Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 358 z 977

LillaKorn

aga-ka16 napisał(a):

Dopiero teraz obejrzałam zdjęcie. Twoja złamana piszczel jest trochę przesunięta. To nie przeszkadza w zroście? Czy lekarze nastawiali Ci kość, czy tylko zapakowali w gips? Sorry, na pewno o tym pisałaś, ale ja aż tak daleko wstecz nie sięgałam?

To było tak. sobotę zaliczyłam glebę na lodowisku i karetka pogotowia zawiozła mnie prosto do szpitala. Diagnoza lekarza na izbie przyjęć brzmiała złamanie spiralne obu kości podudzia o charakterze niestabilnym do leczenia operacyjnego. Nóżkę nastawiono, włożono do gipsu i zalogowano mnie na łóżeczko gdzie miałam oczekiwać na swoją kolej. W poniedziałek przyszedł na obchód ordynator i wyczerpująco powiedział "do domu to się zrośnie". Byłam tak zaskoczona a przede wszystkim obolała, że zanim zaprotestowałam już byłam wypisana. Na kontroli w poradni (po 10 dniach) trafiłam na lekarza idiotę, który miał mi jedynie do powiedzenia, że nie umiem chodzić o kulach. Zmieniłam lekarza (po znajomości). Ten po zobaczeniu zdjęcia pokazującego przemieszczone odłamy (podobno to złamanie zawsze się przemieszcza po złożeniu dlatego trzeba je stabilizować) w ciągu trzech dni wstawił mnie do szpitala. Tu szykują mnie do operacji, fundują przedoperacyjny stres: nieprzespana noc, lewatywa, przygotowanie anestezjologiczne, antybiotyki w żyle i.......rano przychodzi ordynator i autorytatywnie stwierdza, że tej operacji nie będzie, bo jest za późno od złamania. Fakt upłynęły 4 tygodnie, ale zrostu nie było, bo od początku był opóźniony znacznie i odłamy były przemieszczone tak jak to widać teraz na zdjęciu. Do tej pory nie wiem dlaczego odstąpiono od operacji. Mój ortopeda prawie na każdym spotkaniu mówi "szkoda, że to nie zostało zoperowane". Tylko co mi z tego.......

jola64
Wiesz Lilla, zle trafiłaś po wypadku,niektórym ordynatorom chodzi jedynie o pieniądze,tak myslę.Jakby ktoś z rodzinki sie wstawił z kasą to zoperowaliby cię od razu bez problemu, a tak to sie mecz i płacz!Mój mąż jak z kasa poleciał to miałam operację na drugi dzień, niby miało sie wszystko posklejać ale cóż po połowie roku leczenia i tak usłyszałam===,,nie zrasta sie bo taka już pani uroda"trzeba przeszczep robić, ale u nas się takich operacji nie robi niech pani kliniki szuka,bo my jesteśmy tylko powiatowym szpitalikiem i nie mamy takich możliwości"""a z tego co sie póżniej dowiedziałam ,juz w klinice, to miałam zły gwóżdż załozony i to on nie pozwalał sie kosci zrastać bo latał wewnątrz.No ale cóż, juz prawie rok mija i wreszcie sie pomału goi.Pozdrawiam!!!!!!!!
alawpr
kochani połamańcy, witam wszystkich. od trzech miesięcy czytam nałogowo posty i w końcu odzywam sie do was. Mam złamanie piszczeli wieloodłamowe w 1/3 dalszej. nie mam srubek tylko gips po sam tyłek. Wczoraj wróciłam po trzeciej wizycie kontrolnej ze szpotala.Przebywam tam po trzy ,cztery dni robią zdjątka mojej nóżki , rozcinają gipsik,zakładaja następny i tak w koło Macieju.Po 12 tygodniach nareszcie mam ,jak to Lila mówi tsunami kostniny.Boże jaki kamień z serca.Przeszłam wszystkie etapy zawirowań psychicznych związanych z tą cholerną piszczelą,powoli wykańczałam rodzinę dalszą i bliższą, no i osobiście siebie. Lilka mi lekarze w szpitalu mówią że praktycznie do końca leczenia będę kuśtykac w gipsie po tyłek żeby piszczel nie miała możliwości żadnego ruchu i to daje efekty jeśli nie ma się śrubek. Gips mam bardzo ścisły ale nie puchnie noga. Przy zakładaniu gipsu, a ten jest 3ci zawsze są 4 osoby 2 lekarzy i 2 gipsiarzy. juz sie pogodziłam ze długo to potrwa i mam nadzieje ,że nie zatrzyma się kostninka. jesteście wielką podporą dla połamańców i życzę wam kostniny jak cholerka.Dobrodzieju, wczoraj usmiałam się z twojej pomysłowości.Myślę,że gdybyś miał gips ze stali to byś go rozspawał taki z ciebie Pomysłowy Dobromir. Pozdrawiam.
ojacie
Alawpr, nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Zakładają Ci gips, a potem trzymają w szpitalu 3 -4 dni? Dziwna sprawa, w sensie, po co właściwie? Chyba, że chodziło o "co 3-4" dni
wojtex

