Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 273 z 977

blondi2021

LillaKorn napisał(a):

Blondi2021! Zazdroszczę Ci, że idziesz na wesele bez lasek. Ja mam wesele 30.05 i wersja optymistyczna brzmi będę świeżo bo wyjęciu nogi z gipsu i napewno z dwoma "koleżankami".Prawdę mówiąc gdyby nie determinacja kuzynki - panny młodej to chybabyn sobie odpuściła!

Nie martw się napewno bedzie dobrze. Mam stać tuż za panną młodą więc musze iść bez kolezanek ale tańczyć pewnie nie będe (może troszke), buty na obcasie też odpadają 🙁 Pamietaj że w moim przypadku w czerwcu będzie to 16 miesiąc od złamania a pełnego zrostu nadal nie ma i ciało obce nadal tkwi w nodze.

blondi2021

korel napisał(a):

blondi2021 napisał(a):

korel napisał(a):

Ale tylko co do Waszych zrostów ... niestety nie moich 😠

Gdyby to było parę miesięcy od złamania, to OK. To może nie byłoby bardzo fajne, ale ujdzie. Ale to już ponad 14 miesięcy. No ale chłopaki nie płaczą i zakładam że już bliżej niż dalej 🙂 No a poza tym ciągle mamy dwie nogi 🙂

Nie przejmuj sie nie jesteś sam. Ja też już 14 miesięcy po złamaniu ale trzeba wierzyć że kiedyś będzie dobrze 🙂
No to witaj w klubie 🙂

Dzisiaj zrobiłem sobie kolejne fotki i oglądał mnie mój chirurg 😠
Qr..a, piszczel nie zrasta się. Mimo, że mam odłam dociągnięty do piszczeli pętlami drucianymi, to ten odłam zatrzymał się w zroście od paru miesięcy i nie chce zjednoczyć się z resztą piszczeli 🙁
Najprawdopodobniej przeszkodą mogą być blizny, które się tworzą w szczelinach i przeszkadzają żeby tam wytworzyła się kostnina. Więc za 2 tygodnie czeka mnie "skrobanka", bo trzeba wygrzebać te blizny spomiędzy fragmentów piszczeli 🙁 Do tego chyba zeskrobią mi odrobinę piszczeli w okolicach kolana i podsypią te wióra w szczelinę dla lepszego zrostu. To jest ponoć cholerstwo bolesne przez dłuższy czas ... Q..wa. Można takie wióra dostać z banku tkanek (poprzednio takie dostałem), ale co swoje, to swoje.
Ew. jeszcze wstrzykną tam w kość jakiś czynnik zrostu. Przy okazji wykręcą mi jedną śrubkę, która teraz tylko przeszkadza.
Więc trochę roboty koło tej piszczeli będzie. To już będzie trzecia operacja ... Qrw..
Rozpłakać się nie wypada, ale qrw..ca mnie szarpie okrutnie. Bo znowu przez 2 tygodnie będę wyłączony z normalnego życia, leżenie w łóżku, szczególnie szpitalnym, to dla mnie katorga.

