Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 309 z 977

Polamana Kaska

riviolla napisał(a):

Powiem Wam że podziwiam Was - te osoby które jeżdżą komunikacją miejską o kulach, szczególnie dwóch. Ja się zwyczajnie boję - przede wszystkim tego że bym nie weszła albo się przewróciła albo drzwi by się zamknęły w niewłaściwym momencie... Na razie sobie tego nie wyobrażam. Metrem może bym sama pojechała ale autobusem - na pewno nie!

Pamiętaj, "Mind the gap". 🙂

Ja z kolei przeżyłam swoje pierwsze od kilku miesięcy doświadczenia z ruchomymi schodami i chodnikami na lotniskach. Ale jakoś poszło ośle...
Oczywiście wszędzie byliśmy ostatni w kolejce, mimo że usiłowałam biec za moją gorszą połową (ehkm... biec!).
riviolla

Polamana Kaska napisał(a):

Kiedyś facet wjechał we mnie olbrzymim, załadowanym po brzegi koszem z taką siłą, że wygło mnie w pół i zemdliło z bólu. Usłyszałam (między innymi): "Chodzić nie umiesz kobieto?!".

Oburzające! Trzeba było kulą go! Przez plecy! Podobno boli kilka tygodni 😛

Polamana Kaska

riviolla napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Kiedyś facet wjechał we mnie olbrzymim, załadowanym po brzegi koszem z taką siłą, że wygło mnie w pół i zemdliło z bólu. Usłyszałam (między innymi): "Chodzić nie umiesz kobieto?!".

Oburzające! Trzeba było kulą go! Przez plecy! Podobno boli kilka tygodni 😛

Nie, wtedy byłam zupełnie zdrowa, ale tak czy siak, bolało jak jasny gwint, a facet nawet przepraszam nie powiedział, tylko mnie ochrzanił.

LillaKorn

Polamana Kaska napisał(a):

Ja z kolei przeżyłam swoje pierwsze od kilku miesięcy doświadczenia z ruchomymi schodami i chodnikami na lotniskach. Ale jakoś poszło ośle...
Oczywiście wszędzie byliśmy ostatni w kolejce, mimo że usiłowałam biec za moją gorszą połową (ehkm... biec!).

Z moich doświadczeń wynika, że ruchome platformy są przyjaźniejsze od ruchomych schodów!
riviolla
Bo poruszają się tylko w poziomie 😉
riviolla

Polamana Kaska napisał(a):

Nie, wtedy byłam zupełnie zdrowa, ale tak czy siak, bolało jak jasny gwint, a facet nawet przepraszam nie powiedział, tylko mnie ochrzanił.

A, ja zrozumiałam że byłaś wtedy z kulami. To byłby szczyt chamstwa. Tak to tylko "zwykłe" chamstwo 😛 niestety często spotykane...

LillaKorn

riviolla napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

Nie, wtedy byłam zupełnie zdrowa, ale tak czy siak, bolało jak jasny gwint, a facet nawet przepraszam nie powiedział, tylko mnie ochrzanił.

A, ja zrozumiałam że byłaś wtedy z kulami. To byłby szczyt chamstwa. Tak to tylko "zwykłe" chamstwo 😛 niestety często spotykane...

"A chamstwu się trzeba prziwstawiać siłom i godnościom osobistom!"

justeena

korel napisał(a):

justeena napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Jak widać u Ciebie pełne spectrum! Stawy rzekome bezwzględnie się operuje!

