blackpanther napisał(a):
Dzięki BelkaBelka napisał(a):
Myślę ze znieczulenie w kręgosłup ,to masz trochę metalu ... ja miałam tylko 2 śruby i zdecydowałam ze je zostawię ,tu większość ma inne zespolenie (jakiś pręt wzdłuż piszczeli)i do tego śrubkiblackpanther napisał(a):
Witam,
możecie mi powiedzieć jak to jest z tymi śrubami a raczej z ich wyciąganiem?
Jak to wygląda? znieczulenie miejscowe czy raczej ogólne? Mam mieć (na dniach) wyciągane jakieś łączniki (po 3 m-cach) a za 10 m-cy kolejne śruby i blachę.
Proszę- napiszcie mi o swoich doświadczeniach. Jak to znieśliście? Było bardzo strasznie czy wręcz przeciwnie?
na pewno po wyjęciu będziesz musiał bardziej uważać ,wrócić do kul na jakiś czas ,lekarze powiedzą ci co i jak ..trzymaj się i napisz jak było 🙂
niestety nie jestem taka optymistka bo lekarz ,z okropnym uśmiechem na twarzy, powiedział mi, że łączniki to będzie usuwał w znieczuleniu miejscowym 🙁 A znieczulenie w kręgosłup to owszem ale nie tym razem....
Jestem generalnie przerażona!!
Udało mi się właśnie zarejestrować dzisiaj prywatnie do innego lekarza- zobaczymy co ten będzie miał do powiedzenia...
Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 224 z 977
blackpanther napisał(a):
Dzięki BelkaBelka napisał(a):
Myślę ze znieczulenie w kręgosłup ,to masz trochę metalu ... ja miałam tylko 2 śruby i zdecydowałam ze je zostawię ,tu większość ma inne zespolenie (jakiś pręt wzdłuż piszczeli)i do tego śrubkiblackpanther napisał(a):
Witam,
możecie mi powiedzieć jak to jest z tymi śrubami a raczej z ich wyciąganiem?
Jak to wygląda? znieczulenie miejscowe czy raczej ogólne? Mam mieć (na dniach) wyciągane jakieś łączniki (po 3 m-cach) a za 10 m-cy kolejne śruby i blachę.
Proszę- napiszcie mi o swoich doświadczeniach. Jak to znieśliście? Było bardzo strasznie czy wręcz przeciwnie?
na pewno po wyjęciu będziesz musiał bardziej uważać ,wrócić do kul na jakiś czas ,lekarze powiedzą ci co i jak ..trzymaj się i napisz jak było 🙂
niestety nie jestem taka optymistka bo lekarz ,z okropnym uśmiechem na twarzy, powiedział mi, że łączniki to będzie usuwał w znieczuleniu miejscowym 🙁 A znieczulenie w kręgosłup to owszem ale nie tym razem....
Jestem generalnie przerażona!!
Udało mi się właśnie zarejestrować dzisiaj prywatnie do innego lekarza- zobaczymy co ten będzie miał do powiedzenia...
Belka napisał(a):
Przy następnej wizycie u ortopedy poproś o skierowanie do sanatorium ,zapisz się i czekaj ,troszkę to potrwa ale skoro nie masz jeszcze zrostu to pełna rehabilitacja byłaby ograniczona wiec i tak czekasz a już będziesz mieć miejsce w kolejce 🙂
Czyli to ortopeda moze skierowac do sanatorium? jak cos to spytam... Dzieki za info
agula
na mnie nie działa "głupi jaś". Mam problemy ze środkami znieczulającymi i ogłupiającymi:( Nawet po wypadku, jak mnie nastawiali, to nie mogli mnie znieczulić dożylnie. Dwa razy dodawali mi morfine, a i tak darłam się z bólu...Lekarze najpierw mi nie do końca wierzyli, że mnie nie znieczula, a później powiedzieli, że czasami tak się zdarza 🙁 Tym bardziej, że "głupi jaś" też jakoś mnie nie ogłupił..
