aga-ka16 napisał(a):
Wrzuciłam swoją pamiątkę ze szpitala.Jak chcecie to zobaczcie - link zewnętrzny zablokowany
Nie wiem jak się wrzuca rtg.
Może kiedyś mi się uda....
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 350 z 977
korel napisał(a):
Przyłóż RTG do okna (oczywiście w dzień 🙂 ) i zrób zdjęcie cyfrówką, a nawet komórką. Możesz też przyłożyć RTG do ekranu monitora, podczas gdy wyświetlisz białe tło (np. z Worda) 🙂aga-ka16 napisał(a):
Wrzuciłam swoją pamiątkę ze szpitala.Jak chcecie to zobaczcie - link zewnętrzny zablokowany
Nie wiem jak się wrzuca rtg.
Może kiedyś mi się uda....
Ale to pewno już w weekend po kontroli!
Trzymajcie kciuki za jutrzejszy dzień.
Z zaciekawieniem i przyjemnością, ale także z rosnącym niepokojem, przeczytałam dużą część tego forum. Moja sytuacja jest nieco inna niż osób, które się wypowiadały. Nie złamałam nogi tylko z powodu problemów z biodrami skrzywiła mi się kość udowa. Żeby naprostować kość, operacyjnie ją przecięto i zespolono płytką kłykciową (zewnętrzną). Uprzednio przeszłam dwie operację wszczepienia endoprotez i po każdej z nich po 6 tygodniach chodziłam już bez kul.
Miałam nadzieję, że tym razem będzie podobnie - tj. słyszałam od mojego ortopedy że po 8 tygodniach będzie ok. Z tego co wyczytałam duża część z Was to młodzi ludzie, ja mam 46 lat (i nie mieszczę się w kategorii "młodzież" nawet zgodnie z normą obowiązującą w Związku Młodzieży Socjalistycznej, która uznawała za młodzież ludzi do 35 roku życia:)), więc z przerażeniem myślę o wielomiesięcznym zrastaniu : (
Rozumiem jednak, że nie ma reguł i bywa różnie.
Właściwie chciałam zapytać czy ktoś z was miał do czynienia z ortezą, bo właśnie ten rodzaj stabilizatora zewnętrznego mam na nodze. Jestem 3 tyg. po operacji i zastanawiam się czy i kiedy (np. na noc, do mycia) mogę sobie ją zdejmować. Oczywiście mój super utytułowany lekarz nie miał czasu żeby o takich duperelach (?) ze mną rozmawiać.
Serdecznie pozdrawiam Wszystkich połamanych i pociętych : )
Wielkie dzięki za dobre słowo Justeen. Staram się zachować optymizm, ale zanim weszłam na to forum (z resztą bardzo ciekawe i fajne, dużo się można dowiedzieć i widać, że niezłe Aparaty się tu zebrały : )) posłyszałam, że od pewnego wieku to nie jest już tak prosto ze zrostem, więc trochę panikuję, choć jestem zaprawiona w szpitalno-operacyjno-zdrowotnych bojach.
Niech będzie błogosławiony ten kto wymyślił internet i ten kto założył to forum - to taka ulga móc dzielić się z innymi doświadczeniami, odczuciami, lękami.
zanzibel napisał(a):
Z zaciekawieniem i przyjemnością, ale także z rosnącym niepokojem, przeczytałam dużą część tego forum. Moja sytuacja jest nieco inna niż osób, które się wypowiadały. Nie złamałam nogi tylko z powodu problemów z biodrami skrzywiła mi się kość udowa. Żeby naprostować kość, operacyjnie ją przecięto i zespolono płytką kłykciową (zewnętrzną). Uprzednio przeszłam dwie operację wszczepienia endoprotez i po każdej z nich po 6 tygodniach chodziłam już bez kul.
Miałam nadzieję, że tym razem będzie podobnie - tj. słyszałam od mojego ortopedy że po 8 tygodniach będzie ok. Z tego co wyczytałam duża część z Was to młodzi ludzie, ja mam 46 lat (i nie mieszczę się w kategorii "młodzież" nawet zgodnie z normą obowiązującą w Związku Młodzieży Socjalistycznej, która uznawała za młodzież ludzi do 35 roku życia:)), więc z przerażeniem myślę o wielomiesięcznym zrastaniu : (
Rozumiem jednak, że nie ma reguł i bywa różnie.
Właściwie chciałam zapytać czy ktoś z was miał do czynienia z ortezą, bo właśnie ten rodzaj stabilizatora zewnętrznego mam na nodze. Jestem 3 tyg. po operacji i zastanawiam się czy i kiedy (np. na noc, do mycia) mogę sobie ją zdejmować. Oczywiście mój super utytułowany lekarz nie miał czasu żeby o takich duperelach (?) ze mną rozmawiać.
