Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 393 z 977
Albwik napisał(a):
Ja już jutro mam wizytę kontrolną, ale jakoś się nie ciesze. Po pierwsze będę musiał być znoszony na krześle, bo to 4 piętro. Mój lekarz był nadopiekuńczy i kazał mi leżeć 3 tygi w łóżku. Mogłem tylko siadać i nogę trenować. Teraz już czuje się znakomicie, choć jeszcze chodzę o balkoniku, ale mam nadzieje że od jutra już kule. Gdyby nie to 4 piętro mógłbym sobie wychodzić na świeże powietrze... Trzymajcie jutro za mnie kciuki jak możecie 🙂
Daj znac jak wrócisz od lekarza.Bedziemy kciuki trzymac na bank!!! Dobrze że leżałes w łóżeczku bo poczatki są trudne i dla ciebie i twojej połamanej kończyny.A chodzi o to aby nic tam sie nie poprzestawiało.Pociesze cię ,że ja musiałam lezec 6 tyg.Trzymaj sie jutro chłopie 🙂)
czekamy na wieści.
No ja wasnei tez musze 6 tyg leżeć a te 2 co leżałąm w szpitalu to lekarz nawet do kibla nie pozwolił mi wstać. Dlatego byłam w szoku jak niektórzy pisali ze na drugi tzreci dzien wstali i sami pomaszerowali
kasiek79 napisał(a):
no wasnie widze że nie ma reguły kiedy krótki kiedy obciążać itp. Tak wiec pozostało mi tlyko czekac decyzje na swojego lekazra buraka
Musimy zdac się na naszych lekarzy,przecież to nie szewcy.
Albwik napisał(a):
Ja już jutro mam wizytę kontrolną, ale jakoś się nie ciesze. Po pierwsze będę musiał być znoszony na krześle, bo to 4 piętro. Mój lekarz był nadopiekuńczy i kazał mi leżeć 3 tygi w łóżku. Mogłem tylko siadać i nogę trenować. Teraz już czuje się znakomicie, choć jeszcze chodzę o balkoniku, ale mam nadzieje że od jutra już kule. Gdyby nie to 4 piętro mógłbym sobie wychodzić na świeże powietrze... Trzymajcie jutro za mnie kciuki jak możecie 🙂
Ja również mieszkam na 4 piętrze. Na pierwszą wizytę do lekarza zeszłam w 8 dniu po operacji. Schodziłam od początku sama (długi gips) zaś dwa pierwsze podejścia były z pomocą męża tzn. wchodziłam do 2 piętra a dalej już wnosił mnie na rękach mąż. Od 3 tyg po operacji schody w jedną i drugą stronę pokonuję o własnych siłach. Z różnym efektem końcowym ale mam satysfakcję, że robię to bez pomocy. Nie wyobrażam sobie, że fakt mieszkania na 4 piętrze mógł mnie pozbawić wychodzenia na spacery. Kosztowało to wiele wysiłku ale jak już usiadłam na wózku a słońce przygrzało - czułam, że warto było. I długo tak jeszcze będzie, chociaż teraz juz pokonuję ten OS bez gipsu 🙂
alawpr napisał(a):
witch,czytałam ,ze jestes już pokonsultacjach . Więc w czwartek wejdziesz na wyższy poziom połamańca.Wszystko będzie ok. bo musi!!!
Też się trzymam tej wersji "będzie dobrze" co nie zmienia faktu, że się boję.
witch napisał(a):
Albwik napisał(a):
Ja już jutro mam wizytę kontrolną, ale jakoś się nie ciesze. Po pierwsze będę musiał być znoszony na krześle, bo to 4 piętro. Mój lekarz był nadopiekuńczy i kazał mi leżeć 3 tygi w łóżku. Mogłem tylko siadać i nogę trenować. Teraz już czuje się znakomicie, choć jeszcze chodzę o balkoniku, ale mam nadzieje że od jutra już kule. Gdyby nie to 4 piętro mógłbym sobie wychodzić na świeże powietrze... Trzymajcie jutro za mnie kciuki jak możecie 🙂
Ja również mieszkam na 4 piętrze. Na pierwszą wizytę do lekarza zeszłam w 8 dniu po operacji. Schodziłam od początku sama (długi gips) zaś dwa pierwsze podejścia były z pomocą męża tzn. wchodziłam do 2 piętra a dalej już wnosił mnie na rękach mąż. Od 3 tyg po operacji schody w jedną i drugą stronę pokonuję o własnych siłach. Z różnym efektem końcowym ale mam satysfakcję, że robię to bez pomocy. Nie wyobrażam sobie, że fakt mieszkania na 4 piętrze mógł mnie pozbawić wychodzenia na spacery. Kosztowało to wiele wysiłku ale jak już usiadłam na wózku a słońce przygrzało - czułam, że warto było. I długo tak jeszcze będzie, chociaż teraz juz pokonuję ten OS bez gipsu 🙂
To jesteś wielka!! U mnie najwiekszym problemem po pierwszych 6 tyg lezenia,gdy mogłam zacząc poruszac sie o kulach była umiejetnosc opanowania tej sztuki.Miałam takie zawroty głowy jak przy błedniku.Wydawało mi śię że mam ze dwa metry wzrostu ,lub łażę na szczudłach.Odstawiałam na poczatku jakies skakańce przy majmniejszym progu.I dziekowałam opatrzności że nasz dom nie posiada żadnych schodów.Więc bardzo cię podziwiam.Dzielna dziewczyna!!
