Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 260 z 977

wojteks
Wiesz 16 kg to nie jest mało przez te 3 miesiące właśnie dziś zaczełem ćwiczyć w domu bo ja nie wierze w jakieś tam diety na dodatek żucam powoli palenie i muszę czymś gębe zająć bo inaczej to człowiek się wścieknie,ale z jedzeniem to wiem że sam przesadziłem-a co tu można robić grać, pisać i jeść czyż nie mam racji
LillaKorn

wojteks napisał(a):

Wiesz 16 kg to nie jest mało przez te 3 miesiące właśnie dziś zaczełem ćwiczyć w domu bo ja nie wierze w jakieś tam diety na dodatek żucam powoli palenie i muszę czymś gębe zająć bo inaczej to człowiek się wścieknie,ale z jedzeniem to wiem że sam przesadziłem-a co tu można robić grać, pisać i jeść czyż nie mam racji

No nie, no coś by się jeszcze znalazło!

wojteks
A jakie masz inne propozycje na zapełnienie czasu w takim stanie ?
LillaKorn
Hmm! W tej chwili przychodzi mi do głowy np. rozliczenie pit-a za 2008r. !
wojteks
Już rozliczyłem się miesiąc temu czekam na kasiurke
Lucas
witam wszystkich... niestety happy days nie nastapily -lekarz nie zgodzil sie na moj transport do Polski - cos jest nie tak moja temperatura nawet na chwile nie spada ponizej 39 stopni nawet przy silnych lakarstwach... czyli kicha... jesli chodzi o lekarstwa to dostaje zastrzyki fragmina cos takiego nie wiem czy dobrze napisalem.. pozdrawiam
wojteks

Lucas napisał(a):

witam wszystkich... niestety happy days nie nastapily -lekarz nie zgodzil sie na moj transport do Polski - cos jest nie tak moja temperatura nawet na chwile nie spada ponizej 39 stopni nawet przy silnych lakarstwach... czyli kicha... jesli chodzi o lekarstwa to dostaje zastrzyki fragmina cos takiego nie wiem czy dobrze napisalem.. pozdrawiam

czyli to samo co clexi fraxi tyle że może u nich tego bardziej używają.Trzymaj sie Lucas może to nie przez złamanie tylko jakaś grypa.POZDROWIONKA!!!

Lucas

tak czy siak podobno te leki pomagaja na zakrzepy..

grypa nie grypa jutro nie wychodze ze szpitala i nie wracam ze znajomymi do Polski... ciekawe co to moze byc... ale na szczescie jutro juz bede mogl postawic pierwsze kroki bo od tygodnia leze tylko na wyciagu.. jutro dostane kule i pod okiem czujnych rehabilitantek i bardzo ladnych bede stawial pierwsze kroki... pozdrawiam

wojteks
To chociarz że masz wokół siebie coś naczym można oko zawiesić bo u mnie w szpitalu były takie wredne że sam miałem chęć im coś połamać, zero uśmiechu i współczucia ,pracowały bo musiały wredne su....a jak możesz to ucałuj tam jakąś ode mnie ha ha ha !!!!
Lucas
no zapytam zapytam, ale nic nie obiecuje... sa naprawde mile... pielegniarki tez jest na czym oko zawiesic... i calkiem dobrze sie tu opiekuja... i nawet po niemiecku bez problemu sie z nimi dogaduje... Jakos na razie mi dol mija, ale mam nadzieje, ze to nie tylko chwilowe... ciekaw jestem kiedy bede mogl wrocic do domu bo od jutra bedzie kicha jak przyjaciele wyjada.
wojteks
wiesz dobrze że tu możesz pisać do bólu to zawsze jakiś kontakt i nie martw sie napewno wszystko szybko sie wyjaśni i ani sie obejżysz będziesz w Polsce bądz dobrej myśli nie ma czym sie stresować
wojteks
ja też w piątek byłem pewny swojej wolności od gipsu a tu dupa nasrępne 6 tygodni żeby tylko za takie siedzenie dobrze płacili to mógłym siedzieć i siedzieć juz sie przyzwyczaiłem ha ha ha
Lucas
Tak zgadza sie... ale wiesz ja juz mam dosyc powoli... moze nie mam dola ale jestem zniechecony, po prostu nie wyobrazam sobie na razie wszystkiego... juz bym chcial jakiegos ustabilizowania, jakiejs pewnosci ktorej od tygodnia mi brakuje - nie wiem czy wyzdrowieje z tym moim kolanem... a jak u ciebie powrot do zdrowia?
wojteks
u mnie jest powolny zrost kości i lekarz powiedziałże teraz to tylko czas pokaże i nie zgodził sie na gips z plastiku tylko tradycyjny ze względu na moje bezpieczeństwo
Lucas
mi lekarz zostawil do wyboru gips albo orteze, mowil ze to bez znaczenia, gdyz i orteza i gips beda chronic tak samo... u mnie jest zespolona piszczel i tam nie musi byc unieruchomienia, natomiast jesli chodzi o kolano, to tu gips nie pomoze... wiec wybralem orteze, zawsze to jakis komfort i jest lzej, nie wiem czy dobrze wybralem czy nie... zawsze to bedzie mi wygodniej nawet chodzic, jesli bede mogl..
wojteks
ja mam złamanie spiralne z przemieszczeniem bez żadnego żelastwa i dla tego mam na sztywno , sam nie zgodziłem sie na operacje może to błąd ale teraz to już po zawodach ale przez to może będą jakieś plusy czas pokaże
riviolla

