Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 515 z 977

a.

edziag napisał(a):

jesteście? ja męża wywaliłam po piwo, chyba dzisiaj mam w nosie co ono mi wypłuka.... warka strong dwusłodowa to jest to czego mi trzeba....dla równowagi popije potem jogurcikiem 😉)

co jak co ale z budzetowa to Cie poniosło... cheers!

edziag
jestem w stanie nawet te skorupki żreć, chociaż ja w mieście to mam dostęp tylko do jajek od zestresowanych kur(na jajkach pieczątki z 3 czyli chów klatkowy) a co jak mi zrost zestresowany powstanie? i potem z taką zestresowaną i nerwową nogą żyć?
edziag

a. napisał(a):

edziag napisał(a):

jesteście? ja męża wywaliłam po piwo, chyba dzisiaj mam w nosie co ono mi wypłuka.... warka strong dwusłodowa to jest to czego mi trzeba....dla równowagi popije potem jogurcikiem 😉)

co jak co ale z budzetowa to Cie poniosło... cheers!

kurcze ale byłaby sensacja- połamańcy uratowali budżet (rzeczywiście bredzę a jeszcze nic nie wypiłam)

jasmar

Ale miałam dziś zapał do roboty- pranie poprane, pościel zmieniona, trochę porządków-wszystko oczywiście z pomocą męża. Ale świat wygląda wtedy(jak się coś robi i jest się pożytecznym) o wiele lepiej. Dopiero teraz siadłam do kompa a tu juz następny dzieciak pyta czy długo jeszcze. O nie już się nie dam jutro od rana zasiądę przy komp.Tak to jest komputer jeden, a chętnych aż pięcioro.

Kasiek- trzymam kciuki za wizytę. Musi być dobrze

edziag

witch napisał(a):

Nie masz powodu do zgryzoty z powodu jednego piwa. Poczytaj sama.
link zewnętrzny zablokowany

hihihi ..... i w garbate aniołki też wierzę 😉))
edziag

jasmar napisał(a):

Ale miałam dziś zapał do roboty- pranie poprane, pościel zmieniona, trochę porządków-wszystko oczywiście z pomocą męża. Ale świat wygląda wtedy(jak się coś robi i jest się pożytecznym) o wiele lepiej. Dopiero teraz siadłam do kompa a tu juz następny dzieciak pyta czy długo jeszcze. O nie już się nie dam jutro od rana zasiądę przy komp.Tak to jest komputer jeden, a chętnych aż pięcioro.
Kasiek- trzymam kciuki za wizytę. Musi być dobrze

czytaj od deski do deski bo o pare rzeczy Cię pytałam zawsze możesz powiedzieć że chorzy mają pierwszeństwo bezwzględne :p
jasmar
Edziag- w Piekarach miałam pierwszą wizytę 13 sierpnia, potem 14 września wyjęli mi śrubę. Więc raczej się nie spotkałyśmy.Bo ja nogę połamałam na koloniach w Bukowinie Tatrzańskiej, a składał mi ją ordynator w Zakopanem. Tak jak u Ciebie też mam napisane, że to złamanie dostawowe-te podobno są poważne, bo grozi jakas martwica czy coś takiego stawu skokowego-tak mi mówił ordynator z Piekar. Ale się nie martw on taki jest- przedstawia wszystkie wersje te najgorsze niestety też. Ale może jeszcze nas los połączy np. w poradni. Ja zaczęłam leczenie u ordynatora, ale na wypisie zobaczyłam, że śrubę wyciągał mi inny lekarz i kontrolę mam u niego( gab. nr.2-dr Z...). Idę do niego 29.10 i będę go molestować o rehabilitację.
jasmar

