korel napisał(a):
korel napisał(a):
Ja zmykam już, pozdrowionka, do usłyszonka, no i milego jutrzejszego dzionka 🙂 Oprócz telefonu dzwonka 🙁
Ja zmykam już, bo padam jak stonka 😉
Aha, a jutro Austriakom, naszego ostrrrrrrego Leonka 🙂
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 137 z 977
korel napisał(a):
korel napisał(a):
Ja zmykam już, pozdrowionka, do usłyszonka, no i milego jutrzejszego dzionka 🙂 Oprócz telefonu dzwonka 🙁
Ja zmykam już, bo padam jak stonka 😉
Aha, a jutro Austriakom, naszego ostrrrrrrego Leonka 🙂
korel napisał(a):
korel napisał(a):
korel napisał(a):
Ja zmykam już, pozdrowionka, do usłyszonka, no i milego jutrzejszego dzionka 🙂 Oprócz telefonu dzwonka 🙁
Ja zmykam już, bo padam jak stonka 😉
Aha, a jutro Austriakom, naszego ostrrrrrrego Leonka 🙂
,,,,ale on coś ledwo bąka 😉
Aga, niezle dzisiaj tu rymujesz,
Wszystkich w koło zaskakujesz,
Piękne wiersze, piękne ody,
A to wszystko dla osłody,
Aby lepiej nam sie żyło,
By humoru więcej było,
I dlatego właśnie Tobie,
Dziekujemy w tej chorobie,
Że nas na tym forum wspierasz,
I sympatię naszą zbierasz.
:cool:
Witam
Ja własnie do grona POŁAMAŃCÓW dołączyłam pod koniec kwietnia spieszac się do pracy na ulicy gdzie były schody po prostu na ostatnim stopniu "złożyłam się". Efektem tego jakby z pozoru niewielkiego upadku jest podwójne wieloodłamowe złamanie kości bocznej i podudzia ze zwichnięciem. Gips od palców po biodro na 2 miesiące. Operacji poskładania nogi nie mogłam mieć bo lekarz powiedział że nawet nie było do czego śróbki wkręcić. Mam bezwzgledny zakaz obciązania stawania i podpierania się na tej nodze bo inaczej razem ze mną bedzie płakał cały szpital. Natomiast lekarz z zupełnie innego szpitala który widział moje przeswietlenia powiedział że to jak najbardziej nadaje sie do operacji- wiec ja juz zgłupiałam. Boje sie co to bedzie po zdjęciu gipsu, jaką będe miała rehabilitacje. Powiem jedno ... psychika już mi siada. Niedlugo z urazówki przewiozą mnie na psychiatrie bo chwilami ja juz nie daje rady.
Dodatkowo dochodzi fakt że nie wiem czy w ogóle nalezy mi sie odszkodowanie przy takim wypadku. To już w ogóle pogłębia mnie też, bo już rózne wersje słyszałam.
Pozdrawiam wszystkich połamanych i jak komuś wydaje się że ma źle to niech przeczyta mój przypadek
pozdrawiam
połamaniec
jak swojsko się nazywasz....witamy witamy
co do wypadku do pracy to regulacja została przeniesiona do ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. 2004 nr 39, poz. 353 ze zm.) i gwarantują one prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy mimo nieposiadania wymaganego stażu pracy, jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana wypadkiem w drodze do pracy lub z pracy.
Do osób, które uległy wypadkowi w drodze do lub z pracy przed 1 stycznia 2003 r. stosuje się zasady wynikające z dotychczasowych przepisów.
Połamaniec napisał(a):
Witam
Ja własnie do grona POŁAMAŃCÓW dołączyłam pod koniec kwietnia spieszac się do pracy na ulicy gdzie były schody po prostu na ostatnim stopniu "złożyłam się". Efektem tego jakby z pozoru niewielkiego upadku jest podwójne wieloodłamowe złamanie kości bocznej i podudzia ze zwichnięciem. Gips od palców po biodro na 2 miesiące. Operacji poskładania nogi nie mogłam mieć bo lekarz powiedział że nawet nie było do czego śróbki wkręcić. Mam bezwzgledny zakaz obciązania stawania i podpierania się na tej nodze bo inaczej razem ze mną bedzie płakał cały szpital. Natomiast lekarz z zupełnie innego szpitala który widział moje przeswietlenia powiedział że to jak najbardziej nadaje sie do operacji- wiec ja juz zgłupiałam. Boje sie co to bedzie po zdjęciu gipsu, jaką będe miała rehabilitacje. Powiem jedno ... psychika już mi siada. Niedlugo z urazówki przewiozą mnie na psychiatrie bo chwilami ja juz nie daje rady.
