korel napisał(a):
Mówiąc ogólnie Twój małżonek ma trochę racji, jeśli masz złamaną prawą nogę 😉 Bo "wyobraź sobie że nagle wyskoczy na drogę ci dziecko, i nawet nie mów mi że ci nie wyskoczy albo że nie masz dziecka, bo zawsze je możesz mieć" 🙂 (taki cytat ze starej polskiej komedii, ale tytułu już nie pamiętam) to co będzie ? przed dzieckiem pewnie zahamujesz, ale noga strzeli 🙁lisiu napisał(a):
No zazdroszczę Ci! Moje autko stoi, albo jeździ nim mój mąż. Też myślałam, że może spróbuję jeździć na rehabilitację autem, bo mogę śmignąć poza miastem, ale mój małżonek jak to usłyszał.... mówiąc ogólnie stwierdził, że oprócz nogi to mam chyba jeszcze chorą głowę. Boję się, że gdybym musiała zahamować niespodziewanie, to moja kość ślicznie by się ześlizgnęła i straciłabym to, o co walczę od 4 miesięcy. Mnie żaden pręt ani gwoździe nie trzymają. A nie mogę się doczekać, kiedy będę niezależną kobietą!pgb1979 napisał(a):
A to nie jest tak że wykręcają srubkę, ale tą dolną, umiejscowioną nad kostką? Tak mi sie wydawało ze na tym polega dynamizacja. No ale moze i widocznie trzeba tą z kolana wykręcic.
Dzis pierwszy raz od ponad 7 tygodni wsiadłem w auto i... żałuje ze dopiero to zrobiłem. Mogłem juz zaczac jezdzic ze 2-3 tyg temu 😠 Ale jazda była rewelacyjna 🙂 Wprawdzie tylko w obrębie osiedla, ale przynajmniej kilka spraw mozna bylo zalatwic. W tym tygodniu wybiore sie znacznie dalej 🙂
A przed staruszką zahamujesz ? A wiesz jak one pojawiają się zawsze z tzw. nienacka i to w dużych ilościach na naszych drogach 🙂 Jakieś straty będą 😠
Ja na szczęście mam lewą nogę niesprawną, i parę miesięcy po pierwszej operacji jeździłem, ale tylko w mieście, pięknym zresztą zwanym Krakowem. Charakteryzuje się ono remontami jednocześnie na 70% przelotowych ulic i rond, ruchem wahadłowym na ulicach objazdowych oraz wymianą kanalizacji na drogach lokalnych, znanych tylko tybylcom, no i średnią prędkością poruszających się w nim samochodów ok. 4-5 km/h. Więc jednym wypadkiem jaki mogę ew. komuś sprawić to zadrapanie lakieru na zderzaku. 🙂 W takich warunkach jeździłem i też mnie to bardzo cieszyło 🙂🙂🙂
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 142 z 977
alakali napisał(a):
maczku poradż mi proszę, bo nie chcę pytać się męża bo za dużo byłoby krakania.
Wziełam się za porządki w kompie i za dużo wyrzuciłam do kosza ,którego nie mogę znależć.
Nie mam go pulpicie,gdzieś sie schował.Jak go znależć?
alakali napisał(a):
Już znalazłam ten kosz ,jest na samym widoku na pulpicie, ale to tak jest jak jednym okiem na telewizor a drugim na kompa.Odzyskałam to co chciałam.alakali napisał(a):
maczku poradż mi proszę, bo nie chcę pytać się męża bo za dużo byłoby krakania.
Wziełam się za porządki w kompie i za dużo wyrzuciłam do kosza ,którego nie mogę znależć.
Nie mam go pulpicie,gdzieś sie schował.Jak go znależć?
korel napisał(a):
Mówiąc ogólnie Twój małżonek ma trochę racji, jeśli masz złamaną prawą nogę 😉 Bo "wyobraź sobie że nagle wyskoczy na drogę ci dziecko, i nawet nie mów mi że ci nie wyskoczy albo że nie masz dziecka, bo zawsze je możesz mieć" 🙂 (taki cytat ze starej polskiej komedii, ale tytułu już nie pamiętam) to co będzie ? przed dzieckiem pewnie zahamujesz, ale noga strzeli 🙁lisiu napisał(a):
No zazdroszczę Ci! Moje autko stoi, albo jeździ nim mój mąż. Też myślałam, że może spróbuję jeździć na rehabilitację autem, bo mogę śmignąć poza miastem, ale mój małżonek jak to usłyszał.... mówiąc ogólnie stwierdził, że oprócz nogi to mam chyba jeszcze chorą głowę. Boję się, że gdybym musiała zahamować niespodziewanie, to moja kość ślicznie by się ześlizgnęła i straciłabym to, o co walczę od 4 miesięcy. Mnie żaden pręt ani gwoździe nie trzymają. A nie mogę się doczekać, kiedy będę niezależną kobietą!pgb1979 napisał(a):
A to nie jest tak że wykręcają srubkę, ale tą dolną, umiejscowioną nad kostką? Tak mi sie wydawało ze na tym polega dynamizacja. No ale moze i widocznie trzeba tą z kolana wykręcic.