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

Ale miałam dziś zapał do roboty- pranie poprane, pościel zmieniona, trochę porządków-wszystko oczywiście z pomocą męża. Ale świat wygląda wtedy(jak się coś robi i jest się pożytecznym) o wiele lepiej. Dopiero teraz siadłam do kompa a tu juz następny dzieciak pyta czy długo jeszcze. O nie już się nie dam jutro od rana zasiądę przy komp.Tak to jest komputer jeden, a chętnych aż pięcioro.
Kasiek- trzymam kciuki za wizytę. Musi być dobrze

czytaj od deski do deski bo o pare rzeczy Cię pytałam zawsze możesz powiedzieć że chorzy mają pierwszeństwo bezwzględne :p
Najpierw siadłam napisać a potem poczytam. Może WY macie inna technikę np najpierw czytacie.
LillaKorn

jasmar napisał(a):

Ale miałam dziś zapał do roboty- pranie poprane, pościel zmieniona, trochę porządków-wszystko oczywiście z pomocą męża. Ale świat wygląda wtedy(jak się coś robi i jest się pożytecznym) o wiele lepiej. Dopiero teraz siadłam do kompa a tu juz następny dzieciak pyta czy długo jeszcze. O nie już się nie dam jutro od rana zasiądę przy komp.Tak to jest komputer jeden, a chętnych aż pięcioro.
Kasiek- trzymam kciuki za wizytę. Musi być dobrze

Dzieci do szkól a Mama do kompa! Najciekawiej jest tutaj rano. Mogę Was tylko poczytać jak siedzę w pracy włączam się dopiero popołudniu!
jasmar

LillaKorn napisał(a):

jasmar napisał(a):

Ale miałam dziś zapał do roboty- pranie poprane, pościel zmieniona, trochę porządków-wszystko oczywiście z pomocą męża. Ale świat wygląda wtedy(jak się coś robi i jest się pożytecznym) o wiele lepiej. Dopiero teraz siadłam do kompa a tu juz następny dzieciak pyta czy długo jeszcze. O nie już się nie dam jutro od rana zasiądę przy komp.Tak to jest komputer jeden, a chętnych aż pięcioro.
Kasiek- trzymam kciuki za wizytę. Musi być dobrze

Dzieci do szkól a Mama do kompa! Najciekawiej jest tutaj rano. Mogę Was tylko poczytać jak siedzę w pracy włączam się dopiero popołudniu!
To jutro melduję się rano. No i oczywiście dziś wieczorem jak dzieciarnia(i mąż) pójdą spać.
edziag

jasmar napisał(a):

Edziag- w Piekarach miałam pierwszą wizytę 13 sierpnia, potem 14 września wyjęli mi śrubę. Więc raczej się nie spotkałyśmy.Bo ja nogę połamałam na koloniach w Bukowinie Tatrzańskiej, a składał mi ją ordynator w Zakopanem. Tak jak u Ciebie też mam napisane, że to złamanie dostawowe-te podobno są poważne, bo grozi jakas martwica czy coś takiego stawu skokowego-tak mi mówił ordynator z Piekar. Ale się nie martw on taki jest- przedstawia wszystkie wersje te najgorsze niestety też. Ale może jeszcze nas los połączy np. w poradni. Ja zaczęłam leczenie u ordynatora, ale na wypisie zobaczyłam, że śrubę wyciągał mi inny lekarz i kontrolę mam u niego( gab. nr.2-dr Z...). Idę do niego 29.10 i będę go molestować o rehabilitację.

ciekawe co Ci powie...ja wystaje pod pokojem 4a. dr Cz....a .oni chyba od ordynatora zarazili się tym czarnowidztwem, u mnie to dostawowe to najmniejszy problem gorzej z kompresyjnym bo kość skokowa jest gąbczasta coś jak pumeks i tak się zachowuje czyli kruszy na pył i miażdzy na płaski naleśnik, moja kość była pokruszona w drobny mak i brakowało dużego kawałka stąd te przeszczepy i inne cuda, brrr sory że wam psuje apetyt.

