaglądałem 🙂 Przypomnę, że złamanie miałem w listopadzie, wyjęcie śrub i gwoździa bez znieczulenia pod koniec kwietnia, a dziś się śmiga za piłką aż miło 🙂
Powodzenia wszystkim w zrastaniu. P.S. nie ma takiego bólu, którego nie da się wytrzymać - tak na pocieszenie 🙂