Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 507 z 977
jasmar napisał(a):
Piszecie "pójdę" na rehabilitację czy basen. A mnie to trzeba wozić! Ja sama nie daję rady. Czy Wy tez macie pomoc czy może ja taka du... nie daje rady??
Wszędzie wozi mnie mąż a potem kustykam z gipsem i kulami.Nie posiadam wózka .Prawde mówiąc u mnie jest inna sytuacja niz u ciebie ,bo ja z gipsem a ty bez.
jasmar napisał(a):
Piszecie "pójdę" na rehabilitację czy basen. A mnie to trzeba wozić! Ja sama nie daję rady. Czy Wy tez macie pomoc czy może ja taka du... nie daje rady??
No kochana w okresie rekonwalescencji wszystkie jesteśmy jak brytyjskie królowe i trzeba nas wozić a najlepiej nosić!
jasmar napisał(a):
Maglo jak czytam coś takiego to nie mogę uwierzyć. Ja bym chyba jeszcze musiała się leczyć w psychiatryku.
i nie którzy mysla ze to "TYLKO ZŁAMANA NOGA"
mi lekarz przy drugiej operacji (a miałam w innym szpitalu niz tą pierwsza)
powiedział ze przedłużyłam sobie leczenie o rok a nawet i wiecej..
i jak tu nie miec doła 🙁
malgo85 napisał(a):
no tez czasami sobie mysle czy nie odwiedzic psychiatryk..jasmar napisał(a):
Maglo jak czytam coś takiego to nie mogę uwierzyć. Ja bym chyba jeszcze musiała się leczyć w psychiatryku.
i nie którzy mysla ze to "TYLKO ZŁAMANA NOGA"
mi lekarz przy drugiej operacji (a miałam w innym szpitalu niz tą pierwsza)
powiedział ze przedłużyłam sobie leczenie o rok a nawet i wiecej..
i jak tu nie miec doła 🙁
jasmar napisał(a):
ojacie napisał(a):
alawpr no ja właśnie jak mi wyjęli nie cierpiałam, nawet nic nie chciałam przeciwbólowego, na drugi dzień łaziłam po korytarzu i luzik, dopiero po ok tyg ten ból się zaczął
Ojacie. mnie by ten ból zaniepokoił. Ja miałam wyjętą śrubę z więzozrostu 14.09. i lekarz powiedział- może trochę boleć przy ruszaniu oraz rana-nic więcej. Ta śruba nie była w kości tylko blokowała staw skokowy i miała za zadanie zregenerować uszkodzone więzadła. Po wyjęciu można ruszać stawem(teoretycznie) bo praktycznie trzeba rozćwiczyć przykurczone ścięgna itp. i to może boleć!! Skonsultuj to koniecznie, bo wydaje mi się to niepokojące. Co do obrzęku nogi to jak się chodzi-choćby troszkę- to puchnie. Moją w szpitalu się zachwycali, że nie ma obrzęku(bo cały czas leżałam) a w domu trochę przeszłam-tylko do kibelka i co?? Jest juz buła z nogi. Ale to chyba normalne bo rano jest całkiem, całkiem.
Dokładnie, w szpitalu nie boli, bo się leży. Zastanawiam się, chciałabym wrócić do pełnej sprawności, czasami idę na spacer szybszym tempem i nagle staję, bo tak mnie boli, zaczynam kuśtykać. Inaczej boli kiedy się rozciąga ścięgna, a inaczej kiedy czuję całą kość 😠 Może za szybko próbuję dojść do siebie, czasami chodzę godzinę po lesie po górach, mimo bólu, a wieczorem jest wtedy masakra. Z drugiej strony jak inaczej rehabilitować nogę? Sorry, ale nie wierzę wyłącznie w cudowne działanie pola magnetycznego albo laseru, jeśli ścięgna są przykurczone to trzeba je rozruszać i jasne, że to boli. No, ale kość?
alawpr napisał(a):
malgo85 wydaje mi sie ,ze to jakiś mięśnień lub nerw.Nie ma co denerwowac się .Dobrze że nie boli.malgo85 napisał(a):
kochani dzis zauwazyłam ze chora noga w srodku mi tak jak by pulsuje.. nie smiac mi sie tu..
hehe moze to normalne typowo mi pulsuje jak jeszcze włoze na nia reke to juz w ogole czuje to pulsy.. od czego to????
jasmar napisał(a):
Dzięki Aga-ka juz myślałam, że tylko ja taka głupia i psychicznie nie daje rady. Za dużo o tym myślę. Ale jak tu nie myśleć skoro tak dokucza brak chodzenia. Ja ryczałam, że chcę juz na dwór i do sklepu i do ludzi. A jak mąż powiedział, że weźmie mnie na wózku to ryczałam, że tak nie chcę, tylko na własnych nogach. Jak dobrze że mi już przeszło.
nie kochana nie tlyko tymasz te doły. To niestety ale normalne miejmy tlkyo nadzijeę ze będą nas dopadać coraz rzadziej
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar rowerek jest bardzo dobry.Jak masz mozliwośc zakupu to sie nie zastanawiaj.