Dodatkowo dochodzi fakt że nie wiem czy w ogóle nalezy mi sie odszkodowanie przy takim wypadku. To już w ogóle pogłębia mnie też, bo już rózne wersje słyszałam.
Pozdrawiam wszystkich połamanych i jak komuś wydaje się że ma źle to niech przeczyta mój przypadek
pozdrawiam
połamaniec
maczek napisał(a):
Witam serdecznie kolejną koleżankę 🙂Połamaniec napisał(a):
Witam
Ja własnie do grona POŁAMAŃCÓW dołączyłam pod koniec kwietnia spieszac się do pracy na ulicy gdzie były schody po prostu na ostatnim stopniu "złożyłam się". Efektem tego jakby z pozoru niewielkiego upadku jest podwójne wieloodłamowe złamanie kości bocznej i podudzia ze zwichnięciem. Gips od palców po biodro na 2 miesiące. Operacji poskładania nogi nie mogłam mieć bo lekarz powiedział że nawet nie było do czego śróbki wkręcić. Mam bezwzgledny zakaz obciązania stawania i podpierania się na tej nodze bo inaczej razem ze mną bedzie płakał cały szpital. Natomiast lekarz z zupełnie innego szpitala który widział moje przeswietlenia powiedział że to jak najbardziej nadaje sie do operacji- wiec ja juz zgłupiałam. Boje sie co to bedzie po zdjęciu gipsu, jaką będe miała rehabilitacje. Powiem jedno ... psychika już mi siada. Niedlugo z urazówki przewiozą mnie na psychiatrie bo chwilami ja juz nie daje rady.
Dodatkowo dochodzi fakt że nie wiem czy w ogóle nalezy mi sie odszkodowanie przy takim wypadku. To już w ogóle pogłębia mnie też, bo już rózne wersje słyszałam.
Pozdrawiam wszystkich połamanych i jak komuś wydaje się że ma źle to niech przeczyta mój przypadek
pozdrawiam
połamaniec
Kość boczna to jest jakaś kość w stopie, tak? Możesz jakoś swoje rentgeny sfotografować i pochwalić się swoim niewątpliwie ciekawym przypadkiem? 🙂
Życzę zdrówka i dobrze spędzonego czasu na naszym forum 🙂
...i dobrej nocki 😉
pgb1979 napisał(a):
Aga, niezle dzisiaj tu rymujesz,
Wszystkich w koło zaskakujesz,
Piękne wiersze, piękne ody,
A to wszystko dla osłody,
Aby lepiej nam sie żyło,
By humoru więcej było,
I dlatego właśnie Tobie,
Dziekujemy w tej chorobie,
Że nas na tym forum wspierasz,
I sympatię naszą zbierasz.
:cool:
alakali napisał(a):
O kurcze przekroczyłam 100 posta i nawet nie zauważyłam.Zawsze byłam bardzo bystra.
Iwonka Detralex albo Diosminum jest na:przewlekła czynnościowa i ograniczona niewydolność krążenia żylnego kończyn dolnych:-uczucie ciężkości nóg,ból,nocne kurcze.
Nie przesadzaj z rowerem.Mi kazał stopniowo dociążać nogę,ale ja też chyba przegiełam, bo puszczam sie czasami bez kul ale tylko w domu.Do lekarza pojechałam o jednej kuli i miałam problem.Poruszałam się ja kaleka.Kupiłam sobie za to plecaczek na plecy ,bo jak tu z torebka i kulami.Zabić sie mozna.