Dzis pierwszy raz od ponad 7 tygodni wsiadłem w auto i... żałuje ze dopiero to zrobiłem. Mogłem juz zaczac jezdzic ze 2-3 tyg temu 😠 Ale jazda była rewelacyjna 🙂 Wprawdzie tylko w obrębie osiedla, ale przynajmniej kilka spraw mozna bylo zalatwic. W tym tygodniu wybiore sie znacznie dalej 🙂
A przed staruszką zahamujesz ? A wiesz jak one pojawiają się zawsze z tzw. nienacka i to w dużych ilościach na naszych drogach 🙂 Jakieś straty będą 😠
Ja na szczęście mam lewą nogę niesprawną, i parę miesięcy po pierwszej operacji jeździłem, ale tylko w mieście, pięknym zresztą zwanym Krakowem. Charakteryzuje się ono remontami jednocześnie na 70% przelotowych ulic i rond, ruchem wahadłowym na ulicach objazdowych oraz wymianą kanalizacji na drogach lokalnych, znanych tylko tybylcom, no i średnią prędkością poruszających się w nim samochodów ok. 4-5 km/h. Więc jednym wypadkiem jaki mogę ew. komuś sprawić to zadrapanie lakieru na zderzaku. 🙂 W takich warunkach jeździłem i też mnie to bardzo cieszyło 🙂🙂🙂
Tak, Maczek, to chyba rzeczywiście Miś 🙂
Lisiu, obejrzyj ten film. Stary ale jary !!! 🙂
Jak Wam się podobał występ naszych orłów ? 🙁 Tylko kibiców żal ... 🙁
Ja zasnąłem wczoraj przy drugiej połowie ;?, zdecydowanie bardziej zajmujący był dla mnie mecz Turków z Czechami 2 dni temu. Ale Turcy tacy są, to co było 2 minuty temu spływa po nich jak woda po kaczce, dlatego tak kopiąc piłką przypadkowo w różnych kierunkach, w końcu wkopali ją pepikom.
A swoją drogą zaskoczony jestem niesamowitą ilością glutów wydmuchiwanych przez piłkarzy na boisku w czasie meczu 😉 Zauważyliście to ? Jak tak dalej pójdzie, to w finale będą się ślizgać na takiej glucianej skorupie 😉
No, a przy okazji w dziedzinie zaglucania boiska nie ustępujemy światowym footbolowym potęgom ! Brawo biało-czerwoni ! 😠
U was Korel na gluty sie mówi kozy (swojego czasu smiałem się do łez jak usłyszałem że glut to koza), a u nas na gluty mówi się babole. I tak nawiązując do meczu, a w zasadzie do całych mistrzostw w wykonaniu biało-czerwonych to strzelali oni niezłe babole.Aż patrzec sie nie chciało.
Nie będę sie tu już rozwodził co zawiodło a co nie bo i tak to nie ma sensu.Zbyt długo trenowałem piłkę nożną, żeby po pierwszej połowie pierwszego meczu nie wiedzieć czemu są tak słabi. Wazne że mimo wszystko dostarczyli nam Polakom jakies emocje, nawet jesli były one negatywne.I dali jakąś nadzieję.A niestety w naszym kraju piłkarze to nieliczna grupa ludzi, która daje jakiekolwiek nadzieje takiej rzeszy...
pgb1979 napisał(a):
U was Korel na gluty sie mówi kozy (swojego czasu smiałem się do łez jak usłyszałem że glut to koza), a u nas na gluty mówi się babole. I tak nawiązując do meczu, a w zasadzie do całych mistrzostw w wykonaniu biało-czerwonych to strzelali oni niezłe babole.Aż patrzec sie nie chciało.
