Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 506 z 977
alawpr napisał(a):
Gdy leżałam w szpitalu ,chodziły dziewczyny na rehabilitację.2 razy po 2 godz.,później miały wiczyc co godzinę juz na sali lub w domu minimum po 15 min.Wszystkie które rano wstawały miały problemy z rozruszaniem stawów.
Kurczę czemu ja nie mam tej rehabilitacji. Już się o to dwa razy pytałam lekarza, a on że nie ma potrzeby- ja tego nie rozumiem?? Czy wystarczy to co robię w domu. Przecież ja nie fachowiec w tej dziedzinie. A moze wykombinować sobie coś prywatnie, bo na tej Głupi NFZ chyba nie ma co liczyć??
alawpr napisał(a):
Jasmar rowerek jest bardzo dobry.Jak masz mozliwośc zakupu to sie nie zastanawiaj.
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar rowerek jest bardzo dobry.Jak masz mozliwośc zakupu to sie nie zastanawiaj.
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
Normalny z marketu.
alawpr napisał(a):
Jasmar ,tak mi sie wydaje,że chyba musisz sama zadbac o rehabilitacje ,bo ten twój lekarz jakis oporny w tym kierunku.
A Ty kiedy masz kontrolę?? Bo w poniedziałek idziesz tylko na poprawę gipsu- na ten z dziurkami na kolanie-zapomniałam jak się nazywa, a nie chce mi się szukać. A następna kontrola?? W ogóle to te kontrole są w takich dużych odstępach czasowych, ale pewnie tak jest przy złamaniach?
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar rowerek jest bardzo dobry.Jak masz mozliwośc zakupu to sie nie zastanawiaj.
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
Normalny z marketu.
A co z obciążeniem stopy?? Kupić sobie jakiś lepszy czy taki najprostszy?? Nigdy na takim nie pedałowałam, w lecie jeżdżę na wsi na zwykłym składaku!!!
jasmar napisał(a):
Też tak mi sie zdaje. Jak tylko ściągną mi szwy z brzucha to coś wymyślę. A może jak pójdę 29.10 na kontrolę to coś mi zaordynuje, ale to kurcze jeszcze cały miesiąc??alawpr napisał(a):
Jasmar ,tak mi sie wydaje,że chyba musisz sama zadbac o rehabilitacje ,bo ten twój lekarz jakis oporny w tym kierunku.
A Ty kiedy masz kontrolę?? Bo w poniedziałek idziesz tylko na poprawę gipsu- na ten z dziurkami na kolanie-zapomniałam jak się nazywa, a nie chce mi się szukać. A następna kontrola?? W ogóle to te kontrole są w takich dużych odstępach czasowych, ale pewnie tak jest przy złamaniach?
jasmar napisał(a):
Damira wielkie dzięki za pokrzepiające słowa. Mam do Ciebie też pytanko-czy wróciłaś już do pracy i jak to było bez kul. No chyba, że praca siedząca?? Tak ma chyba Lilla. Ja już bym chciała chodzić, a potem do pracy, do ludzi- byle szybciej. Chociaż boję się tego. A co będzie jak nie dam rady?? Wiem, wiem muszę cierpliwie czekać, ąle już o tym myślę.
Droga Jasmar! Patrząc na Twój niebieski opis tp połamałaś się stosunkowo niedawno! Nie dziw się, że jeszcze nie jesteś na chodzie! Nie dziwię się, że łapiesz doły, bo to normalne. Powiem Ci tylko, że ja po dwóch miesiącach od złamania byłam jeszcze w ciężkim gipsie i czułam się potwornie wyizolowana od świata. Jak się później okazało nosiłam gips jeszcze przez kolejne 2 miesiące (lekki).Po upływie 182 dni wróciłam do pracy, bo nie miałam innego wyjścia (leczenie nie jest zakończone). Dodam jeszcze, że w sierpniu też mi się przytrafił zabieg w znieczuleniu ogólnym. Z nadmiaru czasu postanowiłam się solidnie przebadać i wyszło coś co wymagało interwencji. W związku z czym wiem, że taka kumulacja wydarzeń medycznych nie wpływa pozytywnie na psyche. Wykorzystaj w pełni ten czas, który masz na leczenie, rehabilituj nogę i myśl pozytywnie a doły muszą być, bo nie są to sytuacje zwyczajne, kiedy boli a końca nie widać....Trzymaj się i zrastaj się dzielnie!
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
Normalny z marketu.
A co z obciążeniem stopy?? Kupić sobie jakiś lepszy czy taki najprostszy?? Nigdy na takim nie pedałowałam, w lecie jeżdżę na wsi na zwykłym składaku!!!