CZy to może być taki z marketu czy z jakiegoś sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym??
Normalny z marketu.
ja tez mam taki zwykły za jakieś 200zł
alawpr napisał(a):
elam85 napisał(a):
Witaj Alawpr. Fajnie że lekarz tak szybko zareagował i robi wszystko w kierunku przyspieszenia zrostu. Napewno wszystko bedzie ok i będzie postępować zrościk do przodu bo jak mówiłaś to wcześniej było już widać go na rtg. Szkoda tylko że nie wszędzie lekarze są tak zaradni i tylko każą czekać i rozkładają ręce.
Powiem Ci elam85 że widziałam swoje zdjęcie i teraz też jest zrościk naprawdę solidny,w pierwszej chwili myślałam ,że to nie moje zdjęcie bo nie było widac górnego złamania, tylko dolne przeswituje jeszcze w kilku miejscach.
Jeżeli zrościk jest już solidny i widoczny to teraz po tym zabiegu może być już tylko lepiej:)
LillaKorn napisał(a):
No kochana w okresie rekonwalescencji wszystkie jesteśmy jak brytyjskie królowe i trzeba nas wozić a najlepiej nosić!jasmar napisał(a):
Piszecie "pójdę" na rehabilitację czy basen. A mnie to trzeba wozić! Ja sama nie daję rady. Czy Wy tez macie pomoc czy może ja taka du... nie daje rady??
To przynajmniej mnie pocieszyliście. A to, że bez gipsu, to myślę znaczenie przy podróżowaniu do szpitala ma niewielkie - ktoś jest potrzebny do pomocy jak się skacze na jednej nodze.
ojacie napisał(a):
jasmar napisał(a):
ojacie napisał(a):
alawpr no ja właśnie jak mi wyjęli nie cierpiałam, nawet nic nie chciałam przeciwbólowego, na drugi dzień łaziłam po korytarzu i luzik, dopiero po ok tyg ten ból się zaczął
Ojacie. mnie by ten ból zaniepokoił. Ja miałam wyjętą śrubę z więzozrostu 14.09. i lekarz powiedział- może trochę boleć przy ruszaniu oraz rana-nic więcej. Ta śruba nie była w kości tylko blokowała staw skokowy i miała za zadanie zregenerować uszkodzone więzadła. Po wyjęciu można ruszać stawem(teoretycznie) bo praktycznie trzeba rozćwiczyć przykurczone ścięgna itp. i to może boleć!! Skonsultuj to koniecznie, bo wydaje mi się to niepokojące. Co do obrzęku nogi to jak się chodzi-choćby troszkę- to puchnie. Moją w szpitalu się zachwycali, że nie ma obrzęku(bo cały czas leżałam) a w domu trochę przeszłam-tylko do kibelka i co?? Jest juz buła z nogi. Ale to chyba normalne bo rano jest całkiem, całkiem.
Dokładnie, w szpitalu nie boli, bo się leży. Zastanawiam się, chciałabym wrócić do pełnej sprawności, czasami idę na spacer szybszym tempem i nagle staję, bo tak mnie boli, zaczynam kuśtykać. Inaczej boli kiedy się rozciąga ścięgna, a inaczej kiedy czuję całą kość 😠 Może za szybko próbuję dojść do siebie, czasami chodzę godzinę po lesie po górach, mimo bólu, a wieczorem jest wtedy masakra. Z drugiej strony jak inaczej rehabilitować nogę? Sorry, ale nie wierzę wyłącznie w cudowne działanie pola magnetycznego albo laseru, jeśli ścięgna są przykurczone to trzeba je rozruszać i jasne, że to boli. No, ale kość?
Ojacie! A nie przeciążasz za bardzo tej nogi????. Godzina spaceru, po dworze, lesie czy górach??? To jesteś chojrak. Ja tylko troszkę po domu, a i tak pod wieczór puchnie. Więc nie dziw się Twojej nóżce, że się buntuje i boli.
jasmar napisał(a):
A już myślałam, że tylko ja taka niezdara nie potrafię sama sobie gdzieś dojechać.LillaKorn napisał(a):
No kochana w okresie rekonwalescencji wszystkie jesteśmy jak brytyjskie królowe i trzeba nas wozić a najlepiej nosić!jasmar napisał(a):
Piszecie "pójdę" na rehabilitację czy basen. A mnie to trzeba wozić! Ja sama nie daję rady. Czy Wy tez macie pomoc czy może ja taka du... nie daje rady??
To przynajmniej mnie pocieszyliście. A to, że bez gipsu, to myślę znaczenie przy podróżowaniu do szpitala ma niewielkie - ktoś jest potrzebny do pomocy jak się skacze na jednej nodze.
jasmar napisał(a):
Wyspiarz czy Ty po wyjęciu żelastwa chodzisz już bez kul?? I jak Ci się chodzi- boli czy co??