Idę na wizytę. Później się odezwę
Belka
a Ty długo masz już te śruby? Bo z tego co mi wiadomo lepiej jest się ich pozbyć. Choćby dlatego, że łatwiejsza jest rehabilitacja- nie masz ograniczeń przy fizykoterapii. Jak wiadomo przy metalu nie można stosować np pola magnetycznego, prądów itp
Mi już zapowiedzieli, że po roku mam się nastawić na dłutowanie i skuwanie 🙁 i że to będzie poważna operacja- być może nawet gorsza od tej "prawdziwej", która trwała ok 3,5 h
No to się nastawiam psychicznie- panikować pewnie będę jak mi wyznaczą termin 🙂
Belka napisał(a):
Nie tylko ty Moja droga 🙂 ja tez się dziwnie czuje i moja noga także ,wydaje mi się ze to przez ciśnienie ,wczoraj tak mnie rwało ,puchło ,musiałam tabletki łykać i to nie w miejscu złamania tylko w stawie skokowym :-/wogole mnie to już przerasta tyle czasu a ja dalej kaleka ,zamiast być lepiej to gorzej .Za tydzień następna seria rehabilitacji ,nie wiem jak u ciebie ale mnie wkurza gatka dalszych znajomych i sąsiadów ...ze udaje ,pieszczę się ze sobą bo to niemożliwe tyle czasu się leczyć ...i ciągle coś nie tak ..a my połamańcy wiemy sami jak to jest ..a nie dawać rady pouczenia jeśli się tego samemu nie doświadczyło ,co zrobić takie mamy społeczeństwo swojego nie widza pod nosem a cudze dojrzą pod lasemPołamaniec napisał(a):
Własnie ... nie wiem jak Wasze połamane nogi ale moja ostatnio daje mi sie we znaki 🙁 nie odpuszcza i alarmuje o swoim istnieniu do tego puchnie, coś w niej przeskakuje - bynajmniej tak czuje i jakby w srodku coś pulsowało- dziwne uczucie daje słowo ale normalne to chyba nie jest- a no i w dalszym ciągu w porównaniu do zdowej jest nadal sztywna i pod czas chodzenia coś mi sie w niej blokuje. A tak poza tym czy Wy też macie jakie dziwne objawy ogólnego rozbicia, senności, otępienia. Ja to mam wrazenie że jakaś zimowa depresja mnie łapie. W ogóle po tym sanatorium chyba nie mogę dojść do siebie. Jak nie zapalenie oskrzeli zaraz po przyjeździe mnie złapało to teraz noga mnie boli i ogólnie czuje sie beznadziejnie. Czy Wy też tak sie dziwnie czujecie czy tylko ja tak mam ?
Fajnie ze już jesteś po sanatorium ,mnie ZUS nie skierował ale coś będę myśleć we własnym zakresie
pozdrawiam
kuźwa ... jakby poważne złamanie było jak katar proste do wyleczenia. Jak słysze takie zdziwienie że ja jeszcze utykam i chodze o kuli to mam ochote tą kulą przyłożyć w łeb za takie pytania. No ale co ... z głupim usmiechem na ustach odpowiadam ... ano jeszcze troche ... bo co mam odpowiedzieć ... Dokładnie to samo słyszę od znajomych że pieszczę sie ze sobą aby tyle czasu to trwało. Jedna pani z kiosku u której kupuje bilety jak jade do szpitala mnie pociesza i mówi że trzeba dać sobie wiele czasu i mieć wiele cierpliwości i nie ma co się spieszyć bo powrotu do sprawności nie da sie przyspieszyć. To samo mówi moja pani doktor rehabilitantka, więc coś w tym musi być.
Belka, przestraszyłaś mnie ta opowieścią o kimś komu chrupnęła noga po wyjęciu śrub.
Mam w nodze jakiś stop tytanu, który jest obojętny dla kości i teoretycznie niewyjmowalny, więc też powinno zalać go kością, ale ja bardzo chcę się potem tego pozbyć.
Z tym, że lekarz mówi, że faktycznie może być to trochę bardziej skomplikowane ale chodzić mam po tym od razu bez kul. Prywatnie to koszt 2-5 tysięcy
agula napisał(a):
nie ma potrzeby znieczulenia ogólnego przy wyjmowaniu fragmentów łączeń.ja miałam wyjmowaną śrubkę z miejscowym plus głupi jaś.cały zabieg trwał może ze 20 minut.ale u mnie jest zespolenie sródszpikowe.po dynamizacji krótko chodzi się o kulach.więc bez obaw-najważniejsze że wyjmują.blackpanther napisał(a):
Dzięki BelkaBelka napisał(a):
Myślę ze znieczulenie w kręgosłup ,to masz trochę metalu ... ja miałam tylko 2 śruby i zdecydowałam ze je zostawię ,tu większość ma inne zespolenie (jakiś pręt wzdłuż piszczeli)i do tego śrubki
na pewno po wyjęciu będziesz musiał bardziej uważać ,wrócić do kul na jakiś czas ,lekarze powiedzą ci co i jak ..trzymaj się i napisz jak było 🙂
niestety nie jestem taka optymistka bo lekarz ,z okropnym uśmiechem na twarzy, powiedział mi, że łączniki to będzie usuwał w znieczuleniu miejscowym 🙁 A znieczulenie w kręgosłup to owszem ale nie tym razem....
Jestem generalnie przerażona!!
