Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 348 z 977

korel

marchewka napisał(a):

korel napisał(a):

Dziś znowu dostałem limit na 2 zdjęcia w photoblogu, więc najnowsze obrazki to:
link zewnętrzny zablokowany
link zewnętrzny zablokowany

Do sukcesu jeszcze daleko 😠

eeeeeeee tam ,spodziewałam się że jest gorzej z Twoją piszczelą, wygląda całkiem rozsądnie z tymi pętelkami, a kość bedziesz miał chyba ze dwa razy szerszą po tym leczniu i już nigdy w życiu Ci się nie da rady złamać 😉
jakaś nadzieja we mnie wstapiła po obejrzeniu tych zdjęć, że walka jednak daje rezulataty powodzenia dalej!
Marchewka,
w związku z powyższym specjalnie dla Ciebie "urokliwe zbliżenia 😉" tych kokardek:
link zewnętrzny zablokowany
link zewnętrzny zablokowany

Jak się dobrze przyjrzysz, to na poziomie tej największej dziury, ale po przeciwnej stronie gwoździa, ukrywa się staw rzekomy (piszczel w tym miejscu nie jest jednolita, ma taki niewielki uskok) 🙁 Lekarze też się zorientowali dopiero ostatnio w czasie operacji że w tym miejscu górna i dolna cześć piszczeli nadal delikatnie rotują wzgl. siebie.

Walka o rezultaty trwa nadal 🙂
LillaKorn

korel napisał(a):

Walka o rezultaty trwa nadal 🙂

Czekam na zdjęcia po ostatniej operacji z maja!

marchewka

korel napisał(a):

marchewka napisał(a):

korel napisał(a):

Dziś znowu dostałem limit na 2 zdjęcia w photoblogu, więc najnowsze obrazki to:
link zewnętrzny zablokowany
link zewnętrzny zablokowany

Do sukcesu jeszcze daleko 😠

eeeeeeee tam ,spodziewałam się że jest gorzej z Twoją piszczelą, wygląda całkiem rozsądnie z tymi pętelkami, a kość bedziesz miał chyba ze dwa razy szerszą po tym leczniu i już nigdy w życiu Ci się nie da rady złamać 😉
jakaś nadzieja we mnie wstapiła po obejrzeniu tych zdjęć, że walka jednak daje rezulataty powodzenia dalej!
Marchewka,
w związku z powyższym specjalnie dla Ciebie "urokliwe zbliżenia 😉" tych kokardek:
link zewnętrzny zablokowany
link zewnętrzny zablokowany

Jak się dobrze przyjrzysz, to na poziomie tej największej dziury, ale po przeciwnej stronie gwoździa, ukrywa się staw rzekomy (piszczel w tym miejscu nie jest jednolita, ma taki niewielki uskok) 🙁 Lekarze też się zorientowali dopiero ostatnio w czasie operacji że w tym miejscu górna i dolna cześć piszczeli nadal delikatnie rotują wzgl. siebie.

Walka o rezultaty trwa nadal 🙂
jakbyś nie powiedział to bym nie zauważyła, że to groźne, rzeczywiście coś tam jest nierówno, ja mam równo i też nic z tego nie wynika 😉 ale chyba teraz masz wreszcie jakiegoś mądrego lekarza, swoją drogą to przerażające, że jeden lekarz potrafi głupią decyzją zabrać człowiekowi kilka miesięcy zanim kolejny zobaczy to co trzeba...
Dobrodziej

LillaKorn napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

13 tygodni gipsu, 91 dni mojego życia.... a noga dalej chrupie i strzyka... czarno to widzę

Kiedy masz kontrolę?

Jak w piosence... trzynastego. I oby równie pogodnie się zakończyła.

LillaKorn

Dobrodziej napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

13 tygodni gipsu, 91 dni mojego życia.... a noga dalej chrupie i strzyka... czarno to widzę

Kiedy masz kontrolę?

Jak w piosence... trzynastego. I oby równie pogodnie się zakończyła.