Chociaż dobrze że mój chirurg próbuje ten zrost jakoś przyspieszyć, ważne to podejmować różne próby 🙂
Pewnie bedzie to bolesne ale przynajmniej przyspieszy zrost. Ja od lekarza nic nie dostałam, nawet zadnych tabletek. Twierdzi że czasem sie tak długo zrasta, jedyne co usunęli mi śruby obwodowe co ma niby przyspieszyć zrost. Zobaczymy czy przyniesie to jakieś rezultaty za miesiąc na wizycie kontrolnej.
LillaKorn
Blondi2021! U mnie też kiepsko ze zrostem. Jest zgodnie z obrazem radiologicznym znikomy a kość jest ruchoma. Na dokładkę od 24.01 cały czas siedzę w gipsie (od 16 dni syntetycznym ponad kolano) i jestem totalnie unieruchomiona. Dzisiaj jak przyjdzie mąż pójdę zaszczepić się na żółtaczkę bo nie wiadomo jakie będzie dalsze leczenie!
LillaKorn
Korel Weteranie może tym razem Cię porządnie zespolą!
Lucas
Witam wiec jest to moj ostatni mail teraz z domu.. za 5 minut wychodzimy do szpitala na izbe przyjec. Jesli zostane w szpitalu to odezwe sie chyba dopiero poznym wieczorem jak rodzinka przywiezie mi laptopa z internetem, a jak nie to za jakies 3 godziny. Wlasnie przyjechal do mnie kuzyn, ktory mnie zawiezie razem z rodzinka. Niestety czuje sie fatalnie, boli mnie wszystko przeciwbolowe nic nie daja.. Temperatura mnie juz wykancza... przed chwila mierzylem mialem 39.4 - czasem mysle ze termometr sie popsul... ale chyba raczej nie. Ok koncze trzymajcie kciuki...
LillaKorn

Lucas napisał(a):

Witam wiec jest to moj ostatni mail teraz z domu.. za 5 minut wychodzimy do szpitala na izbe przyjec. Jesli zostane w szpitalu to odezwe sie chyba dopiero poznym wieczorem jak rodzinka przywiezie mi laptopa z internetem, a jak nie to za jakies 3 godziny. Wlasnie przyjechal do mnie kuzyn, ktory mnie zawiezie razem z rodzinka. Niestety czuje sie fatalnie, boli mnie wszystko przeciwbolowe nic nie daja.. Temperatura mnie juz wykancza... przed chwila mierzylem mialem 39.4 - czasem mysle ze termometr sie popsul... ale chyba raczej nie. Ok koncze trzymajcie kciuki...

Trzymaj się chłopie!

Polamana Kaska

Lucas napisał(a):

Witam wiec jest to moj ostatni mail teraz z domu.. za 5 minut wychodzimy do szpitala na izbe przyjec. Jesli zostane w szpitalu to odezwe sie chyba dopiero poznym wieczorem jak rodzinka przywiezie mi laptopa z internetem, a jak nie to za jakies 3 godziny. Wlasnie przyjechal do mnie kuzyn, ktory mnie zawiezie razem z rodzinka. Niestety czuje sie fatalnie, boli mnie wszystko przeciwbolowe nic nie daja.. Temperatura mnie juz wykancza... przed chwila mierzylem mialem 39.4 - czasem mysle ze termometr sie popsul... ale chyba raczej nie. Ok koncze trzymajcie kciuki...

Trzymamy, trzymamy, oby wreszcie ktoś ci pomógł.
Nawiasem mówiąc, to dziwne, że tam, gdzie cię operowano, nikt nie przejął się tym stanem. Sprawdź sobie wyniki badania krwi, jak masz podwyższony poziom leukocytów, to znaczy, że jest stan zapalny.
Polamana Kaska
Wczoraj dałam sobie w kość, dosłownie i w przenośni. Cały dzień po domu chodziłam bez kul (niestety nie wychodzi mi prościutko, więc kuśtykam), potem wiosenne porządki w ogródku z jedną kulą, no i efekt taki, że kręgosłup kompletnie obolały. Jednak nie ma co przesadzać - dziś jedna kula w ramach rekonwalescencji. 🙂
Polamana Kaska

blondi2021 napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

blondi2021 napisał(a):

Ja też chodziłam zadowolona bez kul a jak poszłam na wyjęcie śrub obwodowych dowiedziałam się że przyjaciele muszą do mnie powrócić. Na poczatku chodziłam z dwoma, później z jednym a teraz po domu chodze bez a tylko gdzieś w dalsze trasy zabieram jednego przyjaciela 🙂

Długo chodziłaś po wyjęciu śrub z 2 i 1 kulą?