Panowie, w nocy to się śpi a nie rozmawia 😉

Lukas od razu zaczynasz od kul? Ostro z Tobą jadą 😛 Ja pierwsze kroki stawiałam przy balkoniku...

LillaKorn

riviolla napisał(a):

Panowie, w nocy to się śpi a nie rozmawia 😉

Lukas od razu zaczynasz od kul? Ostro z Tobą jadą 😛 Ja pierwsze kroki stawiałam przy balkoniku...

No właśnie! Zauważyłam, że aktywność rozmówców wzbudza się ok północy Czyli wtedy kiedy zamykam laptopik i próbuję kimać. Piszę próbuję, bo nie mogę spać.
riviolla

LillaKorn napisał(a):

No właśnie! Zauważyłam, że aktywność rozmówców wzbudza się ok północy Czyli wtedy kiedy zamykam laptopik i próbuję kimać. Piszę próbuję, bo nie mogę spać.

Mam tak samo... a nigdy nie miałam problemów z zasypianiem. Chyba wynikają one z... nadmiaru snu 😉 A u Ciebie Lilla?

LillaKorn
Riviollo. Dokąd tkwiłam w zabójczym rytmie porannego wstawania, pracy i domowych obowiązków to problemy z bezsennością nie istniały. Teraz od złamania to nie jest dobrze. Najpierw przez 9 tygodni sen uniemożliwiał mi ciężki opatrunek gipsowy, który przez brak możliwości przekręcenia się na bok zaburzał sen, Teraz od 5 dni mam opatrunek syntetyczny i myślałam, że to mi pomoże ale nie. Dzisiaj spróbuję się wyprowadzić (z asystą) na dworek. Liczę na to, że się zmęczę
LillaKorn

riviolla napisał(a):

Panowie, w nocy to się śpi a nie rozmawia 😉

Lukas od razu zaczynasz od kul? Ostro z Tobą jadą 😛 Ja pierwsze kroki stawiałam przy balkoniku...

Mnie w szpitalu niczego nie uczyli. Wypisali 2 dnia po przyjęciu. A na pierwszej wizycie w przychodni (byłam tam pierwszy i ostatni raz!!) lekarz cham op......ł mnie, że się bardzo niesprawnie poruszam o kulach. Oj byłam wtedy niemiła.....
wojteks

LillaKorn napisał(a):

riviolla napisał(a):

Panowie, w nocy to się śpi a nie rozmawia 😉

Lukas od razu zaczynasz od kul? Ostro z Tobą jadą 😛 Ja pierwsze kroki stawiałam przy balkoniku...

Mnie w szpitalu niczego nie uczyli. Wypisali 2 dnia po przyjęciu. A na pierwszej wizycie w przychodni (byłam tam pierwszy i ostatni raz!!) lekarz cham op......ł mnie, że się bardzo niesprawnie poruszam o kulach. Oj byłam wtedy niemiła.....
LILLA trzeba było mu przywalić w kuśtora to ciekawe czy on by się ruszał sprawnie na 4 nogach jak pająk ha ha ha !!!
Ralf

Gocha5 napisał(a):

pgb1979 napisał(a):

A dzis byłem na komisji lekarskiej i wracm do pracy w poniedziałek. Mam tylko duży ubytek mięsnia czworogłowego nad którym za jakis tydzien, moze dwa zaczne pracowac.

Czy Ty dopiero teraz wracasz do pracy od początku złamania, czy po wyjęciu gwoździa?
To kiedy wraca się do pracy zależy jednak najbardziej od samego ZUS.Z tego co patrzyłem na stronie ZUS to lekarz orzecznik ocenia tylko czy się nadajesz do pracy czy nie. Wszystko więc zależy jaką kto ma pracę.