Nie będę sie tu już rozwodził co zawiodło a co nie bo i tak to nie ma sensu.Zbyt długo trenowałem piłkę nożną, żeby po pierwszej połowie pierwszego meczu nie wiedzieć czemu są tak słabi. Wazne że mimo wszystko dostarczyli nam Polakom jakies emocje, nawet jesli były one negatywne.I dali jakąś nadzieję.A niestety w naszym kraju piłkarze to nieliczna grupa ludzi, która daje jakiekolwiek nadzieje takiej rzeszy...
korel napisał(a):
Tak, Maczek, to chyba rzeczywiście Miś 🙂
Lisiu, obejrzyj ten film. Stary ale jary !!! 🙂
lisiu napisał(a):
fakt! uśmiać można się po pachy! 🙂
Nie mówiłem o filmie. Napisałaś: stary jak Ty. Więc odpisałem że wobec tego: i jary jak Ty 🙂
korel napisał(a):
U was ? To znaczy gdzie ? Bo dla mnie gluty to gluty (to chyba jeszcze stare galicyjskie pojęcie) a nie kozy, jeszcze spotkałem się z młodziezowym "gile" 😉 Ale o babolach nie wiedziałem.pgb1979 napisał(a):
U was Korel na gluty sie mówi kozy (swojego czasu smiałem się do łez jak usłyszałem że glut to koza), a u nas na gluty mówi się babole. I tak nawiązując do meczu, a w zasadzie do całych mistrzostw w wykonaniu biało-czerwonych to strzelali oni niezłe babole.Aż patrzec sie nie chciało.
Nie będę sie tu już rozwodził co zawiodło a co nie bo i tak to nie ma sensu.Zbyt długo trenowałem piłkę nożną, żeby po pierwszej połowie pierwszego meczu nie wiedzieć czemu są tak słabi. Wazne że mimo wszystko dostarczyli nam Polakom jakies emocje, nawet jesli były one negatywne.I dali jakąś nadzieję.A niestety w naszym kraju piłkarze to nieliczna grupa ludzi, która daje jakiekolwiek nadzieje takiej rzeszy...
Jak ktoś chce pogłębić swą wiedzę nt. kozy z nosa to polecam:
link zewnętrzny zablokowany
No niestety o babolach nie ma takich opisów. Ale za to jest:
link zewnętrzny zablokowany
typowo studenckie okreslenie babola 🙂
maczek napisał(a):
Gluty to są takie ciągnące się, zwisające z nosa, a kozy to takie podsuszone i czasem trzeba się pomęczyć, żeby je wygrzebać 😉 A gile to inaczej gluty.korel napisał(a):
U was ? To znaczy gdzie ? Bo dla mnie gluty to gluty (to chyba jeszcze stare galicyjskie pojęcie) a nie kozy, jeszcze spotkałem się z młodziezowym "gile" 😉 Ale o babolach nie wiedziałem.pgb1979 napisał(a):
U was Korel na gluty sie mówi kozy (swojego czasu smiałem się do łez jak usłyszałem że glut to koza), a u nas na gluty mówi się babole. I tak nawiązując do meczu, a w zasadzie do całych mistrzostw w wykonaniu biało-czerwonych to strzelali oni niezłe babole.Aż patrzec sie nie chciało.
Nie będę sie tu już rozwodził co zawiodło a co nie bo i tak to nie ma sensu.Zbyt długo trenowałem piłkę nożną, żeby po pierwszej połowie pierwszego meczu nie wiedzieć czemu są tak słabi. Wazne że mimo wszystko dostarczyli nam Polakom jakies emocje, nawet jesli były one negatywne.I dali jakąś nadzieję.A niestety w naszym kraju piłkarze to nieliczna grupa ludzi, która daje jakiekolwiek nadzieje takiej rzeszy...