Czas już na krótszy gips!

trl
Siema wszystkim. Podobnie jak wy złamałem piszczel. Wypadek miał miejsce w Czechach na zawodach rowerowych. Po przewiezieniu do czeskiego szpitala okazało się że zapomniałem zabrać ze sobą europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego NFZ. Lekarze zawołali za operacje 7000zł. Takiej kasy oczywiście nie miałem przy sobie wiec trzeba było jechać do Polski na operacje. Zrobili mi tam tylko rtg i dali gips na drogę powrotną - 400 zł. ;] Noga została poskładana w szpitalu w Łodzi za pomocą 4 śrub i gwoździa śródszpikowego. 2 miesiące po operacji i brak zrostu. Za tydzień jadę na kolejną kontrolę i zobaczymy co będzie. Obecnie mam pełen zakres ruchu w kolanie a w stawie skokowym około 70 %. Nic nie boli, jedynie puchnie noga jak dłużej jest opuszczona. Na karcie informacyjnej ze szpitala było napisane: skośno spiralne złamanie kości piszczelowej w 1/3 części dalszej z przemieszczeniem ale nie pamiętam jakim;]. 6 sierpień podczas wizyty w szpitalu okaże się czy jest zrost i czy będę mógł obciążać nogę.
pawel_84

DE-MODE napisał(a):

.. z innej bajki - byłem dziś na komisji ZUS - Lekarz dał mi skierowanie na rehabilitacje stacjonarną- czy ktos korzystał, ile się czeka na wyjazd i miejsce w ośrodku??

na komisji w ZUS-ie byłem na początku kwietnia,lekarz orzecznik powiedział mi że skierowanie powinienem dostać do dwóch tygodni ale dostałem po dwóch miesiącach, do sanatorium jadę w poniedziałek (03.08.2009) więc w moim przypadku oczekiwanie wyniosło 4 miesiące

LillaKorn

trl napisał(a):

Siema wszystkim. Podobnie jak wy złamałem piszczel. Wypadek miał miejsce w Czechach na zawodach rowerowych. Po przewiezieniu do czeskiego szpitala okazało się że zapomniałem zabrać ze sobą europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego NFZ. Lekarze zawołali za operacje 7000zł. Takiej kasy oczywiście nie miałem przy sobie wiec trzeba było jechać do Polski na operacje. Zrobili mi tam tylko rtg i dali gips na drogę powrotną - 400 zł. ;] Noga została poskładana w szpitalu w Łodzi za pomocą 4 śrub i gwoździa śródszpikowego. 2 miesiące po operacji i brak zrostu. Za tydzień jadę na kolejną kontrolę i zobaczymy co będzie. Obecnie mam pełen zakres ruchu w kolanie a w stawie skokowym około 70 %. Nic nie boli, jedynie puchnie noga jak dłużej jest opuszczona. Na karcie informacyjnej ze szpitala było napisane: skośno spiralne złamanie kości piszczelowej w 1/3 części dalszej z przemieszczeniem ale nie pamiętam jakim;]. 6 sierpień podczas wizyty w szpitalu okaże się czy jest zrost i czy będę mógł obciążać nogę.

Musisz uzbroić się w cierpliwość! Złamanie kości piszczelowej w 1/3 to nie bajka. Wszystkie terminy są hipotetyczne bo każdy organizm indywidualnie się zrasta!

LillaKorn

paweł_84 napisał(a):

DE-MODE napisał(a):

.. z innej bajki - byłem dziś na komisji ZUS - Lekarz dał mi skierowanie na rehabilitacje stacjonarną- czy ktos korzystał, ile się czeka na wyjazd i miejsce w ośrodku??

na komisji w ZUS-ie byłem na początku kwietnia,lekarz orzecznik powiedział mi że skierowanie powinienem dostać do dwóch tygodni ale dostałem po dwóch miesiącach, do sanatorium jadę w poniedziałek (03.08.2009) więc w moim przypadku oczekiwanie wyniosło 4 miesiące

To miłej zabawy życzę i owocnych zabiegów!

ojacie
Hmm, odpowie mi ktoś odnośnie tej opuchlizny? Proszę ładnie 😉
korel

LillaKorn napisał(a):

korel napisał(a):