IwonaŁódź napisał(a):
Dopadłam się do tego rowerka jak małe dziecko które dopiero co dostało rowerek ale chyba nie przeciążam jej za bardzo jak narazie dwa dni po jakies 2 godzinki i okolo 8 kilometrow to nie za duzo na szczescie nic mnie nie boli oprocz tyleczka niestety. Choc dzisiaj w nocy sie strasznie krecilam bo nie moglam nogi ulozyc bo mnie bolala troche mialam takie dziwne uczycie jak by mnie kosc bolala mniej wiecej na wysokosci zlamania i teraz nie wiem czy to jakies zakwasy i miesnia zaczynaly dzialac czy troche przesadzilam ale teraz jest juz wszystko oki. A co do plecaczka to dobry pomysl bo torebki nie polecam tez sie kiedys wybralam z kulami i torebka ale to byl glupi pomysl i teraz nosze sobie saszetke 🙂alakali napisał(a):
O kurcze przekroczyłam 100 posta i nawet nie zauważyłam.Zawsze byłam bardzo bystra.
Iwonka Detralex albo Diosminum jest na:przewlekła czynnościowa i ograniczona niewydolność krążenia żylnego kończyn dolnych:-uczucie ciężkości nóg,ból,nocne kurcze.
Nie przesadzaj z rowerem.Mi kazał stopniowo dociążać nogę,ale ja też chyba przegiełam, bo puszczam sie czasami bez kul ale tylko w domu.Do lekarza pojechałam o jednej kuli i miałam problem.Poruszałam się ja kaleka.Kupiłam sobie za to plecaczek na plecy ,bo jak tu z torebka i kulami.Zabić sie mozna.
mackowska napisał(a):
tez na początku coś takiego miałam taki jakby to określić" ból kości" na moje to były zakwasy, raz miałam sytuację codziennie chodziłam po kilka km i rowerek i ćwiczyłam po 2,3 miesiacach no i pewnego dnia poszłam spać i na drugi dzień z łożka wstać nie mogłam, oczywiście druga noga ta zdrowa tez bolała ale nie tak jak ta złamana, nie uwierzysz ból utrzymywał sie przez hmm 3 tygodnie naciągnełam/ nadwyrężylam sobie mięsien czworogłowy uda. No teraz jest super oby tak dalej, za nie długi czas mam w planach pujśc na basen bo wytrzymac juz nie potrafie tak mnie kusi sobie ponurkować,popływać 🙂IwonaŁódź napisał(a):
Dopadłam się do tego rowerka jak małe dziecko które dopiero co dostało rowerek ale chyba nie przeciążam jej za bardzo jak narazie dwa dni po jakies 2 godzinki i okolo 8 kilometrow to nie za duzo na szczescie nic mnie nie boli oprocz tyleczka niestety. Choc dzisiaj w nocy sie strasznie krecilam bo nie moglam nogi ulozyc bo mnie bolala troche mialam takie dziwne uczycie jak by mnie kosc bolala mniej wiecej na wysokosci zlamania i teraz nie wiem czy to jakies zakwasy i miesnia zaczynaly dzialac czy troche przesadzilam ale teraz jest juz wszystko oki. A co do plecaczka to dobry pomysl bo torebki nie polecam tez sie kiedys wybralam z kulami i torebka ale to byl glupi pomysl i teraz nosze sobie saszetke 🙂alakali napisał(a):
O kurcze przekroczyłam 100 posta i nawet nie zauważyłam.Zawsze byłam bardzo bystra.
Iwonka Detralex albo Diosminum jest na:przewlekła czynnościowa i ograniczona niewydolność krążenia żylnego kończyn dolnych:-uczucie ciężkości nóg,ból,nocne kurcze.
Nie przesadzaj z rowerem.Mi kazał stopniowo dociążać nogę,ale ja też chyba przegiełam, bo puszczam sie czasami bez kul ale tylko w domu.Do lekarza pojechałam o jednej kuli i miałam problem.Poruszałam się ja kaleka.Kupiłam sobie za to plecaczek na plecy ,bo jak tu z torebka i kulami.Zabić sie mozna.
dziewczyny!!!!to normalne że noga boli.jeżeli mięśnie zaczynają pracować to kwas mlekowy zalewa nasz organizm 😉 jak zaczynałam ćwiczyć to przez 2 tygodnie robiłam to z towarzyszącym bólem ale on w końcu przeszedł. brak ćwiczeń to pewne odwapnienie kości zanik mięśni itp. nie należy sie przeforsowywać ale pieszczenie się przy ćwiczeniach też nie da wymiernego rezultatu...więc uszy do góry i do roboty 🙂
ps.mi lekarz w ogóle zabronił obciążać nogę...ale i tak - wbrew zaleceniom staram ją dociskać, jeżdżę już samochodem...