Udało mi się właśnie zarejestrować dzisiaj prywatnie do innego lekarza- zobaczymy co ten będzie miał do powiedzenia...
wita was kolejny snowboardzista polamaniec... mialem wypadek 2 dni temu w alpach wloskich. niestety bardzo nieszczesliwy wypadek. wyskok i zderzenie z jakims glupim narciarzem - upadek na nogi. skutek roztrzaskane kolano, zlamana piszczel i strzalka.
oczywiscie otwarte zlamanie i oczywisci niezapomniana podroz helikopterem do kliniki w trento. na miejscu badania przez dwa dni i diagnoza zerwane wiezadla krzyzowe przednie i pekniete boczne zlamana rzepka rozerwana torebka stawowa i zlamanie w 2 miejscach piszczeli i strzalki. Na razie jestem na wyciagu gdyz ubezpieczyciel nie wie gdzie przeprowadzic operacje... ogolnie po rozmowie z lekarzami prognozy nie zaciekawe powiedzieli ze jak za pol roku stane na nogi to bedzie cud... ogolnie nie ciekawie... czy znacie jakies dobre osrodki gdzie mozna przeprowadzic operacje? jakies sugestie co do rehabilitacji itd?
Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia
patkaaa napisał(a):
Hej! ze tak zapytam gdzie moge sie starac o jakies sanatorium po złamaniu kostki? Jestem ubezpieczona tylko u ojca w pracy przez zus. hmm czy jest mozliwosc ze dostane sznase na sanatorium ?
Pozdrawiam
Niezależnie od sanatorium z prewencji z ZUS-u możesz starać się też o sanatorium z NFZ - procedura podobna, tylko że tym razem składasz wniosek w oddziale NFZ.
Powodzenia 🙂
MJ napisał(a):
wita was kolejny snowboardzista polamaniec... mialem wypadek 2 dni temu w alpach wloskich. niestety bardzo nieszczesliwy wypadek. wyskok i zderzenie z jakims glupim narciarzem - upadek na nogi. skutek roztrzaskane kolano, zlamana piszczel i strzalka.
oczywiscie otwarte zlamanie i oczywisci niezapomniana podroz helikopterem do kliniki w trento. na miejscu badania przez dwa dni i diagnoza zerwane wiezadla krzyzowe przednie i pekniete boczne zlamana rzepka rozerwana torebka stawowa i zlamanie w 2 miejscach piszczeli i strzalki. Na razie jestem na wyciagu gdyz ubezpieczyciel nie wie gdzie przeprowadzic operacje... ogolnie po rozmowie z lekarzami prognozy nie zaciekawe powiedzieli ze jak za pol roku stane na nogi to bedzie cud... ogolnie nie ciekawie... czy znacie jakies dobre osrodki gdzie mozna przeprowadzic operacje? jakies sugestie co do rehabilitacji itd?
Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia
U mnie wczoraj była rocznica od złamania piszczeli, też sporty zimowe 🙁
Jak poczytasz forum to znajdziesz bardzo dobre opinie o Piekarach Śląskich. Korel i Anita mogą Ci więcej o tym napisać, bo tam się leczą. Agula chyba w Wawie.
Cierpliwości Ci życzę, bo ta jest niezbędna w takich przypadkach i oczywioście szybkiego powrotu do zdórka 🙂
Witam
Mój przypadek: złamanie wieloodłamowe nasady bliższej piszczeli - śródstawowe. Złożone operacyjnie i zabezpieczone wyciągiem. W sumie miałam 4 śruby i klamrę zapiętową przez miesiąc. Póżniej gips przez 6 tygodni. Dziś mam już tylko (aż) 2 śruby. W sumie 13 tygodni w gipsie. Od dwóch tygodni się rehabilituję.
Powiem tak w złamaniu takim jak moje czyli dostawowym najważniejsze jest nie obciążać nogi.To jest podstawa aby zachować struktury stawowe. Dlatego w tym przypadku gips jest bardzo ważny choć mięśni po nim prawie nie ma 🙁
MJ połamałeś się masakrycznie, ale dokładnie o podobnym przypadku opowiadała mi moja rehabilitantka i poszkodowana wylizała się z tego. Wjechał w nią snowboardzista i roztrzaskał kolano na maksa. Fakt długo to trwało ale dziś chodzi normalnie.
Musisz uzbroić się w cierpliwość i to dużo cierpliwości. Trzymam kciuki aby cię dobrze zoperowali to podstawa dla dalszych działań.
Wogóle to bardzo fajne forum jest. Fajnie ze tu trafiłam, trochę was poczytałam i teraz wiem jak mam postępować.
Jagna napisał(a):
Belka, przestraszyłaś mnie ta opowieścią o kimś komu chrupnęła noga po wyjęciu śrub.
Mam w nodze jakiś stop tytanu, który jest obojętny dla kości i teoretycznie niewyjmowalny, więc też powinno zalać go kością, ale ja bardzo chcę się potem tego pozbyć.