Polamana Kaska

Jasmar,

Czy możesz napisać, czy w Piekarach leczysz się prywatnie czy z NFZ?

edziag

Polamana Kaska napisał(a):

Jasmar,

Czy możesz napisać, czy w Piekarach leczysz się prywatnie czy z NFZ?

jak stoi pod gabinetem to musi przez NFZ(może zaczynała prywatnie). za każdym razem bite 6 godzin czekania po różnych kolejkach.
edziag

jasmar napisał(a):

Najpierw siadłam napisać a potem poczytam. Może WY macie inna technikę np najpierw czytacie.

ja czytam, w międzyczasie odpisuje.

jasmar

malgo85 napisał(a):

edziag napisał(a):

malgo dawaj ten link, zobaczymy co przeżyłaś.

link zewnętrzny zablokowany
co wy na to??????
O Boże....................... To przeżyłaś koszmar-jak Ty możesz jeszcze na takie zdjęcia patrzeć???
A ja to mogłabym dać zdjęcie pięknej zielonej trawki-tu złamałam nogę.Brrrrrrrrrrrrrrrrr
jasmar

edziag napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Jasmar,

Czy możesz napisać, czy w Piekarach leczysz się prywatnie czy z NFZ?

jak stoi pod gabinetem to musi przez NFZ(może zaczynała prywatnie). za każdym razem bite 6 godzin czekania po różnych kolejkach.
Ludzie ale Wy macie tempo pisania. Dla mnie do niedawna komputer był beeeeeeee. Robiłam tylko to co musiałam do pracy- czyli nie aż tak dużo.
Zaczęłam prywatnie, choć próbowałam dostac się na początku(pod koniec lipca) z NFZ, teraz już z NFZ-u do poradni. CZekanie to faktycznie masakra
LillaKorn

jasmar napisał(a):

edziag napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Jasmar,

Czy możesz napisać, czy w Piekarach leczysz się prywatnie czy z NFZ?

jak stoi pod gabinetem to musi przez NFZ(może zaczynała prywatnie). za każdym razem bite 6 godzin czekania po różnych kolejkach.
Ludzie ale Wy macie tempo pisania. Dla mnie do niedawna komputer był beeeeeeee. Robiłam tylko to co musiałam do pracy- czyli nie aż tak dużo.
Zaczęłam prywatnie, choć próbowałam dostac się na początku(pod koniec lipca) z NFZ, teraz już z NFZ-u do poradni. CZekanie to faktycznie masakra
Bo trzeba być zdrowym, żeby mieć siły chorować!
edziag

jasmar napisał(a):

A ja to mogłabym dać zdjęcie pięknej zielonej trawki-tu złamałam nogę.Brrrrrrrrrrrrrrrrr

hihih ja wkleiłabym zdjęcie poniekąd bardzo urodziwej kasztanki o wdzięcznym imieniu Milady.

jasmar

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

Edziag- w Piekarach miałam pierwszą wizytę 13 sierpnia, potem 14 września wyjęli mi śrubę. Więc raczej się nie spotkałyśmy.Bo ja nogę połamałam na koloniach w Bukowinie Tatrzańskiej, a składał mi ją ordynator w Zakopanem. Tak jak u Ciebie też mam napisane, że to złamanie dostawowe-te podobno są poważne, bo grozi jakas martwica czy coś takiego stawu skokowego-tak mi mówił ordynator z Piekar. Ale się nie martw on taki jest- przedstawia wszystkie wersje te najgorsze niestety też. Ale może jeszcze nas los połączy np. w poradni. Ja zaczęłam leczenie u ordynatora, ale na wypisie zobaczyłam, że śrubę wyciągał mi inny lekarz i kontrolę mam u niego( gab. nr.2-dr Z...). Idę do niego 29.10 i będę go molestować o rehabilitację.