Tak jak już pisałam wcześniej z 2 chodziłam jakieś 2 dni hehe a z 1 chodzę cały czas gdy wyruszam gdzieś w dalsze trasy czyli np. na miasto, a w domu chodze bez kul. Dziś mija 4 tygodnie od wyjecia śrubek, noga trochę boli podczas chodzenia ale to normalne bo kości się przesuwają co ma przyspieszyć zrost. Jedyna rada to potrzeba czasu i cierpliwości 🙂

No tak, a ja głupia myślałam, że po wyjęciu śrubek nie ma problemu z chodzeniem, że może trochę boli, ale kule są niepotrzebne.

Polamana Kaska

LillaKorn napisał(a):

Blondi2021! U mnie też kiepsko ze zrostem. Jest zgodnie z obrazem radiologicznym znikomy a kość jest ruchoma. Na dokładkę od 24.01 cały czas siedzę w gipsie (od 16 dni syntetycznym ponad kolano) i jestem totalnie unieruchomiona. Dzisiaj jak przyjdzie mąż pójdę zaszczepić się na żółtaczkę bo nie wiadomo jakie będzie dalsze leczenie!

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...

LillaKorn

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Blondi2021! U mnie też kiepsko ze zrostem. Jest zgodnie z obrazem radiologicznym znikomy a kość jest ruchoma. Na dokładkę od 24.01 cały czas siedzę w gipsie (od 16 dni syntetycznym ponad kolano) i jestem totalnie unieruchomiona. Dzisiaj jak przyjdzie mąż pójdę zaszczepić się na żółtaczkę bo nie wiadomo jakie będzie dalsze leczenie!

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...

Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy

Polamana Kaska

LillaKorn napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Blondi2021! U mnie też kiepsko ze zrostem. Jest zgodnie z obrazem radiologicznym znikomy a kość jest ruchoma. Na dokładkę od 24.01 cały czas siedzę w gipsie (od 16 dni syntetycznym ponad kolano) i jestem totalnie unieruchomiona. Dzisiaj jak przyjdzie mąż pójdę zaszczepić się na żółtaczkę bo nie wiadomo jakie będzie dalsze leczenie!

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...
Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy
Też czytałam, ale nie bardzo wiem, który to dokładnie odcinek.
"Na oko" też mam złamanie w 1/3 odległości pod kolanem, tak jak kończy się but narciarski, ale to może co innego niż u ciebie.
Ale mimo wszystko, nawet jeśli takie złamania są skłonne do powikłań, to jednak dziwne, żeby nie chciało się zrastać u młodej, zdrowej osoby.
LillaKorn

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...

Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy
Też czytałam, ale nie bardzo wiem, który to dokładnie odcinek.
"Na oko" też mam złamanie w 1/3 odległości pod kolanem, tak jak kończy się but narciarski, ale to może co innego niż u ciebie.
Ale mimo wszystko, nawet jeśli takie złamania są skłonne do powikłań, to jednak dziwne, żeby nie chciało się zrastać u młodej, zdrowej osoby.
Moje jest dokładnie 5cm nad kostką piszczel, strzałka tuż pod kolanem!
Polamana Kaska

LillaKorn napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy

Też czytałam, ale nie bardzo wiem, który to dokładnie odcinek.
"Na oko" też mam złamanie w 1/3 odległości pod kolanem, tak jak kończy się but narciarski, ale to może co innego niż u ciebie.
Ale mimo wszystko, nawet jeśli takie złamania są skłonne do powikłań, to jednak dziwne, żeby nie chciało się zrastać u młodej, zdrowej osoby.
Moje jest dokładnie 5cm nad kostką (o strzałce nie wspomnę)!
Acha, to znacznei niżej. Mnie też strzałka poszła, ale kto by tam się przejmował taką nieistotną kością. 🙂 Sama się zagoi, ona jest otoczona dużą ilością mięśni, a gwoździe są w piszczeli, która jest znacznei bardziej obciążona przez masę ciała.