witch napisał(a):
Ja również mieszkam na 4 piętrze. Na pierwszą wizytę do lekarza zeszłam w 8 dniu po operacji. Schodziłam od początku sama (długi gips) zaś dwa pierwsze podejścia były z pomocą męża tzn. wchodziłam do 2 piętra a dalej już wnosił mnie na rękach mąż. Od 3 tyg po operacji schody w jedną i drugą stronę pokonuję o własnych siłach. Z różnym efektem końcowym ale mam satysfakcję, że robię to bez pomocy. Nie wyobrażam sobie, że fakt mieszkania na 4 piętrze mógł mnie pozbawić wychodzenia na spacery. Kosztowało to wiele wysiłku ale jak już usiadłam na wózku a słońce przygrzało - czułam, że warto było. I długo tak jeszcze będzie, chociaż teraz juz pokonuję ten OS bez gipsu 🙂Albwik napisał(a):
Ja już jutro mam wizytę kontrolną, ale jakoś się nie ciesze. Po pierwsze będę musiał być znoszony na krześle, bo to 4 piętro. Mój lekarz był nadopiekuńczy i kazał mi leżeć 3 tygi w łóżku. Mogłem tylko siadać i nogę trenować. Teraz już czuje się znakomicie, choć jeszcze chodzę o balkoniku, ale mam nadzieje że od jutra już kule. Gdyby nie to 4 piętro mógłbym sobie wychodzić na świeże powietrze... Trzymajcie jutro za mnie kciuki jak możecie 🙂
Jak to jst że wy zaarz kilka dni po wypadku mozecie chodzic a ja 6tyg musze leżeć???????????
witch napisał(a):
Tak. Zaczynam być w gronie zaawansowanych połamańców 🙂 Późniejsza (3-cia) operacja da mi już miano weterana ruchu połamańcowego 🙂alawpr napisał(a):
witch,czytałam ,ze jestes już pokonsultacjach . Więc w czwartek wejdziesz na wyższy poziom połamańca.Wszystko będzie ok. bo musi!!!
Też się trzymam tej wersji "będzie dobrze" co nie zmienia faktu, że się boję.
alawpr napisał(a):
witch napisał(a):
Albwik napisał(a):
Ja już jutro mam wizytę kontrolną, ale jakoś się nie ciesze. Po pierwsze będę musiał być znoszony na krześle, bo to 4 piętro. Mój lekarz był nadopiekuńczy i kazał mi leżeć 3 tygi w łóżku. Mogłem tylko siadać i nogę trenować. Teraz już czuje się znakomicie, choć jeszcze chodzę o balkoniku, ale mam nadzieje że od jutra już kule. Gdyby nie to 4 piętro mógłbym sobie wychodzić na świeże powietrze... Trzymajcie jutro za mnie kciuki jak możecie 🙂
Ja również mieszkam na 4 piętrze. Na pierwszą wizytę do lekarza zeszłam w 8 dniu po operacji. Schodziłam od początku sama (długi gips) zaś dwa pierwsze podejścia były z pomocą męża tzn. wchodziłam do 2 piętra a dalej już wnosił mnie na rękach mąż. Od 3 tyg po operacji schody w jedną i drugą stronę pokonuję o własnych siłach. Z różnym efektem końcowym ale mam satysfakcję, że robię to bez pomocy. Nie wyobrażam sobie, że fakt mieszkania na 4 piętrze mógł mnie pozbawić wychodzenia na spacery. Kosztowało to wiele wysiłku ale jak już usiadłam na wózku a słońce przygrzało - czułam, że warto było. I długo tak jeszcze będzie, chociaż teraz juz pokonuję ten OS bez gipsu 🙂
To jesteś wielka!! U mnie najwiekszym problemem po pierwszych 6 tyg lezenia,gdy mogłam zacząc poruszac sie o kulach była umiejetnosc opanowania tej sztuki.Miałam takie zawroty głowy jak przy błedniku.Wydawało mi śię że mam ze dwa metry wzrostu ,lub łażę na szczudłach.Odstawiałam na poczatku jakies skakańce przy majmniejszym progu.I dziekowałam opatrzności że nasz dom nie posiada żadnych schodów.Więc bardzo cię podziwiam.Dzielna dziewczyna!!