Walka o rezultaty trwa nadal 🙂

Czekam na zdjęcia po ostatniej operacji z maja!
Te ostatnie 4 zdjęcia (w tym 2 zoomy) to właśnie po operacji z maja 2009, choć zdjęcia miałem robione na koniec czerwca.
Wiem, wiem że znaczących zmian w stosunku do zdjęć z czerwca 2008 nie widać 🙁 Przez rok nie podziało się wiele, choć z tego przez ponad pól roku chodziłem bez kul. To ponoć wina tych tkanek/blizn, które zarastają wolne przestrzenie miedzy odłamami i blokują kostninę.
Chociaż jedno jest mocno do przodu - zrosła sie strzałka. Bardzo przydatne ... 😉
korel

LillaKorn napisał(a):

trl napisał(a):

Siema wszystkim. Podobnie jak wy złamałem piszczel. Wypadek miał miejsce w Czechach na zawodach rowerowych. Po przewiezieniu do czeskiego szpitala okazało się że zapomniałem zabrać ze sobą europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego NFZ. Lekarze zawołali za operacje 7000zł. Takiej kasy oczywiście nie miałem przy sobie wiec trzeba było jechać do Polski na operacje. Zrobili mi tam tylko rtg i dali gips na drogę powrotną - 400 zł. ;] Noga została poskładana w szpitalu w Łodzi za pomocą 4 śrub i gwoździa śródszpikowego. 2 miesiące po operacji i brak zrostu. Za tydzień jadę na kolejną kontrolę i zobaczymy co będzie. Obecnie mam pełen zakres ruchu w kolanie a w stawie skokowym około 70 %. Nic nie boli, jedynie puchnie noga jak dłużej jest opuszczona. Na karcie informacyjnej ze szpitala było napisane: skośno spiralne złamanie kości piszczelowej w 1/3 części dalszej z przemieszczeniem ale nie pamiętam jakim;]. 6 sierpień podczas wizyty w szpitalu okaże się czy jest zrost i czy będę mógł obciążać nogę.

Musisz uzbroić się w cierpliwość! Złamanie kości piszczelowej w 1/3 to nie bajka. Wszystkie terminy są hipotetyczne bo każdy organizm indywidualnie się zrasta!
W 1/3, dalszej ... w szczególności 😠
Musisz założyć, że 6 sierpnia to najwyżej zobaczysz jakies zaczątki zrostu. Ale taki zaczyn to najbardziej pożądana rzecz teraz ... 😉
Dobrodziej

ojacie napisał(a):

Hmm, odpowie mi ktoś odnośnie tej opuchlizny? Proszę ładnie 😉

Hej Ojacie! Ja myślę, że wszystkim puchnie. Kiedyś malowałem płot przy ulicy i zatrzymała się przechodząca kobieta. Zadała mi konkretnych kilka pytań o nogę, a potem stwierdziła, że ona jest dwa lata po złamaniu i w upały wciąż jej noga puchnie. Może to już tak nam zostanie ?

LillaKorn

Dobrodziej napisał(a):

ojacie napisał(a):

Hmm, odpowie mi ktoś odnośnie tej opuchlizny? Proszę ładnie 😉

Hej Ojacie! Ja myślę, że wszystkim puchnie. Kiedyś malowałem płot przy ulicy i zatrzymała się przechodząca kobieta. Zadała mi konkretnych kilka pytań o nogę, a potem stwierdziła, że ona jest dwa lata po złamaniu i w upały wciąż jej noga puchnie. Może to już tak nam zostanie ?