Dla wszystkich połamańców - ilekroć leżałem w szpitalu zawsze przypominał mi się ten skecz Monty Pythona:
link zewnętrzny zablokowany
:lol:
agula napisał(a):
dziewczyny!!!!to normalne że noga boli.jeżeli mięśnie zaczynają pracować to kwas mlekowy zalewa nasz organizm 😉 jak zaczynałam ćwiczyć to przez 2 tygodnie robiłam to z towarzyszącym bólem ale on w końcu przeszedł. brak ćwiczeń to pewne odwapnienie kości zanik mięśni itp. nie należy sie przeforsowywać ale pieszczenie się przy ćwiczeniach też nie da wymiernego rezultatu...więc uszy do góry i do roboty 🙂
ps.mi lekarz w ogóle zabronił obciążać nogę...ale i tak - wbrew zaleceniom staram ją dociskać, jeżdżę już samochodem...
Iwonka najważniejsza jest systematyka.noga to nie jajko (tekst pewnego mądrali odkrywcy)- nawet skorupki na niej nie masz 🙂
sama powinnaś wyczuć na ile sobie możesz pozwolić z intensywnością ćwiczeń.
uważaj na siebie i nie zapomnij że nas też dotyczy przyciąganie ziemskie 🙂
agula napisał(a):
Iwonka najważniejsza jest systematyka.noga to nie jajko (tekst pewnego mądrali odkrywcy)- nawet skorupki na niej nie masz 🙂
sama powinnaś wyczuć na ile sobie możesz pozwolić z intensywnością ćwiczeń.
uważaj na siebie i nie zapomnij że nas też dotyczy przyciąganie ziemskie 🙂
Witam 🙂 Miło jest być wśród tych którzy mieli podobne doświadczenia. Ja pierwszy raz mam jakąkolwiek kontuzje tak poważną jak złamanie nogi które nie obyło się bez szpitala. A myslalam, że życie przezyje bez złamań , bez leżenia w szpitalu.. co ja mówie ... wydawało mi sie że jestem nieśmiertelna ... hihihihi a tu niestety ... no ale cóż ... nie ma co płakać nad "rozlanym mlekiem" czasu się nie cofnie i trzeba jakoś sobie radzić i "iść" do przodu. Aż dziwie sie sobie że ja takie mądre rzeczy pisze- bo po wczesniejsniejszych moich załamaniach psychicznych to ... już przeglądałam katalog z trumnami i już do trumny chciałam sie kłaść 🙂 ale jakoś zebrało mi się na zycie 🙂 Chociaż i tak mam lepsze i gorsze dni-ale mam nadzieje że bedzie już tylko lepiej. Narazie staram się "chodzić" w gipsie o kulach chociaż jest mi bardzo ciężko. Przymierzam się do jakiegoś wyjścia na spacer aby swiata troche zobaczyć ale ... musze pokonać kilkanaście schodów ... a to mnie przeraża bo boje się że przewróce się i jeszcze ręce albo drugą noge połamie a wtedy bym się chyba naprawde do trumny już połozyła. Pozdrawiam i z pewnością tu jeszcze zajrze bo ... nie ma tu schodów i czuje się w miare bezpiecznie ze sie nie przewróce 🙂 albo nie spadne 🙂 pozdrawiam 🙂
ps. a w jaki sposób można zamieścić "fotki" przeswietlen na stronie "połamańców" ??