Hej! Nie wiedziłam, Korel, że masz rozpoznany staw rzekomy. Myslalam, że po prostu zrost opóźniony. Oba sa powikłaniami złamania, ale rzeczywiście z tego co czytałam ztaw rzekomy leczy się raczej operacyjnie. Czytałm o udrożnieniu jam szpikowych czy o jakimś "odmłodzeniu" złamania...
Taki "lifting" złamania to pewnie oznacza ponowne łamanie ? 🙁
W karcie informacyjnej napisalim.in.: "Usunięcie blizn łączno tkankowych w okolicy stawu rzekomego 1 1/3 dalszej poudzia lewego" Znaczy - staw rzekomy chyba rozpoznany 🙁
Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi w tym odmładzaniu, to wyrzucenie blizn łącznotkankowych jest jakimś tam odmłodzeniem złamania. Blizna, nawet na skórze, to jest coś słabo ukrwionego, gdzie metabolizm jest marny. Dlatego chyba dobrze, że Ci to zabrali, może, czego serdecznie życzę!, teraz w tym miejscu pojawi sie młodziutka kość. Czytałam gdzieś, że czasem dodatkowo udrażniaja jamę szpikową, tak by mogły napływać w miejsce złamania nowe komórki przeróżne ze szpiku. Miejmy nadzieje, że Twoje jamy są drożne i wypływa z nich cudna kość, co za chwilę Cię na nogi postawi 🙂
Pozdrawiam!
justeena

LillaKorn napisał(a):

Gocha5 napisał(a):

I co mnie najbardziej martwi, mam się szykować na świadczenie rehabilitacyjne, chyba, że rehabilitacja zdziała cuda ...w sumie mam jeszcze 2 miesiące przed sobą to może akurat. Tyle wiem, w sumie nic, resztę dowiem się za tydzień w poradni rehabilitacyjnej.

Gosiu mam ten sam dylemat tymbardziej, że nie wiem co pod moim pancerzem drzemie!

Ja też mam podobny problem... Za dwa miesięce musiałabm zacząć świadczenie rehabilitacyjne. Bardzo chcę do pracy, bo wariuję juz w domu, czuję się na tyle sprawna, że mogłabym pracować, jeśli czasem ktos przymknałby oko na moją jedną kulę. Dziś byłam u szefa. Stwierdził, że albo będę zdrowa i będę pracować jak inni, albo niech sobie siedzę w domu skoro jestem kulawa... A wiem, że spokojnie dałabym sopie radę...

LillaKorn

justeena napisał(a):

Ja też mam podobny problem... Za dwa miesięce musiałabm zacząć świadczenie rehabilitacyjne. Bardzo chcę do pracy, bo wariuję juz w domu, czuję się na tyle sprawna, że mogłabym pracować, jeśli czasem ktos przymknałby oko na moją jedną kulę. Dziś byłam u szefa. Stwierdził, że albo będę zdrowa i będę pracować jak inni, albo niech sobie siedzę w domu skoro jestem kulawa... A wiem, że spokojnie dałabym sopie radę...

Sęk jedynie w tym, że okres ochrony przed ewentualnym zastosowaniu art 53 par1 pkt 1 kodeksu pracy to 182 dni chorobowego i 90 dni świadczenia rehabilitacyjnego. Ponadto nadal się nie wie kiedy zrośnie się złamana noga!

justeena

LillaKorn napisał(a):

justeena napisał(a):

Ja też mam podobny problem... Za dwa miesięce musiałabm zacząć świadczenie rehabilitacyjne. Bardzo chcę do pracy, bo wariuję juz w domu, czuję się na tyle sprawna, że mogłabym pracować, jeśli czasem ktos przymknałby oko na moją jedną kulę. Dziś byłam u szefa. Stwierdził, że albo będę zdrowa i będę pracować jak inni, albo niech sobie siedzę w domu skoro jestem kulawa... A wiem, że spokojnie dałabym sopie radę...

Sęk jedynie w tym, że okres ochrony przed ewentualnym zastosowaniu art 53 par1 pkt 1 kodeksu pracy to 182 dni chorobowego i 90 dni świadczenia rehabilitacyjnego. Ponadto nadal się nie wie kiedy zrośnie się złamana noga!

Ale on nie chce mnie zwolnić, nie pozwala mi tylko wrócić do pracy! To mało popularne może u dzisiejszych szefów...

marchewka

korel napisał(a):

riviolla napisał(a):

Korel czy to znaczy że zdiagnozowali Ci staw rzekomy przed operacją i w trakcie coś z nim zrobili, czy dopiero na sali okazało się że go masz? (jestem jakaś zakręcona i nie umiem tego doczytać😉