Serdecznie pozdrawiam Wszystkich połamanych i pociętych : )
Nie martw się na zapas, bo to też szkodzi zrostowi. 46 lat z punktu widzenia medycyny, to BARDZO młody wiek. Poważnie. 🙂
Trzymaj się i zrastaj asap.
zanzibel napisał(a):
Dzięki Wszystkim za pociechę i informacje. Będę dawać znać jak postępuje moja noga : ) i ogólnie.
Jak Cię "skroili" planowo i w dobrej wierze, to na pewno tak żeby mieć pewność że szybko sie pozbierasz. Zresztą Twoja historia to potwierdza.
My tu z reguły nie mieliśmy naszych przypadków planowanych 😠
Dzięki Korel za dzierlatkę : ) Rzeczywiście duchem czuję się młoda od zawsze do dziś. Jak miałam jakie35 lat to kupiłam sobie książkę "Nastolatki gotują", bo mi się wydawało, że to w sam raz dla mnie : )
Ojacie - tak wiem, że zdarzają się takie starsze panie - egzemplarze z innej gliny? przedwojenne? W szpitalu poznałam panią 86 lat, jak ją zwieźli po operacji, to ta buch wzięła sobie w pierwszych trzech minutach książkę do ręki i czytała po angielsku przez resztę dnia. Pielęgniarki jej mówiły, że za wysoko głowę przy tym podnosi, i że ta głowa ją będzie boleć następnego dnia, ale jej nic nie było. W drugiej dobie stanęła na nogi i pomykała najlepiej z nas wszystkich.
A chciała Was zapytać jeszcze jak ze spaniem (hm... to znaczy nie z kimś, choć to też jest temat:)) Czy ze złamaną nogą śpicie cały czas na wznak, czy też na boczku można, lub na brzuszek się przekręcić?
zanzibel napisał(a):
A chciała Was zapytać jeszcze jak ze spaniem (hm... to znaczy nie z kimś, choć to też jest temat:)) Czy ze złamaną nogą śpicie cały czas na wznak, czy też na boczku można, lub na brzuszek się przekręcić?
I muszę Ci powiedzieć, że w okolicy kości krzyżowej zaczeły się pojawiać bóle, nie odleżyny rzecz jasna, ale miejsce było czerwone i obolałe. Czymś tam smarowałam.
Jak czujesz się jako tako komfortowo w jakiejś pozycji, to spokojnie można z niej korzystać.
Dzisiaj odbyła się moja pierwsza kontrolna wizyta po zagipsowaniu. Miałam nadzieję, że pozbędę się moich usztywniających drucików, ale jednak lekarz zadecydował aby jeszcze wszystko zostało tak jak do tej pory. Czyli ciężki gipsior i pręciki jeszcze przez następne 4 tyg. Chyba żeby moja kość piętowa zaczęła "kłócić się" z metalowym natrętem mam natychmiast udać się na izbę przyjęć. Mam nadzieję jednak, że żadna infekcja się nie przypałęta i resztę wakacji spędzę w domku a nie w szpitalu. Trochę mnie nastraszył...😉.Poza tym w naszej poradni orto wprowadzono nowe przepisy, że każdy drut ma być wyciągany wyłącznie na oddziale. Nawet mój lekarz prowadzący stwierdził, że to paranoja. Powiedział mi, że jest niemal na 100%pewien, że gdy będę za 4 tyg. ordynator swą decyzję zmieni, gdyż oddział i tak nie ma wolnych łóżek.
Po tej wizycie trochę się uspokoiłam. Moja nóżka jest dobrze złożona i choć kość tak bardzo popękana to całkiem ładnie się goi. I najważniejsze - mimo obaw lekarzy czy aby odłamy nie rozejdą się to jednak wszystko jest ok.
Idąc za radą Korela Zrobiłam zdjęcie mojemu rtg. Dzisiejszemu, bo wcześniejsze w archiwum szpitala. Za klszą piękny szpitalny krajobraz;0 :)link zewnętrzny zablokowany
Jak tam u Was pogoda ? Bo ja tylko co zdążyłam przed deszczem....POZDRAWIAM!!!
Kwiatek, ale to z tym gipsem tak w nocy fikasz to w lewo to w prawo, to trzeba mieć chyba niezłą kondycje żeby taki ciężar przez sen dźwigać?