alawpr napisał(a):

kochani połamańcy, witam wszystkich. od trzech miesięcy czytam nałogowo posty i w końcu odzywam sie do was. Mam złamanie piszczeli wieloodłamowe w 1/3 dalszej. nie mam srubek tylko gips po sam tyłek. Wczoraj wróciłam po trzeciej wizycie kontrolnej ze szpotala.Przebywam tam po trzy ,cztery dni robią zdjątka mojej nóżki , rozcinają gipsik,zakładaja następny i tak w koło Macieju.Po 12 tygodniach nareszcie mam ,jak to Lila mówi tsunami kostniny.Boże jaki kamień z serca.Przeszłam wszystkie etapy zawirowań psychicznych związanych z tą cholerną piszczelą,powoli wykańczałam rodzinę dalszą i bliższą, no i osobiście siebie. Lilka mi lekarze w szpitalu mówią że praktycznie do końca leczenia będę kuśtykac w gipsie po tyłek żeby piszczel nie miała możliwości żadnego ruchu i to daje efekty jeśli nie ma się śrubek. Gips mam bardzo ścisły ale nie puchnie noga. Przy zakładaniu gipsu, a ten jest 3ci zawsze są 4 osoby 2 lekarzy i 2 gipsiarzy. juz sie pogodziłam ze długo to potrwa i mam nadzieje ,że nie zatrzyma się kostninka. jesteście wielką podporą dla połamańców i życzę wam kostniny jak cholerka.Dobrodzieju, wczoraj usmiałam się z twojej pomysłowości.Myślę,że gdybyś miał gips ze stali to byś go rozspawał taki z ciebie Pomysłowy Dobromir. Pozdrawiam.

wojtex
sorki zle kliknałem ale dziwi mnie to ze trzymaja Cie cały czas w długim gipsie ja miałem takie samo złamanie jak Ty Alawpr i co 6 tygodni zmienali mi gips na krótszy w sumie miałem trzy teraz juz chodze o jednej kuli i zaczałem rehabilitacje ,a wracajac dziwie sie ze trzymaja Cie w szpitalu po tyle dni skoro masz gips(moze to lekarze sa chorzy ale na głowe)ja bym spróbował u niezaleznego lekarza dowiedziec sie czy długi jest konieczny bo wiem jaka to meczarnia pozdrawiam wszystkich połamanców
Dobrodziej
Ja myślę, że trzymając Alawpr w szpitalu te kilka dni dostają kasę z NFZ. Chyba chodzi tu o pobyt ze względów finansowo- księgowych.
aga-ka16

Wiesz Lilla ze mną też nie wiedzieli co zrobić i myślę, że gdyby nie facet z obciętą ręką na krajzedze to też bym pewno pojechała w gipsie do domu. Operacji nie planowali, gdyż bali się, że popękana kość im się posypie jak otworzą nogę. Na rozciągnięcie mięśni przewiercili mi piętę i powiesili na wyciągu niby do następnego dnia. Na drugi dzień przyszedł lekarz prowadzący moją salę, stwierdził, że "nastawia się" ale on idzie na urlop i jeszcze dziś przekaże mnie innemu lekarzowi i będą działać. A tu na nodze pojawqił się ogromny obrzęk i pęcherze. Nic nie mogli więc robić dopóki nie zejdą bąble(pielęgniarka przebijała mi je codziennie).