ciekawe co Ci powie...ja wystaje pod pokojem 4a. dr Cz....a .oni chyba od ordynatora zarazili się tym czarnowidztwem, u mnie to dostawowe to najmniejszy problem gorzej z kompresyjnym bo kość skokowa jest gąbczasta coś jak pumeks i tak się zachowuje czyli kruszy na pył i miażdzy na płaski naleśnik, moja kość była pokruszona w drobny mak i brakowało dużego kawałka stąd te przeszczepy i inne cuda, brrr sory że wam psuje apetyt.
No właśnie. To kompresyjne to chyba różnica między nami. Ja tego nie miałam. Dr. CZ.. kojarzę też próbowałam do niego i do dr W..
Rany mam nadzieję, że żaden lekarz nie wchodzi na to forum- tzn ja na lekarza nie narzekam( no chyba tylko o to, że nie daje mi na rehabilitację), ale myślę, że po opisach naszych przypadków bylibyśmy dla nich rozpoznawalni.
jasmar

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

A ja to mogłabym dać zdjęcie pięknej zielonej trawki-tu złamałam nogę.Brrrrrrrrrrrrrrrrr

hihih ja wkleiłabym zdjęcie poniekąd bardzo urodziwej kasztanki o wdzięcznym imieniu Milady.

konie też piękne........ Pod warunkiem, że się z nich nie spada!!!! A gdzie jeździłaś??

Polamana Kaska

jasmar napisał(a):

edziag napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Jasmar,

Czy możesz napisać, czy w Piekarach leczysz się prywatnie czy z NFZ?

jak stoi pod gabinetem to musi przez NFZ(może zaczynała prywatnie). za każdym razem bite 6 godzin czekania po różnych kolejkach.
Ludzie ale Wy macie tempo pisania. Dla mnie do niedawna komputer był beeeeeeee. Robiłam tylko to co musiałam do pracy- czyli nie aż tak dużo.
Zaczęłam prywatnie, choć próbowałam dostac się na początku(pod koniec lipca) z NFZ, teraz już z NFZ-u do poradni. CZekanie to faktycznie masakra
Możesz podać jakieś namiary? Stronę WWW?

Słuchajcie, w tej chwili mam taką sytuację, że chyba będę musiała znaleźć nowy szpital, w którym wyjmą gwóźdź. Mój dotychczasowy lekarz (już go nie lubię) nie zajmuje się takimi duperelami (mimo, że chodziłam do niegoi prywatnie). Zasugerował stażystę! Chyba facet zwariował, jeśli mysli, że ktoś będzie ze mnie robił królika doświadczalnego.

Dlatego rozpytuję ludzi o jakieś polecane ośrodki, gdzie lekarze zajmują się takimi "duperelami".
edziag

jasmar napisał(a):

No właśnie. To kompresyjne to chyba różnica między nami. Ja tego nie miałam. Dr. CZ.. kojarzę też próbowałam do niego i do dr W..
Rany mam nadzieję, że żaden lekarz nie wchodzi na to forum- tzn ja na lekarza nie narzekam( no chyba tylko o to, że nie daje mi na rehabilitację), ale myślę, że po opisach naszych przypadków bylibyśmy dla nich rozpoznawalni.

chyba musieliby być nienormalni żeby po całym dniu grzebania w kościach jeszcze internet przekopywać w celu sprawdzenia czy ich nikt nie obsmarowywuje.tylko na tym forum ponad 500 stron mnie to zajęło jakiś miesiąc.
ale fakt że lekarz poznałby, chyba bo mam takie wrażenie że raczej się nie angażują uczuciowo w nasze przypadki, ja pracuje w MOPS-ie i też już bieda innych nie spędza mi snu z powiek.
LillaKorn

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

No właśnie. To kompresyjne to chyba różnica między nami. Ja tego nie miałam. Dr. CZ.. kojarzę też próbowałam do niego i do dr W..
Rany mam nadzieję, że żaden lekarz nie wchodzi na to forum- tzn ja na lekarza nie narzekam( no chyba tylko o to, że nie daje mi na rehabilitację), ale myślę, że po opisach naszych przypadków bylibyśmy dla nich rozpoznawalni.