Dzięki Kaska za radę, od jakiegoś czasu tak myślę, że najlepiej się kierować jakimś własnym wyczuciem, i że jak nie boli znaczy nic się strasznego nie dzieje. Czasem tylko to przekonanie jakoś mi się zaburza i myślę sobie "O JEJ! a może coś bardzo złego sobie zrobię".
A powiedz mi jeszcze czy jak miałaś ten gwóźdź to miałaś też gips czy jakiś inny rodzaj zewnętrznej stabilizacji?
Aga a po jakim czasie od zagipsowania ta wizyta?
O kwestiach organizacyjnych - różnych zarządzeniach lub ich braku można by napisać tomy. Leczę się w W-wie w szpitalu Dzieciątka Jezus i mam takie doświadczenie, że ortopedzi tam są właściwie wszyscy w porządku, jedyny feler, to że nie starcza im czasu na wyczerpujące informowanie pacjenta (a może sami czasem nie wiedzą, bo nikt nie wie), natomiast kwestie organizacyjne to HORROR.
aga-ka16 napisał(a):
Dzisiaj odbyła się moja pierwsza kontrolna wizyta po zagipsowaniu. Miałam nadzieję, że pozbędę się moich usztywniających drucików, ale jednak lekarz zadecydował aby jeszcze wszystko zostało tak jak do tej pory. Czyli ciężki gipsior i pręciki jeszcze przez następne 4 tyg. Chyba żeby moja kość piętowa zaczęła "kłócić się" z metalowym natrętem mam natychmiast udać się na izbę przyjęć. Mam nadzieję jednak, że żadna infekcja się nie przypałęta i resztę wakacji spędzę w domku a nie w szpitalu. Trochę mnie nastraszył...😉.Poza tym w naszej poradni orto wprowadzono nowe przepisy, że każdy drut ma być wyciągany wyłącznie na oddziale. Nawet mój lekarz prowadzący stwierdził, że to paranoja. Powiedział mi, że jest niemal na 100%pewien, że gdy będę za 4 tyg. ordynator swą decyzję zmieni, gdyż oddział i tak nie ma wolnych łóżek.
Po tej wizycie trochę się uspokoiłam. Moja nóżka jest dobrze złożona i choć kość tak bardzo popękana to całkiem ładnie się goi. I najważniejsze - mimo obaw lekarzy czy aby odłamy nie rozejdą się to jednak wszystko jest ok.
Idąc za radą Korela Zrobiłam zdjęcie mojemu rtg. Dzisiejszemu, bo wcześniejsze w archiwum szpitala. Za klszą piękny szpitalny krajobraz;0 :)link zewnętrzny zablokowany
Jak tam u Was pogoda ? Bo ja tylko co zdążyłam przed deszczem....POZDRAWIAM!!!
zanzibel napisał(a):
Dzięki Kaska za radę, od jakiegoś czasu tak myślę, że najlepiej się kierować jakimś własnym wyczuciem, i że jak nie boli znaczy nic się strasznego nie dzieje. Czasem tylko to przekonanie jakoś mi się zaburza i myślę sobie "O JEJ! a może coś bardzo złego sobie zrobię".
A powiedz mi jeszcze czy jak miałaś ten gwóźdź to miałaś też gips czy jakiś inny rodzaj zewnętrznej stabilizacji?
Nawet jak boli, to nie znaczy, że zaraz coś się dzieje. Boli, bo przecież masz problem w organizmie. "Pocieszę" Cię, że ja jestem 6 miesięcy po złamaniu, dawno zrośnięta, a i tak bolą mnie mięśnie, miejsce zrostu, ścięgna sztywne, mimo że ćwiczyłam i ćwiczę od początku i bardzo solidnie. Obawiam się, że ten proces jest długotrwały.
Gwódź to ja jeszcze mam. W środku. I śrubki tyż. 🙂 Gipsu, broń CIę Panie Boże, NIE!
aga-ka16 napisał(a):
Dzisiaj odbyła się moja pierwsza kontrolna wizyta po zagipsowaniu. Miałam nadzieję, że pozbędę się moich usztywniających drucików, ale jednak lekarz zadecydował aby jeszcze wszystko zostało tak jak do tej pory. Czyli ciężki gipsior i pręciki jeszcze przez następne 4 tyg. Chyba żeby moja kość piętowa zaczęła "kłócić się" z metalowym natrętem mam natychmiast udać się na izbę przyjęć. Mam nadzieję jednak, że żadna infekcja się nie przypałęta i resztę wakacji spędzę w domku a nie w szpitalu. Trochę mnie nastraszył...😉.Poza tym w naszej poradni orto wprowadzono nowe przepisy, że każdy drut ma być wyciągany wyłącznie na oddziale. Nawet mój lekarz prowadzący stwierdził, że to paranoja. Powiedział mi, że jest niemal na 100%pewien, że gdy będę za 4 tyg. ordynator swą decyzję zmieni, gdyż oddział i tak nie ma wolnych łóżek.
