Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 275 z 977
Lucas napisał(a):
hej.. ja tez juz wymiekam a jeszcze co najmniej 2 lata przede mna... Lekarz podjale decyzje o operacji, bo moj stan nie jest zadowalajacy... Dzis o 15 - specjalnie przyjedzie ordynator aby jeszcze raz przeprowadzic rekonstrukcje kolana i operacje piszczeli. Lekarze zadecydowali, ze do poniedzialku nie moge czekac bo moj stan sie jeszcze bardziej pogorszy przez stany zapalne i wtedy nie bedzie mozna operowac w gole, a na antybiotyki jakos slabo reaguje... Wiec juz kolejna 4... ciekawe ile jeszcze do konca....
Trzymaj się i koniecznie się odezwij jak się ockniesz! Skoro ściągają ordynatora to traktują Cię poważnie!
Lucas napisał(a):
hej.. ja tez juz wymiekam a jeszcze co najmniej 2 lata przede mna... Lekarz podjale decyzje o operacji, bo moj stan nie jest zadowalajacy... Dzis o 15 - specjalnie przyjedzie ordynator aby jeszcze raz przeprowadzic rekonstrukcje kolana i operacje piszczeli. Lekarze zadecydowali, ze do poniedzialku nie moge czekac bo moj stan sie jeszcze bardziej pogorszy przez stany zapalne i wtedy nie bedzie mozna operowac w gole, a na antybiotyki jakos slabo reaguje... Wiec juz kolejna 4... ciekawe ile jeszcze do konca....
Jednak operacja ta wydaje się być konieczna. Spróbuj nie myśleć o tym co będzie później, najważniejsze jest to co teraz - czyli ustabilizowanie Twojego stanu. Musisz się dobrze poczuć, żeby móc myśleć o dalszym leczeniu i rehabilitacji. Do tej pory byłeś bardzo dzielny więc bądź taki dalej! Zaufaj lekarzom! Wszystko będzie dobrze 🙂 Jak tylko poczujesz się lepiej od razu zobaczysz wszystko w jaśniejszych barwach! Ściskam mocno kciuki za powodzenie operacji 🙂
Lucas napisał(a):
staram sie myslec, ale niestety bol nogi przycmiewa wszystko - najwazniejsze aby w koncu wyleczyli mnie porzadnie. bo na razie tylko czekam w niepewnosci, a to juz prawie miesiac.. moglo byc miesiac blizej wyleczenia a tymczasem tylko szpital... wiecie ja nigdy do tejpory nie lezalem w szpitalu i nic mi powazniejszego nie dolegalo, za to teraz za wszystkie czasy... Ordynator - chyba musi byc naprawde zle skoro on sam przyjezdza - ale z drugiej strony to dobrze... moze wreszcie bedzie dobrze...
Przde wszystkim jesteś w miejscu gdzie będą leczyć ostatecznie a nie doleczyć do stanu umożliwiającego transport. Jak mówiłam Gdańsk to nie Pcim Dolny a ordynator z tego towarzystwa jest najsprawniejszym chirurgiem! Zje obiadek w domu izabierze się za Twoje zmaltretowane kolanko!
Lucas napisał(a):
w jakim sensie jesc?
Przed operacją zabraniają jeść cokolwiek!
Lucas napisał(a):
no to tak, ale sniadanie dostalem bo nie wiedzieli czy beda operowac czy nie... myslalem ze chodzi ci o tabletki, ktore dostaje wrecz hurtowo... oj zmaltretowane to malo powiedziane - ono jest zmasakrowane - jesli jeszcze wogole jest...
To niczego nie przekanszaj na własną rękę poza lekarstwami, bo operacja mocno się przesunie w czasie! A ja jak mnie zabiorą na spacerek to popatrzę z sąsiedniego miasta na na Gdańsk i potrzymam kciuki poprzez swoje kule
LillaKorn napisał(a):
A ja jak mnie zabiorą na spacerek to popatrzę z sąsiedniego miasta na na Gdańsk i potrzymam kciuki poprzez swoje kule
Lilla widzę że te spacerki weszły Ci w nawyk 😉 A chociaż ładna pogoda dziś nad morzem? 🙂
riviolla napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
A ja jak mnie zabiorą na spacerek to popatrzę z sąsiedniego miasta na na Gdańsk i potrzymam kciuki poprzez swoje kule
Lilla widzę że te spacerki weszły Ci w nawyk 😉 A chociaż ładna pogoda dziś nad morzem? 🙂
Dzisiaj mocno wieje ale jest słoneczko! Na tych spacerkach siedzę na ławeczce i patrzę tęsknym wzrokiem na rolkarzy, jachty i tak sobie myślę, że jeżeli popłynę w tym sezonie jachtem to tylko w charakterze kotwicy i już sobie nie skoczę z burty na keję z cumą podczas "desantu" (tzn. cumowania)....