I tak jak pisze jola64 dopiero jak mąż mój odwiedził ordynatora to zaczęło się zastanawianie nad leczeniem mojej nogi. Ordynator był za zewnętrznym stabilizatorem, a lekarz prowadzący za gipsem. Myślę jednak, że decyzja o gipsie była słuszna, gdyż jak teraz widzę na zdjęciu jak jest popękana moja kość(link zewnętrzny zablokowany) to chyba by ona nie wytrzymała wiercenia pod złamaniem.

Teraz widzę, że poskładali mi ją nieźle i dobrze,że zabezpieczyli u góry drutem aby nie ruszała się w gipsie. Pisałaś, że nie chcieli nic robić po 4 tyg. Mnie ordynator powiedział przy wypisie, że za 5 tyg. na kontroli stwierdzą, czy nie będzie jednak potrzebna ingrencja chirurgiczna. Na szczęście nic się nie poprzestawiało i dalej siedzę w gipsie.

Tak to jest z naszymi lekarzami. Mądrzy są przeważnie po fakcie. No i uczą się na błędach. Szkoda tylko, że naszym kosztem. Ale nie ma co się załamywać. Wytrzymaliśmy już tyle to i jeszcze damy radę. Ja to się zawsze pocieszam, że mam złamaną "tylko" nogę. A jak muszą się czuć ludzie po poważnych wypadkach....I też z tego wychodzą...

aga-ka16

Dobrodziej napisał(a):

Ja myślę, że trzymając Alawpr w szpitalu te kilka dni dostają kasę z NFZ. Chyba chodzi tu o pobyt ze względów finansowo- księgowych.

To z kasą to prawda. Jak byłam w szpitalu to na moją salę przyjęli kobietę z uszkodzoną kostką w łokciu, czy coś takiego. Od razu jej powiedzieli, że to nie do operacji tylko do zaleczenia i rehabilitacji. Trzymali ją od poniedziałku do piątku i nawet żaden lekarz nie zaglądał do niej. Nawet żadnych leków nie dostawała. Tyle, że zajmowała łóżko. I myślę, że choć mogli od razu tego samego dnia wysłać ją do domu to trzymali tylko po to aby dostać kasę z NFZ.

alawpr

Dobrodziej napisał(a):

Ja myślę, że trzymając Alawpr w szpitalu te kilka dni dostają kasę z NFZ. Chyba chodzi tu o pobyt ze względów finansowo- księgowych.

Dodrodzieju,strzał w dziesiątkę.Tu chodzi o kaskę.Taki pacjent jak ja nie jest opłacalny,więc jednego dnia zdejmują gips i robią fotki.Drugiego dnia,profesor na obchodzie mądraluje się co dalej .Po południu sru na wózek i jade na nowy gips i nastepne zdjęcie w gipsie. A trzeciego do domciu jak mają dobry dzień.A w między czasie lekka rechabilitacja.Leczę się w dobrym ,,chyba''szpitalu więc zdałam się juz na nich, choc konsultowałam się u dwóch innych i oni jednym głosem mówią ,że tak ma byc. Cholerka nie wiem czy są z jednej szkoły,ale gadają to samo. I bądz tu babo mądra.Tu widzę,że kazdy ma inną metodę leczenia i zastanawiam czemu takie różnice.Gdzie oni -te nasze doktorki się uczuli,że co lekarz to inne podejście do tych naszych połamanych kustyków.Co do postępów zrostu, to po 6 tygodniach była już ,,mgła'',a po 12 tyg zaczęło sie na dobre oblewac, aby sie nie zatrzymało.Biorę osteogenon,dertalex,wit c,wit b6 i rexorubię. Ach no i te cholerne zastrzyki w brzuch.

