dzieki Lilla za pocieszenie 😉
pewnie tak jest jak mówisz, operacja była u mnie konieczna, inaczej chyba by mi musieli noge obciąć 😉 ale że zastosowali metodę sprzed wieków to teraz to się mści na mojej biednej kosci, pocieszę Cię, że ja tez poszłam do pracy o dwoch kulach, nawet nogi jescze nie za bardzo stawialam na ziemi, było to z niemal zerowym zrostem po pół roku od złamania.i tak powoli dzień za dniem nastepowala powolna poprawa, poznałam wszystkie plyty chodnikowe i krawężniki i dziury w drodze do pracy, zresztą miałam taki trójkąt szpital-praca-dom, zajmowało mi to wszystko cały dzień, wracałam jak po dobrej dniowce pracy fizycznej 😉 ale z perspektywy wiem, że bylo warto się męczyć, powrót do społeczeństwa przynajmniej hamuje cofanie umyslowe jakie dopada podczas siedzenia w domu, noga oczywiscie na pudle. mi niestety rozwalił się jescze kręgosłup od tych kul więc walkę mam teraz podwójną. ale cóż, i tak mogło byc gorzej, a nie da się cofnąć.
zobaczysz, że powrót do pracy jest ok
pozdrawiam 😉