Więcej szprotek! 🙂
blondi2021

Ja mam złamanie tuz nad kostką, nawet jedna srubka była w kostce i teraz została tam dziurka i dlatego mam chodzic o kulach żeby czasem tam nic nie pękło. Ja na szczęście nie miałam żadnego gipsu, chociaż na początku chciałam bo bałam się że sobie coś tam zruszam, zepsuje ale poetem sie bardzo cieszyłam że mnie nie unieruchomili.

Ktoś tu pisał o zastrzykach przez pół roku, ja na szczęście brałam tylko przez miesiąc a po wyjęciu śrubek w ogóle 🙂

andzela88

LillaKorn napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Blondi2021! U mnie też kiepsko ze zrostem. Jest zgodnie z obrazem radiologicznym znikomy a kość jest ruchoma. Na dokładkę od 24.01 cały czas siedzę w gipsie (od 16 dni syntetycznym ponad kolano) i jestem totalnie unieruchomiona. Dzisiaj jak przyjdzie mąż pójdę zaszczepić się na żółtaczkę bo nie wiadomo jakie będzie dalsze leczenie!

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...

Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy

Wydaje mi się, że powodem braku zrostu jest nie obciążanie nogi, ja przez 6 tyg nie onciążałam nogi i zrostu nie było, takiego jak powinien już być, a jak zaczęłam obciążać to lekarz stwierdził, że zrastam sie expressowo..tyle, że w gipsie to nie bardzo z obciążaniem 😠 pozostaje Ci dużo ćwiczeń, dobre odżywianie i będzie git 🙂

andzela88

korel napisał(a):

blondi2021 napisał(a):

korel napisał(a):

Ale tylko co do Waszych zrostów ... niestety nie moich 😠

Gdyby to było parę miesięcy od złamania, to OK. To może nie byłoby bardzo fajne, ale ujdzie. Ale to już ponad 14 miesięcy. No ale chłopaki nie płaczą i zakładam że już bliżej niż dalej 🙂 No a poza tym ciągle mamy dwie nogi 🙂

Nie przejmuj sie nie jesteś sam. Ja też już 14 miesięcy po złamaniu ale trzeba wierzyć że kiedyś będzie dobrze 🙂
No to witaj w klubie 🙂

Dzisiaj zrobiłem sobie kolejne fotki i oglądał mnie mój chirurg 😠
Qr..a, piszczel nie zrasta się. Mimo, że mam odłam dociągnięty do piszczeli pętlami drucianymi, to ten odłam zatrzymał się w zroście od paru miesięcy i nie chce zjednoczyć się z resztą piszczeli 🙁
Najprawdopodobniej przeszkodą mogą być blizny, które się tworzą w szczelinach i przeszkadzają żeby tam wytworzyła się kostnina. Więc za 2 tygodnie czeka mnie "skrobanka", bo trzeba wygrzebać te blizny spomiędzy fragmentów piszczeli 🙁 Do tego chyba zeskrobią mi odrobinę piszczeli w okolicach kolana i podsypią te wióra w szczelinę dla lepszego zrostu. To jest ponoć cholerstwo bolesne przez dłuższy czas ... Q..wa. Można takie wióra dostać z banku tkanek (poprzednio takie dostałem), ale co swoje, to swoje.
Ew. jeszcze wstrzykną tam w kość jakiś czynnik zrostu. Przy okazji wykręcą mi jedną śrubkę, która teraz tylko przeszkadza.
Więc trochę roboty koło tej piszczeli będzie. To już będzie trzecia operacja ... Qrw..
Rozpłakać się nie wypada, ale qrw..ca mnie szarpie okrutnie. Bo znowu przez 2 tygodnie będę wyłączony z normalnego życia, leżenie w łóżku, szczególnie szpitalnym, to dla mnie katorga.

