Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 353 z 977
LillaKorn napisał(a):
Jeszcze słówko ad rem szybkiego chodzenia bez kul. Połamałam się 24.01.2009r. W maju kiedy już byłam na "chodzie" tzn.miałam gips do kolana i poruszałam się za pomocą kul odwiedziła mnie zaprzyjaźniona pani agent ubezpieczeniowy. Załamała ręce i daje w gadkę "o matko 4-ty miesiąc w gipsie pani siedzi toż to można kota dostaći". Ja na to "cóż mogę na to poradzić" i takie tam. Wczoraj odwiedziła mnie znowu i od progu woła "o matko pani jeszcze z tymi patykami?". Ja na to "o matko niestety tak". Chciałoby się powiedzieć, że to już nie kota ale tygrysa można dostać!
Hahaha uśmiałam się. Mnie z kolei pani , która chodzi odpisywać wodę zmierzyła z góry do dołu i stwierdziła" taka pogoda, a pani nogę ma chorą?" To szczegół, że ta noga była chora, jak jeszcze nie było takiej pogody, bo od 21. 01. 2009r.
Gocha5 napisał(a):
Hahaha uśmiałam się. Mnie z kolei pani , która chodzi odpisywać wodę zmierzyła z góry do dołu i stwierdziła" taka pogoda, a pani nogę ma chorą?" To szczegół, że ta noga była chora, jak jeszcze nie było takiej pogody, bo od 21. 01. 2009r.
Często na pytanie a co się stało i dlaczego tak długo odpowiedam pamiątka po zimie (co się stało?) i pamiątaka po panu ordynatorze (dlaczego tak długo?).
widzę dużo osób jest ze stycznia 😉
ja również połamany 23.01.2009
kość udowa prawa ...
sienio napisał(a):
widzę dużo osób jest ze stycznia 😉
ja również połamany 23.01.2009
kość udowa prawa ...
A Ty co sobie zrobiłeś, biedaku? 🙂
riviolla napisał(a):
Kochani znikam na 2 tygodnie - wyjeżdżam do ciepłych krajów wygrzać moje kostki 😉 Mam nadzieję, że tym razem wrócę z urlopu w jednym kawałku... Do zobaczenia i zrastać mi się tymczasem! 😛
Szcżęściara! Baw się dobrze i wygrzewaj swoje kostki z blaszkami!
kwiatek546 napisał(a):
a ja dzis sie pozbyłem gipsu.po 4,5 miesiącach.ulga na max.teraz to wiem ze zyje.moge teraz wkoncu pojezdzic autem lub motorem po takim długim urlopie
To wielki dzień po tak długim unieruchomieniu. Ja też siedziałam w swoim pancerzyku 4 m-ce! Najpierw trochę rozruszaj swoją nóżkę zanim usiądziesz za kierowniczkę, Pozdrawiam!
LillaKorn napisał(a):
kwiatek546 napisał(a):
a ja dzis sie pozbyłem gipsu.po 4,5 miesiącach.ulga na max.teraz to wiem ze zyje.moge teraz wkoncu pojezdzic autem lub motorem po takim długim urlopie
To wielki dzień po tak długim unieruchomieniu. Ja też siedziałam w swoim pancerzyku 4 m-ce! Najpierw trochę rozruszaj swoją nóżkę zanim usiądziesz za kierowniczkę, Pozdrawiam!
juz noga mam wycwiczoną poniewaz miałem luzny gips i opbiązałem od samego początku.a motorem własnie juz teraz przyjechałem.wiec jest ok.ale kule bede miał az do odwołania.chociaz nic mnie nie boli jak na niej stoje.staw skokowy tak jak przy zdrowej nodze prawie idealnie wycwiczony
kwiatek546 napisał(a):
tylko noga jeszcze spuchnieta jest jak tak chodze
Moja opuchlizna odpuściła po 20 zabiegach masażu wirowego i laserze! Teraz po dłuższym chodzeniu czy przebywaniu na dole też jeszcze puchnie! Najszybciej mi spuchła jak założyłam bytki na niskim koturnie!