Na stól wzięli mnie, żeby wyciąć tkankę łączną pomiędzy piszczelą a odłamem, bo nie widać zrostu pomiędzy nimi (która może przeszkadzać kostninie) i wstrzyknąć tam czynniki zrostu.
Po otwarciu okazało się, że odłam na szczęście nie rusza się, więc coś może tam już gdzieś złapało (czego na zdjęciach nie widać), ale za to na samej piszczeli w 1/3 dalszej jest ruchomość i to jest poważniejszy problem (tego też na żadnym zdjęciu nie widać, wydaje się że to złamanie się zalało, ale okazuje się że nie 🙁 ). Mimo tego nie operowali tego, tylko wsadzili do gipsu. W opisie ze szpitala mam wpisane leczenie "Usunięcie blizn łączno tkankowych w okolicy stawu rzekomego w 1/3 dalszej poudzia lewego. Spongiozoplastyka plus czynniki zrostu". Cokolwiek to znaczy.
Chyba więc zdiagnozowali staw rzekomy, ale widać że nie został on operowany, a jedynie zliftingowany (to chyba ta spongiozoplastyka, podczas samej operacji mówili mi że dziubią tak w te kości i niestety mało juchy upuścili - są słabo ukrwione, i kości są bardzo białe ... ?). Pewnie przyjęli że teraz spróbujemy z gipsem i czynnikami zrostu.
korel, czy Ty czułeś sam,że coś jest nie tak? bo przecież chyba już całkiem nieźle Ci szło normalne chodzenie przed ostatnią operacją? pytam, bo sama widzę przed zrobieniem rtg, że jeszcze nie jest ok i zazwyczaj później lekarz to potwierdza. czy mogłeś tak mocno ścisnąć nogę w miejscu złamania i czy wtedy Cię bolała? jeśli mogę spytać jeszcze po co włożyli Ci gips skoro masz pręt? czyba, że niedokładnie czytam i już go nie masz...?
pozdrawiam szczególnie mocno opóźnione zrosty...
LillaKorn

justeena napisał(a):

Ale on nie chce mnie zwolnić, nie pozwala mi tylko wrócić do pracy! To mało popularne może u dzisiejszych szefów...

Mój też jest w porządku (raczej nie ma zagrożenia) ale mam już taką naturę, że wolę być ostrożna i nie dawać pracodawcy takiego oręża do ręki. Każdy musi ocenić własną sytuację indywidualnie. Mi też się chce do pracyyy.

denoviro

Gocha5 napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Gosiu mam ten sam dylemat tymbardziej, że nie wiem co pod moim pancerzem drzemie!

Nie zazdroszczę, bo jak wcześniej wspominałam miałam złamaną rękę i ponad 2 miesiące w gipsie i do dziś pamiętam ten ból przy wyprostowaniu łokcia, a grubość ręki połowę mniejsza przez zanik mięśni. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Teraz z kolei grubość nogi jest aż nadto 🙂 ale nic nie wiem właśnie na temat tej kostniny. No, ale nie pozostaje nic, jak się uzbroić w cierpliwość ...sama sobie to tłumaczę, choć momentami mam już dość.

Co do grubości nogi to moja przestała puchnąć po 2,5 miesiącach (bardzo często trzymałem od początku na dole choć bolała i robiła sie jak balon) i zaczynam powoli popylać o jednej kuli a dziś śmigłem 11km(ale z dwoma kulami jeszcze)

cynamon
Korel ty masz naprawdę mega pecha. Jak tak dalej pójdzie to za rok będą komórki macierzyste ci wstrzykiwać 😉
imported_Polamaniec

LillaKorn napisał(a):

justeena napisał(a):

Ale on nie chce mnie zwolnić, nie pozwala mi tylko wrócić do pracy! To mało popularne może u dzisiejszych szefów...

Mój też jest w porządku (raczej nie ma zagrożenia) ale mam już taką naturę, że wolę być ostrożna i nie dawać pracodawcy takiego oręża do ręki. Każdy musi ocenić własną sytuację indywidualnie. Mi też się chce do pracyyy.