Po mieszkaniu, chodzę bez kul, jak idę do miasta biorę jedna kulę dla pewności, boleć nie boli, tylko, czuję staw przy chodzeniu, ścięgno achilesa sztywne jeszcze, nieraz lekko zaboli, po całym dniu noga jest spuchnieta.
jasmar napisał(a):
Ale cisza i spokój. Pewnie wszyscy patrzyli na mecz Polek. Szkoda, że się nie udało wygrać.
Niektórzy łapali witaminę "D". Piękny dzień dzisiaj u nas i niezwykle ciepły wieczór!
LillaKorn napisał(a):
Niektórzy łapali witaminę "D". Piękny dzień dzisiaj u nas i niezwykle ciepły wieczór!jasmar napisał(a):
Ale cisza i spokój. Pewnie wszyscy patrzyli na mecz Polek. Szkoda, że się nie udało wygrać.
A dzień faktycznie był piękny- moja dzieciarnia też jeszcze na podwórku(zaraz pewnie wrócą) i zacznie się sajgon.
Ja to dziś jestem natarczywa-ale znów mam pytanko.
Czy ktoś z WAS był u lekarza orzecznika w ZUS-ie-czy mogą mi zabrać L4 lub podważyć jego zasadność i stwierdzić, że nadaję się do pracy-nie bardzo to widzę???????????. O co pyta taki lekarz???Proszę o jakieś wskazówki.
jasmar napisał(a):
No tak tego nie wzięłam pod uwagę, bo ja nigdzie nie wychodzę, chyba że do lekarza.LillaKorn napisał(a):
Niektórzy łapali witaminę "D". Piękny dzień dzisiaj u nas i niezwykle ciepły wieczór!jasmar napisał(a):
Ale cisza i spokój. Pewnie wszyscy patrzyli na mecz Polek. Szkoda, że się nie udało wygrać.
A dzień faktycznie był piękny- moja dzieciarnia też jeszcze na podwórku(zaraz pewnie wrócą) i zacznie się sajgon.
Siedząc w domu w wysokim ciężkim gipsie dostawałam kota. Po przełożeniu mnie w gips lekki starałam się wychodzić każdego dnia. Wyglądało to tak, że mąż mnie podwoził na ławeczkę w na nadmorskim bulwarze i nazywalo się to spacerem niemniej zabijało ponurą egzystencję domową. Tobie też gorąco polecam inne wyjścia niż do lekarza oczywiscie jak wygoisz swoje cięcia na brzuchu. Powiem Ci, że starałam sobie wynaleźdź cel np. odwiedziny u koleżanki czy jakiś sprawunek w ostateczności ławeczkę żeby nie zostać w domu. Kawka w knajpie z nogą na drugim krzesełku też bywała bezcenna. W weekand majowy cieszyłam się jak fredka, że mogę pomimo gipsu pojechać na majówkę na półwysep i poczuć powiem wolności, że choć dowieziona i o kulach mogę odjechać tak daleko od domu
jasmar napisał(a):
Ja to dziś jestem natarczywa-ale znów mam pytanko.
Czy ktoś z WAS był u lekarza orzecznika w ZUS-ie-czy mogą mi zabrać L4 lub podważyć jego zasadność i stwierdzić, że nadaję się do pracy-nie bardzo to widzę???????????. O co pyta taki lekarz???Proszę o jakieś wskazówki.
LillaKorn napisał(a):
.jasmar napisał(a):
No tak tego nie wzięłam pod uwagę, bo ja nigdzie nie wychodzę, chyba że do lekarza.LillaKorn napisał(a):
Niektórzy łapali witaminę "D". Piękny dzień dzisiaj u nas i niezwykle ciepły wieczór!
A dzień faktycznie był piękny- moja dzieciarnia też jeszcze na podwórku(zaraz pewnie wrócą) i zacznie się sajgon.
Siedząc w domu w wysokim ciężkim gipsie dostawałam kota. Po przełożeniu mnie w gips lekki starałam się wychodzić każdego dnia. Wyglądało to tak, że mąż mnie podwoził na ławeczkę w na nadmorskim bulwarze i nazywalo się to spacerem niemniej zabijało ponurą egzystencję domową. Tobie też gorąco polecam inne wyjścia niż do lekarza oczywiscie jak wygoisz swoje cięcia na brzuchu. Powiem Ci, że starałam sobie wynaleźdź cel np. odwiedziny u koleżanki czy jakiś sprawunek w ostateczności ławeczkę żeby nie zostać w domu. Kawka w knajpie z nogą na drugim krzesełku też bywała bezcenna. W weekand majowy cieszyłam się jak fredka, że mogę pomimo gipsu pojechać na majówkę na półwysep i poczuć powiem wolności, że choć dowieziona i o kulach mogę odjechać tak daleko od domu