Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 231 z 977
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Hej Aga, to swietnie ze pozbedziesz sie juz zelastwa i ze kilka dni przede mną, przynajmniej opowiesz mi jak było 😉 Ja natomiast dowiem się we wtorek kiedy mam wyjęcie, ale planowane jest na około 10 marca, takze w sumie bardzo blisko Twojego terminu 🙂 A zatem oboje w najbliższym czasie będziemy "rodzic" te pręty i srubki 😉
Tak więc trzymaj się tam we wtorek, pzdr.
agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
LillaKorn napisał(a):
Za dwa dni miną 4 tygodnie od d złamania przeze mnie nogi (trzonów obu kości goleni lewej). Po upadku na lodowisku wjazd do szpitala (sobota wieczór) i kwalifikacja do zabiegu operacyjnego zespalania kości piszczelowej gwoździem śródszpikowym. Po porannym obchodzie poniedzialkowym pan ordynator wypisał mnie do domu bez słowa wyjaśnienia. Na moje pytanie dlaczego skoro wcześniejsza decyzja była inna odpowiedział "taka zapadła decyzja". Byłam lekko zdziwiona i trochę zadowolona, że uciekłam spod noża. Niemniej niejednoznaczność stanowiska nie dawała mi spokoju. Po 10 dniach kontrola w tzw. przychodni, gdzie stary (mentalnie bardzo) zmęczony, znudzony lekarz przywitał mnie tymi slowy, że jak na swoje lata bardzo niesprawnie poruszam się o kulach. Zamurowało mnie, gdyż lekarz ze szpitala kazał mi leżeć i nie oddychać przez pirwsze 10 dni. Oczywiście chodziłam do WC przy pomocy kul i męża. Poirytowana odpowiedziałm ironicznie lekarzowi, że bardzo mi przykro i też wolałabym pląsać z kulami a najlepiej bez. Nie zrobiło to na nim wrażenia tylko powtórzył swoją kwestię. Zachowywał się jak drewno. Był niezadowolony, gdy zadawałam jakiekolwiek pytania. Na pytanie czym mam kontynuować profilaktykę przeciwzakrzepową odpowiedzial, że to zależy tylko od chorego czy chce.....O operacyjnym zespalaniu nie chciał słyszeć i oczywiście rozmawiać. Wróciłam do domu w złym stanie psychicznym i stwierdziłam, że więcej do niego nie pójdę. Przy pomocy przyjaciół znalazłam innego ortopedę, który (po trzech tygodniach od złamania) stwierdził, że noga już jest krótsza o 1cm i będzie się skracać (nie wiadomo o ile) i leczenie operacyjne jest niezbędne. Także za 2 dni (w niedzielę) ląduję w szpitalu (innego niż w dniu wypadku) a w poniedziałek kroją mi nogę i łamią na nowo. Szlag mnie trafia, że 4 tygodnie leżenia na kanapie, w tym bardzo bolesne pierwsze 14 dni, poszły na marne. Gdyby pierwszy szpital mnie zoperował to przygotowywałabym się do zdjęcia gipsu i pierwszej kąpieli.
Operacji nie było! Dowiedzialm się o tym w momencie oczekiwania na wywoz na salę operacyjnę. Grono lekarzy wraz z ordynatorem orzekło, że Operacja na tym etapie przyniosłaby więcej szkody niż pożytku, gdyż pojawiła się kostnina i dodatkowo poza łamaniem kości piszczelowe w miescu złamania należałoby dodatkowo złamać strzałkę w innym mijscu niż złamanie a orzeczenie ortopedy o tak mocnym skroceniu nogi jest przedwczesne ...Doznałam ostrego wk.......a wraz z uruchomieniem "kanałów łzowych". Tymbardziej, że w przeddzień przerobiłam całą procedurę przedoperacyjną tj.czopek w dupie, welflon i antybiotyki w żyle, rozmowy z anestezjologiem i lekarzem, nieprzespana noc i napisany testament a rano pani dziękujemy...Zrobiłam lekki raban przyszedł lekarz prowadzący potem ordynator, al odwrotu nie bylo. Leżę dalej w domu na swojej kanapie i zrastam się ze świadomością że być może będę miała nogę krótszą i mogę kuleć.....