ojacie
Alawpr, uważam, że każdego pacjenta, czyli każe złamanie powinno się traktować indywidualnie. Schemat postępowania może jest podobny, ale na pewno nie identyczny. Każdy z nas reaguje inaczej. Oprócz samego złamania, w grę wchodzi przecież również wiek, waga, predyspozycje fizyczne, choroby i wiele innych ważnych faktów, które jednak nakazują im odnosić się indywidualnie do każdego przypadku. Co do kasy, to też to słyszałam, że podobno nie opłaca się trzymać ludzi krócej niż 3 dni.
alawpr

Ojacie,masz rację.Tylko ja tak liczyłam na ten gips krótki ,a tu tyłek blady.Liczyłam że tak jak inni w mojej sytuacji będę śmigac już w gipsie krótkim i moje życie połamańca troszkę się poprawi. Ale trzymam się bo co mam innego do wyboru.Przecież tej cholery nie odrąbie,bo moja a,że złamana to i tak potrzebna i nie zamienię na nowszy model. Nie ma wyjścia.Te pobyty w szpitalu nie są takie straszne,nie stoję w kolejkach do rejestracji i do lekarza,tylko leżę na łóżeczku i oczekuję na propozycje służby zdrowia.Ach tak cofnąc czas...

edit: Odezwę się za 4 dni, dzisiaj wyjeżdrzam na mazury oderwać się troche 🙂 pozdrawiam.

sienio
jak na mazury to zapraszam 😉
wojtex
witam ponownie rehabilitacja przebiega jak narazie spokojne dali mi hydromasaze wirowe,cwiczenia i magnetronik ale i tak noga nawala .Dzis dostałem wezwanie na 8 wrzesnia na komisje w sprawie renty rehabilitacyjnej ciekawe czy dostane bo chorowac mozna tylko 9 miesiecy(tzn za tyle płaci zus)a jak nie dostane to bede latał po dachach z kula hahaha .Pozdrowionka przyjaciele naszej niedoli!!!!
korel

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Tifi12 napisał(a):

...DROGA LIILI.... 😉
JA TEZ CHODZE O 2 KULACH. NIE MOGE JESZCZE OBCIĄZAC NOGI ;( JA MIAŁAM SKŁADANĄ OPERACYJNIE ;( BLIZNY MAM Z OBU STRON OD KOSTKI PO 24 CN. ;( NOGI USZTYWNIONEJ NICZYM NIE MAM ..MAM NIĄ JAK NAJWIECEJ RUSZAC NIE BOLI JAK NIĄ FIKAM 😉 ALE NIEWIEM JAK TO BEDZIE Z OBCIĄZENIEM BO KILKA RAZY UPADŁAM NA TĄ NOGE I BOOOLAŁO;( A ZROSTU U MNIE OD STYCZNIA NA STRZAŁSE NIEMA WCALE!! NIEWIEM CZY CZEGOS NIE ZKNOCILI..

Tifi12 nie sposób polemizować z zaleceniami Twojego doktora. Wszak kogoś słuchać trzeba albo zmienić lekarza i....też słuchać.Trochę to dziwne, że nie pozwalają Ci obciążać nogi, bo właśnie po zespoleniu operacyjnym kości można szybciej stawiać nogę na ziemi w przeciwieństwie do leczonych zachowawczo czyli gipsem. Jak już pozwolą Ci obciążać to nie będzie to wyglądało jak niekontrolowany upadek o którym wspominałaś wyżej tylko planowe przez Ciebie stąpanie, gdzie zaczniesz najpierw od niskich kilogramów, aby je stopniowo zwiększać. Pozdrawiam!
Tifi,
ja mam taką blachę jak Ty, nawet dwie, też około pół roku nie mogłam obciążać bo nie było zrostu więc nie martw się, że wszyscy radzą obciążać a Tobie lekarz nie pozwala, jak się trochę zrostu pojawi na pewno lekarz każe obciążać, to jest rzeczywiście najlepsza metoda wspomagania kości, ale blachy które mamy niestety inaczej pracują pod ciężarem i nie jest to tak skuteczne jak u wszystkich którzy mają gwoździa
ale życzę Ci żeby Ci to się lepiej leczyło niż mi 🙂

