Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 139 z 977
Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂
korel napisał(a):
Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂
lisiu napisał(a):
o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂
Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉
Korel kurcze komóry wczoraj nie działały - w końcu PL grała...
z Twojego opisu wynika bezsprzecznie że dali a nie zabrali a to już coś w naszym krajowym porządku 🙂 🙂 🙂
i te 20 zszywek to po prostu rewela...to się nazywa bohater wielu akcji 😉 dobrze że nie zostawili Cię z jakimś gustownym czerwonym zszywaczem - tak jak wyśniła sobie nasza Anitka 😉
opis Twojej operacji jest analogiczny jak ta którą wykonują w podobnych przypadkach w W-wie - więc nie sądzę by testowali na Tobie jakieś niesprawdzone metody a potem obserwowali a nuż sie uda...zatem jednym słowem - trzymaj się dzielnie bo najgorsze masz za sobą...teraz to już zostaje tylko czekać na zrosta 🙂
czekamy na Ciebie z niecierpliwością - do szybkiego Marku!!!!
korel napisał(a):
lisiu napisał(a):
o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂
Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉
to tak jak z mundurkami - żeby nie było że lepszy czy bogatszy...wszyscy na jedno kopyto...a Ty byś chciał na odszczepa
korel napisał(a):
Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂
A serio - dobrze, ze juz jestes po. Dobrze, ze boli - bo to znaczy, ze zyjesz 😉 Teraz bedzie z gorki. Dobrze tez, ze nie pobierali ci wiorkow z miednicy bo to napierdziela 3 razy bardziej niz operowana noga 😛
Zastanawiam sie co oznacza wylyzeczkowanie tkanki lacznej.... bo samo slowo wylyzeczkowanie przyprawia mnie o ciarki 😉
Powodzenia! Trzymam kciuki za ciebie!
Hej
A ja wlasnie z moją nogą w gipsie bylam na spacerze. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że kazdy zaczepiał mnie hasłem ... "a pani to na meczu była że w taki wielki gips panią zapakowali" hehehehe
Cięzko się chodzi ale jeszcze gorzej po schodach wejść 😠 ale nie daje się i bede próbować dalej spacerów chociaż lekarz nakazał oszczedzać się 🙂 Jeszcze miesiąc w gipsie a potem ... albo rehabilitacja albo usłysze od lekarza ... że spotykamy się jutro przy stole ... operacyjnym ... - czego bardzo się boje 🙁 Pozdrawiam wszystkich zagipsowanych i połamanych 🙂
mackowska napisał(a):
Co za wstrętny dzień co za wstrętny rok. nie dosyć ze połamana.. to zabieraja mi mojego psiaka na uspienie.. chyba umre:(
Madzia nie płacz może dla niego to najlepsze wyście.Przeżyłam już to i wiem jak to boli.Żałoba w domu. Powiedziałam, że już nigdy żadnego zwierzaka ,a mam znów 2 psy.
lisiu napisał(a):
o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂
Lisiu miałaś rację.Trochę panikowałam.Lekarz powiedział,że jest małe odwapnienie i że kostnina kiedyś najdzie.I to wszystko.
alakali napisał(a):
mackowska napisał(a):
Co za wstrętny dzień co za wstrętny rok. nie dosyć ze połamana.. to zabieraja mi mojego psiaka na uspienie.. chyba umre:(
Madzia nie płacz może dla niego to najlepsze wyście.Przeżyłam już to i wiem jak to boli.Żałoba w domu. Powiedziałam, że już nigdy żadnego zwierzaka ,a mam znów 2 psy.
Madzia, jestesmy z Tobą, psiak to zawsze najlepszy przyjaciel człowieka 🙁 , a swoją drogą to naprawde masz fajnego bobika, szkoda go... Trzymaj sie mocno :*
korel napisał(a):
Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂
A tak na powaznie, wracaj do zdrowia i niech ta temperatura Ci szybko schodzi.
maczek napisał(a):
Widze, ze dorwal sie do ciebie jakis niewyzyty rzeznik ortopeda-sadysta i zrobil ci harakiri 😉korel napisał(a):
Heja ! Ja już jestem dobę od operacji. Nie wiem czemu nie zapisał sie mój post wysyłany do Was z komórki wczoraj pół godziny po operacji.
Zrobili mi krzywdę dużo większą niż mówili. Zamiast wyciągnięcia jednej śrubki i dołożenia drugiej w innym miejscu, to nic ze śrubami nie ruszyli, za to rozpruli mi skórę z przodu piszczeli, wsadzili jakąś płytkę, zapętlili odłam jakąś pętlą. Żeby to docisnąć musieli wyłyżeczkować tkankę "łączną" między odłamem a gwoździem w piszczeli. Do tego jeszcze wycięli mi kawałek martwego fragmentu kości, który tam pozostał po złamaniu. Podsypali tam jeszcze jakieś wiórka z banku tkanek. Szramę mam na jakieś 20 cm i to dużą, bo spinali skórę zszywkami (mam ich przeszło 20 !), więc zrobił się taki wałek ze skóry. Żeby chociaż zrobili jakiś ładny ścieg, albo obrzuculi overlokiem 😉 Noga po takim grzebaniu napierdziela mi jak nie wiem co, masakra jakaś. I jeszcze sączy mi się krew z tego rozcięcia, ponoć tak może być. Mam wyjść w poniedziałek albo we wtorek. I znowu utknę w domu na min. 2-3 tygodnie 🙁 Ale generalnie uważam że będę po tym bliżej zrostu niż dotąd. To wszystko powinno zostać zrobione już podczas pierwszej operacji, ponad 4 miesiące temu. Pozdrawiam 🙂
A serio - dobrze, ze juz jestes po. Dobrze, ze boli - bo to znaczy, ze zyjesz 😉 Teraz bedzie z gorki. Dobrze tez, ze nie pobierali ci wiorkow z miednicy bo to napierdziela 3 razy bardziej niz operowana noga 😛
Zastanawiam sie co oznacza wylyzeczkowanie tkanki lacznej.... bo samo slowo wylyzeczkowanie przyprawia mnie o ciarki 😉
Powodzenia! Trzymam kciuki za ciebie!
sawa-z-wawa napisał(a):
madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....
Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.
alakali napisał(a):
sawa-z-wawa napisał(a):
madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....
Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.
Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:
pgb1979 napisał(a):
alakali napisał(a):
sawa-z-wawa napisał(a):
madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....
Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.
Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:
A mój bojownik 3 dni był bez jedzenia bo bałam się chodzić po schodach a tak w ogóle to zapomniałam o nim, no i przeżył.
mackowska napisał(a):
cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
alakali napisał(a):
Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.mackowska napisał(a):
cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
mackowska napisał(a):
wstrętne nowotwory miała juz prawie całe płuca zaatakowane..🙁..Totalna cisza w domu, nikt do siebie nic nie mówi, ja wyciągnełam wino z barku i tak pije , ból głowy nie z tej ziemi, siły do nauki zero , pustka w głowie, a jutro egzamin z zoologi na dodatekalakali napisał(a):
Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.mackowska napisał(a):
cały dzien płacze nie wiem co mam ze soba zrobić🙁 13 lat ze mna w smutku i szczęściu:( "cholera" za uczuciowa jestem:(. Zawsze jak musiałam gdzieś wyjechac to jak wracałam zawsze czekała na mnie..:(Teraz weszłam do domu cisza...tak szaro nikt nie podskoczył , nie ucieszył sie , juz nie wyjde z nia na spacerek:(.🙁 [*]
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
pol27 napisał(a):
takie to pieski zycie wspolczuje po stracie kogos kogo sie kochało ja tez mam psa....uratowany ,chociasz nie chcialem juz psa jak mi przejechal pijany kierowca ale dałem mu zycie....mackowska napisał(a):
wstrętne nowotwory miała juz prawie całe płuca zaatakowane..🙁..Totalna cisza w domu, nikt do siebie nic nie mówi, ja wyciągnełam wino z barku i tak pije , ból głowy nie z tej ziemi, siły do nauki zero , pustka w głowie, a jutro egzamin z zoologi na dodatekalakali napisał(a):
Madzia nie ma słów na pocieszenie,musisz swoje wypłakać.Najgorsze będą powroty do domu,bo nikt tak serdecznie nie wita jak pies.Ja ide przez ulice tylko do kosza, a one witaja mnie jakby nie widziały mnie przez tydzień.
Ja na tej Bajce w łeb dostane od ciągłego słuchania wycia karetek.Wyją tak już od kilku dni.
A może są zawody ratowników medycznych?
link zewnętrzny zablokowany to ona najkochantsza najwierniejsza na świecie...🙁 ide się przejśc...
korel napisał(a):
lisiu napisał(a):
o kurczę, Korel, to Cię wzięli z zaskoczenia! Ja wczoraj na meczu 🙁 Jesteś facetem, więc kiecki i tak odpadaja; nogę ze ściegami będziesz chował w nogawce spodni. Dla nas, kobitek, to byłby pewnie koniec świata... Trzymam kciuki za Twoje zrosty 🙂
Wczoraj też mnie zaskoczyli kiecką, którą musiałem ubrać do operacji. Nie dość że w kiepskim stylu, to jeszcze wszyscy którzy obok mnie leżeli mieli na sobie taką samą !!!! ;)Koszmar ... 😉
Korel:) i juz nie masz odszczepa:)-zostałam sama:P, czekamy na nowe zdjecia:) Najważniejsze ze jestes juz po:)Widziałam szramę po łataniu u Maka i jeszcze jednego kolegi i wcale nie wyglada zle:)Bedzie dobrze:)Pozdrowionka:)
korel daj znać co tam u Ciebie - jak tam gorączka sobotniej nocy, newsy z sali operacyjnej, jak Cię tam karmią i dlaczego tak kiepsko 😉
pozdrawiam wszystkich i życzę udanego weekendu
pgb1979 napisał(a):
Moje rybki też przeleżały za mną przez te 7 tygodni.Ba, mieczyki i gubiki odwiedziły mnie nawet w szpitalu :cool:alakali napisał(a):
Mój mały yorczek o wielkim imieniu Rambo też przeleżał ze mna cały czas i też niechętnie mnie opuszczał nawet za potrzebą.sawa-z-wawa napisał(a):
madzia, całym sercem jestem z Tobą. W czasie szoku po moim wypadku mój psiak caly czas leżał przy mnie. Lezał mordą na gipsie, nawet niechętnie wychodził z domownikami na spacery. Odciążył mnie także z tego potwornie ciężkiego gipsu bo przez te 2 m-ce prawie go w połowie grubości wylizał. Gdyby mu sie coś stało.....
przeleżałe 7 - tygodniowe rybki od razu przywodzą na myśl niebiańskie aromaty 😉
gratuluje przyjaciół!