anita napisał(a):
Ale Ci zazdroszcze:) ja nie wiem kiedy mi wyjmą gwoździa. bylam na weselu tydzien temu i chyba przesadziłam z tańcem;] bo boli mnie kolano i w miejscu złamania..nigdy mnie nie bolalo w miejscu zlamania;/,czekam az przejdzie .wizyte kontrolną mam pod koniec marca, moze biedzie wiadomo juz kiedy sie pozbędę złomu.agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Twój czas też nadejdzie.a co do pobolewania to się nie przejmuj.mnie noga bolała we wszystkich możliwych miejscach.na początku w ogóle nie bolała w miejscu złamania a potem a i owszem.czasem jak ją nadwyrężam to mi się....zapada-robi się dołek wzdłuż piszczeli.lekarz mówi że to normalne bo z przodu nie ma mięśni i jak spuchnie to tworzy się zapaść...nie będę już wspominać o górce z kości nad stawem skokowym
a we wtorek znowu krojenie
agula napisał(a):
anita uszy do góry 🙂anita napisał(a):
Ale Ci zazdroszcze:) ja nie wiem kiedy mi wyjmą gwoździa. bylam na weselu tydzien temu i chyba przesadziłam z tańcem;] bo boli mnie kolano i w miejscu złamania..nigdy mnie nie bolalo w miejscu zlamania;/,czekam az przejdzie .wizyte kontrolną mam pod koniec marca, moze biedzie wiadomo juz kiedy sie pozbędę złomu.agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Twój czas też nadejdzie.a co do pobolewania to się nie przejmuj.mnie noga bolała we wszystkich możliwych miejscach.na początku w ogóle nie bolała w miejscu złamania a potem a i owszem.czasem jak ją nadwyrężam to mi się....zapada-robi się dołek wzdłuż piszczeli.lekarz mówi że to normalne bo z przodu nie ma mięśni i jak spuchnie to tworzy się zapaść...nie będę już wspominać o górce z kości nad stawem skokowym
a we wtorek znowu krojenie
LillaKorn napisał(a):
Witam wszystkich!LillaKorn napisał(a):
Za dwa dni miną 4 tygodnie od d złamania przeze mnie nogi (trzonów obu kości goleni lewej). Po upadku na lodowisku wjazd do szpitala (sobota wieczór) i kwalifikacja do zabiegu operacyjnego zespalania kości piszczelowej gwoździem śródszpikowym. Po porannym obchodzie poniedzialkowym pan ordynator wypisał mnie do domu bez słowa wyjaśnienia. Na moje pytanie dlaczego skoro wcześniejsza decyzja była inna odpowiedział "taka zapadła decyzja". Byłam lekko zdziwiona i trochę zadowolona, że uciekłam spod noża. Niemniej niejednoznaczność stanowiska nie dawała mi spokoju. Po 10 dniach kontrola w tzw. przychodni, gdzie stary (mentalnie bardzo) zmęczony, znudzony lekarz przywitał mnie tymi slowy, że jak na swoje lata bardzo niesprawnie poruszam się o kulach. Zamurowało mnie, gdyż lekarz ze szpitala kazał mi leżeć i nie oddychać przez pirwsze 10 dni. Oczywiście chodziłam do WC przy pomocy kul i męża. Poirytowana odpowiedziałm ironicznie lekarzowi, że bardzo mi przykro i też wolałabym pląsać z kulami a najlepiej bez. Nie zrobiło to na nim wrażenia tylko powtórzył swoją kwestię. Zachowywał się jak drewno. Był niezadowolony, gdy zadawałam jakiekolwiek pytania. Na pytanie czym mam kontynuować profilaktykę przeciwzakrzepową odpowiedzial, że to zależy tylko od chorego czy chce.....O operacyjnym zespalaniu nie chciał słyszeć i oczywiście rozmawiać. Wróciłam do domu w złym stanie psychicznym i stwierdziłam, że więcej do niego nie pójdę. Przy pomocy przyjaciół znalazłam innego ortopedę, który (po trzech tygodniach od złamania) stwierdził, że noga już jest krótsza o 1cm i będzie się skracać (nie wiadomo o ile) i leczenie operacyjne jest niezbędne. Także za 2 dni (w niedzielę) ląduję w szpitalu (innego niż w dniu wypadku) a w poniedziałek kroją mi nogę i łamią na nowo. Szlag mnie trafia, że 4 tygodnie leżenia na kanapie, w tym bardzo bolesne pierwsze 14 dni, poszły na marne. Gdyby pierwszy szpital mnie zoperował to przygotowywałabym się do zdjęcia gipsu i pierwszej kąpieli.