Kazdy rowerek nawet prościutki ma obciążenie.Ale tu nie chodzi o obciążenia tylko o stopnie zgięcia srawu skokowego i kolanowego.
jasmar napisał(a):
A co z obciążeniem stopy?? Kupić sobie jakiś lepszy czy taki najprostszy?? Nigdy na takim nie pedałowałam, w lecie jeżdżę na wsi na zwykłym składaku!!!alawpr napisał(a):
Normalny z marketu.jasmar napisał(a):
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
po pierwszej operacji jakos po 5miesiącach zaczełam jezdzic tak ze:
rozgrzewka 5min na obciażeniu1
nastepnie 4min na obc.2 3min.obc.3 2min.obc.4 i 1min.obc.5 i juz zdychałam a pozniej z powrotem czyli 1min na5 2min na 4 3 min. na 3 itd.. razem wychodziło mi pół godz.
teraz niestety wzystko zaczyna sie od początku i jezdze na rowerze ale bez obciążania na 0 jezdze co dzien po 10/15min.. a za jakis miesiąc moze dwa pojde sobie popływac bo ponoc to tez dobre
alawpr napisał(a):
Teraz gdy byłam w szpitalu było nas 4.Ja z gipsem,dziewczyna po operacji i 2 dziewczyny na rshabilitacji.Rano na obchodzie zawsze są rechabilitanci, którzy później przychodzą i rechabilitują leżące a osoby chodzące zabieraja na sale reh. Przy wypisie mam zawsze zalecenia od rehabilitantów.Każą cwiczyc mimo iz mam nogę w gipsie.Więc można!!! I jak czytam że lekarze maja w d...pie rehabilitacje swych podopiecznych to szlak trafia.
Na wypisie ze szpitala mam tylko napisane "chodzenie w asekuracji kul łokciowych ze stopniowym wzrastającym obciążeniem kończyny operowanej". Jak pytałam o to obciążanie to jeszcze rehabilitant powiedział, że do niewielkiego uczucia bólu. I tyle. Tak to jest z tą polską służbą zdrowia. Dobrze, że tu można się doradzić i dopytać.
jasmar napisał(a):
Mnie w Piekarach rehabilitant poświęcił 5 no góra 10 min- jedno przejście korytarzem do połowy!!, i na sali pokazał mi dwa ćwiczenia co mam robić w domu i tyle. I poszedł do następnych, bo miał ich cały oddział i to cięższych przypadków niż mój np. po biodrach itp.alawpr napisał(a):
Teraz gdy byłam w szpitalu było nas 4.Ja z gipsem,dziewczyna po operacji i 2 dziewczyny na rshabilitacji.Rano na obchodzie zawsze są rechabilitanci, którzy później przychodzą i rechabilitują leżące a osoby chodzące zabieraja na sale reh. Przy wypisie mam zawsze zalecenia od rehabilitantów.Każą cwiczyc mimo iz mam nogę w gipsie.Więc można!!! I jak czytam że lekarze maja w d...pie rehabilitacje swych podopiecznych to szlak trafia.
Na wypisie ze szpitala mam tylko napisane "chodzenie w asekuracji kul łokciowych ze stopniowym wzrastającym obciążeniem kończyny operowanej". Jak pytałam o to obciążanie to jeszcze rehabilitant powiedział, że do niewielkiego uczucia bólu. I tyle. Tak to jest z tą polską służbą zdrowia. Dobrze, że tu można się doradzić i dopytać.
LillaKorn napisał(a):
Droga Jasmar! Patrząc na Twój niebieski opis tp połamałaś się stosunkowo niedawno! Nie dziw się, że jeszcze nie jesteś na chodzie! Nie dziwię się, że łapiesz doły, bo to normalne. Powiem Ci tylko, że ja po dwóch miesiącach od złamania byłam jeszcze w ciężkim gipsie i czułam się potwornie wyizolowana od świata. Jak się później okazało nosiłam gips jeszcze przez kolejne 2 miesiące (lekki).Po upływie 182 dni wróciłam do pracy, bo nie miałam innego wyjścia (leczenie nie jest zakończone). Dodam jeszcze, że w sierpniu też mi się przytrafił zabieg w znieczuleniu ogólnym. Z nadmiaru czasu postanowiłam się solidnie przebadać i wyszło coś co wymagało interwencji. W związku z czym wiem, że taka kumulacja wydarzeń medycznych nie wpływa pozytywnie na psyche. Wykorzystaj w pełni ten czas, który masz na leczenie, rehabilituj nogę i myśl pozytywnie a doły muszą być, bo nie są to sytuacje zwyczajne, kiedy boli a końca nie widać....Trzymaj się i zrastaj się dzielnie!jasmar napisał(a):
Damira wielkie dzięki za pokrzepiające słowa. Mam do Ciebie też pytanko-czy wróciłaś już do pracy i jak to było bez kul. No chyba, że praca siedząca?? Tak ma chyba Lilla. Ja już bym chciała chodzić, a potem do pracy, do ludzi- byle szybciej. Chociaż boję się tego. A co będzie jak nie dam rady?? Wiem, wiem muszę cierpliwie czekać, ąle już o tym myślę.