No widziecie... mam to samo-najpierw zapewnienie że mam sie rehabilitować i nawet jak rehabilitacja będzie mi sie przedłużała mam się nie martwić tylko wracać do zdrowia-i co ? nagle dostałam telefon z informacją że jak nie wrócę to po zakończeniu okresu świadczenia rehabilitacyjnego które przyznano mi na kolejne 2 miesiące mogę pożegnać się z pracą bo nie będzie już dla mnie etatu. Na swiadczeniu rehabilitacyjnym jestem już 8 miesiąc i nie wiem czy już wracać do pracy z kulą czy oddać się jeszcze rehabilitacji. Zaznaczam że lekarz prowadzący nie zakonczył leczenia aczkolwiek zaświadczenie na moją prośbę wydał. Ciekawe co na to powie lekarz medycyny pracy do którego się wybieram w tym tygodniu. Lekarz rehabilitant ani prowadzący niechętnie spojrzeli na to abym już wróciła bo nie chodze jeszcze dobrze, nie mam pełnego zrostu i utykam cały czas, więc sama nie wiem co byłoby lepsze ...

imported_Polamaniec
Dodam... że z tego co wywnioskowałam to ... w mojej firmie od czerwca zaczynają się urlopy więc ... łatwiej jest kierwniczce nastraszyć mnie utratą etatu i ściągnąć mnie z rehabilitacji i przymyknąć oko na ewentualne moje spóźnienia, czy niedogodności z chodzeniem- bo już takowe zgłosiłam jakbym wróciła-ale wiedząc że sobie sama ze wszystkim poradze i wszystkiego dopilnuje aby było dobrze - niż przyjęcie kogoś nowego i uczenie go wszystkiego od podstaw-więc jakby nie było ... to częsciowo celowe działanie firmy-poza tym ... gdyby osoba która mnie zastępować miała do konca sierpnia-nie zrezygnowała-to nie byłoby problemu -moglabym do konca sierpnia się rehabilitować-ale laska poleciała w gumy-umowa-zlecenie zawarta do 31 sierpnia trwa-dziewczyna olała pracę i etat jest zwieszony. I co ? ściągają mnie z rehabilitacyjnego strasząc utratą etatu jak nie wróce bo ... bo wtedy dla mnie już nie bedzie etatu. Pokręcone to trochę i dziwne ale co tam... urlopy idą ... a jak wrócę do pracy to na urlop mnie nie puszczą - więc sytuację mają rewelacyjną. Gorzej ze mną bo kazdy myśli że jak człowiek chodzi na rehabilitacje to nic nie robi siedzi w domu i mu za to płacą. Tylko nikt nie weźmie pod uwagę faktu cierpienia bólu braku sprawnosci problemów z poruszaniem-czy nawet zwykłych codziennych czynności które usrastają do wielkiego wysiłku-tego nikt nie rozumie i nie zrozumie dopóki sam sie w takiej sytuacji nie znajdzie -przykre to ale prawdziwe
Anika1979
Oj tak róznie to jest,u mnie na szczęście tez nie ma zagrożenia chociaz najpóźniej wróciłabym we wrześniu do pracy,choc do tego czasu musze umiec wciskac sprzegło zeby sama sie dowieżć,a jeszce jestem w szynie i czekam poniedziałku i opini doktora,,,moze sie zrosłam a moze dalej szyna ,to bedzie 7 tydzien gipsu od operacji.Pozdrawiam wszystkich i też przyłączam sie do zdania ze niekt nie zrozumie tak naprawde póki nie doscwiadczy czego oczywiscie nie życze bo to same męczarnie,,,,
LillaKorn
Aniko mam podobny problem, że muszę się dowieźć do pracy sama, więc noga wciskająca sprzęgło pilnie wskazana. Póki co dzisiaj mija 17 tygodni w gipsie i nie wiadomo co pod pancerzykiem drzemie!
korel

cynamon napisał(a):

Korel ty masz naprawdę mega pecha. Jak tak dalej pójdzie to za rok będą komórki macierzyste ci wstrzykiwać 😉

Nawet nie chcę o tym myśleć 🙁 Prędziej to chyba mi coś znowu mechanicznego wstawią, jakiś zawias ? albo inne blachy ?
A komórki "macierzyste" to już dostałem. Najpierw pobrali mi z pół szklanki krwi, zmiksowali z czynnikami zrostu i to dostalem z powrotem w miejsce złamania 🙂
korel

LillaKorn napisał(a):

Aniko mam podobny problem, że muszę się dowieźć do pracy sama, więc noga wciskająca sprzęgło pilnie wskazana. Póki co dzisiaj mija 17 tygodni w gipsie i nie wiadomo co pod pancerzykiem drzemie!