Połamaniec napisał(a):
Witam 🙂 Miło jest być wśród tych którzy mieli podobne doświadczenia. Ja pierwszy raz mam jakąkolwiek kontuzje tak poważną jak złamanie nogi które nie obyło się bez szpitala. A myslalam, że życie przezyje bez złamań , bez leżenia w szpitalu.. co ja mówie ... wydawało mi sie że jestem nieśmiertelna ... hihihihi a tu niestety ... no ale cóż ... nie ma co płakać nad "rozlanym mlekiem" czasu się nie cofnie i trzeba jakoś sobie radzić i "iść" do przodu. Aż dziwie sie sobie że ja takie mądre rzeczy pisze- bo po wczesniejsniejszych moich załamaniach psychicznych to ... już przeglądałam katalog z trumnami i już do trumny chciałam sie kłaść 🙂 ale jakoś zebrało mi się na zycie 🙂 Chociaż i tak mam lepsze i gorsze dni-ale mam nadzieje że bedzie już tylko lepiej. Narazie staram się "chodzić" w gipsie o kulach chociaż jest mi bardzo ciężko. Przymierzam się do jakiegoś wyjścia na spacer aby swiata troche zobaczyć ale ... musze pokonać kilkanaście schodów ... a to mnie przeraża bo boje się że przewróce się i jeszcze ręce albo drugą noge połamie a wtedy bym się chyba naprawde do trumny już połozyła. Pozdrawiam i z pewnością tu jeszcze zajrze bo ... nie ma tu schodów i czuje się w miare bezpiecznie ze sie nie przewróce 🙂 albo nie spadne 🙂 pozdrawiam 🙂
ps. a w jaki sposób można zamieścić "fotki" przeswietlen na stronie "połamańców" ??
IwonaŁódź napisał(a):
Mam nadzieje to tylko jakies zakwasy ze nic zlego tam sie nie zrobilo uwazałam bardzo na ta noge podczas jazdy wiec chyba nic nie powinno sie tam stac ale troszke sie boje dzis moze sobie odpoczne od rowerku i zobacze jak dzis w nocy bedzie. A ten bol kosci ze tak to bede nazywac to mialas od poczatku ?? Bo mnie jak zdjeli gips to przez dobry tydzien a nawet wiecej jak spalam i sie przekrecalam to wlasnie odczuwalam taki jakis dziwny bol pozniej to stawalo sie mniejsze no i dzis znow mnie bolalomackowska napisał(a):
tez na początku coś takiego miałam taki jakby to określić" ból kości" na moje to były zakwasy, raz miałam sytuację codziennie chodziłam po kilka km i rowerek i ćwiczyłam po 2,3 miesiacach no i pewnego dnia poszłam spać i na drugi dzień z łożka wstać nie mogłam, oczywiście druga noga ta zdrowa tez bolała ale nie tak jak ta złamana, nie uwierzysz ból utrzymywał sie przez hmm 3 tygodnie naciągnełam/ nadwyrężylam sobie mięsien czworogłowy uda. No teraz jest super oby tak dalej, za nie długi czas mam w planach pujśc na basen bo wytrzymac juz nie potrafie tak mnie kusi sobie ponurkować,popływać 🙂IwonaŁódź napisał(a):
Dopadłam się do tego rowerka jak małe dziecko które dopiero co dostało rowerek ale chyba nie przeciążam jej za bardzo jak narazie dwa dni po jakies 2 godzinki i okolo 8 kilometrow to nie za duzo na szczescie nic mnie nie boli oprocz tyleczka niestety. Choc dzisiaj w nocy sie strasznie krecilam bo nie moglam nogi ulozyc bo mnie bolala troche mialam takie dziwne uczycie jak by mnie kosc bolala mniej wiecej na wysokosci zlamania i teraz nie wiem czy to jakies zakwasy i miesnia zaczynaly dzialac czy troche przesadzilam ale teraz jest juz wszystko oki. A co do plecaczka to dobry pomysl bo torebki nie polecam tez sie kiedys wybralam z kulami i torebka ale to byl glupi pomysl i teraz nosze sobie saszetke 🙂
mackowska napisał(a):