Lucas napisał(a):
dzieki wielkie... trzymaj trzymaj - oby teraz juz bylo dobrze - optymizm mnie nie opuszcza ale pesymizm przytlacza - nie bede jadl chociaz mam naprawde smakolyki ciocia bardzo o mnie dba i przynosi super przekaski... ma jeszcze przyjsc przed operacja pogadac z lekarzem... moze ja tez za jakis miesiac wyjde sobie na spacerek... na razie po operacji znowu bede na wyciagu...
Przekąski zostaw na potem!. Powinni Ci powiedzieć, że nie wolno jeść parę godzin przed chyba, że chcą to robić na żywca (he, he, he)
oj ale zawsze mozesz obie poplynac... skorzysta z tej szansy jak masz mozliwosc.. ja niestety w ty roku sobie nie posurfuje tak jak mialem w planie.. juz odwolalem swoje wakacje - bo kto mogl podejrzewac taki rozwoj rzeczy... ale moze za 2 lata znowu wroce do aktywnego trybu zycia...
a spacerki tez swietna sprawa, ja sobie moge tylko pomarzyc i powodzic wzrokiem przez zamkniete okno...
LillaKorn napisał(a):
Powinni Ci powiedzieć, że nie wolno jeść parę godzin przed chyba, że chcą to robić na żywca (he, he, he)
Ja nie jadłam 24ha przed operacją - tak wyszło... ale może to i dobrze bo po operacji czułam się całkiem nieźle (oczywiście nie licząc ogromnego bólu w nodze) podczas gdy moje towarzyszki na sali męczyły nudności itp.
Lucas napisał(a):
hej.. ja tez juz wymiekam a jeszcze co najmniej 2 lata przede mna... Lekarz podjale decyzje o operacji, bo moj stan nie jest zadowalajacy... Dzis o 15 - specjalnie przyjedzie ordynator aby jeszcze raz przeprowadzic rekonstrukcje kolana i operacje piszczeli. Lekarze zadecydowali, ze do poniedzialku nie moge czekac bo moj stan sie jeszcze bardziej pogorszy przez stany zapalne i wtedy nie bedzie mozna operowac w gole, a na antybiotyki jakos slabo reaguje... Wiec juz kolejna 4... ciekawe ile jeszcze do konca....
dołączam do grona trzymających kciuki za Ciebie, najważniejsze, że Cię nie olali i się Tobą zajmują, nie jesteś sam w tym wszystkim, bądź dzielny, powodzenia 😉
Lucas napisał(a):
oj ale zawsze mozesz obie poplynac... skorzysta z tej szansy jak masz mozliwosc.. ja niestety w ty roku sobie nie posurfuje tak jak mialem w planie.. juz odwolalem swoje wakacje - bo kto mogl podejrzewac taki rozwoj rzeczy... ale moze za 2 lata znowu wroce do aktywnego trybu zycia...
a spacerki tez swietna sprawa, ja sobie moge tylko pomarzyc i powodzic wzrokiem przez zamkniete okno...
riviolla napisał(a):
Chyba każdy z nas musiał zrezygnować z jakichś planów... Ja musiałam przełożyć podróż poślubną 🙁
A ktoś tu wyżej napisał "no risk no fun"! Za to mąż nosił Cię na rękach dosłownie i w przenośni!
LillaKorn napisał(a):
A ktoś tu wyżej napisał "no risk no fun"! Za to mąż nosił Cię na rękach dosłownie i w przenośni!
Dokładnie tak pisałam 😛 Dlatego cały czas troszkę ryzykuję, starając się żyć normalnie i być wszędzie tam gdzie bywałam przed wypadkiem... Tylko trudniej tam dotrzeć 😉 Ale mąż spisuje się na medal!
riviolla napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
A ktoś tu wyżej napisał "no risk no fun"! Za to mąż nosił Cię na rękach dosłownie i w przenośni!
Dokładnie tak pisałam 😛 Dlatego cały czas troszkę ryzykuję, starając się żyć normalnie i być wszędzie tam gdzie bywałam przed wypadkiem... Tylko trudniej tam dotrzeć 😉 Ale mąż spisuje się na medal!
Człowie rozgląda się jak emeryt za jakąś windą, prawda? Za to mężowie czy chłopaki mają szansę się wykazać. Mój już wygrał plebiscyt na męża roku (karne punkty za to, że on mnie wyciągnął tego dnia na lodowisko! gdzie z kolei wygrałam plebiscyt na glebę roku!)
Lucas napisał(a):
zgadza sie no risk no fun.... bylo ryzyko teraz jest zabawa.... z lekarzami i pielegniarkami....
A za nimi jest linia mety, do której trzeba dobiec!
Nooooo takie zwycięstwo mimo karnych punktów! Musi być aniołem 😉
Winda jest niezbędnym narzędziem połamańca 😉 Ja się tylko zastanawiam co by było gdyby u mnie w pracy ogłosili alarm przeciwpożarowy (choćby próbny) - chyba by mnie musieli sturlać po schodać albo wyrzucić przez okno!