Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 336 z 977
riviolla napisał(a):
A co tu taka cisza zapadła? 😉
Szybka sonda na rozruszanie: jakiego koloru macie kule?
Ja zacznę -> zielone 🙂
LillaKorn napisał(a):
Wczoraj wykonałam "marszobieg" na zlocie żaglowców! Wyprawa okupiona bólem nogi i mocnym jej spuchnięciem! Klimat niesamowity! Największe żaglowce świata w jednym porcie plus przepiękna upalna pogoda. Poprostu CZAD!
Na wybrzezu pogoda jak marzenie,upał,nawet dzis wiatru nie ma,aż zal wyjeżdzać do tłocznego miasta,,a nie długo mam w Zusie wizyte u lekarza orzecznika czy sie nadaje na wyjazdową rehabilitacje czy nie.Widze ze temat kul -ja mam szare z czerwonymi oczkami i ciągle w na nich sie wspieram,noga dalej boli choc moze wiecej obciążam ,zginanie jednak marne.Duuuuzo radości dla wszystkich ja idę powylegiwac sie jeszcze na plazy:) morze ma 17 stopni dzis a wczoraj 15 wiec robiłam krio terapie stojac o kulach na brzegu..
Chciałoby się powtórzyć za pisarzem : "Piękna kobieta w tańcu,
Pełnej krwi rumak - na wolności,
Fregata pod żaglami"
Dzisiaj na zakończenie zlotu żagłowców przed startem do imprezy Tall Schip Races 2009r. 105 jednostek pod żaglami na gdyńskiej redzie! Pogoda i klimat BAJECZNY! Pozdrowionka dla wszystkich!
Wyobrażąm sobie, jak ten zlot wyglądał spektakularnie. Są takie "twory" człowieka, które można podziwiać - żaglowce i samoloty.
Mój weekend niestety znacznie mniej ciekawy - po wielu tygodniach braku czasu na cokolwiek musiałam oddać się komercji i nadrobić zaległości w zakupach. Po długich spacerach po sklepach noga kompletnie obolała. A uprzedzał mnie doktor - nie przeciążać! 🙂
Polamana Kaska napisał(a):
Wyobrażąm sobie, jak ten zlot wyglądał spektakularnie. Są takie "twory" człowieka, które można podziwiać - żaglowce i samoloty.
Mój weekend niestety znacznie mniej ciekawy - po wielu tygodniach braku czasu na cokolwiek musiałam oddać się komercji i nadrobić zaległości w zakupach. Po długich spacerach po sklepach noga kompletnie obolała. A uprzedzał mnie doktor - nie przeciążać! 🙂
Połamańcy Drodzy,
Dziś kolejna wizyta u orto- zakończona zdobyczą cennego papierka potrzebnego do starania się o odszkodowanie. Udało się, papierek w ręce, zobaczymy, jak dalej sprawy będa się rozwijać, kiedy komisja itp.
hej Połamanki i Połamańcy 🙂 Po powrocie do pracy coraz mniej czasu na poforumowanie się, ale w wolnych chwilach śledzę Wasze osiągnięcia! Za wszystkich trzymam kciuki i cieszę się z Wami każdym nowym sukcesem i sukcesikiem!
Ja kule miałam ohyda szare, najtańsze kupiłam od oddziałokrążcy, od razu po operacji. Nie wnikałam, bo myślałam że na chwilę mi tylko potrzebne będą, a jakos tak zeszło z nimi pół roku...
Obecnie noga zero bólu, schody opanowane: wchodzenie i schodzenie, w upały troszkę obrzęku... Ale pomimo to z niecierpliwością i niepokojami czekam na kolejne rtg 3 sierpnia.
Ojacie, nic się nie poddawaj!! Ja na początku bez kul zupełna porażka, kaczy chód i tempo żółwia. A teraz po 5 miesiącach jest całkiem prawie normalnie.
Pozdrawaim Was wszystkich!!!
Hej wszystkim! Podcięto mi dzisiaj skrzydła... 🙁
Jeszcze wczoraj sobie radośnie chodziłam bez kuli po domu, po pracy, a nawet wyszłam raz z konieczności bez niej na zewnątrz i świetnie sobie poradziłam - nawet na schodach!
