riviolla napisał(a):
Ja do tej pory jeszcze nie doświadczyłam tej znieczulicy autobusowej bo póki co wszędzie wozi mnie mąż, a jak nie mam wyjścia to korzystam z taksówki. W innych miejscach ludzie raczej są mili, pomocni... Ale zdaję sobie sprawę z tego że problem istnieje 🙁 Wydaje mi się że do takich ludzi często nie dociera jak to jest nie móc normalnie chodzić czy stać. A co gorsza część ma taką naturę że jak widzi kulawego w autobusie to myśli: "Jak masz siłę jechać autobusem i dojść na przystanek, to i w autobusie możesz sobie postać." albo: "Jeszcze się obrazi że go traktuję jak kalekę i co będzie? Po co sobie przysparzać problemów?" więc lepiej udawać że się nic nie widzi...
hehehe...swieta prawda:)