ja może w przeciwieństwie do Ciebie gipsu nie miałam ale wiem co to znaczy stanąc przed schodami i strach, że upadne że cos sobie zrobie , przechodziłam to samo. Ale wiesz co sobie tak mówiłam ze kurcze przecież to tylko i aż schody nie moga mnie pozbawic wyjścia na dworek na spacer czy wyjścia gdzies z najbliższymi. Na poczatku przy schodzeniu miałam "obstawe" ale później to juz sama , poporstu przyszedl taki dzien wziełam psa pamiętam nikogo nie było i zeszłam:) no i tak do dnia dzisiejszego jest , chociaz jak by ktos mi zdjęcie zrobił przy schodzeniu to jejku buźka nadal na maxa przestraszona:). najwazniejsze to się nie załamać, ja tak pare lat wstecz nie pomyślałabym ze "ja" moge miec tak poważna kontuzje, pamiętam przeżywałam wizytę w szpitalu jak ręke miała zbita a tu dopiero wypadek i tak powazne złamanie kości udowej ale zyje:) nie załamuje się to podstawa no w końcu "zrośniemy" się i będzie ok. Ale myślę że ten strach później może nie taki duzy ale będzie .Mnie potrącili na przejściu dla pieszych i mam troche obawy takie male zaufanie do kierowców.🙂Połamaniec napisał(a):
Witam 🙂 Miło jest być wśród tych którzy mieli podobne doświadczenia. Ja pierwszy raz mam jakąkolwiek kontuzje tak poważną jak złamanie nogi które nie obyło się bez szpitala. A myslalam, że życie przezyje bez złamań , bez leżenia w szpitalu.. co ja mówie ... wydawało mi sie że jestem nieśmiertelna ... hihihihi a tu niestety ... no ale cóż ... nie ma co płakać nad "rozlanym mlekiem" czasu się nie cofnie i trzeba jakoś sobie radzić i "iść" do przodu. Aż dziwie sie sobie że ja takie mądre rzeczy pisze- bo po wczesniejsniejszych moich załamaniach psychicznych to ... już przeglądałam katalog z trumnami i już do trumny chciałam sie kłaść 🙂 ale jakoś zebrało mi się na zycie 🙂 Chociaż i tak mam lepsze i gorsze dni-ale mam nadzieje że bedzie już tylko lepiej. Narazie staram się "chodzić" w gipsie o kulach chociaż jest mi bardzo ciężko. Przymierzam się do jakiegoś wyjścia na spacer aby swiata troche zobaczyć ale ... musze pokonać kilkanaście schodów ... a to mnie przeraża bo boje się że przewróce się i jeszcze ręce albo drugą noge połamie a wtedy bym się chyba naprawde do trumny już połozyła. Pozdrawiam i z pewnością tu jeszcze zajrze bo ... nie ma tu schodów i czuje się w miare bezpiecznie ze sie nie przewróce 🙂 albo nie spadne 🙂 pozdrawiam 🙂
ps. a w jaki sposób można zamieścić "fotki" przeswietlen na stronie "połamańców" ??
a co do zdjęc to z tym do maczka:)
mackowska napisał(a):
ja jak przeforsowałam swoja noge to pamiętam na drugi dzień bol tj: jak stąpnełam na noge to tak jakby prąd od wewnetrznej strony uda przechodził trochę mi napuchlo w okolicy złamania ale w moim przypadku w tym miejscu przechodzi mięsien i prawdopodobnie nadwyrezylam go, ból z dnia na dzień ustepował..aż do dnia w którym dopadła Mnie tajemnicza starsza Pani pouprawiała jakies rytualy na Mojej nodze i palcu i ból jak był tak się zmył jak to sie mówi od razu bez kul mogłam chodzic i tak jest na szczęscie do dzisiaj:) no ale oczywiście chodze o 1 kuli bo jakby pan doktor się dowiedzial heheIwonaŁódź napisał(a):
Mam nadzieje to tylko jakies zakwasy ze nic zlego tam sie nie zrobilo uwazałam bardzo na ta noge podczas jazdy wiec chyba nic nie powinno sie tam stac ale troszke sie boje dzis moze sobie odpoczne od rowerku i zobacze jak dzis w nocy bedzie. A ten bol kosci ze tak to bede nazywac to mialas od poczatku ?? Bo mnie jak zdjeli gips to przez dobry tydzien a nawet wiecej jak spalam i sie przekrecalam to wlasnie odczuwalam taki jakis dziwny bol pozniej to stawalo sie mniejsze no i dzis znow mnie bolalomackowska napisał(a):
tez na początku coś takiego miałam taki jakby to określić" ból kości" na moje to były zakwasy, raz miałam sytuację codziennie chodziłam po kilka km i rowerek i ćwiczyłam po 2,3 miesiacach no i pewnego dnia poszłam spać i na drugi dzień z łożka wstać nie mogłam, oczywiście druga noga ta zdrowa tez bolała ale nie tak jak ta złamana, nie uwierzysz ból utrzymywał sie przez hmm 3 tygodnie naciągnełam/ nadwyrężylam sobie mięsien czworogłowy uda. No teraz jest super oby tak dalej, za nie długi czas mam w planach pujśc na basen bo wytrzymac juz nie potrafie tak mnie kusi sobie ponurkować,popływać 🙂
zobaczymy za tydzien kontrolo mam nadzieję że nic sie nie przemieściło.