Lilla czy Ty po powrocie do pracy za jakiś czas znów brałaś L4-czy dopiero co wróciłaś do pracy??
jasmar napisał(a):
Witaj Alawpr jak to miło Cię ............ poczytać!!alawpr napisał(a):
Gdy leżałam w szpitalu ,chodziły dziewczyny na rehabilitację.2 razy po 2 godz.,później miały wiczyc co godzinę juz na sali lub w domu minimum po 15 min.Wszystkie które rano wstawały miały problemy z rozruszaniem stawów.
Kurczę czemu ja nie mam tej rehabilitacji. Już się o to dwa razy pytałam lekarza, a on że nie ma potrzeby- ja tego nie rozumiem?? Czy wystarczy to co robię w domu. Przecież ja nie fachowiec w tej dziedzinie. A moze wykombinować sobie coś prywatnie, bo na tej Głupi NFZ chyba nie ma co liczyć??
jednak po 8 miesiącach poszłam prywatnie do innego lekarza i co sie okazało????? ze od 4miesiecy mam staw rzekomy, brak zrostu i natychmiast rehabilitacja czyli: pole magnetyczne,laser i cwiczenia z trenerem..
było znacznie lepiej zaczełam lepiej chodzic czułam znaczną poprawe. na reh. jezdziłam co dzien oprócz tego trzy razy w tyg jedziłam na reh prywatnie i w domu cwiczyłam ze dwa razy... jednak wszystko sie spierniczyło jak dowiedziałam sie ze mam peknieta płytke nie wiem kiedy to pekniecie nastepiło strasznie bolała mnie noga ból nie do wytrzymania nawet jej ruszyc nie mogłam.. teraz po operacji znów zaczynam wszystko od nowa zostałam przy tym lekarzu do którego chodziłam prywatnie ale oprócz tego bede jezdzic na kontrole do tego który mnie operował zdjecie rtg bede miała dopiero pod koniec październ. i od jutra zaczynam pierwsze reh po operacji.. mam nadzieje ze tym razem sie uda!!
alawpr napisał(a):
Jasmar Kochana to ty możesz smigac !!
Teoretycznie. Praktycznie ciągnę się jak frankenstein. Lepiej kicałam na jednej nodze, teraz minutę przykładam nogę do podłogi, patrzę czy dobrze, próbuję i dopiero mały kroczek. Ale mam nadzieję że będzię coraz lepiej.
alawpr napisał(a):
Lilla Twój szpital nadaje sie tylko do podpalenia!!
POMOGĘ
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar Kochana to ty możesz smigac !!
Teoretycznie. Praktycznie ciągnę się jak frankenstein. Lepiej kicałam na jednej nodze, teraz minutę przykładam nogę do podłogi, patrzę czy dobrze, próbuję i dopiero mały kroczek. Ale mam nadzieję że będzię coraz lepiej.
Kochana ,pewnie że bedzie lepiej.Cwicz a zobaczysz ,ze będziesz miała rezultaty fantastyczne.Ja czeka na przykładanie stopy jak na cud.A ty juz to robisz 😉
jasmar napisał(a):
Lilla wielkie dzięki. Choć to że połamałam się niedawno dla mnie brzmi dziwnie- ta już dwa i poł miesiąca!!!!!!!!!!!! A z tą kumulacją tak wyszło- wszyscy mi wmawiali, że jak już jestem na L4 to lepiej zrobić ze sobą porządek, bo potem jak wrócę do pracy to się nie zdecyduję. Ja tez to wiem, więc działam. A te doły to myślałam, że już opanowałam. Ależ się myliłam-te ostatnie dwa dni były okropne.
Lilla czy Ty po powrocie do pracy za jakiś czas znów brałaś L4-czy dopiero co wróciłaś do pracy??
jasmar napisał(a):
Maglo jak czytam coś takiego to nie mogę uwierzyć. Ja bym chyba jeszcze musiała się leczyć w psychiatryku.
Ja też,ale najpierw a afekcie rąbneła bym swego doktorka !!!
ALAWPR trzymam za Ciebie kciuki.
Muszę na chwilę "iść"( czytaj dowlec) się do kuchni w sprawach doradczych dotyczących obiadu