zanzibel napisał(a):
Lenin w październiku, a koty w marcu : )
Zima wasza, wiosna Nasza! 🙂
riviolla napisał(a):
Kochani znikam na 2 tygodnie - wyjeżdżam do ciepłych krajów wygrzać moje kostki 😉 Mam nadzieję, że tym razem wrócę z urlopu w jednym kawałku... Do zobaczenia i zrastać mi się tymczasem! 😛
Grzej się kobieto, tylko metalu sobie nie rozgrzej za mocno 🙂
LillaKorn napisał(a):
To wielki dzień po tak długim unieruchomieniu. Ja też siedziałam w swoim pancerzyku 4 m-ce! Najpierw trochę rozruszaj swoją nóżkę zanim usiądziesz za kierowniczkę, Pozdrawiam!kwiatek546 napisał(a):
a ja dzis sie pozbyłem gipsu.po 4,5 miesiącach.ulga na max.teraz to wiem ze zyje.moge teraz wkoncu pojezdzic autem lub motorem po takim długim urlopie
Wczoraj miałam swój ,,WIELKI DZIEŃ,,. Wiedziona koniecznością zrobienia zakupów szkolnych, wiedząc, że szanowny małżonek - mimo swych najszczerszych chęci - nie dogodzi gustom pierwszoklasistki a po podręczniki dla szóstoklasisty za tydzień trzeba będzie stać w kolejce, wybrałam się do miasta. Ponieważ mam gips po pachy do tej pory nie ruszałam się na krok z domu. Pierwsza zdziwiła się teściowa...Jak to można tak ruszyć "do ludzi"?Przecież na pewno będą się ciągle pytać co mi się stało...Trochę zbita z tropu, ale nie tracąc zapału, wbiłam się w najszersze jeansy, wpakowałam się do samochodu i kazałam wieźć pod księgarnię. Poszło szybko, a moja druga połowa stwierdziła, że skoro tak elegancko nam idzie, to jedziemy jeszcze po większe zakupy do marketu. Było super, w końcu zobaczyłam trochę ludzi, a i nikt nawet bardzo mi się nie przyglądał. Długie portki zamaskowały gips, a o kulach można przecież chodzić...
Odważyłam się i teraz już nie będę się zamykać w czterech ścianach...Nawet ze złamaną nogą da się żyć😉
POZDRAWIAM
No czytam, że się dzieje. Brawa dla was !!! Ja niestety na drugim biegunie, entuzjazm ZERO. Na kontroli pan doktor stwierdził, że zrost jest, ale niewiadomo jaki. Obciął gips pod kolano, chwilę potem jęcząc z rozkoszy rozdrapałem je sobie do krwi, ale nic to. Przyszłośc niestety nie zbyt różowa. W przyszłym tygodniu orteza i jeszcze osiem tygodni.
Zatem o chodzeniu mogę zapomniec i w tym roku do pracy raczej nie wrócę. Czyli idę do obozu Korela, długodystansowców. Co mi pozostaje? Rozruszam kolano, bo ono jak nie moje, kompletnie mnie nie słucha.
W domu żałoba, bo wszyscy po cichu liczyli, że zdejmą mi dziś gips. Ech... brak słów.
aga-ka16 napisał(a):
Odważyłam się i teraz już nie będę się zamykać w czterech ścianach...Nawet ze złamaną nogą da się żyć😉
POZDRAWIAM
Dobrodziej napisał(a):
No czytam, że się dzieje. Brawa dla was !!! Ja niestety na drugim biegunie, entuzjazm ZERO. Na kontroli pan doktor stwierdził, że zrost jest, ale niewiadomo jaki. Obciął gips pod kolano, chwilę potem jęcząc z rozkoszy rozdrapałem je sobie do krwi, ale nic to. Przyszłośc niestety nie zbyt różowa. W przyszłym tygodniu orteza i jeszcze osiem tygodni.
Zatem o chodzeniu mogę zapomniec i w tym roku do pracy raczej nie wrócę. Czyli idę do obozu Korela, długodystansowców. Co mi pozostaje? Rozruszam kolano, bo ono jak nie moje, kompletnie mnie nie słucha.
W domu żałoba, bo wszyscy po cichu liczyli, że zdejmą mi dziś gips. Ech... brak słów.
Dobrodziej napisał(a):
No czytam, że się dzieje. Brawa dla was !!! Ja niestety na drugim biegunie, entuzjazm ZERO. Na kontroli pan doktor stwierdził, że zrost jest, ale niewiadomo jaki. Obciął gips pod kolano, chwilę potem jęcząc z rozkoszy rozdrapałem je sobie do krwi, ale nic to. Przyszłośc niestety nie zbyt różowa. W przyszłym tygodniu orteza i jeszcze osiem tygodni.
Zatem o chodzeniu mogę zapomniec i w tym roku do pracy raczej nie wrócę. Czyli idę do obozu Korela, długodystansowców. Co mi pozostaje? Rozruszam kolano, bo ono jak nie moje, kompletnie mnie nie słucha.
W domu żałoba, bo wszyscy po cichu liczyli, że zdejmą mi dziś gips. Ech... brak słów.
pozdrowienia dla wyjętych z kokonów, to rzeczywiście przełomy 😉
Z ortezą nie jest źle. Na początku nie wiedziałam jak sobie z nią radzić, ale ośmielona przez was zaczęłam zdejmować ją sobie na noc i do mycia. Nóżka w prawdzie jest obca jak 8 Pasażer Nostromo, ale jak ją wygłaszczę i wykremuję to robi się bardziej oswojona.