Jak ktoś chce pogłębić swą wiedzę nt. kozy z nosa to polecam:
link zewnętrzny zablokowany
lisiu napisał(a):
Korel, nie jesteś przecież moim mężem, a dokładnie tak samo mówisz! Dziecko mi wbiegnie, staruszka ruszy na jazdnie, jeszcze dodaje pies albo piłka. Dokładnie tak samo. Mój kochany mąż jest osobą przezorną, jak na moje odczucia, aż za bardzo. Dziękuję Wam Korel i Alakali! Słysząc to samo od kogoś zupełnie obiektywnie oceniającego, rzeczywiście lepiej do mnie dotarło, ile mogłabym stracić. Otrzeźwiliście mnie i uspokoiliście. Nie będę się spieszyć, chć nie wiem czy Wrocław ustępuje w ilości remontów Twojemu miastu, Korel 😉korel napisał(a):
Mówiąc ogólnie Twój małżonek ma trochę racji, jeśli masz złamaną prawą nogę 😉 Bo "wyobraź sobie że nagle wyskoczy na drogę ci dziecko, i nawet nie mów mi że ci nie wyskoczy albo że nie masz dziecka, bo zawsze je możesz mieć" 🙂 (taki cytat ze starej polskiej komedii, ale tytułu już nie pamiętam) to co będzie ? przed dzieckiem pewnie zahamujesz, ale noga strzeli 🙁lisiu napisał(a):
No zazdroszczę Ci! Moje autko stoi, albo jeździ nim mój mąż. Też myślałam, że może spróbuję jeździć na rehabilitację autem, bo mogę śmignąć poza miastem, ale mój małżonek jak to usłyszał.... mówiąc ogólnie stwierdził, że oprócz nogi to mam chyba jeszcze chorą głowę. Boję się, że gdybym musiała zahamować niespodziewanie, to moja kość ślicznie by się ześlizgnęła i straciłabym to, o co walczę od 4 miesięcy. Mnie żaden pręt ani gwoździe nie trzymają. A nie mogę się doczekać, kiedy będę niezależną kobietą!
A przed staruszką zahamujesz ? A wiesz jak one pojawiają się zawsze z tzw. nienacka i to w dużych ilościach na naszych drogach 🙂 Jakieś straty będą 😠
Ja na szczęście mam lewą nogę niesprawną, i parę miesięcy po pierwszej operacji jeździłem, ale tylko w mieście, pięknym zresztą zwanym Krakowem. Charakteryzuje się ono remontami jednocześnie na 70% przelotowych ulic i rond, ruchem wahadłowym na ulicach objazdowych oraz wymianą kanalizacji na drogach lokalnych, znanych tylko tybylcom, no i średnią prędkością poruszających się w nim samochodów ok. 4-5 km/h. Więc jednym wypadkiem jaki mogę ew. komuś sprawić to zadrapanie lakieru na zderzaku. 🙂 W takich warunkach jeździłem i też mnie to bardzo cieszyło 🙂🙂🙂
pol27 napisał(a):
Witajcie.Właśnie wróciłem ze spacerku tak spaceruje sobie od wczoraj hehehe/...obciążam nogę nie wiem czy 15 kg ale chyba wiecej jest GIt tylko troszkę kolanko boli.Mam pytanie czy od chodzenia o kulach może czasami być ręka troszke nie dowładna cos jakby lekko mnie cos trzymało w rece coś czuje w lewej ręce jakby mnie chwycił na opiuszkach palca 4 u lewej reki ....może do lekarza musze isc i wspomniec hmmm
Pol nie masz pojęcia jak strasznie mnie bolały ręce jak zaczęłąm chodzić o kulach.Szklanka z wodą była mi za ciężka aby ją utrzymać.Teraz chodzę o jednej i jest lepiej.W domu często poruszam się nawet bez kuli.Wspominałam cos lekarzowi o tym, że bardzo bolą mnie ręce,ale on chyba nie chciał nic słyszeć. Teraz za to boli mnie pięta ale to chyba normalne.Ktoś już poruszał kiedyś ten temat. Pewnie,że jak bardzo będzie ci dokuczł ból,to możesz wspomnieć lekarzowi.Każdy przypadek jest inny.
pol27 napisał(a):
Witajcie.Właśnie wróciłem ze spacerku tak spaceruje sobie od wczoraj hehehe/...obciążam nogę nie wiem czy 15 kg ale chyba wiecej jest GIt tylko troszkę kolanko boli.Mam pytanie czy od chodzenia o kulach może czasami być ręka troszke nie dowładna cos jakby lekko mnie cos trzymało w rece coś czuje w lewej ręce jakby mnie chwycił na opiuszkach palca 4 u lewej reki ....może do lekarza musze isc i wspomniec hmmm
Pol dretwienie i mrowienie w opuszkach palców jest normalne. Trzymając kule w dłoniach opierasz na nich cały ciężar ciała. Bardzo mocno uciskane sa zakończenia nerwowe na wewnętrznej stronie dłoni. Jest ich tam b. dużo. Powoduje to takie odczucia. po odstawieniu kul rozmasuj palce i całe dłonie. Ja odkąd chodze o kulach mam cały czas zdrętwiałe opuszki w obu rekach.