najgorsze jest to ze czuje tego gwozdzia przez skore eh tzn. rygielek:)
IwonaŁódź napisał(a):
To ja chyba tylko zakwasy złapałam bo nic mnie az tak bardzo nie bolalo tylko w nocy ten "bol kosci" ale dzis jest juz dobrze nic nie boli pojezdzilam troche autkiem pierwszy raz od dluzszego czasu 🙂 Umylam go a teraz odpoczywam 🙂 A wlasnie mialas szczescie ze trafilas na taka uzdrowicielke 🙂mackowska napisał(a):
ja jak przeforsowałam swoja noge to pamiętam na drugi dzień bol tj: jak stąpnełam na noge to tak jakby prąd od wewnetrznej strony uda przechodził trochę mi napuchlo w okolicy złamania ale w moim przypadku w tym miejscu przechodzi mięsien i prawdopodobnie nadwyrezylam go, ból z dnia na dzień ustepował..aż do dnia w którym dopadła Mnie tajemnicza starsza Pani pouprawiała jakies rytualy na Mojej nodze i palcu i ból jak był tak się zmył jak to sie mówi od razu bez kul mogłam chodzic i tak jest na szczęscie do dzisiaj:) no ale oczywiście chodze o 1 kuli bo jakby pan doktor się dowiedzial heheIwonaŁódź napisał(a):
Mam nadzieje to tylko jakies zakwasy ze nic zlego tam sie nie zrobilo uwazałam bardzo na ta noge podczas jazdy wiec chyba nic nie powinno sie tam stac ale troszke sie boje dzis moze sobie odpoczne od rowerku i zobacze jak dzis w nocy bedzie. A ten bol kosci ze tak to bede nazywac to mialas od poczatku ?? Bo mnie jak zdjeli gips to przez dobry tydzien a nawet wiecej jak spalam i sie przekrecalam to wlasnie odczuwalam taki jakis dziwny bol pozniej to stawalo sie mniejsze no i dzis znow mnie bolalo
zobaczymy za tydzien kontrolo mam nadzieję że nic sie nie przemieściło.
najgorsze jest to ze czuje tego gwozdzia przez skore eh tzn. rygielek:)
Dziewczyny ... sama mysl o schodach mnie przeraża ale mysle sobie że dam rade po czym otwieram drzwi na klatke schodową i jak widze schody w góre i schody w dół robie w tył zwrot. Najchętniej to bym usiadła na jakiejś grubej poduszcze i zjechała na niej-wtedy bym wiedziała że przyjamniej sie nie przewróce 🙂 Ale już postanowiłam, że JUTRO ! 🙂 zrobie jakiś postęp w schodzeniu ze schodów bo wchodziłam po schodach jak tylko wróciłam ze szpitala - to już nie transportem ratowniczym a zwykłą taxówką i musialam sobie sama poradzić oczywiscie z obstawą- nie ukrywam że aby wejść na drugie pietro zajęło mi to ze 40 minut jak nie lepiej - oczywiście kilka razy już mówiłam że ja na schodach chyba bede nocować bo nie dam rady wejść sama - to umęczyłam się jak mysz a jak juz dotarłam do domu to padłam ze zmęczenia jak ubita mucha. No ale podobno ze schodzeniem jest łatwiej. Moja siostra mówi że jak coś wejdzie to i musi zejść/wyjść 🙂) wiec idąc za tą maxymą moze dam rade jutro zejść ze schodów a jak juz zejde to na spacerze i podziwianiu swiata i przyrody oraz ludzi spędze dłuugi czas 🙂)) Jutro podzielę sie uwagami jak mi poszło 🙂 pod warunkiem że nie spadne i nie wyladuje znowu na urazówce 🙂
Pozdrawiam i do zaklikania 🙂))