Automatic pilnie wskazany 🙂

korel

Połamaniec napisał(a):

Dodam... że z tego co wywnioskowałam to ... w mojej firmie od czerwca zaczynają się urlopy więc ... łatwiej jest kierwniczce nastraszyć mnie utratą etatu i ściągnąć mnie z rehabilitacji i przymyknąć oko na ewentualne moje spóźnienia, czy niedogodności z chodzeniem- bo już takowe zgłosiłam jakbym wróciła-ale wiedząc że sobie sama ze wszystkim poradze i wszystkiego dopilnuje aby było dobrze - niż przyjęcie kogoś nowego i uczenie go wszystkiego od podstaw-więc jakby nie było ... to częsciowo celowe działanie firmy-poza tym ... gdyby osoba która mnie zastępować miała do konca sierpnia-nie zrezygnowała-to nie byłoby problemu -moglabym do konca sierpnia się rehabilitować-ale laska poleciała w gumy-umowa-zlecenie zawarta do 31 sierpnia trwa-dziewczyna olała pracę i etat jest zwieszony. I co ? ściągają mnie z rehabilitacyjnego strasząc utratą etatu jak nie wróce bo ... bo wtedy dla mnie już nie bedzie etatu. Pokręcone to trochę i dziwne ale co tam... urlopy idą ... a jak wrócę do pracy to na urlop mnie nie puszczą - więc sytuację mają rewelacyjną. Gorzej ze mną bo kazdy myśli że jak człowiek chodzi na rehabilitacje to nic nie robi siedzi w domu i mu za to płacą. Tylko nikt nie weźmie pod uwagę faktu cierpienia bólu braku sprawnosci problemów z poruszaniem-czy nawet zwykłych codziennych czynności które usrastają do wielkiego wysiłku-tego nikt nie rozumie i nie zrozumie dopóki sam sie w takiej sytuacji nie znajdzie -przykre to ale prawdziwe

Nie jesteś w tym osamotniona.

Samo życie 😠
korel

marchewka napisał(a):

korel napisał(a):

riviolla napisał(a):

Korel czy to znaczy że zdiagnozowali Ci staw rzekomy przed operacją i w trakcie coś z nim zrobili, czy dopiero na sali okazało się że go masz? (jestem jakaś zakręcona i nie umiem tego doczytać😉

Na stól wzięli mnie, żeby wyciąć tkankę łączną pomiędzy piszczelą a odłamem, bo nie widać zrostu pomiędzy nimi (która może przeszkadzać kostninie) i wstrzyknąć tam czynniki zrostu.
Po otwarciu okazało się, że odłam na szczęście nie rusza się, więc coś może tam już gdzieś złapało (czego na zdjęciach nie widać), ale za to na samej piszczeli w 1/3 dalszej jest ruchomość i to jest poważniejszy problem (tego też na żadnym zdjęciu nie widać, wydaje się że to złamanie się zalało, ale okazuje się że nie 🙁 ). Mimo tego nie operowali tego, tylko wsadzili do gipsu. W opisie ze szpitala mam wpisane leczenie "Usunięcie blizn łączno tkankowych w okolicy stawu rzekomego w 1/3 dalszej poudzia lewego. Spongiozoplastyka plus czynniki zrostu". Cokolwiek to znaczy.
Chyba więc zdiagnozowali staw rzekomy, ale widać że nie został on operowany, a jedynie zliftingowany (to chyba ta spongiozoplastyka, podczas samej operacji mówili mi że dziubią tak w te kości i niestety mało juchy upuścili - są słabo ukrwione, i kości są bardzo białe ... ?). Pewnie przyjęli że teraz spróbujemy z gipsem i czynnikami zrostu.
korel, czy Ty czułeś sam,że coś jest nie tak? bo przecież chyba już całkiem nieźle Ci szło normalne chodzenie przed ostatnią operacją? pytam, bo sama widzę przed zrobieniem rtg, że jeszcze nie jest ok i zazwyczaj później lekarz to potwierdza. czy mogłeś tak mocno ścisnąć nogę w miejscu złamania i czy wtedy Cię bolała? jeśli mogę spytać jeszcze po co włożyli Ci gips skoro masz pręt? czyba, że niedokładnie czytam i już go nie masz...?
pozdrawiam szczególnie mocno opóźnione zrosty...
Marchewka, przed tą operacja to ja chodziłem jeździłem, latałem, itd., tylko nie biegałem przez ostatnie pół roku, bez kul oczywiście. Z gwoździem, 3 śrubami, 2 pętlami. Ale na zdjęciu nie widać było żeby odlam chciał sie przyrosnąć do reszty piszczeli.
To było przyczyną operacji - operacja zasadniczo odbyła się żeby tam wyskrobac tkankę łączną która może przeszkadzać w zroście. Poza tym jedna śrubka uwierała w strzałkę. Przy dłuższym chodzeniu (z lekkim utykaniem) czułem w okolicy złamania i tej śrubki kłucie.
I w czasie operacji okazało sie że odłam nie rusza się - to chyba dobrze, choć szczelina dalej jest. Wykręcono jedną śrubkę.
No i odkryto przede wszystkim, że sama piszczel nie jest w jednym miejscu zrośnięta 🙁 To jest ten staw rzekomy 🙁 Nadal więc mam pręt, 2 śrubki, 2 pętle. No i gips 😠
marchewka