Chociaż dobrze że mój chirurg próbuje ten zrost jakoś przyspieszyć, ważne to podejmować różne próby 🙂
Kurcze współczuje Ci strasznie kolejnego zabiegu, oby to już był ostatni kontakt z salą operacyjną..mam nadzieje, że po tym wszystkim ruszy Twój zrost i będzie już tylko dobrze! Nie trać wiary, bo wiara czyni cuda 🙂 i pamiętaj "chłopaki nie płaczą" 😉
Elvis
Widze ze te moje problemy to drobnostka z waszymi zlamaniami .Mysle ze jeszcze z 2 miesiace i gips mi zdejma potem mala rehabilitacja i bedzie super. Takze w jakis 4-5 miesiacach sie zmieszcze od zlamania do potancowki.Trzymam za was kciuki .
LillaKorn

Elvis napisał(a):

Widze ze te moje problemy to drobnostka z waszymi zlamaniami .Mysle ze jeszcze z 2 miesiace i gips mi zdejma potem mala rehabilitacja i bedzie super. Takze w jakis 4-5 miesiacach sie zmieszcze od zlamania do potancowki.Trzymam za was kciuki .

Też się tak czuję jak czytam przedmówców! Ale póki co zaszczepiłam się dzisiaj przeciwko żółtaczce. Zgodnie z powiedzeniem "licho nie śpi"!

Elvis

LillaKorn napisał(a):

Elvis napisał(a):

Widze ze te moje problemy to drobnostka z waszymi zlamaniami .Mysle ze jeszcze z 2 miesiace i gips mi zdejma potem mala rehabilitacja i bedzie super. Takze w jakis 4-5 miesiacach sie zmieszcze od zlamania do potancowki.Trzymam za was kciuki .

Też się tak czuję jak czytam przedmówców! Ale póki co zaszczepiłam się dzisiaj przeciwko żółtaczce. Zgodnie z powiedzeniem "licho nie śpi"!

Dobrze ze mi przypomnialas ja bede musial odnowic te szczepienia bo jakis czas temu robilem i zdaje sie po roku trzeba znow poprawic(tylko ta ksiazeczke musze znalesc)

cynamon

marchewka napisał(a):

Lucas napisał(a):

tyllko jakie sa warunki i jaki ma byc plan dzialania... ja zaczynam tracic nadzieje i nie wiemco robic...

lucas,nie załamuj się tylko działaj, może to słabo etyczne co Ci poradzę, ale spróbuj na ostry dyżur, najlepiej w nocy, żeby Cię nie odeslali do przychodni, zwijaj się z bólu, jak umiesz to mdlej i ogólnie trochę powyolbrzymiaj to co Ci dolega, może przynajmniej ktoś Cię obejrzy a może nawet trafi Ci się ortopeda na dyżurze. nie popieram takich metod, ale czasem nie ma rady, zwłaszcza jak się ląduje w takim przyjaznym systemie zdrowotnym jak nasz.
też się połamałam za granicą i też pierwszy kontakt z polską służbą zdrowia był dla mnie lekko nieprzyjemny, ale po dostaniu się do ortopedy i na rehabilitację wszystko okazało się mniej starszne niż się zapowiadało, więc nie trać nadziei, tu też są ludzie, którzy Ci pomogą przebrnąć przez to całe nieszczęście, tylko musisz jakoś wykombinować, żeby sie do nich dostać. i nie myśl ciągle o tym, co teraz powinieneś robić anie robisz bo to tylko niepotrzebna frustracja, teraz jest czas dla nogi i na niej się skupiaj, jak jej będzie lepiej to Tobie też 😉
trzymaj się i pozdrowienia dla wszystkich połamańców 🙂
Zgadzam się z marchewką. Lukas ty się inaczej do polskiego przepełnionego szpitala nie dostaniesz - tylko tak. No chyba że "załatwisz" sobie ortopedę ordynatora ortopedii to może może, ale to też zależy czy on będzie zainteresowany twoim skomplikowanym przypadkiem.
cynamon

