Witajcie połamańcy i ozdrowieńcy 🙂
Zajrzałam dziś po dłuższej nieobecności i .....łomatkooooo 900-tna strona! Ratunku, ale macie tempo!
Dziewczyny, mnie kostka nadal ciupie, choć w sierpniu minął rok od złamania. Nie było jeszcze takiego dnia, żebym rano wstała i dziarsko pomaszerowała...najpierw jest krok pijanej kaczki a dopiero po ćwiczeniach zaczynam w miarę normalnie chodzić.
Ja dla mojej "ślicznej" na noc mam taki patent: smaruję dość obficie Arkalenem i zawijam bandażem elastycznym, przynajmniej w nocy daje spać. Bez tego opatulania mam wrażenie, że mi ktoś w kostki na nowo śrubki wkręca.
Nie martwcie się więc "bolesnościami".....to je normalne 🙂
Pozdrawiam cołkie forum połamane.
A gdzie się podziała Kasiek? Coś nie umiałam jej znaleść, choć wracałam moooooocno w tył.