Ja tak nie chcę! Dzisiaj też nózka jest mocno spuchnięta!

ojacie
Nawet mnie nie straszcie! Dla facetów to pewnie nie taka straszna rzecz, ale dla kobiet!? Mam się pożegnać ze szpilkami ?! Nie każcie mi błagam ;( ;( Są wakacje, a ja na taki upał mam do wyboru adidasy, trapery, bądź adidasy, bądź trapery, ew. buty zimowe albo jeszcze adidasy, bo nie wiem czy już wspomniałam. ;(;(;( Może macie jakieś patenty, cudowne ziółka, no musi coś istnieć takiego!
jola64

ojacie napisał(a):

Nawet mnie nie straszcie! Dla facetów to pewnie nie taka straszna rzecz, ale dla kobiet!? Mam się pożegnać ze szpilkami ?! Nie każcie mi błagam ;( ;( Są wakacje, a ja na taki upał mam do wyboru adidasy, trapery, bądź adidasy, bądź trapery, ew. buty zimowe albo jeszcze adidasy, bo nie wiem czy już wspomniałam. ;(;(;( Może macie jakieś patenty, cudowne ziółka, no musi coś istnieć takiego!

Hej!!!!!!!!cudów nie ma ,uwierz mi.Cudem jest życie! Bedzie dobrze,.......nogi do góry,haha

LillaKorn

ojacie napisał(a):

Nawet mnie nie straszcie! Dla facetów to pewnie nie taka straszna rzecz, ale dla kobiet!? Mam się pożegnać ze szpilkami ?! Nie każcie mi błagam ;( ;( Są wakacje, a ja na taki upał mam do wyboru adidasy, trapery, bądź adidasy, bądź trapery, ew. buty zimowe albo jeszcze adidasy, bo nie wiem czy już wspomniałam. ;(;(;( Może macie jakieś patenty, cudowne ziółka, no musi coś istnieć takiego!

Sandały sportowe na rzepy pozwalające na powiększenie objętości buta. Nózka się wentyluje i pasuje do strojów sportowych. W innych narazie nie chodzę bo do kul inny strój śmiesznie wygląda. W piątek na imprezie plenerowej włożyłam sandałek na bardzo średnim koturnie i..... noga mi tak spuchła, że z radością wróciłam do sandałka sportowego nie mówiąc już o tym, że musiałam grubo wcześniej opuścić szacowne zgromadzenie. Na pocieszenie przypomniałam sobie czasy po zdjęciu gipsu, kiedy noga była jeszcze raz taka w rozmiarze i moglam jedynie zakładać adidaski. Ojacie ten sezon mamy niestety na straty o zimowym nie wspmnę, bo moje łyżwy raczej będą rdzewiały!!!!!!

justeena

na obrzęki polecam, poza nogą do góry i ćwiczeniami Venoruthon lub inne Detraleksy, Venolany... Naprawdę działają, chociaż dopiero na własnym przykładzie uwierzyłam w ich skuteczność, bo żadne opisy mnie wcześniej nie przekonywały, i uważałam że to marketingowa sciema. Niestety jest tak, że nasze żyły nie zostały stworzone do postawy dwunożnej i psują się z wiekiem wiekszości ludziom, a co dopiero nam połamańcom... Czesto spotykam wśród moich pacjentów starsze osoby z dużymi zmianami żylnymi, giga obrzękami; pytam co i jak i okazuje się niestety, że to po zlamaniu z młodości...

A w ogóle właśnie wróciłam od orto. Na zdjęciu nadal jakieś szparki, ale całość ze wszystkich stron ( z przerwami jakimiś oczywiście) oblana wielkim glutem kostnym. Mniemam lawina kostniny tak właśnie wygląda 🙂 Jak dostanę płytkę pokażę wrzucę do netu. Podjęto decyzję o odkęceniu mojego Zespola. Czy moment jest odpowiedni czas pewnie pokaże... Odkręcanie boli jak gorszy pobyt u dentysty, do wytrzymania, króciutko bardzo, po odkręceniu nic a nic nie boli więc dla Wszystkich przed otucha. Tylo trochę niepewnie się czuje na własniej nodze osamotnionej, choć to raczej tylko kwestia mózgowa. Pozdrawiam!

LillaKorn

justeena napisał(a):

Podjęto decyzję o odkęceniu mojego Zespola. Czy moment jest odpowiedni czas pewnie pokaże... Odkręcanie boli jak gorszy pobyt u dentysty, do wytrzymania, króciutko bardzo, po odkręceniu nic a nic nie boli więc dla Wszystkich przed otucha. Tylo trochę niepewnie się czuje na własniej nodze osamotnionej, choć to raczej tylko kwestia mózgowa. Pozdrawiam!