ja już przy wypisie ze szpitala przezyłą szok. Prawa zdrowa noga - przykurcz w stawie kolanowym.... jak na nia stanełma to w pierwszej chwili sie załamała. no ale jakoś się zmobilizowałam. A potem co chwila (do tej pory) zawroty głowy słabości. W pierwszy wieczór w domu jak wieczorem się myłam z męzem to.......... prawie zemdlałam Mąż mnie zaniósł do łózka. Schudłąm starsznie w szpitalu i osłabłam. teraz pomału nabieram sily więcej ćwiczę
Jeju ja tu skrobie i skrobie bo ja taka gaduła jestem i widze że w 3 dni 135 postów naskrobałąm. SZOK!!!! Ale p dwóch tygodniach w szpitalu moge się w końcu z kimś 'Wygadać"
Hehe jak będę już za duzo "gadało" to zwróćcie mi uwagę hehe
alawpr napisał(a):
Kasiek 79,ale ty naprawde powinnas leżec a nie uprawia wspinaczkę po schodach dzień w dzień.Ja przez 6 tyg chodziłam tylko do kibelka.Może możesz sie przenieśc ze spaniem z sypialni do salonu,zeby odpuścic sobie te eskapady.Dbaj o ta swoją nóżke,żeby jej wiekszego kuku nie zgotowac.
powiem ci szczerze ze miaąłm spac na dole ale..... te wspinaczki traktuję jako ćiczenia dla nóżki zdrowej i wszystkich mięśni. Bez potrzeby nie chodzę tlyko dogibelka i do łazienki przed snem mąż zawsze niesie mja noge w poziomie
kasiek79 napisał(a):
ja mam wrażenie że jak już będę miała pozwolenie na chodzenie nawet bez obciązania nogi to zwojuje świat Żejak bedę w stanie spuścić chora noga w dół bez bólu to ze wszystkim sobie poradzę. Ale nie wiem jak to będzie Narazie tylko chudnę i chudnę i tracę siły jeszcze 3 tyg i nie wiem jak to bedzie.
Kasiu, na poczatku również schudłam bardzo.Masakra.Dopiero teraz nadrabiam ,ale moze przyczyna jest to ,ze mam nieoparta chęc na słodycze.jakaś masakra z tym słodkim.Moja ciocia twierdzi że organizm sam daje sygnały czego mu brak.Więc ja mam jazdy jak kobitka w ciąży od słodyczy po całego kalafiora mogę opitolic.
kasiek79 napisał(a):
ALAWPR powiedz a jak ty po 6 tyg leżenia???? Jka towje ciało nie chudłas w oczach???? ja to sie o tyle boję tlyko leżeć ze starsznie chudnę Starm się cokolwiek robic ale bez jakiegokolwiek nadwyręzania nogi. Płakac mi sie chce jak wstaje do kibelka i musze stać minute żeby nie paśc tak mi słabo
o już mi post wzej odpwoedziałaś
połamaniec 99 napisał(a):
Ja też jestem po otwartym zlamaniu piszczeli (łaczenie typu zesół) i bandaż elastyczny, mineło 6 tygodni dzisiaj mogę powiedzieć w moim przypadku z bólem nie było tragicznie w szpitalu srodki przeciwbólowe na zawołanie,po wyjściu żadnych tabletek tylko zastrzyki.
Czołem połamańcu99.Witaj w klubie.
alawpr napisał(a):
połamaniec 99 napisał(a):
Ja też jestem po otwartym zlamaniu piszczeli (łaczenie typu zesół) i bandaż elastyczny, mineło 6 tygodni dzisiaj mogę powiedzieć w moim przypadku z bólem nie było tragicznie w szpitalu srodki przeciwbólowe na zawołanie,po wyjściu żadnych tabletek tylko zastrzyki.
Czołem połamańcu99.Witaj w klubie.
witaj Hmmm nie bardzo wiem co to za typ zespołu że bez gipsu pewnei taki jakis szkielet zewnetrzny???
alawpr napisał(a):
Kasia najczęsciej z tego co czytałam w starszych postach ludzi z 2008 roku,to potem nabiera sie ciałka.Na poczatku chudnięcie o potem wszystko wraca do normy ,lub ponad.
ponad to bym nie chciała 🙂 ale wrócić do 56 spoko teraz ważę 54 z gipsem. Same kości i skóra
alawpr napisał(a):
To typ zespolenia operacyjnego nogi.
a cha!!!! kurde ae czemu tylko bandaż??? Ja waśnie nie rozumiem jak to jest że my mamy dwa stawy na maksa unieruchomione przy złamanej goleni a inni mają wolne dwa sąsiadujace stawy????????????????