A tu dzisiaj pani dr na kontroli na mnie nakrzyczała i powiedziała że mam chodzić cały czas o kuli aż do wyjęcia śrub! 🙁 I "to nic że ładnie chodzę, 4 miesiące to za krótko"... A rehabilitanci mi się cały czas dopytują czemu wciąż o kuli i czy lekarz nie pozwolił! Jak widać - NIE. A ja już mam dość tej kuli i na pewno nie będę się z nią włóczyć po domu, o nie! Mogę co najwyżej brać ją na zewnątrz.
Tylko nie wiem co zrobić... Zupełnie nie ufam tej lekarce, więc może poradzić się jeszcze innego lekarza? No i profilaktycznie chyba zrobię zdjęcie (choć nie planowałam teraz) bo może rzeczywiście coś sobie uszkodziłam podczas tych "szaleństw"? Co radzicie?
LillaKorn napisał(a):
Hej pozdrawiam wszystkich ze Szklarskiej Poręby z urlopu mojego męża, bo jak on mówi jasię wałkonię od stycznia. Pa pa
Pogody Ci życzę, fajnych wrażeń i niezastąpionej górskiej rehabilitacji.
justeena napisał(a):
Obecnie noga zero bólu, schody opanowane: wchodzenie i schodzenie, w upały troszkę obrzęku... Ale pomimo to z niecierpliwością i niepokojami czekam na kolejne rtg 3 sierpnia.
Wczoraj natomiast potupałam sobie - to tai fajny test. Jeśli tupiesz i boli w miejscu złamania, znaczy jeszcze się nie zagoiło.
riviolla napisał(a):
Hej wszystkim! Podcięto mi dzisiaj skrzydła... 🙁
Jeszcze wczoraj sobie radośnie chodziłam bez kuli po domu, po pracy, a nawet wyszłam raz z konieczności bez niej na zewnątrz i świetnie sobie poradziłam - nawet na schodach!
A tu dzisiaj pani dr na kontroli na mnie nakrzyczała i powiedziała że mam chodzić cały czas o kuli aż do wyjęcia śrub! 🙁 I "to nic że ładnie chodzę, 4 miesiące to za krótko"... A rehabilitanci mi się cały czas dopytują czemu wciąż o kuli i czy lekarz nie pozwolił! Jak widać - NIE. A ja już mam dość tej kuli i na pewno nie będę się z nią włóczyć po domu, o nie! Mogę co najwyżej brać ją na zewnątrz.
Tylko nie wiem co zrobić... Zupełnie nie ufam tej lekarce, więc może poradzić się jeszcze innego lekarza? No i profilaktycznie chyba zrobię zdjęcie (choć nie planowałam teraz) bo może rzeczywiście coś sobie uszkodziłam podczas tych "szaleństw"? Co radzicie?
Nie chcę się mądrować, ale jeśli masz zrost, to spokojnie możesz śmigać na tyle, na ile możesz, z jedną czy nawet bez kul. Byleby nie kuśtykać, bo to niezdrowe. Przecież samo chodzenie stymuluje ukrwienie i ćwiczy mięśnie.
Polamana Kaska napisał(a):
A to Twoja lekarka prowadząca od poczatku czy nowa?
Nie chcę się mądrować, ale jeśli masz zrost, to spokojnie możesz śmigać na tyle, na ile możesz, z jedną czy nawet bez kul. Byleby nie kuśtykać, bo to niezdrowe. Przecież samo chodzenie stymuluje ukrwienie i ćwiczy mięśnie.
riviolla napisał(a):
Nie, to nie jest lekarka prowadząca tylko taka z przychodni rehabilitacyjnej. Chodzę do niej z konieczności bo ona wydaje skierowanie na zabiegi. Z tym zrostem to nie wiem jak jest... 2 miesiące temu był - więc chyba powinien być jeszcze większy na logikę - ale czy tu jest jakaś logika?Polamana Kaska napisał(a):
A to Twoja lekarka prowadząca od poczatku czy nowa?
Nie chcę się mądrować, ale jeśli masz zrost, to spokojnie możesz śmigać na tyle, na ile możesz, z jedną czy nawet bez kul. Byleby nie kuśtykać, bo to niezdrowe. Przecież samo chodzenie stymuluje ukrwienie i ćwiczy mięśnie.
Witam współpołamańców i gratuluję imponującego wątku.
Czytam od dwóch dni i jestem na 52 stronie. Ambitnie spróbuję przeczytac całośc.