LillaKorn napisał(a):

Lucas napisał(a):

Witam wiec jest to moj ostatni mail teraz z domu.. za 5 minut wychodzimy do szpitala na izbe przyjec. Jesli zostane w szpitalu to odezwe sie chyba dopiero poznym wieczorem jak rodzinka przywiezie mi laptopa z internetem, a jak nie to za jakies 3 godziny. Wlasnie przyjechal do mnie kuzyn, ktory mnie zawiezie razem z rodzinka. Niestety czuje sie fatalnie, boli mnie wszystko przeciwbolowe nic nie daja.. Temperatura mnie juz wykancza... przed chwila mierzylem mialem 39.4 - czasem mysle ze termometr sie popsul... ale chyba raczej nie. Ok koncze trzymajcie kciuki...

Trzymaj się chłopie!

Trzymam kciuki mocno.

Elvis

cynamon napisał(a):

marchewka napisał(a):

Lucas napisał(a):

tyllko jakie sa warunki i jaki ma byc plan dzialania... ja zaczynam tracic nadzieje i nie wiemco robic...

lucas,nie załamuj się tylko działaj, może to słabo etyczne co Ci poradzę, ale spróbuj na ostry dyżur, najlepiej w nocy, żeby Cię nie odeslali do przychodni, zwijaj się z bólu, jak umiesz to mdlej i ogólnie trochę powyolbrzymiaj to co Ci dolega, może przynajmniej ktoś Cię obejrzy a może nawet trafi Ci się ortopeda na dyżurze. nie popieram takich metod, ale czasem nie ma rady, zwłaszcza jak się ląduje w takim przyjaznym systemie zdrowotnym jak nasz.
też się połamałam za granicą i też pierwszy kontakt z polską służbą zdrowia był dla mnie lekko nieprzyjemny, ale po dostaniu się do ortopedy i na rehabilitację wszystko okazało się mniej starszne niż się zapowiadało, więc nie trać nadziei, tu też są ludzie, którzy Ci pomogą przebrnąć przez to całe nieszczęście, tylko musisz jakoś wykombinować, żeby sie do nich dostać. i nie myśl ciągle o tym, co teraz powinieneś robić anie robisz bo to tylko niepotrzebna frustracja, teraz jest czas dla nogi i na niej się skupiaj, jak jej będzie lepiej to Tobie też 😉
trzymaj się i pozdrowienia dla wszystkich połamańców 🙂
Zgadzam się z marchewką. Lukas ty się inaczej do polskiego przepełnionego szpitala nie dostaniesz - tylko tak. No chyba że "załatwisz" sobie ortopedę ordynatora ortopedii to może może, ale to też zależy czy on będzie zainteresowany twoim skomplikowanym przypadkiem.
Tylko w naszych realiach jest tak ze jak sie dobrze nie posmaruje to nic z tego nie bedzie.A po dobrym smarowmniu to wszyscy sa zainteresowani i skacza kolo ciebie jak wsciekli( prawie podlogi nie dotykajac) od salowej do ordynatorka.Taka jest smutna prawda i kazdy o tym wie!!
LillaKorn
Ciekawe dlaczego kolega Lucas nie odzywa się? Stawiam na to, że udało mu się wjechać do szpitala, który nie ma internetu stad jego milczenie!
Lucas
hej hej nie odzywalem sie bo rzeczywiscie nie mialem dostepu do neta... ale teraz kuzyn mi przywiozl laptopa i swoj mobilny internet... niestety warunki nie takie same jak w Austrii i internetu nie ma... Ok.. jak zajechalismy na izbe przyjec lekarz sie zdziwil i to bardzo ochrzanil mnie ze czekalem w domu i wogole krzyczal kto mnie wypuscil po 3 operacjach juz do domu... umiescili mnie na oddziale ortopedycznym podali przeciwbolowe i jakies kroplowki itd. Niestety tempeartury nie udalo im sie zbic... porobili mi wszystkie zdjecia rtg, zrobili wszelkie badania krwi i zostawili do jutra kiedy ma przyjsc ordynator. Wtedy to beda decydowacco dalej i jak.. Lekarz powiedzial ze najblizszy czas musze spedzic w szpitalu, bo nie wiedza skad temperatura. Jutro tez sie okaze czy wszystkie operacje zrobili poprawnie czy nie ma zadnych komplikacji z piszczela i biodrem no i czy rekonstrukcja kolana jest dobrze zrobiona bo od tego zalezy czy bede chodzil czy nie. Jesli cos jest zle to znowu wyladuje na stole. To na razie tyle pozdrawiam...
marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Może zrób densytometrię, bo to rzeczywiście dziwne...