Z tym, że lekarz mówi, że faktycznie może być to trochę bardziej skomplikowane ale chodzić mam po tym od razu bez kul. Prywatnie to koszt 2-5 tysięcy
Nie chce cie dalej straszyć ale to nie tylko jemu się tak przytrafiło ..wczoraj dowiedziałam się od znajomej o kolejnym przypadku ,nie wiem czy to teraz plaga czy może złe zespolenie ,za szybkie wyjecie a może lekarze odwalają fuchę ..fakt jest taki ze jest tych przypadków coraz więcej 😠
lisiu napisał(a):
czesc wszystkim polamancom!
przeczytalam wszystko od str 1 i nawet "poznalam" niektorych na nk 🙂
Tez jestem wybrancem natury, ktory przyplacil milosc do nart zlamana koscia piszczelowa. Czytajac, widze ze zdecydowana wiekszosc ma sruubowane nozki. A ja sie nie zgodzilam i sama nie wiem czy dobrze zropbilam. Minely wlasnie 3 miesiace w gipsie - caluska noga od gory do dolu. Czuje "luzy" w gipsie, wiec pewnie to znak zaniku miesni 🙁 Po trzech tyg. lekarz zmienil mi gipsior (dlugo by opisywac jaki byl) na taki lekki syntetyczny, ale dalej jestem "sztywna". Ciagle mysle, ile jeszcze mnie czeka do normalknego chodzenia... I gdzie można kupic kozaki na lato, bo nie chce myslec jak bedzie wygladac moja noga 🙁
pozdrawiam wszystkich polamancow
W tym poście powiało nadzieją! Swoje kości piszczelową i strzałkową złamałam 17 dni temu: ciągle boli jak się ruszam i jak chodzę o kulach to MASAKRA. Chodzę to brzmi dumnie, bo "przechadzam się tylko do łazienki. Czuję absolutny dyskomfort z powodu ciężkiego gipsu ale z Twojej wypowiedzi wynika, że może go lekarz zmienić
blackpanther napisał(a):
No to byłam na rtg i konsultacji i nadal nic pewnego:( Teraz czekam na wizytę u "szefa wszystkich szefów", który ostatecznie zadecyduje jak to będzie z tym wyciąganiem śrub i śrubeczek (mam ich 10 + blacha). Prawidłowo miałam się szykować na wyciąganie "na raty", tzn. po ok 3m-cach na 2 śrubki a po ok roku na resztę. Okazało się jednak, że coś się tam dzieje ze śrubami- jedne wchodzą do stawu, inne wychodzą...część pozostaje na miejscu..Teraz prawdopodobnie (jak boss zatwierdzi) to usuną mi wszystko za ok miesięc. W związku z tym będę uśpiona;) Nie wiem czy się cieszyć czy raczej bać. Bo panicznie boję się bólu a jak będę uśpiona to ten strach jakby już przestał być problemem:) Teraz to mam cykora co do efektów tej operacji. Może ktoś z Was miał podobne perypetie? To ja bardzo proszę o podzielenie się informacjami:)
To masz tych śrubek ,nie pożałowali ci
nie piszesz jakie to było złamanie i kiedy to się stało ,tak czytam i jakoś nie mogę sobie wyobrazić jak śruby mogą wchodzić i wychodzić do stawu ,czujesz jakiś ból ?
MJ napisał(a):
wita was kolejny snowboardzista polamaniec... mialem wypadek 2 dni temu w alpach wloskich. niestety bardzo nieszczesliwy wypadek. wyskok i zderzenie z jakims glupim narciarzem - upadek na nogi. skutek roztrzaskane kolano, zlamana piszczel i strzalka.
oczywiscie otwarte zlamanie i oczywisci niezapomniana podroz helikopterem do kliniki w trento. na miejscu badania przez dwa dni i diagnoza zerwane wiezadla krzyzowe przednie i pekniete boczne zlamana rzepka rozerwana torebka stawowa i zlamanie w 2 miejscach piszczeli i strzalki. Na razie jestem na wyciagu gdyz ubezpieczyciel nie wie gdzie przeprowadzic operacje... ogolnie po rozmowie z lekarzami prognozy nie zaciekawe powiedzieli ze jak za pol roku stane na nogi to bedzie cud... ogolnie nie ciekawie... czy znacie jakies dobre osrodki gdzie mozna przeprowadzic operacje? jakies sugestie co do rehabilitacji itd?
Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia
cynamon napisał(a):
Witam
Mój przypadek: złamanie wieloodłamowe nasady bliższej piszczeli - śródstawowe. Złożone operacyjnie i zabezpieczone wyciągiem. W sumie miałam 4 śruby i klamrę zapiętową przez miesiąc. Póżniej gips przez 6 tygodni. Dziś mam już tylko (aż) 2 śruby. W sumie 13 tygodni w gipsie. Od dwóch tygodni się rehabilituję.
