Dota napisał(a):
Podświadomie upadając wystawiłam rękę albo łokieć i asekurowałam nogę i kolano.jasmar napisał(a):
Rety jak to przeżyłaś???? dobrze, że nic w nogę się nie stało. To byłby horror i myslę, że to lęk przed upadkiem powoduje największe opory psychiczne przed chodzeniem.Dota napisał(a):
Dziś, w drodze do przychodni tak się wyłożyłam na chodniku, że moją pierwszą myślą było "super, teraz do kompletu połamałam łokieć". Gdy opanowałam ból, sprawdziłam czy mogę ruszać przedraminiem, pozbierałam się i wstałam i ruszyłam dalej.
Hardcorowe przeżycie i śmierć w oczach.
Miałabym czym zaskoczyć mojego orto na zbliżającej się wizycie kontrolnej.
W sumie oprócz zdartego naskórka na łokciu oraz potężnej dawki strachu to nic się nie stało. Trochę boli, pewnie jutro wyjdzie siniak.
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 570 z 977
jasmar napisał(a):
już się nie mogę tej środy doczekać mam na 9 do Katowic, jak wrócę to dam znać. Ale ona nie lekarz, żadnej decyzji typu mogę bardziej stanąć (czy coś takiego) nie podejmie. Mam nadzieję na dobry zestaw ćwiczeń. Bo ja myślałam, że tylko ja, jak ta baletnica, mam obciągnięte paluszki, ale widzę że inni też tak mieli. Teraz już jest lepiej, ale jak patrzę na druga nogę to jeszcze jej sporo brakuje.
jasmar mam prośbę dałabyś mi namiary na tą rehabilitantkę? szykuje się po czwartkowej wizycie na ćwiczenia a nie mam pojęcia z kim miałabym ćwiczyć bo to że prywatnie to niestety też wiem.
edziag napisał(a):
jasmar napisał(a):
już się nie mogę tej środy doczekać mam na 9 do Katowic, jak wrócę to dam znać. Ale ona nie lekarz, żadnej decyzji typu mogę bardziej stanąć (czy coś takiego) nie podejmie. Mam nadzieję na dobry zestaw ćwiczeń. Bo ja myślałam, że tylko ja, jak ta baletnica, mam obciągnięte paluszki, ale widzę że inni też tak mieli. Teraz już jest lepiej, ale jak patrzę na druga nogę to jeszcze jej sporo brakuje.
jasmar mam prośbę dałabyś mi namiary na tą rehabilitantkę? szykuje się po czwartkowej wizycie na ćwiczenia a nie mam pojęcia z kim miałabym ćwiczyć bo to że prywatnie to niestety też wiem.
Jutro Ci napiszę co i jak, bo wizytę umawiała mi moja koleżanka.
LillaKorn napisał(a):
Dota stosowałaś coś extra na opuchliznę? Lekarz (ten wczorajszy) mówił, że moja opuchlizna jest wynikiem paromiesięcznego unieruchomienia i wskazywał na tzw. masaż limfatyczny jako pomagający tej przypadłości. Może Kasiek wie co to jest.Dota napisał(a):
Nie, nie zostanie ci to do końca życia. Cierpliwości. 😉jasmar napisał(a):
Moja paskudna noga dziś porządnie spuchła-więcej chodziłam bo mąż pojechał do Piekar do lekarza(nie do orto). Zdjęcia kupił-ale zdzierstwo jedno kosztuje 20 zł. Więc wziął tylko 2-jedno ze wszystkimi śrubami. Drugie bez śruby więzozrostowej. Dziś już ciemno, a wyczytałam, że robi się zdjęcie pod światło i dopiero tu wrzuca. Czy ktoś wie kiedy noga przestaje puchnąć po chodzeniu-chyba nie zostanie mi to już do końca życia????
Moja "już" nie puchnie.
W sumie to nawet nie trzymałam jej ułożonej wyżej do końca mojego pobytu w szpitalu (11 dni). Zapytałam ordynatora czy mogę zdjąć nogę z podwyższenia a ten się zgodził więc połamaniec leżał normalnie obok zdrowej. Nie było specjalnego traktowania.
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
LillaKorn napisał(a):
Weź pod uwagę Jasmar, że Dota walczy z nogą od stycznia!jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
jasmar napisał(a):
Tak, tak wiem spojrzałam na ..... te niebieściutkie przypisy??? czy jak im tam. Liczę, że moja wiosną będzie juz w dobrej kondycji.LillaKorn napisał(a):
Weź pod uwagę Jasmar, że Dota walczy z nogą od stycznia!jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
Rano dwa szczuplaki a wieczorem nogi nie od pary. Ale było minęło i prawie już zapomniałam. Najdłużej (ok. 4 m-cy) walczyłam zimną stopą. Ale także minęło jak zaczęłam obciążać nogę. Stopniowo temperatura obu stóp wyrównała się.