chyba musieliby być nienormalni żeby po całym dniu grzebania w kościach jeszcze internet przekopywać w celu sprawdzenia czy ich nikt nie obsmarowywuje.tylko na tym forum ponad 500 stron mnie to zajęło jakiś miesiąc.
ale fakt że lekarz poznałby, chyba bo mam takie wrażenie że raczej się nie angażują uczuciowo w nasze przypadki, ja pracuje w MOPS-ie i też już bieda innych nie spędza mi snu z powiek.
Jesteśmy dla nich tylko kolejnym pacjentem, których codziennie przyjmują ok. 100!
edziag

Polamana Kaska napisał(a):

Możesz podać jakieś namiary? Stronę WWW?

Słuchajcie, w tej chwili mam taką sytuację, że chyba będę musiała znaleźć nowy szpital, w którym wyjmą gwóźdź. Mój dotychczasowy lekarz (już go nie lubię) nie zajmuje się takimi duperelami (mimo, że chodziłam do niegoi prywatnie). Zasugerował stażystę! Chyba facet zwariował, jeśli mysli, że ktoś będzie ze mnie robił królika doświadczalnego.

Dlatego rozpytuję ludzi o jakieś polecane ośrodki, gdzie lekarze zajmują się takimi "duperelami".

link zewnętrzny zablokowany
namiary na prywatne gabinety też mam jak chcesz podaj maila a wyślę ci.
jasmar

edziag napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

EDZIAG ja jem skorupki z jednego jajak codziennie przez miesiąc. Trzeba je bardzo dobrze zmiażdżyć żeby sensacji nie było

a poza tym jeszcze coś jesz? ja codziennie ARTRYL, OSTEOGENON i co drugi dzień WAPNO+D3 i witaminę c podobno 5krotnie zmniejsza ryzyko wystąpienia zespołu sudecka.

Ale Wy tego jecie-lekarze Wam to poprzepisywali. Bo ja nic od nich nie dostałam-oprócz clexany i diosmineksu. Sama jem takie tabletki Mocne kości-polecili w aptece

Polamana Kaska

jasmar napisał(a):

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

Edziag- w Piekarach miałam pierwszą wizytę 13 sierpnia, potem 14 września wyjęli mi śrubę. Więc raczej się nie spotkałyśmy.Bo ja nogę połamałam na koloniach w Bukowinie Tatrzańskiej, a składał mi ją ordynator w Zakopanem. Tak jak u Ciebie też mam napisane, że to złamanie dostawowe-te podobno są poważne, bo grozi jakas martwica czy coś takiego stawu skokowego-tak mi mówił ordynator z Piekar. Ale się nie martw on taki jest- przedstawia wszystkie wersje te najgorsze niestety też. Ale może jeszcze nas los połączy np. w poradni. Ja zaczęłam leczenie u ordynatora, ale na wypisie zobaczyłam, że śrubę wyciągał mi inny lekarz i kontrolę mam u niego( gab. nr.2-dr Z...). Idę do niego 29.10 i będę go molestować o rehabilitację.

ciekawe co Ci powie...ja wystaje pod pokojem 4a. dr Cz....a .oni chyba od ordynatora zarazili się tym czarnowidztwem, u mnie to dostawowe to najmniejszy problem gorzej z kompresyjnym bo kość skokowa jest gąbczasta coś jak pumeks i tak się zachowuje czyli kruszy na pył i miażdzy na płaski naleśnik, moja kość była pokruszona w drobny mak i brakowało dużego kawałka stąd te przeszczepy i inne cuda, brrr sory że wam psuje apetyt.
No właśnie. To kompresyjne to chyba różnica między nami. Ja tego nie miałam. Dr. CZ.. kojarzę też próbowałam do niego i do dr W..
Rany mam nadzieję, że żaden lekarz nie wchodzi na to forum- tzn ja na lekarza nie narzekam( no chyba tylko o to, że nie daje mi na rehabilitację), ale myślę, że po opisach naszych przypadków bylibyśmy dla nich rozpoznawalni.
A ja mam nadzieję, że czytają. Jak ktoś nie ma nic na sumieniu, to chyba nie musi obawiać się opinii na swój temat.
jasmar