Justeeno, rozumiem, że Twoja stópka nie ma żadnych blaszanych ozdobek!

justeena
bez ozdoby żadnej kompletnie, zdana tylko na siębie samą i kostninkę młodziutką 🙂
LillaKorn

justeena napisał(a):

bez ozdoby żadnej kompletnie, zdana tylko na siębie samą i kostninkę młodziutką 🙂

Za to pęcinka Twoja dostępna do podziwiania przez gawiedź wszelaką!

Dobrodziej
BRAWO Justeena!!! Gratulacje. To wielki dzień. Zazdroszczę. Tylko nas jeszcze nie opuszczaj.
justeena
nie nie, jeszcze troszkę zostanę 🙂 Tsunami kostniny przepięknie zalewa moja kość, ale fakt jest taki, że jeszcze wiele do życzenia pozostaje... Dziś nie było mojego prowadzącego lekarza, opowiedziałam temu który był, co planował mój prowadzący, znaczy że odkręcenie. Troszke się boję, czy nie zasugerowałam mu decyzji, no ale miałam już taką ochotke na jakiś krok do przodu... Z drugiej strony chyba nie podjąłby decyzji na podsatwie mojej sugestii tylko, chociaz różnie to bywa na świecie, jak wiemy... Nie chciałabym, żeby jakieś historie o skrzywionej osi kości się do mnie przyczepiły...
marchewka

justeena napisał(a):

na obrzęki polecam, poza nogą do góry i ćwiczeniami Venoruthon lub inne Detraleksy, Venolany... Naprawdę działają, chociaż dopiero na własnym przykładzie uwierzyłam w ich skuteczność, bo żadne opisy mnie wcześniej nie przekonywały, i uważałam że to marketingowa sciema. Niestety jest tak, że nasze żyły nie zostały stworzone do postawy dwunożnej i psują się z wiekiem wiekszości ludziom, a co dopiero nam połamańcom... Czesto spotykam wśród moich pacjentów starsze osoby z dużymi zmianami żylnymi, giga obrzękami; pytam co i jak i okazuje się niestety, że to po zlamaniu z młodości...
A w ogóle właśnie wróciłam od orto. Na zdjęciu nadal jakieś szparki, ale całość ze wszystkich stron ( z przerwami jakimiś oczywiście) oblana wielkim glutem kostnym. Mniemam lawina kostniny tak właśnie wygląda 🙂 Jak dostanę płytkę pokażę wrzucę do netu. Podjęto decyzję o odkęceniu mojego Zespola. Czy moment jest odpowiedni czas pewnie pokaże... Odkręcanie boli jak gorszy pobyt u dentysty, do wytrzymania, króciutko bardzo, po odkręceniu nic a nic nie boli więc dla Wszystkich przed otucha. Tylo trochę niepewnie się czuje na własniej nodze osamotnionej, choć to raczej tylko kwestia mózgowa. Pozdrawiam!

gratuluję, to wielki dzień, juz teraz każda chwila bliżej do normalności, pozdrawiam 😉
marchewka

ojacie napisał(a):

Nawet mnie nie straszcie! Dla facetów to pewnie nie taka straszna rzecz, ale dla kobiet!? Mam się pożegnać ze szpilkami ?! Nie każcie mi błagam ;( ;( Są wakacje, a ja na taki upał mam do wyboru adidasy, trapery, bądź adidasy, bądź trapery, ew. buty zimowe albo jeszcze adidasy, bo nie wiem czy już wspomniałam. ;(;(;( Może macie jakieś patenty, cudowne ziółka, no musi coś istnieć takiego!

żel chłodzący regularnie, noga do góry i pończochy antyżylakowe i będzie super, najważniejsze mi się jednak wydaje rozsądne użytkowanie, wyslek na przemian z wypoczynkiem, musi być lepiej! podobno jeszcze żel z żywokostem, ale nie wiem, mi nie zadziałał bo pomagały mi poprzednie rzeczy 😉

ojacie

Oj dzięki wielkie, coś na pewno wykorzystam, mam nadzieję, że poskutkuje!