Mam tę ortezę 4 i pół tygodnia. W poniedziałek idę już do pracy i nie mogę się zdecydować jechać swoim autem czy taxi? Swoim czy taxi? Oto jest pytanie.
zanzibel napisał(a):
Z ortezą nie jest źle. Na początku nie wiedziałam jak sobie z nią radzić, ale ośmielona przez was zaczęłam zdejmować ją sobie na noc i do mycia. Nóżka w prawdzie jest obca jak 8 Pasażer Nostromo, ale jak ją wygłaszczę i wykremuję to robi się bardziej oswojona.
Mam tę ortezę 4 i pół tygodnia. W poniedziałek idę już do pracy i nie mogę się zdecydować jechać swoim autem czy taxi? Swoim czy taxi? Oto jest pytanie.
zanzibel napisał(a):
Z ortezą nie jest źle. Na początku nie wiedziałam jak sobie z nią radzić, ale ośmielona przez was zaczęłam zdejmować ją sobie na noc i do mycia. Nóżka w prawdzie jest obca jak 8 Pasażer Nostromo, ale jak ją wygłaszczę i wykremuję to robi się bardziej oswojona.
Mam tę ortezę 4 i pół tygodnia. W poniedziałek idę już do pracy i nie mogę się zdecydować jechać swoim autem czy taxi? Swoim czy taxi? Oto jest pytanie.
mago69 napisał(a):
hej, hej.Tez dlugo mnie nie bylo...ale w sumie nic nowego.Chodzic, chodze calkiem normalnie, ponoc zgorzel ustapila, poki co goi sie nadal drugie naciecie, ale nie przeszkadza mi to w byciu aktywna.Moja aktywnosc polega na chodzeniu, a nawet wspinaniu sie na niewielkie poki co gorki.Napisze tak - w sumie mialam tylko 12 razy po 20 minut rehabilitacje, udo nadal flak, czasem utykam jeszcze, jak sie "zakisze", ale i tak uwazam, ze jest spoko.Czego i wam zycze!Lilla...Ty jak zawsze aktywna na forum, a Polamana Kaska...znow wyrusza w cieple kraje!!Czy to Rivolla ostatnio wyruszala?W kazdym razie cudnego grzania!
Hej, hej! Kogo mój piękny ekran widzi! Wreszcie się odezwałaś! Już myślałam, że porwali Cię kosmici! Pozdrawiam gorąco!
Co do jazdy samochodem to jeździłam już, ale tylko po najbliższej okolicy i bez korków. A do pracy mam z Saskiej Kępy na Żolioborz czyli jakieś 15 km. Po wszczepieniu endoprotez jeździłam w trzecim tyg. od operacji, ale nie miałam wtedy żadnych problemów z kolanem, a teraz troszkę to kolanko sztywne - stąd wahanie. Normalnie jeżdżę szybko i b.sprawnie to myślę może jakoś lewym pasem powolutku się doczołgam : )
Co do ortezy to niestety chodzę w niej o dwóch kulach, albo "po meblach" : )
KOrel - czytałam sporo od początku forum między innymi Twoją historię - chłopie! chylę czoła, to trzeba mieć końskie zdrowie : ) żeby przetrzymać taki sajgon.
zanzibel napisał(a):
Co do jazdy samochodem to jeździłam już, ale tylko po najbliższej okolicy i bez korków. A do pracy mam z Saskiej Kępy na Żolioborz czyli jakieś 15 km. Po wszczepieniu endoprotez jeździłam w trzecim tyg. od operacji, ale nie miałam wtedy żadnych problemów z kolanem, a teraz troszkę to kolanko sztywne - stąd wahanie. Normalnie jeżdżę szybko i b.sprawnie to myślę może jakoś lewym pasem powolutku się doczołgam : )
Co do ortezy to niestety chodzę w niej o dwóch kulach, albo "po meblach" : )
KOrel - czytałam sporo od początku forum między innymi Twoją historię - chłopie! chylę czoła, to trzeba mieć końskie zdrowie : ) żeby przetrzymać taki sajgon.
korel napisał(a):
LillaKorn, chyba jednak pobiję Twój rekord w gipsie 🙁 Dziś kontrola + RTG. Ponoć sie przebudowuje, no i w związku z tym ... gips na kolejne 7 tygodni 🙁 To będzie prawie 5 miesięcy ! I tak wytargowałem, żeby był pod kolano, a nie udowy, no i w 2 łupinach 😠
To niefajnie! wcale się nie czuję żalu z powodu, że Ty i inni przegonili mnie na liście wyników! Tak jak gdzieś czytałam przy operowaniu stawu rzekomego tu cytat "robi się złamanie na nowo" czyli chłopie zastartowałeś od nowa. Moje kolejne zdjęcie będzie zrobione w tą środę 19.08 to je zamieszczę!