Korel,
gratulacje dla Twojej kości, wygląda coraz solidniej, cieszę się, że Ci się poprawia, jakaś nadzieja dla takich niezrosniętych kalek jednak jest...🙂

pozdrowienia dla wszystkich, widzę dużo Nowych połamańców, cierpliwości życzę 🙂
Nadzieja matką ... połamańców ?
Na szczęście czas pracuje na naszą korzyść 🙂
korel

Dobrodziej napisał(a):

Widzę Korel, że nie uwierzyłeś w żywokost. Cóż, porobię za forumowego królika doświadczalnego. Wreszcie mam dostęp do miejsca złamania. Plan jest taki, że jutro zabiorę się za umieszczenie w internecie swego RTG. W zasadzie wszystkie mam takie same, więc wybiorę najwyraźniejsze.
Dziś rodzina mi nawlokła tego chwastu cały koszyk. Od jutra okłady na noc. Następny RTG mam 1 X. Zobaczymy efekt.

Mam nadzieję, że się obudzisz po takiej nocy 😉
Taki żywokost to Ci pewnie nie zaszkodzi. Ale daj znać jak się po tym zrośniesz 🙂

Ja jestem absolutnym sceptykiem w takich sprawach, bardziej wierzę w dobrych rzemieślników niż w dobrych czarodziejów, jedyne na co sobie pozwoliłem ostatnio to lek homeopatyczny rexorubia - coś dla lepszej mineralizacji kości.
zlotopolski

Z tym obciazaniem to jest dziwnie. Ja mam gwozdz dynamiczny w goleni i lekarz kaze obciazac na maxa. Troche mnie to zastanawia bo chyba nikomu z was nie kaza tak mocno obciazac. Czy tu moze chodzic o to ze moj gwozdz jest dynamiczny?

Wiecie jak poradzic sobie z bolem piety przy chodzeniu o jednej kuli? Jak jest but to idzie wyrobic ale na boso to masakra.

korel

LillaKorn napisał(a):

korel napisał(a):

Lill, co zażywasz z lekarstw ? Jest coś co jest polecane na te opóźnione zrosty ?

Mój ortopeda, co do którego mam pełne zaufanie niestety nie wspomaga mnie farmakologicznie. Z własnej inicjatywy łykam skrzypovit, który zawiera m.in el-cysteinę pomocną w zroście.
Mnie chirurg non stop przepisuje osteogenon 2x1, detralex 2x1 i teraz w gipsie Vessel Due F 2x1. Pół apteki 😠
Wcześniej zamiast osteogenonu brałem vitrum calcium + D3.
Dobrodziej
110 dzień od złamania. Łażę o 1,5 kuli na maxa. Wolno jak ślimak, ale nieustępliwie. Pierwszą noc bez gipsu przeleżałem w łóżku z zamkniętymi oczami, bezsennie. Piszczel nie boli, ale strzałka bardzo. Tak, że mdli z bólu. Doktor mówił, że piszczel się nie zrasta, bo strzałka sprężynuje, więc nawet się cieszę, że tak boli. Dociskam ją, przynajmniej taką mam nadzieję.
LillaKorn

ojacie napisał(a):

Alawpr, nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Zakładają Ci gips, a potem trzymają w szpitalu 3 -4 dni? Dziwna sprawa, w sensie, po co właściwie? Chyba, że chodziło o "co 3-4" dni

Zdecydowanie o kasę z NFZ!