Nawet miałam skierowanie do chirurga naczyniowca bo było podejrzenie, że upadek uszkodził tętnicę udową.
Dota napisał(a):
Przypominam sobie, że moja też kiedyś była taka zmienna.jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
Rano dwa szczuplaki a wieczorem nogi nie od pary. Ale było minęło i prawie już zapomniałam. Najdłużej (ok. 4 m-cy) walczyłam zimną stopą. Ale także minęło jak zaczęłam obciążać nogę. Stopniowo temperatura obu stóp wyrównała się.
Nawet miałam skierowanie do chirurga naczyniowca bo było podejrzenie, że upadek uszkodził tętnicę udową.
jasmar napisał(a):
I dobrze, że jesteście, bo widze czego mogę się spodziewać. I że moje objawy-też mam często zimną stopę-nie są wyjątkowe. To bardzo pokrzepiające. Dzięki dziewczynyDota napisał(a):
Przypominam sobie, że moja też kiedyś była taka zmienna.jasmar napisał(a):
No Dota to masz świetną nózkę!!
Będę cierpliwie czekać kiedy mojej to minie(wieczorna opuchlizna), bo rano jest całkiem fajna.
Rano dwa szczuplaki a wieczorem nogi nie od pary. Ale było minęło i prawie już zapomniałam. Najdłużej (ok. 4 m-cy) walczyłam zimną stopą. Ale także minęło jak zaczęłam obciążać nogę. Stopniowo temperatura obu stóp wyrównała się.
Nawet miałam skierowanie do chirurga naczyniowca bo było podejrzenie, że upadek uszkodził tętnicę udową.
Dota napisał(a):
Zaczniesz obciążać to nastąpi stopniowe ocieplenie. Ja bardzo panikowałam ale teraz po czasie widzę, że niepotrzebnie.
Przy pierwszych dniach obciążania człowiekowi się wydaje, że wszystko co mozolnie się posklejało momentalnie się rozpadnie....
jasmar napisał(a):
edziag napisał(a):
jasmar napisał(a):
już się nie mogę tej środy doczekać mam na 9 do Katowic, jak wrócę to dam znać. Ale ona nie lekarz, żadnej decyzji typu mogę bardziej stanąć (czy coś takiego) nie podejmie. Mam nadzieję na dobry zestaw ćwiczeń. Bo ja myślałam, że tylko ja, jak ta baletnica, mam obciągnięte paluszki, ale widzę że inni też tak mieli. Teraz już jest lepiej, ale jak patrzę na druga nogę to jeszcze jej sporo brakuje.
jasmar mam prośbę dałabyś mi namiary na tą rehabilitantkę? szykuje się po czwartkowej wizycie na ćwiczenia a nie mam pojęcia z kim miałabym ćwiczyć bo to że prywatnie to niestety też wiem.
Jutro Ci napiszę co i jak, bo wizytę umawiała mi moja koleżanka.
dzięki z góry 🙂))
LillaKorn napisał(a):
Edziag! Już niedługo Twoja kontrola! masz mocne ciary?
liluś ciary to mało powiedziane, na samą myśl w środku wsztstkie wnętrzności tak mi się telepią jakby chciały same iść na spacer.....
LillaKorn napisał(a):
Dota napisał(a):
Zaczniesz obciążać to nastąpi stopniowe ocieplenie. Ja bardzo panikowałam ale teraz po czasie widzę, że niepotrzebnie.
Przy pierwszych dniach obciążania człowiekowi się wydaje, że wszystko co mozolnie się posklejało momentalnie się rozpadnie....
Tak, prawda. Pamiętam jak zaciskałam zęby i szłam - kilka czy kilkanaście metrów było dla mnie wielkim osiągnięciem. Każdego dnia trochę dalej i dalej i jakoś tak wprawiłam się w chodzeniu w czasie wakacji. Od sierpnia na całego zmierzyłam się z komunikacją miejską i teraz dojazdy na rehabilitację z przesiadkami nie są mi straszne.
jasmar napisał(a):
Edziag ciekawa jestem co Ci powiedzą -bo o ile pamiętam Ty też urzędujesz w Piekarach. Więc to ta sama szkoła co u mnie. Może pozwolą Ci obciążać nogę-jestem bardzo ciekawa.
boje się, że nie pozwoli mi jeszcze obciążać a tak się już nastawiłam psychicznie, że chyba dopadłby mnie mega depresja nie mówiąc już nic o innych powikłaniach którymi straszy mnie mój dr Housssssss
edziag napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Edziag! Już niedługo Twoja kontrola! masz mocne ciary?
liluś ciary to mało powiedziane, na samą myśl w środku wsztstkie wnętrzności tak mi się telepią jakby chciały same iść na spacer.....