korel napisał(a):

marchewka napisał(a):

korel napisał(a):

Na stól wzięli mnie, żeby wyciąć tkankę łączną pomiędzy piszczelą a odłamem, bo nie widać zrostu pomiędzy nimi (która może przeszkadzać kostninie) i wstrzyknąć tam czynniki zrostu.
Po otwarciu okazało się, że odłam na szczęście nie rusza się, więc coś może tam już gdzieś złapało (czego na zdjęciach nie widać), ale za to na samej piszczeli w 1/3 dalszej jest ruchomość i to jest poważniejszy problem (tego też na żadnym zdjęciu nie widać, wydaje się że to złamanie się zalało, ale okazuje się że nie 🙁 ). Mimo tego nie operowali tego, tylko wsadzili do gipsu. W opisie ze szpitala mam wpisane leczenie "Usunięcie blizn łączno tkankowych w okolicy stawu rzekomego w 1/3 dalszej poudzia lewego. Spongiozoplastyka plus czynniki zrostu". Cokolwiek to znaczy.
Chyba więc zdiagnozowali staw rzekomy, ale widać że nie został on operowany, a jedynie zliftingowany (to chyba ta spongiozoplastyka, podczas samej operacji mówili mi że dziubią tak w te kości i niestety mało juchy upuścili - są słabo ukrwione, i kości są bardzo białe ... ?). Pewnie przyjęli że teraz spróbujemy z gipsem i czynnikami zrostu.

korel, czy Ty czułeś sam,że coś jest nie tak? bo przecież chyba już całkiem nieźle Ci szło normalne chodzenie przed ostatnią operacją? pytam, bo sama widzę przed zrobieniem rtg, że jeszcze nie jest ok i zazwyczaj później lekarz to potwierdza. czy mogłeś tak mocno ścisnąć nogę w miejscu złamania i czy wtedy Cię bolała? jeśli mogę spytać jeszcze po co włożyli Ci gips skoro masz pręt? czyba, że niedokładnie czytam i już go nie masz...?
pozdrawiam szczególnie mocno opóźnione zrosty...
Marchewka, przed tą operacja to ja chodziłem jeździłem, latałem, itd., tylko nie biegałem przez ostatnie pół roku, bez kul oczywiście. Z gwoździem, 3 śrubami, 2 pętlami. Ale na zdjęciu nie widać było żeby odlam chciał sie przyrosnąć do reszty piszczeli.
To było przyczyną operacji - operacja zasadniczo odbyła się żeby tam wyskrobac tkankę łączną która może przeszkadzać w zroście. Poza tym jedna śrubka uwierała w strzałkę. Przy dłuższym chodzeniu (z lekkim utykaniem) czułem w okolicy złamania i tej śrubki kłucie.
I w czasie operacji okazało sie że odłam nie rusza się - to chyba dobrze, choć szczelina dalej jest. Wykręcono jedną śrubkę.
No i odkryto przede wszystkim, że sama piszczel nie jest w jednym miejscu zrośnięta 🙁 To jest ten staw rzekomy 🙁 Nadal więc mam pręt, 2 śrubki, 2 pętle. No i gips 😠
dzieki za odpowiedź, zyczę mocnej poprawy, to słabe jest tyle się bujać z kalectwem, a najgorsze że dowiadujesz się słabych rzeczy jak już prawie normalnie funkcjonujesz, u mnie jest podobnie, też czekam na operację ratunkową i jestem w 15 miesiącu, powodzenia w walce 😉
LillaKorn

