Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!