alakali napisał(a):
W maju byłam w Krakowie i rzeczywiście jest przeorany.Wczoraj tez uświadomiła mi moja księgowa ,co może mnie spotkać w czasie jazdy z niepełnosprawną nogą i na L4, gdyby doszło do kolizji.Zła byłam ale odpuściłam sobie na jakiś czas.Na trasie nie boje sie jazdy ale gorzej jest w mieście. Jeszcze trochę wytrzymamy. Dla mnie z kolei jest to jakis odpoczynek przy moich ok 45000 km/rocznie.lisiu napisał(a):
Korel, nie jesteś przecież moim mężem, a dokładnie tak samo mówisz! Dziecko mi wbiegnie, staruszka ruszy na jazdnie, jeszcze dodaje pies albo piłka. Dokładnie tak samo. Mój kochany mąż jest osobą przezorną, jak na moje odczucia, aż za bardzo. Dziękuję Wam Korel i Alakali! Słysząc to samo od kogoś zupełnie obiektywnie oceniającego, rzeczywiście lepiej do mnie dotarło, ile mogłabym stracić. Otrzeźwiliście mnie i uspokoiliście. Nie będę się spieszyć, chć nie wiem czy Wrocław ustępuje w ilości remontów Twojemu miastu, Korel 😉korel napisał(a):
Mówiąc ogólnie Twój małżonek ma trochę racji, jeśli masz złamaną prawą nogę 😉 Bo "wyobraź sobie że nagle wyskoczy na drogę ci dziecko, i nawet nie mów mi że ci nie wyskoczy albo że nie masz dziecka, bo zawsze je możesz mieć" 🙂 (taki cytat ze starej polskiej komedii, ale tytułu już nie pamiętam) to co będzie ? przed dzieckiem pewnie zahamujesz, ale noga strzeli 🙁
A przed staruszką zahamujesz ? A wiesz jak one pojawiają się zawsze z tzw. nienacka i to w dużych ilościach na naszych drogach 🙂 Jakieś straty będą 😠
Ja na szczęście mam lewą nogę niesprawną, i parę miesięcy po pierwszej operacji jeździłem, ale tylko w mieście, pięknym zresztą zwanym Krakowem. Charakteryzuje się ono remontami jednocześnie na 70% przelotowych ulic i rond, ruchem wahadłowym na ulicach objazdowych oraz wymianą kanalizacji na drogach lokalnych, znanych tylko tybylcom, no i średnią prędkością poruszających się w nim samochodów ok. 4-5 km/h. Więc jednym wypadkiem jaki mogę ew. komuś sprawić to zadrapanie lakieru na zderzaku. 🙂 W takich warunkach jeździłem i też mnie to bardzo cieszyło 🙂🙂🙂
pgb1979 napisał(a):
alakali napisał(a):
lisiu napisał(a):
Korel, nie jesteś przecież moim mężem, a dokładnie tak samo mówisz! Dziecko mi wbiegnie, staruszka ruszy na jazdnie, jeszcze dodaje pies albo piłka. Dokładnie tak samo. Mój kochany mąż jest osobą przezorną, jak na moje odczucia, aż za bardzo. Dziękuję Wam Korel i Alakali! Słysząc to samo od kogoś zupełnie obiektywnie oceniającego, rzeczywiście lepiej do mnie dotarło, ile mogłabym stracić. Otrzeźwiliście mnie i uspokoiliście. Nie będę się spieszyć, chć nie wiem czy Wrocław ustępuje w ilości remontów Twojemu miastu, Korel 😉
W maju byłam w Krakowie i rzeczywiście jest przeorany.Wczoraj tez uświadomiła mi moja księgowa ,co może mnie spotkać w czasie jazdy z niepełnosprawną nogą i na L4, gdyby doszło do kolizji.Zła byłam ale odpuściłam sobie na jakiś czas.Na trasie nie boje sie jazdy ale gorzej jest w mieście. Jeszcze trochę wytrzymamy. Dla mnie z kolei jest to jakis odpoczynek przy moich ok 45000 km/rocznie.
Hej, a co ta znajoma Ci uświadomiła? Bo cos mi sie wydaje ze wprowadziła w bład przynajmniej odnośnie spowodowania kolizji będąc na L4. Jesli masz na zwolnieniu ze mozesz chodzic to mozna sie normalnie przemieszczac przeciez. Chocby jechac na rehabilitacje. Wiec nie sądze zeby byly jakies konsekwencje z tego tytułu.