LillaKorn

jola64 napisał(a):

Wiesz Lilla, zle trafiłaś po wypadku,niektórym ordynatorom chodzi jedynie o pieniądze,tak myslę.Jakby ktoś z rodzinki sie wstawił z kasą to zoperowaliby cię od razu bez problemu, a tak to sie mecz i płacz!Mój mąż jak z kasa poleciał to miałam operację na drugi dzień, niby miało sie wszystko posklejać ale cóż po połowie roku leczenia i tak usłyszałam===,,nie zrasta sie bo taka już pani uroda"

Trafiłam na oddział wielkiej sławy ortopedii w naszym mieście. Ten pan wielokrotnie lansuje się w lokalnych i ogolnopolskiech gazetach jako uzdrowiciel sportowców i wybitny "operator" chirurgiczny. Odzdzial, którym kieruje jest jego prywatnym folwarkiem (bardzo dochodowym zresztą). Tak wybitny fachowiec doskonale wie jak zachowuje się kość przy tym typie złamania kiedy nie jest zespolona.Na bieganie z kasą mam swoją teorię. Jestem ubezpieczona. Zarabiam niezłe pieniądze więc składki płacę duże, jak będę chciała wydać kasę na leczenie to pójdę do prywatnej kliniki. Trochę się teraz mądrzę bo oczywistym jest, że w przypadku zagrożenia życia człowiek odda każde pieniądze. Jeszcze jedna konkluzja. W bezpośrednim okresie po wypisie rozumowałam jeszcze optymistycznie skoro ta osoba wyraziła swoją opinię to jest ona dobra. Potem "włączyło" mi się myślenie i zmieniłam lekarza prowadzącego (po tym głąbie z przychodni), który pędem wstawił mnie do szpitala. Podobno było za późno.....Zapłaciłam cenę braku obycia w tej dżungli! Następnym razem jak się połamię (oby nigdy) jeżeli będę miała na to wpływ to będę omijała szerokim łukiem szpital miejski w moim mieście.

LillaKorn

zlotopolski napisał(a):

Z tym obciazaniem to jest dziwnie. Ja mam gwozdz dynamiczny w goleni i lekarz kaze obciazac na maxa. Troche mnie to zastanawia bo chyba nikomu z was nie kaza tak mocno obciazac. Czy tu moze chodzic o to ze moj gwozdz jest dynamiczny?

Wiecie jak poradzic sobie z bolem piety przy chodzeniu o jednej kuli? Jak jest but to idzie wyrobic ale na boso to masakra.

Niestety przeżyć! Można to masować. Z czasem mięśnie pięty rozruszają się. To zawsze trwa długo.
jola64
Nareszcie ostatni zastrzyk z 20tu!!Może stan zapalny sie wyleczył ale i nie mdli z bólu.Teraz to w ogóle mam kłopoty z siadaniem z pozycji stojącej, czuję przeszywający bol w pachwinie i nie mam pojęcia skąd się wziął, może trzeba rozruszać porządnie staw biodrowy?Mało ruchu w ostatnich miesiącach i na nogę nawet nie mogę stanąć bo boli w pachwinie okropnie.Pewnie żadne z Was nie miało takich objawów ale mój przypadek jest skomplikowany w czasie. a moze jednak ktoś wie co to moze być, moze nie jestem sama z takimi objawami.Szkoda ze nie ma wśród nas rehabilitantów, moze odpowiadaliby nam na trudne i nurtujące nas pytania!!!
LillaKorn

aga-ka16 napisał(a):

Tak to jest z naszymi lekarzami. Mądrzy są przeważnie po fakcie. No i uczą się na błędach. Szkoda tylko, że naszym kosztem. Ale nie ma co się załamywać. Wytrzymaliśmy już tyle to i jeszcze damy radę. Ja to się zawsze pocieszam, że mam złamaną "tylko" nogę. A jak muszą się czuć ludzie po poważnych wypadkach....I też z tego wychodzą...

Czlowiek w roli pacjenta nie ma części władzy nad własnym życie. Zależy od wiedzy lekarzy is topnia ich skorumpowania. Tak jak mówisz "ta tylko złamana noga" w końcu się wyleczy a potem........pójdę na rolki, łyżwy i potańcze!