Operacji nie było! Dowiedzialm się o tym w momencie oczekiwania na wywoz na salę operacyjnę. Grono lekarzy wraz z ordynatorem orzekło, że Operacja na tym etapie przyniosłaby więcej szkody niż pożytku, gdyż pojawiła się kostnina i dodatkowo poza łamaniem kości piszczelowe w miescu złamania należałoby dodatkowo złamać strzałkę w innym mijscu niż złamanie a orzeczenie ortopedy o tak mocnym skroceniu nogi jest przedwczesne ...Doznałam ostrego wk.......a wraz z uruchomieniem "kanałów łzowych". Tymbardziej, że w przeddzień przerobiłam całą procedurę przedoperacyjną tj.czopek w dupie, welflon i antybiotyki w żyle, rozmowy z anestezjologiem i lekarzem, nieprzespana noc i napisany testament a rano pani dziękujemy...Zrobiłam lekki raban przyszedł lekarz prowadzący potem ordynator, al odwrotu nie bylo. Leżę dalej w domu na swojej kanapie i zrastam się ze świadomością że być może będę miała nogę krótszą i mogę kuleć.....
pozdrawiam i zdrówka życzę 🙂
czy moze mi ktos napisac, po jakim czasie mial zdjety opatrunek po zdjeciu szwow?
mnie wyjeli szwy 19go i nadal leze w tym samym opatrunku, ktory mi w szpitalu po zdjeciu szwow zalozyli, a wizyte u hirurga mam dopiero za tydzien.pielegniarka, gdy ja o to pytalam, powiedziala, ze jesli sie opatrunek trzyma, to moze tyle na nodze byc...czy i u was bylo podobnie?no i kiedy bede sie mogla porzadnie wymyc?
mago69 napisał(a):
czy moze mi ktos napisac, po jakim czasie mial zdjety opatrunek po zdjeciu szwow?
mnie wyjeli szwy 19go i nadal leze w tym samym opatrunku, ktory mi w szpitalu po zdjeciu szwow zalozyli, a wizyte u hirurga mam dopiero za tydzien.pielegniarka, gdy ja o to pytalam, powiedziala, ze jesli sie opatrunek trzyma, to moze tyle na nodze byc...czy i u was bylo podobnie?no i kiedy bede sie mogla porzadnie wymyc?
anita napisał(a):
dasz rade:) ja juz powoli wybuieram suknie...liczylam na to ze zrzuce jeszcze z 5 kg...ale chiba nieststy te piekne czasy juz nie nadejdą😉 no i pojde do slubu z "boczkami" i łapami tygrysa:Dagula napisał(a):
anita uszy do góry 🙂anita napisał(a):
Ale Ci zazdroszcze:) ja nie wiem kiedy mi wyjmą gwoździa. bylam na weselu tydzien temu i chyba przesadziłam z tańcem;] bo boli mnie kolano i w miejscu złamania..nigdy mnie nie bolalo w miejscu zlamania;/,czekam az przejdzie .wizyte kontrolną mam pod koniec marca, moze biedzie wiadomo juz kiedy sie pozbędę złomu.
Twój czas też nadejdzie.a co do pobolewania to się nie przejmuj.mnie noga bolała we wszystkich możliwych miejscach.na początku w ogóle nie bolała w miejscu złamania a potem a i owszem.czasem jak ją nadwyrężam to mi się....zapada-robi się dołek wzdłuż piszczeli.lekarz mówi że to normalne bo z przodu nie ma mięśni i jak spuchnie to tworzy się zapaść...nie będę już wspominać o górce z kości nad stawem skokowym
a we wtorek znowu krojenie
kg się nie przejmuj...będziesz miała takiego stresa przed zamążpójściem że je zgubisz.zresztą po Twoim profilu na nk trudno się dopatrzeć nadwagi...nawet jeżeli dodamy te kg 😛
Droga Anito!
Dzień Twojego ślubu i wesela będzie, wyjątkowy, piękny i nadzwdzwyczajny i nie zepsuje go owe 5kg o ile w gorączce przedślubnej ich nie zgubisz. Mnie też czeka jako gościa bardzo prestiżówe i wypasione wesele kuzynki, na które się wybieram: z gipsem lub bez gipsu, z kulą lub bez, w słońcu lub w deszczu. Termin niefartowny bo 30.05 czyli jeszcze w cyklu leczenia.
mago69 napisał(a):
dzieki Agula za odpowiedz.Tez mi sie to nie podoba...zadzwonie dzis do lekarza pierwszego kontaktu.W szpitalu tez mi zmieniali co 2,3 dni opatrunek.teraz juz tyle czasu leze w jednym...to chyba sie moze paskudzic, nie?
ja sama sobie zmieniałam-zakładałam rękawiczki,wyposażyłam się w wyjałowione waciki i bawiłam w pielęgniarkę.jeszcze zakupiłam w sprayu taki płyn z antybiotykiem przyspieszający gojenie Bivacyn
LillaKorn napisał(a):
Droga Anito!