korel napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Aniko mam podobny problem, że muszę się dowieźć do pracy sama, więc noga wciskająca sprzęgło pilnie wskazana. Póki co dzisiaj mija 17 tygodni w gipsie i nie wiadomo co pod pancerzykiem drzemie!

Automatic pilnie wskazany 🙂

Sprawdzaliśmy opcję zakupu takiego autka, ale zamiana (nowy kupiliśmy tydzień przed moją kraksą) jest kompletnie nieopłacalna, bo nowy już trochę stracił. Raczej coś wypożyczymy jeśli będę niezdolna do obsługi auta z manualną skrzynią. Najistotniejszym w tym temacie jest czy będę mogła wrócić do pracy w lipcu (tak planuję, bo świadczenie rehabilitacyjne mnie nie interesuje). Mój ortopeda do tej pory wypowiadał się na ten temat sceptycznie! W poniedziałek po wizycie coś się wykrystalizuje!

LillaKorn
Marchewko, Korel i inni niezrośnięci walczcie dalej i pamiętajcie, że nie jesteście sami!
Anika1979

LillaKorn napisał(a):

korel napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Aniko mam podobny problem, że muszę się dowieźć do pracy sama, więc noga wciskająca sprzęgło pilnie wskazana. Póki co dzisiaj mija 17 tygodni w gipsie i nie wiadomo co pod pancerzykiem drzemie!

Automatic pilnie wskazany 🙂

Sprawdzaliśmy opcję zakupu takiego autka, ale zamiana (nowy kupiliśmy tydzień przed moją kraksą) jest kompletnie nieopłacalna, bo nowy już trochę stracił. Raczej coś wypożyczymy jeśli będę niezdolna do obsługi auta z manualną skrzynią. Najistotniejszym w tym temacie jest czy będę mogła wrócić do pracy w lipcu (tak planuję, bo świadczenie rehabilitacyjne mnie nie interesuje). Mój ortopeda do tej pory wypowiadał się na ten temat sceptycznie! W poniedziałek po wizycie coś się wykrystalizuje!

To razem czekamy na poniedziałkową wizyte bo u mnie tez moze cos ruszy sie do przodu,,niby ludzie szybciej jeżdza niz chodzą ale to zawsze stres jak noga jeszcze niezbyt działa,duże miasto ,duże korki...Pozdrawiam:)

LillaKorn

Anika1979 napisał(a):

To razem czekamy na poniedziałkową wizyte bo u mnie tez moze cos ruszy sie do przodu,,niby ludzie szybciej jeżdza niz chodzą ale to zawsze stres jak noga jeszcze niezbyt działa,duże miasto ,duże korki...Pozdrawiam:)

W poniedziałek liczę na to, że po 4-ch miesiącach zdejmą mi gips, założę bucik i skarpetkę na lewą nogę, wykuśtykam z gabinetu!

Anika1979
Długi czas,,,,ja wciaz zyje nadzieją ze moze bedzie szybciej ale....wszytko potrzebuje czasu.Życze wiec upragnionego efektu!!!!!!
LillaKorn

Anika1979 napisał(a):

Długi czas,,,,ja wciaz zyje nadzieją ze moze bedzie szybciej ale....wszytko potrzebuje czasu.Życze wiec upragnionego efektu!!!!!!

I nawzajem!