LillaKorn

Dobrodziej napisał(a):

110 dzień od złamania. Łażę o 1,5 kuli na maxa. Wolno jak ślimak, ale nieustępliwie. Pierwszą noc bez gipsu przeleżałem w łóżku z zamkniętymi oczami, bezsennie. Piszczel nie boli, ale strzałka bardzo. Tak, że mdli z bólu. Doktor mówił, że piszczel się nie zrasta, bo strzałka sprężynuje, więc nawet się cieszę, że tak boli. Dociskam ją, przynajmniej taką mam nadzieję.

Dobrodzieju! Czy bolałoby Cię gdybyś spał w swoim buciku?

ojacie
Lilla, to nie masz teraz szans na operacje? Kurcze co za porażka, mam nadzieje, że się chociaż prawidłowo zrasta.
jola64

jola64 napisał(a):

Nareszcie ostatni zastrzyk z 20tu!!Może stan zapalny sie wyleczył ale i nie mdli z bólu.Teraz to w ogóle mam kłopoty z siadaniem z pozycji stojącej, czuję przeszywający bol w pachwinie i nie mam pojęcia skąd się wziął, może trzeba rozruszać porządnie staw biodrowy?Mało ruchu w ostatnich miesiącach i na nogę nawet nie mogę stanąć bo boli w pachwinie okropnie.Pewnie żadne z Was nie miało takich objawów ale mój przypadek jest skomplikowany w czasie. a moze jednak ktoś wie co to moze być, moze nie jestem sama z takimi objawami.Szkoda ze nie ma wśród nas rehabilitantów, moze odpowiadaliby nam na trudne i nurtujące nas pytania!!!

.....Znasz odpowiedż to pisz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

marchewka

korel napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

Widzę Korel, że nie uwierzyłeś w żywokost. Cóż, porobię za forumowego królika doświadczalnego. Wreszcie mam dostęp do miejsca złamania. Plan jest taki, że jutro zabiorę się za umieszczenie w internecie swego RTG. W zasadzie wszystkie mam takie same, więc wybiorę najwyraźniejsze.
Dziś rodzina mi nawlokła tego chwastu cały koszyk. Od jutra okłady na noc. Następny RTG mam 1 X. Zobaczymy efekt.

Mam nadzieję, że się obudzisz po takiej nocy 😉
Taki żywokost to Ci pewnie nie zaszkodzi. Ale daj znać jak się po tym zrośniesz 🙂

Ja jestem absolutnym sceptykiem w takich sprawach, bardziej wierzę w dobrych rzemieślników niż w dobrych czarodziejów, jedyne na co sobie pozwoliłem ostatnio to lek homeopatyczny rexorubia - coś dla lepszej mineralizacji kości.
ja już z kilogram tego zjadłam, dupa blada za przeproszeniem...
LillaKorn

ojacie napisał(a):

Lilla, to nie masz teraz szans na operacje? Kurcze co za porażka, mam nadzieje, że się chociaż prawidłowo zrasta.

Czy prawidłowo? Nadal zrost jest opóźniony, niepełny, świeży bez cech przebudowy. Muszę czekać. Jak nie będzie postępu to się do mnie zabiorą. Wobec tej alternatywy wolę się zrosnąć!

marchewka

Dobrodziej napisał(a):

110 dzień od złamania. Łażę o 1,5 kuli na maxa. Wolno jak ślimak, ale nieustępliwie. Pierwszą noc bez gipsu przeleżałem w łóżku z zamkniętymi oczami, bezsennie. Piszczel nie boli, ale strzałka bardzo. Tak, że mdli z bólu. Doktor mówił, że piszczel się nie zrasta, bo strzałka sprężynuje, więc nawet się cieszę, że tak boli. Dociskam ją, przynajmniej taką mam nadzieję.

podobno najpierw małe kostki a potem duże, organizm zaczyna od nieprzemęczania, mnie też najpierw bolała strzalka, a dopiero potem się zaczeła zrstać a jeszcze potem zaczęła piszczel, chyba jesteś na dobrej drodze 🙂
tylko uważaj z 1 kulą na kręgosłup, mi kazali na maxa o dwóch a potem jak dojrzeję to od razu bez. wydawało mi się to głupie do momentu kiedy zaległam na 3 tygodnie z przesuniętym dyskiem