Nie ma znaczenia czy masz L4 czy nie - z uszkodzoną i niesprawną nogą się po prostu za kierownicę nie wsiada. Ślepy też może chodzić a jakoś samochodu nie prowadzi...
To może być problem do rozstrzygnięcia czy dojazd (prowadzenie samochodu) na rehabilitację jest OK dla ZUSu czy nie, przy zwolnieniu typu "może chodzić" 😠
Brakuje tu Aguli 🙁 Oczywiście nie tylko jej porad prawnych 🙂
maczek napisał(a):
Gluty to są takie ciągnące się, zwisające z nosa, a kozy to takie podsuszone i czasem trzeba się pomęczyć, żeby je wygrzebać 😉 A gile to inaczej gluty.korel napisał(a):
U was ? To znaczy gdzie ? Bo dla mnie gluty to gluty (to chyba jeszcze stare galicyjskie pojęcie) a nie kozy, jeszcze spotkałem się z młodziezowym "gile" 😉 Ale o babolach nie wiedziałem.pgb1979 napisał(a):
U was Korel na gluty sie mówi kozy (swojego czasu smiałem się do łez jak usłyszałem że glut to koza), a u nas na gluty mówi się babole. I tak nawiązując do meczu, a w zasadzie do całych mistrzostw w wykonaniu biało-czerwonych to strzelali oni niezłe babole.Aż patrzec sie nie chciało.
Nie będę sie tu już rozwodził co zawiodło a co nie bo i tak to nie ma sensu.Zbyt długo trenowałem piłkę nożną, żeby po pierwszej połowie pierwszego meczu nie wiedzieć czemu są tak słabi. Wazne że mimo wszystko dostarczyli nam Polakom jakies emocje, nawet jesli były one negatywne.I dali jakąś nadzieję.A niestety w naszym kraju piłkarze to nieliczna grupa ludzi, która daje jakiekolwiek nadzieje takiej rzeszy...
Jak ktoś chce pogłębić swą wiedzę nt. kozy z nosa to polecam:
link zewnętrzny zablokowany
Ta nonsensopedia to rewelacja, śmiałem się do rozpuku :lol: :lol: :lol:
Nawet nie wiedziałem, że jest taka wersja e-pedii 🙂
A wracając do tematu Euro 2008... słyszeliście wypowiedź prezydenta?
link zewnętrzny zablokowany
Ja się popłakałem ze śmiechu...
maczek napisał(a):
A wracając do tematu Euro 2008... słyszeliście wypowiedź prezydenta?
link zewnętrzny zablokowany
Ja się popłakałem ze śmiechu...
Perejro, to tak mi brzmi chyba z Podlasia, bo Pyrejro to by było z Wielopolski 🙂
korel napisał(a):
No w końcu jak Roger chciał być Polakiem, to musiał zmienić nazwisko na nasze, czysto polskie.maczek napisał(a):
A wracając do tematu Euro 2008... słyszeliście wypowiedź prezydenta?
link zewnętrzny zablokowany
Ja się popłakałem ze śmiechu...
Perejro, to tak mi brzmi chyba z Podlasia, bo Pyrejro to by było z Wielopolski 🙂
korel napisał(a):
No w końcu jak Roger chciał być Polakiem, to musiał zmienić nazwisko na nasze, czysto polskie.maczek napisał(a):
A wracając do tematu Euro 2008... słyszeliście wypowiedź prezydenta?
link zewnętrzny zablokowany
Ja się popłakałem ze śmiechu...
Perejro, to tak mi brzmi chyba z Podlasia, bo Pyrejro to by było z Wielopolski 🙂
korel napisał(a):
Perejro był dobry, ale Benhauer się generalnie nie sprawdził. Ja na miejscu prezydenta to bym go poszczuł Irasiadem ... 🙂korel napisał(a):
No w końcu jak Roger chciał być Polakiem, to musiał zmienić nazwisko na nasze, czysto polskie.maczek napisał(a):
A wracając do tematu Euro 2008... słyszeliście wypowiedź prezydenta?
link zewnętrzny zablokowany
Ja się popłakałem ze śmiechu...
Perejro, to tak mi brzmi chyba z Podlasia, bo Pyrejro to by było z Wielopolski 🙂
Guereiro --> Perejro --> Pyrejro --> Ziemniak
a imię:
Rożer --> Roger --> Ryszard
Ostatecznie: wiosenny-most29.