Lekarza medycyny pracy możemy sobie wybrać sami mam więc pytanko:
A co jeżeli mimo pozytywnej opinii ZUS o możliwości pracy lekarz medycyny pracy będzie miał inne zdanie?
LillaKorn
Chaberku! Jeżeli lekarz ortopeda wyda pozytywną opinię to lekarz medycyny pracy nie będzie kwasił. Pytanie jaki rodzaj pracy wykonujesz i naile Twoja noga jest sprawna.
Polamana Kaska

LillaKorn napisał(a):

Riviollo. Dokąd tkwiłam w zabójczym rytmie porannego wstawania, pracy i domowych obowiązków to problemy z bezsennością nie istniały. Teraz od złamania to nie jest dobrze. Najpierw przez 9 tygodni sen uniemożliwiał mi ciężki opatrunek gipsowy, który przez brak możliwości przekręcenia się na bok zaburzał sen, Teraz od 5 dni mam opatrunek syntetyczny i myślałam, że to mi pomoże ale nie. Dzisiaj spróbuję się wyprowadzić (z asystą) na dworek. Liczę na to, że się zmęczę

Ja mam dokładnie to samo, jak o 23-24 uwolniłam się od pracy i rodzinki, padałam na nos. No, ale wstawałam o 6, a teraz o 9. To jedyna zaleta bycia połąmanym. Jeśli wyjdę na spacer, wtedy zmęczę się i zasypiam. Ale jak cały dzień w domu, mam problem. Więc wspomagam się jakimś drinkiem. To juz druga zaleta. 🙂

Polamana Kaska

Gocha5 napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Z lekarzami można zwariować. Każdy mówi coś innego.

Jestem tego samego zdania co Ty-można zwariować od słuchania lekarzy. Mnie absolutnie zakazali obciążania nogi przez 3 miesiące i zero rehabilitacji - to zdanie dwóch lekarzy. Prywatnie lekarz powiedział, że pozwoli mi nawet wsiąść do auta, ale musi zobaczyć aktualne zdjęcie rtg i pokaże jaką rehabilitację mogę mieć. Na razie wszystko stanęło w miejscu, bo nie mam nowego zdjęcia i mam dynamizację pod koniec kwietnia- to będzie 3 miesiące od operacji. Dopiero od tygodnia próbuję delikatnie opierać się na nodze, bo wcześniej się bałam, a tu czytam, że niektórzy po 2 miesiącach chodzą o jednej kuli. Byle do wiosny 🙂

Ja jednak nie będę na razie chodzić za dużo o 1 kuli - trudno mi chodzić płynnym ruchem, więc kręgosłup i pas miednicowy dostają w kość. Trzymam jedną kulę normalnie, a drugą odwracam i służy mi za laskę. Wtedy idzie całkiem fajnie. I tak jestem zaskoczona, że jeszcze 2 tygodnie temu nie mogłam unieść nogi w górę, a teraz mogę sobie nią machać.

andzela88
A ja śmigam od paru dni o jednej kuli i do razu mi lżej, moge wkońcu przenosić wszystko:) fakt kuleje, ale z dnia na dzień widze, że jest lepiej, będzie mi później łatwiej przyzwyczaić się do chodzenia o własnych siłach. Ale boli mnie przy chodzeniu mięsień łydki, jakbym miała zakwasy..
LillaKorn
Wow! Jakie piękne słoneczko. Idę na dworek z męskim wspomaganiem!
Lucas
a ja witam... juz padam dzis od rana lekarz kazal mi wstawac z lozka z pomoca rehabilitanta i pielegniarek wyciagneli mnie z wyciagu zalozyli sprytna orteze i dali kule... Oczywiscie wczesniej podali przeciwbolowe srodki, bo mnie noga caly czas bardzo boli i nie mowiac o reszcie ciala po tygodniu lezenia... i ruszylem na podboje szpitalnego pokoju i korytarza. Z poczatku szlo mi bardzo zle... nie umialem w ogole chodzic chcialem sie podpierac chora noga, ale lekarz absolutnie zabronil... na balkoniku nie chcieli mnie uczyc bo po co im szybciej naucze sie o kulach tym lepiej... wiec po kilku probach bylo w miare ok... ale potem przyszla nauka chodzenia po schodach i tu zaczely sie schody, bo malo sie nie zabilem na nich, bo sie potknalem i o malo nie polecialem... na szczescie ktos mnie pilnowal... a teraz leze juz na swoim lozku i odpoczywam... byl to naprawde meczacy dzien... jeszcze czeka mnie dzis ostatnia wizyta znajomych i oni wracaja do domu... a ja nie mam pojecia kiedy to moze nastapic... zreszta nawet jesli bede w szpitalu w Polsce, to na pewno nie bedzie tu takich warunkow i atmosfery jak tutaj... pozdarwiam
riviolla
Lucas a wolno Ci stawać na chorej nodze?? Mój rehabilitant absolutnie wykluczył chodzenie po schodach gdyż właśnie nie mogę obciążać złamanej nogi... I trochę zgłupiałam po tym co napisałeś 😉