Statystycznie leczenie złamania kości w 1/3 dalszej piszczeli należy do największej liczby powikłań w zroście złamań. Najprawdopodobniej należę do tej grupy
Też czytałam, ale nie bardzo wiem, który to dokładnie odcinek.
"Na oko" też mam złamanie w 1/3 odległości pod kolanem, tak jak kończy się but narciarski, ale to może co innego niż u ciebie.
Ale mimo wszystko, nawet jeśli takie złamania są skłonne do powikłań, to jednak dziwne, żeby nie chciało się zrastać u młodej, zdrowej osoby.
mi tez się nie zrasta pod kolanem w 1/3, to chyba trochę prawda, i ponoć jeszcze u mlodych chudych kobiet jest słabo...

lucas trzymaj się!
riviolla
Lucas co tam po obchodzie? 🙂
Polamana Kaska

Lucas napisał(a):

hej na izbe przyjec lekarz sie zdziwil i to bardzo ochrzanil mnie ze czekalem w domu i wogole krzyczal kto mnie wypuscil po 3 operacjach juz do domu...

No właśnie - typowe dla naszej służby zdrowia - ochrzaniają pacjenta, że ktoś go wypuszcza do domu, jakby tood niego zależało.
Ostatnio dostałam ochrzan, że mam zdjęcie RTG tylko przednie, bez bocznego, tak jakbym sama sobie to skierowanie wypisała. Jak widać pacjent ma wszystko wiedzieć.
Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

mi tez się nie zrasta pod kolanem w 1/3, to chyba trochę prawda, i ponoć jeszcze u mlodych chudych kobiet jest słabo...

Raczej odwrotnie - najgorzej mają grubaski, które prowadzą leniwy, siedzący tryb życia.
U mnie zrasta się dobrze, chuda jestem i zawsze byłam, aktywna fizycznie (to chyba jest bardzi istotne) i podobno młoda - przynajmniej z puntku widzenia medycyny. 🙂
Lucas
a wiec jestem po obchodzie... ordynator byl w szoku odnosnie obrazen. powiedzial ze tak zmasakrowanego klana jeszcze nie widzial... na razie zlecili jeszcez jakies dodatkowe badania i zdjecia rtg. o 12 mam tez miec rezonans kolana i piszczeli - po co nie mam pojecia. Lekarz powiedzial ze niepokoi go kolano, ze rekonstrukcaj nie zostala wykonana wlasciwie, ale nie wie skad temperatura. Tak czy siak do czasu badania rezonansowego nie podjeli zadnych dzialan. To dobrze ze robia rezonans jak ja mam tyle metalu w sobie? Ordynator tez powiedzial, ze do czasu zbicia temperatury nawet jesli wszystko z noga jest ok i tak zostane w szpitalu bo nie moze byc taka wysoka. Pielegniarki nie sa juz takie mile jak w Austrii i mimo ze nie moge sie poruszac a w nocy wogole nie moglem spacmimo prosb nic nie dostalem przeciwbolowego. Pozdrawiam odezwe sie po rezonansie...