Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 139 z 977

Madzia
Co za wstrętny dzień co za wstrętny rok. nie dosyć ze połamana.. to zabieraja mi mojego psiaka na uspienie.. chyba umre:(
korel

Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.

Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂

Paweł

korel napisał(a):

Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂

KoreL bedzie Git jak ja czytam te oszczepy itp podobnie az sie boje isc na kontrolw poniedzialek ...zrobie rtg i wyjdzie wyrok na mnie ale jestem dobrej mysli ze wszystko git jest ojejeje.....,...
Agnieszka
o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂
korel

lisiu napisał(a):

o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂

Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉

agula

Korel kurcze komóry wczoraj nie działały - w końcu PL grała...

z Twojego opisu wynika bezsprzecznie że dali a nie zabrali a to już coś w naszym krajowym porządku 🙂 🙂 🙂

i te 20 zszywek to po prostu rewela...to się nazywa bohater wielu akcji 😉 dobrze że nie zostawili Cię z jakimś gustownym czerwonym zszywaczem - tak jak wyśniła sobie nasza Anitka 😉

opis Twojej operacji jest analogiczny jak ta którą wykonują w podobnych przypadkach w W-wie - więc nie sądzę by testowali na Tobie jakieś niesprawdzone metody a potem obserwowali a nuż sie uda...zatem jednym słowem - trzymaj się dzielnie bo najgorsze masz za sobą...teraz to już zostaje tylko czekać na zrosta 🙂

czekamy na Ciebie z niecierpliwością - do szybkiego Marku!!!!

korel
Na razie, gorączka mnie rozkłada, padłem 😠
agula

korel napisał(a):

lisiu napisał(a):

o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂

Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉

to tak jak z mundurkami - żeby nie było że lepszy czy bogatszy...wszyscy na jedno kopyto...a Ty byś chciał na odszczepa

Krzysiek

korel napisał(a):

Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂

Widze, ze dorwal sie do ciebie jakis niewyzyty rzeznik ortopeda-sadysta i zrobil ci harakiri 😉
A serio - dobrze, ze juz jestes po. Dobrze, ze boli - bo to znaczy, ze zyjesz 😉 Teraz bedzie z gorki. Dobrze tez, ze nie pobierali ci wiorkow z miednicy bo to napierdziela 3 razy bardziej niz operowana noga 😛

Zastanawiam sie co oznacza wylyzeczkowanie tkanki lacznej.... bo samo slowo wylyzeczkowanie przyprawia mnie o ciarki 😉

Powodzenia! Trzymam kciuki za ciebie!
imported_Polamaniec

Hej

A ja wlasnie z moją nogą w gipsie bylam na spacerze. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że kazdy zaczepiał mnie hasłem ... "a pani to na meczu była że w taki wielki gips panią zapakowali" hehehehe

Cięzko się chodzi ale jeszcze gorzej po schodach wejść 😠 ale nie daje się i bede próbować dalej spacerów chociaż lekarz nakazał oszczedzać się 🙂 Jeszcze miesiąc w gipsie a potem ... albo rehabilitacja albo usłysze od lekarza ... że spotykamy się jutro przy stole ... operacyjnym ... - czego bardzo się boje 🙁 Pozdrawiam wszystkich zagipsowanych i połamanych 🙂

alakali

mackowska napisał(a):

Co za wstrętny dzień co za wstrętny rok. nie dosyć ze połamana.. to zabieraja mi mojego psiaka na uspienie.. chyba umre:(

Madzia nie płacz może dla niego to najlepsze wyście.Przeżyłam już to i wiem jak to boli.Żałoba w domu. Powiedziałam, że już nigdy żadnego zwierzaka ,a mam znów 2 psy.

alakali

lisiu napisał(a):

o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂

Lisiu miałaś rację.Trochę panikowałam.Lekarz powiedział,że jest małe odwapnienie i że kostnina kiedyś najdzie.I to wszystko.

Piter

alakali napisał(a):

mackowska napisał(a):

Co za wstrętny dzień co za wstrętny rok. nie dosyć ze połamana.. to zabieraja mi mojego psiaka na uspienie.. chyba umre:(

Madzia nie płacz może dla niego to najlepsze wyście.Przeżyłam już to i wiem jak to boli.Żałoba w domu. Powiedziałam, że już nigdy żadnego zwierzaka ,a mam znów 2 psy.

Madzia, jestesmy z Tobą, psiak to zawsze najlepszy przyjaciel człowieka 🙁 , a swoją drogą to naprawde masz fajnego bobika, szkoda go... Trzymaj sie mocno :*

sawa-z-wawa
KOrelku trzymaj się. Wszystko jest OK. Operacja sie udała, pacjent przeżył a blizny na meskim ciele są sexy. Bedziesz miał co opowiadać dzieciom, wnukom a wczesniej twom panienkom z fan-klubu. Piekary do b. dobry ośrodek ortopedyczny. Mojemu koledze tam własnie uratowano rekę po wypadku samochodowym. Była złamana w drobny mak /nie łaczyc z maczkiem/. W Wa-wie po kilku miesiącach chcieli mu ja uciąć. Dopiero w Piekarach okazało sie, że ręka jest do uratowania. Teraz już masz do przodu. Powodzenia.
Piter

korel napisał(a):

Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂

Korel, kurcze, dobrze że łyżeczkowali Ci tylko tkankę łaczną, a nie trafiłes na stół ginekologiczny i nie miałes innego łyżeczkowania 🙂 Mimo wszystko ciesz sie, że cięli Ci noge... 😉
A tak na powaznie, wracaj do zdrowia i niech ta temperatura Ci szybko schodzi.
sawa-z-wawa
madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....
alakali

maczek napisał(a):

korel napisał(a):

Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂

Widze, ze dorwal sie do ciebie jakis niewyzyty rzeznik ortopeda-sadysta i zrobil ci harakiri 😉
A serio - dobrze, ze juz jestes po. Dobrze, ze boli - bo to znaczy, ze zyjesz 😉 Teraz bedzie z gorki. Dobrze tez, ze nie pobierali ci wiorkow z miednicy bo to napierdziela 3 razy bardziej niz operowana noga 😛

Zastanawiam sie co oznacza wylyzeczkowanie tkanki lacznej.... bo samo slowo wylyzeczkowanie przyprawia mnie o ciarki 😉

Powodzenia! Trzymam kciuki za ciebie!
Maczek a co to za fotka? nie dziwię sie ,że Sawa zestrachu nie mogła spać po nocach hahahah
alakali

sawa-z-wawa napisał(a):

madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....

Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.

Piter

alakali napisał(a):

sawa-z-wawa napisał(a):

madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....

Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.

Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:

sawa-z-wawa
pgb - mówisz, że odwiedzały cię mieczyki i gubiki. Czy moszesz zdradzić o czym rozmawialiście. To bardzo interesujące. Czy obok w łózkach leżały karpie i dorsze? Czy ty na pewno leżałeś na ortopedii??????
Madzia
cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]
alakali

pgb1979 napisał(a):

alakali napisał(a):

sawa-z-wawa napisał(a):

madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....

Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.

Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:

A mój bojownik 3 dni był bez jedzenia bo bałam się chodzić po schodach a tak w ogóle to zapomniałam o nim, no i przeżył.

alakali

mackowska napisał(a):

cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]

Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
Madzia

alakali napisał(a):

mackowska napisał(a):

cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]

Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
wstrętne nowotwory miała juz prawie całe płuca zaatakowane..🙁..Totalna cisza w domu, nikt do siebie nic nie mówi, ja wyciągnełam wino z barku i tak pije , ból głowy nie z tej ziemi, siły do nauki zero , pustka w głowie, a jutro egzamin z zoologi na dodatek
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
Paweł

mackowska napisał(a):

alakali napisał(a):

mackowska napisał(a):

cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]

Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
wstrętne nowotwory miała juz prawie całe płuca zaatakowane..🙁..Totalna cisza w domu, nikt do siebie nic nie mówi, ja wyciągnełam wino z barku i tak pije , ból głowy nie z tej ziemi, siły do nauki zero , pustka w głowie, a jutro egzamin z zoologi na dodatek
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
takie to pieski zycie wspolczuje po stracie kogos kogo sie kochało ja tez mam psa....uratowany ,chociasz nie chcialem juz psa jak mi przejechal pijany kierowca ale dałem mu zycie....
Madzia

pol27 napisał(a):

mackowska napisał(a):

alakali napisał(a):

Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?

wstrętne nowotwory miała juz prawie całe płuca zaatakowane..🙁..Totalna cisza w domu, nikt do siebie nic nie mówi, ja wyciągnełam wino z barku i tak pije , ból głowy nie z tej ziemi, siły do nauki zero , pustka w głowie, a jutro egzamin z zoologi na dodatek
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
takie to pieski zycie wspolczuje po stracie kogos kogo sie kochało ja tez mam psa....uratowany ,chociasz nie chcialem juz psa jak mi przejechal pijany kierowca ale dałem mu zycie....
ja chocbym chciała nie uratowałabym lekarz mówił że robił operacje na młodszym psiaku , przeżył zaledwie 1 dzień.. płuca miała zaatakowane sie rozprzestrzenil nowotwor zrobiły się stany zapalne.🙁. rano dzisiaj piszczała Patrzyła na Mnie nawet nie mrugneła a piszczala tak jak nigdy.. ostatkiem sił podeszła do Mnie polizała po nodze ehh jakby się zegnała.🙁 ide spac bo inaczej zwariuje mam sporo nauki i pracy , ale noc przede mną...
Madzia
Dobranoc wszystkim 🙂 zycze kolorowych senków:)
anita

korel napisał(a):

lisiu napisał(a):

o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂

Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉

Korel:) i juz nie masz odszczepa:)-zostałam sama:P, czekamy na nowe zdjecia:) Najważniejsze ze jestes juz po:)Widziałam szramę po łataniu u Maka i jeszcze jednego kolegi i wcale nie wyglada zle:)Bedzie dobrze:)Pozdrowionka:)

agula

korel daj znać co tam u Ciebie - jak tam gorączka sobotniej nocy, newsy z sali operacyjnej, jak Cię tam karmią i dlaczego tak kiepsko 😉

pozdrawiam wszystkich i życzę udanego weekendu

agula

pgb1979 napisał(a):

alakali napisał(a):

sawa-z-wawa napisał(a):

madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....

Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.
Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:
mieczyk i gubik to pewnie zaszyfrowane dane personalne jakiś Twoich kolegów...
przeleżałe 7 - tygodniowe rybki od razu przywodzą na myśl niebiańskie aromaty 😉
gratuluje przyjaciół!