Powiem tak w złamaniu takim jak moje czyli dostawowym najważniejsze jest nie obciążać nogi.To jest podstawa aby zachować struktury stawowe. Dlatego w tym przypadku gips jest bardzo ważny choć mięśni po nim prawie nie ma 🙁
MJ połamałeś się masakrycznie, ale dokładnie o podobnym przypadku opowiadała mi moja rehabilitantka i poszkodowana wylizała się z tego. Wjechał w nią snowboardzista i roztrzaskał kolano na maksa. Fakt długo to trwało ale dziś chodzi normalnie.
Musisz uzbroić się w cierpliwość i to dużo cierpliwości. Trzymam kciuki aby cię dobrze zoperowali to podstawa dla dalszych działań.
Wogóle to bardzo fajne forum jest. Fajnie ze tu trafiłam, trochę was poczytałam i teraz wiem jak mam postępować.
Belka-
nie chcę się wymądrzać ale z tym "10 lat" to jakiś wałek (i to gruby 🙂 ) Śruby i inne paskudztwa wyciąga się zawsze- kiedy spełnią swoje zadanie i na ile jest to możliwe. A z każdym roczkiem możliwości są...jakby tu powiedzieć: mniejsze. Jeżeli masz zrost to nie czekaj tylko idź do dobrego ortopedy i zobaczysz co Ci powie. Wyciągaj ten złom! 🙂
Co do mnie...hmmm..nie ma się z czego śmiać (hihihi) przez to cholerstwo przegina mnie na jedną stronę (żart). Miałam złamanie z przemieszczeniem strzałki + wielokostkowe z przemieszczeniem w st. skokowo-goleniowym + uszkodzenie elementów miękkich stawu. Generalnie- puzzle w kostce 🙂 i stąd taka ilość. Te śruby, które wędrują do stawu to trochę mi przeszkadzają bo blokują ruchy no i kiedy chciałam zwiększać ruchomość w stawie to mi blokowały ruch- teraz ograniczam ten zakres. A te co "wychodzą" to są wkręcone pod kątem i łebki zaraz przetną mi skórę. Hm..może powinnam nosić przy sobie śrubokręt??? 😉
Nadal chodzę o 2 kulach. Zrost zaczął pojawiać się dopiero po 3 m-cach- kiedy lekarz pozwolił mi ćwiczyć stopniowane obciążenie (czyli praktyka potwierdza teorię).
Wiesz..bolało jak diabli przez pierwszy miesiąc bo żyły mi się buntowały (to normalne przy takich urazach) ale trening czyni mistrza 🙂 prawda? Teraz za to przewiduję zmianę pogody na dwa- trzy dni przed samą zmianą 😉- wtedy pobolewa ale coś za coś🙂 hihihi
pgb1979 napisał(a):
No to powiem Ci, że prawie dorównałes Maczkowi... Napisz jak wszystko przebiegło, bo Twoja operacja trwała pewnie ze 4-5 godzin. No i napisz skąd jestes to moze Ci wtedy podamy jakies ośrodki rehabilitacyjne, bo zapewne leczenie będziesz miał w Polsce. W kazdym razie stosuj sie do tego co powiedzą Ci lekarze we Włoszech, oni chyba mimo wszystko są na wyzszym poziomie niz nasi. Przykładem jest którys ze starych połamanców, który równiez miał operacje tam i system leczenia przedstwaiony przez wloskich lekarzy równał sie systemowi najlepszych polskich ortopedów, ktorych mozna policzyc na palcach.MJ napisał(a):
wita was kolejny snowboardzista polamaniec... mialem wypadek 2 dni temu w alpach wloskich. niestety bardzo nieszczesliwy wypadek. wyskok i zderzenie z jakims glupim narciarzem - upadek na nogi. skutek roztrzaskane kolano, zlamana piszczel i strzalka.
oczywiscie otwarte zlamanie i oczywisci niezapomniana podroz helikopterem do kliniki w trento. na miejscu badania przez dwa dni i diagnoza zerwane wiezadla krzyzowe przednie i pekniete boczne zlamana rzepka rozerwana torebka stawowa i zlamanie w 2 miejscach piszczeli i strzalki. Na razie jestem na wyciagu gdyz ubezpieczyciel nie wie gdzie przeprowadzic operacje... ogolnie po rozmowie z lekarzami prognozy nie zaciekawe powiedzieli ze jak za pol roku stane na nogi to bedzie cud... ogolnie nie ciekawie... czy znacie jakies dobre osrodki gdzie mozna przeprowadzic operacje? jakies sugestie co do rehabilitacji itd?
Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia
no witam jestem juz po operacji skonczyli po 5 godzinach. operowalo dwoch chirurgow. W prezencie dostalem 2 blaszki i 10 srub. Rozmawialem wlasnie z lekarzem, bo obudzilem sie niedawno. Powiedzial, ze takie obrazenia byly masakryczne: zerwane wiezadla przednie i boczne, polamana rzepka i lekotka z odpryskami, peknieta torebka stawowa. Piszczel i strzalkowa zlamana byla w dwoch miejscahc z przemieszczeniem. Ale powiedzial ze poskladali wszystko i ma byc dobrze. Mowil ze musieli sie naprawde napracowac aby poskladac to wszystko. Teraz mam lezec przez okolo tydzien a po tygodniu noga w gips lub orteza i kule lokciowe. Mam juz ten sezon sportow zimowych z glowy, ale powiedzial ze jesli wszystko pojdzie dobrze to moze za 2 lata posmigam na snowboardzie. Teraz mam jeszcze podobno byc w szpitalu przez tydzien aby wogole nie wstawac a po tygodniu zaczac chodzic o kulach. po miesiacu zaczac chodzic i delikatnie stawac na nodze. Kule mam uzywac przez 4-5 miesiecy i nawet nie probowac bez nich.
Jestem z Gdanska, ale teraz na stale mieszkam w Irlandii i w Gdansku jestem od czasu do czasu. Niestety wypadek nie przytrafil mi sie w najlepszym momencie.
Teraz czeka mnie jeszcze wspanialy transport do Gdanska, bo ubezpieczyciel chce jak najszybciej aby przetransportowac.
To na tyle jak macie jakies pytania to dajcie znac... teraz chyba cala noc nie bede spal mimo ze srodki przeciwbolowe to i tak boli. Pozdrawiam
Belka napisał(a):
Tyle tysięcy za co ?za wyjęcie śrub ,skoro masz z tytanu to możesz śmiało zostawićJagna napisał(a):
Belka, przestraszyłaś mnie ta opowieścią o kimś komu chrupnęła noga po wyjęciu śrub.
Mam w nodze jakiś stop tytanu, który jest obojętny dla kości i teoretycznie niewyjmowalny, więc też powinno zalać go kością, ale ja bardzo chcę się potem tego pozbyć.
Z tym, że lekarz mówi, że faktycznie może być to trochę bardziej skomplikowane ale chodzić mam po tym od razu bez kul. Prywatnie to koszt 2-5 tysięcy
Nie chce cie dalej straszyć ale to nie tylko jemu się tak przytrafiło ..wczoraj dowiedziałam się od znajomej o kolejnym przypadku ,nie wiem czy to teraz plaga czy może złe zespolenie ,za szybkie wyjecie a może lekarze odwalają fuchę ..fakt jest taki ze jest tych przypadków coraz więcej 😠
Co do złamań po wyciągnięciu śrub i śrubeczek to nie do końca tak jest... Powiedzmy, że człowiek normalnie już funkcjonuje, zapomniał o gipsie, bólu i całym "zamieszaniu" - idzie sobie na wyciągnięcie śrub i.... No właśnie.. pacjent powinien być uświadomiony przez lekarza lub rehabilitanta, że od tego momentu... historia się powtarza. A dokładniej, że kości są wtedy bardzo kruche- po wyjęciu z kości jakiegoś elementu pozostaje zwyczajna dziura., która potrzebuje czasu aby się "zalać" 😉 To tak jak jazda na rowerze z kierownicą, która jest tylko lekko włożona a nie zamocowana- gwałtowny ruch i kierownica wypadnie a my lądujemy piętro niżej 😉 Kurcze ale mnie poniosło z tymi porównaniami, hihihi 🙂
Zanim kości nie "dojdą" do siebie (a metalu już nie ma) należy korzystać z fizyko (polecam magnetronic, laser, krio) i stopniować odpowiednio ilość obciążenia i ...ćwiczyć 🙂
MJ napisał(a):
no witam jestem juz po operacji skonczyli po 5 godzinach. operowalo dwoch chirurgow. W prezencie dostalem 2 blaszki i 10 srub. Rozmawialem wlasnie z lekarzem, bo obudzilem sie niedawno. Powiedzial, ze takie obrazenia byly masakryczne: zerwane wiezadla przednie i boczne, polamana rzepka i lekotka z odpryskami, peknieta torebka stawowa. Piszczel i strzalkowa zlamana byla w dwoch miejscahc z przemieszczeniem. Ale powiedzial ze poskladali wszystko i ma byc dobrze. Mowil ze musieli sie naprawde napracowac aby poskladac to wszystko. Teraz mam lezec przez okolo tydzien a po tygodniu noga w gips lub orteza i kule lokciowe. Mam juz ten sezon sportow zimowych z glowy, ale powiedzial ze jesli wszystko pojdzie dobrze to moze za 2 lata posmigam na snowboardzie. Teraz mam jeszcze podobno byc w szpitalu przez tydzien aby wogole nie wstawac a po tygodniu zaczac chodzic o kulach. po miesiacu zaczac chodzic i delikatnie stawac na nodze. Kule mam uzywac przez 4-5 miesiecy i nawet nie probowac bez nich.