Justeena, mówisz, że nie boli? Mi powiedzieli, że będę mieć kolejną operację w celu usunięcia tego złomu, więc raczej szykuje się na to, że będzie boleć, to jak to w końcu wygląda?

LillaKorn
Justeeno! Czy po usunięciu żelastwa musisz chodzić z kulami?
Polamana Kaska

Witam wszystkich "Starych" i "Nowych" Połamańców!

Właśnie wróciłam z króciutkiego wypoczynku, gdzie 27 lipca obchodziłam półrocze fatalnego przewrócenia się na nartach w pięknych Alpach Austriackich. 🙂

Pewnie większość z Was wie, że zrosłam się błyskawicznie i skutecznie, dzięki świetnie wykonanej operacji, predyspozycji organizmu, systematycznym ćwiczeniom, walce z bólem i optymizmowi. No i dzięki mojemu lekarzowi, co to nie patyczkuje się z pacjentami i goni ich jak należy.

Ale żeby nie było zbyt pięknie 🙂, muszę troche pomarudzić - zrost to jedno, a przebudowa kości i doprowadzenie naczyń, mięśni, ścięgien i stawów do stanu sprzed wypadku to raczej kolejny rozdział w historii Połamanych (oby ostatni).

Nadal puchną stawy, i po dłuższym chodzeniu, i bez chodzenia (np. zbyt długie trzymanie kończyny nieruchomo), nadal jest opuchlizna, bóle mięśni i okolic złamania.

Faktem jest, że przez ten tydzień poza intensywnym chodzeniem nie robiłąm żadnych ćwiczeń, może to jest powód, ale po sobie widzę, że droga daleka, o ile w ogóle uda się zniwelować bóle do końca.

W każdym razie dziś wracam na siłownię, basen i rower - oby pomogło.

Korel, Twój przypadek jest szczególny, ale widzę, mimo wszystko, jakiś postęp i mam nadzieję, że to ostatnie tygodnie Twojej "misji". 😉

Justeena - trzymam kciuki, żeby jak najmniej bolało i wszystko poszło dobrze.

Wszystkim innym - dużo optymizmu i zaciśnięcia zębów. 🙂

justeena

nie zabrałam ze sobą kul do poradni, lekarz odkręcił i sobie poszedł, o kulach nie mowiąc nic, zakazał tylko skoków i biegów przez najbliższe dni. Nie skaczę i nie biegam i tak, więc wielkiej krzywdy zakazem mi nie wyrządził 🙂 Pierwsze kroki raczej dziwne, niewiara w wytrzymałość kości i super rozluźniony staw skokowy ( jedna ze śrub trochę mi ograniczała ruchy) więc obserwująca pielęgniarka rzuciła, żeby lepiej pochodzić z kulą. Tempem ślimaka, rozważając każdy milimetr powierzchni podłogi popełzłam do domu, grzecznie taksówką, bo bałam się autem i miejskim. Po domu zaczęłam sie krzątać z kulą, ale po 2 minutach doszłam do wniosku, że to bez sensu, bo jak zrost to zrost. Kula poszła precz do kąta, gdzie zostawiłam ją 2 mce temu 🙂

Co do bólu: u mnie oprócz tego, że nie było szansy na anestezjologa i krótkie znieczulenie, nie było też wiertarki. Sądzę, że z wiertarką - wykrętarka byłoby lepiej. Nie powiem, że nie bolało, bo bolało, ale chwile tylko więc dlatego znośnie. Na dłuszą metę taki ból nie byłby do wytrzymania, ale chwilę można znieść. Ok godz. przed połknęłam profilaktycznie 100mg Ketonalu. Patrząc wstecznie, gdy już wiem co to za ból, nie wzięłabym znieczulenia. nie opłaca się.

Ale chodzi mi się dziś mało pewnie..

ojacie
Justeena, a miałaś też blaszkę? Czy tylko śrubki?