Po tej wizycie trochę się uspokoiłam. Moja nóżka jest dobrze złożona i choć kość tak bardzo popękana to całkiem ładnie się goi. I najważniejsze - mimo obaw lekarzy czy aby odłamy nie rozejdą się to jednak wszystko jest ok.
Idąc za radą Korela Zrobiłam zdjęcie mojemu rtg. Dzisiejszemu, bo wcześniejsze w archiwum szpitala. Za klszą piękny szpitalny krajobraz;0 :)link zewnętrzny zablokowany
Jak tam u Was pogoda ? Bo ja tylko co zdążyłam przed deszczem....POZDRAWIAM!!!
Ładny masz widok przez tę kosteczkę. 🙂
aga-ka16 napisał(a):
Dzisiaj odbyła się moja pierwsza kontrolna wizyta po zagipsowaniu. Miałam nadzieję, że pozbędę się moich usztywniających drucików, ale jednak lekarz zadecydował aby jeszcze wszystko zostało tak jak do tej pory. Czyli ciężki gipsior i pręciki jeszcze przez następne 4 tyg. Chyba żeby moja kość piętowa zaczęła "kłócić się" z metalowym natrętem mam natychmiast udać się na izbę przyjęć. Mam nadzieję jednak, że żadna infekcja się nie przypałęta i resztę wakacji spędzę w domku a nie w szpitalu. Trochę mnie nastraszył...😉.Poza tym w naszej poradni orto wprowadzono nowe przepisy, że każdy drut ma być wyciągany wyłącznie na oddziale. Nawet mój lekarz prowadzący stwierdził, że to paranoja. Powiedział mi, że jest niemal na 100%pewien, że gdy będę za 4 tyg. ordynator swą decyzję zmieni, gdyż oddział i tak nie ma wolnych łóżek.
Po tej wizycie trochę się uspokoiłam. Moja nóżka jest dobrze złożona i choć kość tak bardzo popękana to całkiem ładnie się goi. I najważniejsze - mimo obaw lekarzy czy aby odłamy nie rozejdą się to jednak wszystko jest ok.
Idąc za radą Korela Zrobiłam zdjęcie mojemu rtg. Dzisiejszemu, bo wcześniejsze w archiwum szpitala. Za klszą piękny szpitalny krajobraz;0 :)link zewnętrzny zablokowany
Jak tam u Was pogoda ? Bo ja tylko co zdążyłam przed deszczem....POZDRAWIAM!!!
Te Twoje kawałki piszczeli poskładane jak puzzle. Wygląda nieźle, choć trochę pęknięć 🙂
zanzibel napisał(a):
Kwiatek, ale to z tym gipsem tak w nocy fikasz to w lewo to w prawo, to trzeba mieć chyba niezłą kondycje żeby taki ciężar przez sen dźwigać?
Dzięki Kaska za radę, od jakiegoś czasu tak myślę, że najlepiej się kierować jakimś własnym wyczuciem, i że jak nie boli znaczy nic się strasznego nie dzieje. Czasem tylko to przekonanie jakoś mi się zaburza i myślę sobie "O JEJ! a może coś bardzo złego sobie zrobię".
A powiedz mi jeszcze czy jak miałaś ten gwóźdź to miałaś też gips czy jakiś inny rodzaj zewnętrznej stabilizacji?
zanzibel napisał(a):
A to nie ma jak nieznośna lekkość gipsu : )
Wyższość plastikowego gipsiku nad ciężkim sarkofagiem!
Zanzibel - Od zagipsowania jestem równe 5 tyg. Ja leczę się w Siedlcach. W zasadzie podzielam Twoje przemyślenia co do kwestii organizacyjnych w szpitalach. U nas ortopedzi też są w porządku i dzisiaj poświęcił mi nawet trochę więcej czasu aby mogła się dobrze wypytać. Bo w szpitalu nie był tak "wylewny"😉
Korel - ten fotomontaż to Twoja zasługa i dzięki za podpowiedź 🙂
trl napisał(a):
Hi. Bylem wczoraj w szpitalu na rtg i wszystko ładnie się zrasta (3 miesiące od operacji). 27.08 mam mieć dynamizacje. Obecnie nie mogę obciążać nogi ze względu na charakter złamania (skośno spiralne).
Dziwne, że chcą Cię dynamizować, skoro się zrastasz. Chyba że jednak zrastasz się o tyle o ile.