Jestem z Gdanska, ale teraz na stale mieszkam w Irlandii i w Gdansku jestem od czasu do czasu. Niestety wypadek nie przytrafil mi sie w najlepszym momencie.
Teraz czeka mnie jeszcze wspanialy transport do Gdanska, bo ubezpieczyciel chce jak najszybciej aby przetransportowac.
To na tyle jak macie jakies pytania to dajcie znac... teraz chyba cala noc nie bede spal mimo ze srodki przeciwbolowe to i tak boli. Pozdrawiam
MJ napisał(a):
no witam jestem juz po operacji skonczyli po 5 godzinach. operowalo dwoch chirurgow. W prezencie dostalem 2 blaszki i 10 srub. Rozmawialem wlasnie z lekarzem, bo obudzilem sie niedawno. Powiedzial, ze takie obrazenia byly masakryczne: zerwane wiezadla przednie i boczne, polamana rzepka i lekotka z odpryskami, peknieta torebka stawowa. Piszczel i strzalkowa zlamana byla w dwoch miejscahc z przemieszczeniem. Ale powiedzial ze poskladali wszystko i ma byc dobrze. Mowil ze musieli sie naprawde napracowac aby poskladac to wszystko. Teraz mam lezec przez okolo tydzien a po tygodniu noga w gips lub orteza i kule lokciowe. Mam juz ten sezon sportow zimowych z glowy, ale powiedzial ze jesli wszystko pojdzie dobrze to moze za 2 lata posmigam na snowboardzie. Teraz mam jeszcze podobno byc w szpitalu przez tydzien aby wogole nie wstawac a po tygodniu zaczac chodzic o kulach. po miesiacu zaczac chodzic i delikatnie stawac na nodze. Kule mam uzywac przez 4-5 miesiecy i nawet nie probowac bez nich.
Jestem z Gdanska, ale teraz na stale mieszkam w Irlandii i w Gdansku jestem od czasu do czasu. Niestety wypadek nie przytrafil mi sie w najlepszym momencie.
Teraz czeka mnie jeszcze wspanialy transport do Gdanska, bo ubezpieczyciel chce jak najszybciej aby przetransportowac.
To na tyle jak macie jakies pytania to dajcie znac... teraz chyba cala noc nie bede spal mimo ze srodki przeciwbolowe to i tak boli. Pozdrawiam
To, po jakim czasie zaczniesz obciążać nogę pozostaw decyzji zaufanego ortopedy bo każdy przypadek jest indywidualny. Najpierw nastaw się jednak na "trenowanie" żył.
Życzę powodzenia
i daj znać jak Ci idzie
no wiem internet to naprawde luksus ale tutaj sa ludzie tylko z powazniejszymi zlamanimi... ci z mniejszymi sa w innym budynku bo oni zazwyczaj krocej sa. Ze mna na sali lezy jeszcze 2 gosci, oni tez po ciezkich zlamaniach, ale nie takich jak ja... wiec interent to jedna rozrywka dla ludzi przywiazanych do lozka. na ja jestem tutaj dopiero trzeci dzien a juz dostaje juz mnie nosi, bo musze lezec przykuty do lozka.. ciekaw jestem jak teraz z transportem... czy po takiej operacji mozna podrozowac samolotem? ciekaw jestem jak wroce do Gdanska? macie jakies namiary na jakichs dobrych lekarzy w pomorskim? rehabilitantow, albo w Irlandii?
czeski swietna sprawa... jestem juz po tej nauce bo moja dziewczyna jest czeszka... ale i tak lepiej sie nam rozmawia po angielsku niz polski z czeskim.