Dzień Twojego ślubu i wesela będzie, wyjątkowy, piękny i nadzwdzwyczajny i nie zepsuje go owe 5kg o ile w gorączce przedślubnej ich nie zgubisz. Mnie też czeka jako gościa bardzo prestiżówe i wypasione wesele kuzynki, na które się wybieram: z gipsem lub bez gipsu, z kulą lub bez, w słońcu lub w deszczu. Termin niefartowny bo 30.05 czyli jeszcze w cyklu leczenia.
pol27 napisał(a):
Witajcie ,wrocilem od nerologa On nie widzi nic konkretnego ale musze isc na badanie EMG .Beda badac mnie pradem i wtedy stwierdzi co mi jest ,bezsens....
Pol, tylko nie daj się podłączyć do fazy ;
agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Na pewno będzie szybko i bezboleśnie 😉
Najważniejsze, że staniesz na własnych kościach, bez wspomagania. Taaaaaaaaka ulga ! będziesz skakać z radości 🙂
Napisz jak było, koniecznie !
korel napisał(a):
Agula, trzymam za Ciebie kciuki 🙂agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Na pewno będzie szybko i bezboleśnie 😉
Najważniejsze, że staniesz na własnych kościach, bez wspomagania. Taaaaaaaaka ulga ! będziesz skakać z radości 🙂
Napisz jak było, koniecznie !
pgb1979 napisał(a):
Hej Aga, to swietnie ze pozbedziesz sie juz zelastwa i ze kilka dni przede mną, przynajmniej opowiesz mi jak było 😉 Ja natomiast dowiem się we wtorek kiedy mam wyjęcie, ale planowane jest na około 10 marca, takze w sumie bardzo blisko Twojego terminu 🙂 A zatem oboje w najbliższym czasie będziemy "rodzic" te pręty i srubki 😉
Tak więc trzymaj się tam we wtorek, pzdr.
Bo siłami natury to raczej nie wylezie, no chyba że skoczysz na nogi z 2 piętra 🙂
Trzymaj się !!! (poręczy łóżka ?), jak Cię będą rozkręcać 🙂
korel napisał(a):
pol27 napisał(a):
Witajcie ,wrocilem od nerologa On nie widzi nic konkretnego ale musze isc na badanie EMG .Beda badac mnie pradem i wtedy stwierdzi co mi jest ,bezsens....
Pol, tylko nie daj się podłączyć do fazy ;
korel tak sobie parafrazuje tylko...
korel napisał(a):
Pgb, to przynajmniej sprawdzisz jak to jest "mieć cesarkę" 😉pgb1979 napisał(a):
Hej Aga, to swietnie ze pozbedziesz sie juz zelastwa i ze kilka dni przede mną, przynajmniej opowiesz mi jak było 😉 Ja natomiast dowiem się we wtorek kiedy mam wyjęcie, ale planowane jest na około 10 marca, takze w sumie bardzo blisko Twojego terminu 🙂 A zatem oboje w najbliższym czasie będziemy "rodzic" te pręty i srubki 😉
Tak więc trzymaj się tam we wtorek, pzdr.
Bo siłami natury to raczej nie wylezie, no chyba że skoczysz na nogi z 2 piętra 🙂
Trzymaj się !!! (poręczy łóżka ?), jak Cię będą rozkręcać 🙂
agula napisał(a):
skakanie sobie odpuszczę na jakieś ...dwie doby.po tym znieczuleniu trzeba leżeć 12 godz bez ruszania głową...to chyba dlatego żeby nie dostać traumy po robocie traumatologów...korel napisał(a):
Agula, trzymam za Ciebie kciuki 🙂agula napisał(a):
HELLO WSZYSTKIM 🙂
ból...no cóż trzeba się do niego chyba przyzwyczaić i dzielnie go znosić.po operacji dawali mi do wyboru do koloru ale potem lekarz powiedział że środki przeciwbólowe opóźniają zrost i mówił żebym -jak już muszę- brała...apap
krążenie-jest upośledzone w stopniu zatrważającym.najważniejsze są ćwiczenia,ruch nawet ten bierny (szczególnie w stawie skokowym np-w przód w tył, kręcenie stopą)i dobry jest prysznic przemienny.no i noga do ..góry
ja mam wywalanie gwoździa i 3 śrubek we wtorek *8 marca minie okrągły rok od złamania... więc trzymajcie kciuki.
pgb napisz kiedy Twoja pora 😛
Na pewno będzie szybko i bezboleśnie 😉
Najważniejsze, że staniesz na własnych kościach, bez wspomagania. Taaaaaaaaka ulga ! będziesz skakać z radości 🙂
Napisz jak było, koniecznie !
Czekam na to niecierpliwie, ale u mnie to nie będzie tak szybko 🙁 Wcześniej mam mieć wykręcaną kolejną śrubkę, bo przeszkadza strzałce 😠 i może wstrzyknięty jakiś czynnik zrostu, bo zrost mi idzie jak budowa autostrad 😠 A rok mi minął 5 lutego !!! Złamana rocznica ...