Moje złamanie to piszczel w trzech miejscach i strzałka w jednym. 2 maja 2009 spadłem ze skały. Nie wiem czy to dobrze, ale mnie nie skręcano, nie dziurawiono tylko w gips i czekac. No więc czekam.
Dobrze, że jest takie forum, bo tu jakbym o sobie czytał, a i człowiek mniej samotny się czuje w niedoli, tym bardziej, że psychika mi już całkiem wysiada.
Dobrodziej napisał(a):
Witam współpołamańców i gratuluję imponującego wątku.
Czytam od dwóch dni i jestem na 52 stronie. Ambitnie spróbuję przeczytac całośc.
Moje złamanie to piszczel w trzech miejscach i strzałka w jednym. 2 maja 2009 spadłem ze skały. Nie wiem czy to dobrze, ale mnie nie skręcano, nie dziurawiono tylko w gips i czekac. No więc czekam.
Dobrze, że jest takie forum, bo tu jakbym o sobie czytał, a i człowiek mniej samotny się czuje w niedoli, tym bardziej, że psychika mi już całkiem wysiada.
Dobrodziej napisał(a):
Witam współpołamańców i gratuluję imponującego wątku.
Czytam od dwóch dni i jestem na 52 stronie. Ambitnie spróbuję przeczytac całośc.
Moje złamanie to piszczel w trzech miejscach i strzałka w jednym. 2 maja 2009 spadłem ze skały. Nie wiem czy to dobrze, ale mnie nie skręcano, nie dziurawiono tylko w gips i czekac. No więc czekam.
Dobrze, że jest takie forum, bo tu jakbym o sobie czytał, a i człowiek mniej samotny się czuje w niedoli, tym bardziej, że psychika mi już całkiem wysiada.
riviolla napisał(a):
Nie straszcie kolegi! 😉 Ale faktycznie, może idź skonsultuj swój przypadek z innym lekarzem. Przynajmniej będziesz miał poczucie że robisz co możesz aby odzyskać zdrowie 🙂
Riviolla nasz nowy kolega złamał swoją kość w trzech miejscach!
riviolla napisał(a):
Hej wszystkim! Podcięto mi dzisiaj skrzydła... 🙁
Jeszcze wczoraj sobie radośnie chodziłam bez kuli po domu, po pracy, a nawet wyszłam raz z konieczności bez niej na zewnątrz i świetnie sobie poradziłam - nawet na schodach!
A tu dzisiaj pani dr na kontroli na mnie nakrzyczała i powiedziała że mam chodzić cały czas o kuli aż do wyjęcia śrub! 🙁 I "to nic że ładnie chodzę, 4 miesiące to za krótko"... A rehabilitanci mi się cały czas dopytują czemu wciąż o kuli i czy lekarz nie pozwolił! Jak widać - NIE. A ja już mam dość tej kuli i na pewno nie będę się z nią włóczyć po domu, o nie! Mogę co najwyżej brać ją na zewnątrz.
Tylko nie wiem co zrobić... Zupełnie nie ufam tej lekarce, więc może poradzić się jeszcze innego lekarza? No i profilaktycznie chyba zrobię zdjęcie (choć nie planowałam teraz) bo może rzeczywiście coś sobie uszkodziłam podczas tych "szaleństw"? Co radzicie?
LillaKorn napisał(a):
riviolla napisał(a):
Nie straszcie kolegi! 😉 Ale faktycznie, może idź skonsultuj swój przypadek z innym lekarzem. Przynajmniej będziesz miał poczucie że robisz co możesz aby odzyskać zdrowie 🙂
Riviolla nasz nowy kolega złamał swoją kość w trzech miejscach!
Rozumiem, dlatego doradziłam konsultację u innego lekarza. W miarę możliwości jak najszybciej. Bo co innego może zrobić? Napisał też że wysiada mu psychika...
Polamana Kaska napisał(a):
WOw, schody. Kurczę a ja mogę zejść jak człowiek tylko po kręconych (bokiem) i trzymając się barierki. W domu mam niekręcone i nie idzie tak fajnie. Po prostu kolano nie trzyma.justeena napisał(a):
Obecnie noga zero bólu, schody opanowane: wchodzenie i schodzenie, w upały troszkę obrzęku... Ale pomimo to z niecierpliwością i niepokojami czekam na kolejne rtg 3 sierpnia.
Wczoraj natomiast potupałam sobie - to tai fajny test. Jeśli tupiesz i boli w miejscu złamania, znaczy jeszcze się nie zagoiło.