Ciary to ja miałam jak czytałam o zniszczeniach w Twojej stopie. Trzymam kciuki za dobre rokowania!
lila nie dziękuję zeby nie zapeszyć.....
ludzie ale macie produkcję, ufff właśnie skończyłam czytać i oprócz marchewki (matko kochana mam nadzieję że piekary albo ten cudotwórca morasiewicz dadzą raDĘ TEMU MARTWIAKOWI) same dobre wiadomosci.
Dota napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Dota napisał(a):
Zaczniesz obciążać to nastąpi stopniowe ocieplenie. Ja bardzo panikowałam ale teraz po czasie widzę, że niepotrzebnie.
Przy pierwszych dniach obciążania człowiekowi się wydaje, że wszystko co mozolnie się posklejało momentalnie się rozpadnie....
Tak, prawda. Pamiętam jak zaciskałam zęby i szłam - kilka czy kilkanaście metrów było dla mnie wielkim osiągnięciem. Każdego dnia trochę dalej i dalej i jakoś tak wprawiłam się w chodzeniu w czasie wakacji. Od sierpnia na całego zmierzyłam się z komunikacją miejską i teraz dojazdy na rehabilitację z przesiadkami nie są mi straszne.
I tak jesteś czempionem. Ja bez kul chodzę od ok. 10 dni. Ale mnie leczą metodą ze Średniowiecza...
edziag napisał(a):
boje się, że nie pozwoli mi jeszcze obciążać a tak się już nastawiłam psychicznie, że chyba dopadłby mnie mega depresja nie mówiąc już nic o innych powikłaniach którymi straszy mnie mój dr Housssssssjasmar napisał(a):
Edziag ciekawa jestem co Ci powiedzą -bo o ile pamiętam Ty też urzędujesz w Piekarach. Więc to ta sama szkoła co u mnie. Może pozwolą Ci obciążać nogę-jestem bardzo ciekawa.
Od 20 kwietnia zezwolenie na 20 kg.
Od 20 czerwca zezwolenie na 30 kg.
Od 20 sierpnia więcej.
LillaKorn napisał(a):
Dota napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Przy pierwszych dniach obciążania człowiekowi się wydaje, że wszystko co mozolnie się posklejało momentalnie się rozpadnie....
Tak, prawda. Pamiętam jak zaciskałam zęby i szłam - kilka czy kilkanaście metrów było dla mnie wielkim osiągnięciem. Każdego dnia trochę dalej i dalej i jakoś tak wprawiłam się w chodzeniu w czasie wakacji. Od sierpnia na całego zmierzyłam się z komunikacją miejską i teraz dojazdy na rehabilitację z przesiadkami nie są mi straszne.
I tak jesteś czempionem. Ja bez kul chodzę od ok. 10 dni. Ale mnie leczą metodą ze Średniowiecza...
Ja po mieszkaniu samowolkę odstawiam i też bez. No bo w końcu ileż mozna - w sobotę zacznie się dziesiąty miesiąc.
edziag napisał(a):
a ja dzisiaj postanowiłam włożyć coś innego niż dres i wzięłam jeansy to była porażka totalna. Zmieściłam się tylko w spodnie które kupiłam sobie po porodzie 🙁((( to dla mnie dramat bo włożyłam dużo wysiłku żeby wrócić do jakiegoś ludzkiego wyglądu a teraz wszystko poszło.....
Kup dżinski z lycrą wtedy dodatek do wagi nie będzie taki widoczny. Przy kolejnych etapach uruchamiania i lekkiej diecie poradzisz sobie z wagą!
Dota napisał(a):
Ja po mieszkaniu samowolkę odstawiam i też bez. No bo w końcu ileż mozna - w sobotę zacznie się dziesiąty miesiąc.
No to żółwik! Bo my styczniowe ofiary!
LillaKorn napisał(a):
Dota napisał(a):
Ja po mieszkaniu samowolkę odstawiam i też bez. No bo w końcu ileż mozna - w sobotę zacznie się dziesiąty miesiąc.
No to żółwik! Bo my styczniowe ofiary!
Ciąża bardzo przeterminowana. 10 miesięczna