Polamana Kaska napisał(a):

jasmar napisał(a):

edziag napisał(a):

jak stoi pod gabinetem to musi przez NFZ(może zaczynała prywatnie). za każdym razem bite 6 godzin czekania po różnych kolejkach.

Ludzie ale Wy macie tempo pisania. Dla mnie do niedawna komputer był beeeeeeee. Robiłam tylko to co musiałam do pracy- czyli nie aż tak dużo.
Zaczęłam prywatnie, choć próbowałam dostac się na początku(pod koniec lipca) z NFZ, teraz już z NFZ-u do poradni. CZekanie to faktycznie masakra
Możesz podać jakieś namiary? Stronę WWW?

Słuchajcie, w tej chwili mam taką sytuację, że chyba będę musiała znaleźć nowy szpital, w którym wyjmą gwóźdź. Mój dotychczasowy lekarz (już go nie lubię) nie zajmuje się takimi duperelami (mimo, że chodziłam do niegoi prywatnie). Zasugerował stażystę! Chyba facet zwariował, jeśli mysli, że ktoś będzie ze mnie robił królika doświadczalnego.

Dlatego rozpytuję ludzi o jakieś polecane ośrodki, gdzie lekarze zajmują się takimi "duperelami".
Ja po moich próbach polecam najpierw wizytę prywatną. Jeśli chcesz namiary to mogę Ci podać
edziag

jasmar napisał(a):

Ale Wy tego jecie-lekarze Wam to poprzepisywali. Bo ja nic od nich nie dostałam-oprócz clexany i diosmineksu. Sama jem takie tabletki Mocne kości-polecili w aptece

Kochana wręcz przeciwnie na moje pytania odnośnie jakichkolwiek leków otrzymywałam odpowiedz" to i tak nic nie da" ale się uparłam, poczytałam to forum pobiegłam do lekarza rodzinnego i dostałam receptę a czy pomaga cholera wie, dla mnie liczy się fakt że COŚ robię a nie tylko bezczynnie czekam na cud- staram się mu pomóc jak tylko potrafię

jasmar

edziag napisał(a):

jasmar napisał(a):

Ale Wy tego jecie-lekarze Wam to poprzepisywali. Bo ja nic od nich nie dostałam-oprócz clexany i diosmineksu. Sama jem takie tabletki Mocne kości-polecili w aptece

Kochana wręcz przeciwnie na moje pytania odnośnie jakichkolwiek leków otrzymywałam odpowiedz" to i tak nic nie da" ale się uparłam, poczytałam to forum pobiegłam do lekarza rodzinnego i dostałam receptę a czy pomaga cholera wie, dla mnie liczy się fakt że COŚ robię a nie tylko bezczynnie czekam na cud- staram się mu pomóc jak tylko potrafię

Oooo to dokładnie takie samo hasło jak ja usłyszałam. Mnie nawet diosmineks mówili żeby odstawić, ale skoro w Zakopcu kazali to biorę a jest bez recepty.

edziag

aha lekarz wie o wszelkich substancjach zjadanych przeze mnie (oprócz piwa 😉) i tylko się ze mnie śmieje, ale co mi tam jakaś ziarnina się pokazała i to jest najważniejsze.

jak zacznę wciągać te zestresowane skorupki od jajek to też się nie przyznam- jeszcze się chłopina posika w gabinecie ze śmiechu....