blackpanther napisał(a):
No niezły jesteś 😉 Ja mam o jedną blaszkę mniej od ciebie ale za to mniejszy staw- bo skokowy 😉 Co do reszty- możemy sobie podać ręce- masakra 🙂MJ napisał(a):
no witam jestem juz po operacji skonczyli po 5 godzinach. operowalo dwoch chirurgow. W prezencie dostalem 2 blaszki i 10 srub. Rozmawialem wlasnie z lekarzem, bo obudzilem sie niedawno. Powiedzial, ze takie obrazenia byly masakryczne: zerwane wiezadla przednie i boczne, polamana rzepka i lekotka z odpryskami, peknieta torebka stawowa. Piszczel i strzalkowa zlamana byla w dwoch miejscahc z przemieszczeniem. Ale powiedzial ze poskladali wszystko i ma byc dobrze. Mowil ze musieli sie naprawde napracowac aby poskladac to wszystko. Teraz mam lezec przez okolo tydzien a po tygodniu noga w gips lub orteza i kule lokciowe. Mam juz ten sezon sportow zimowych z glowy, ale powiedzial ze jesli wszystko pojdzie dobrze to moze za 2 lata posmigam na snowboardzie. Teraz mam jeszcze podobno byc w szpitalu przez tydzien aby wogole nie wstawac a po tygodniu zaczac chodzic o kulach. po miesiacu zaczac chodzic i delikatnie stawac na nodze. Kule mam uzywac przez 4-5 miesiecy i nawet nie probowac bez nich.
Jestem z Gdanska, ale teraz na stale mieszkam w Irlandii i w Gdansku jestem od czasu do czasu. Niestety wypadek nie przytrafil mi sie w najlepszym momencie.
Teraz czeka mnie jeszcze wspanialy transport do Gdanska, bo ubezpieczyciel chce jak najszybciej aby przetransportowac.
To na tyle jak macie jakies pytania to dajcie znac... teraz chyba cala noc nie bede spal mimo ze srodki przeciwbolowe to i tak boli. Pozdrawiam
To, po jakim czasie zaczniesz obciążać nogę pozostaw decyzji zaufanego ortopedy bo każdy przypadek jest indywidualny. Najpierw nastaw się jednak na "trenowanie" żył.
Życzę powodzenia
i daj znać jak Ci idzie
pgb1979 pozwól, że zacytuję: "...dla kolejnych połamańców, którzy lada dzien napewno się tu zjawią..." WRÓŻKA CZY CO??? 😉
trochę humoru nie zaszkodzi a i w leczeniu pomaga 😉
MJ napisał(a):
no niezly to ja jestem... jak teraz sie okazuje to pozornie niegrozny wypadek zamienil sie w kompletna masakre... dwie blaszki w porownaniu z jedna tez niewielkie pocieszenie... ciekaw jestem jake teraz dlugo bedzie sie to zrastac... macie jakies doswiadczenie ile sie zrasta rzepka z lekotka i piszczel ze strzalkowa. ile czasu moze zajac powrot do pelnej sprawnosci i kiedy mozna wrocic do normalnych obowiazkow?blackpanther napisał(a):
No niezły jesteś 😉 Ja mam o jedną blaszkę mniej od ciebie ale za to mniejszy staw- bo skokowy 😉 Co do reszty- możemy sobie podać ręce- masakra 🙂MJ napisał(a):
no witam jestem juz po operacji skonczyli po 5 godzinach. operowalo dwoch chirurgow. W prezencie dostalem 2 blaszki i 10 srub. Rozmawialem wlasnie z lekarzem, bo obudzilem sie niedawno. Powiedzial, ze takie obrazenia byly masakryczne: zerwane wiezadla przednie i boczne, polamana rzepka i lekotka z odpryskami, peknieta torebka stawowa. Piszczel i strzalkowa zlamana byla w dwoch miejscahc z przemieszczeniem. Ale powiedzial ze poskladali wszystko i ma byc dobrze. Mowil ze musieli sie naprawde napracowac aby poskladac to wszystko. Teraz mam lezec przez okolo tydzien a po tygodniu noga w gips lub orteza i kule lokciowe. Mam juz ten sezon sportow zimowych z glowy, ale powiedzial ze jesli wszystko pojdzie dobrze to moze za 2 lata posmigam na snowboardzie. Teraz mam jeszcze podobno byc w szpitalu przez tydzien aby wogole nie wstawac a po tygodniu zaczac chodzic o kulach. po miesiacu zaczac chodzic i delikatnie stawac na nodze. Kule mam uzywac przez 4-5 miesiecy i nawet nie probowac bez nich.
Jestem z Gdanska, ale teraz na stale mieszkam w Irlandii i w Gdansku jestem od czasu do czasu. Niestety wypadek nie przytrafil mi sie w najlepszym momencie.
Teraz czeka mnie jeszcze wspanialy transport do Gdanska, bo ubezpieczyciel chce jak najszybciej aby przetransportowac.
To na tyle jak macie jakies pytania to dajcie znac... teraz chyba cala noc nie bede spal mimo ze srodki przeciwbolowe to i tak boli. Pozdrawiam
To, po jakim czasie zaczniesz obciążać nogę pozostaw decyzji zaufanego ortopedy bo każdy przypadek jest indywidualny. Najpierw nastaw się jednak na "trenowanie" żył.
Życzę powodzenia
i daj znać jak Ci idzie