Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 423 z 977

Dobrodziej

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.

Jutro też wszystko przeczytam, hej!

kwiatek546

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

co to za wyczyn.ja w drugim miesiacu grałem wreczna w gipsie udowym
alawpr

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

EEee.. to mi jeszcze daleko do twojej sprawności.Mam nadzieję że na Boże Narodzenie też pomaszeruję sama z kubasem i kawką, nie mówiąc o takim spacerze.
riviolla

Taaak też pamiętam ten dzień kiedy pierwszy raz przyniosłam sobie sama kawkę... 😉

A co to? Wszyscy połamańcy odsypiają forumowe wysiłki? 😛

Dobrodziej

kwiatek546 napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

co to za wyczyn.ja w drugim miesiacu grałem wreczna w gipsie udowym
Bo jesteś Kwiatku poskręcany, a ja nie, to zupełnie inny świat. Połamałem się w maju, a dopiero od połowy sierpnia mogłem wyprostowac nogę i na niej stanąc wreszcie. W gipsie miałem wygiętą i skakałem tylko na zdrowej. Dlatego tak się cieszę.
kwiatek546

Dobrodziej napisał(a):

kwiatek546 napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

co to za wyczyn.ja w drugim miesiacu grałem wreczna w gipsie udowym
Bo jesteś Kwiatku poskręcany, a ja nie, to zupełnie inny świat. Połamałem się w maju, a dopiero od połowy sierpnia mogłem wyprostowac nogę i na niej stanąc wreszcie. W gipsie miałem wygiętą i skakałem tylko na zdrowej. Dlatego tak się cieszę.
no tak.a jak tam zrost w twoim przypadku?juz jest zrosniete?
aga-ka16

Dobrodziej napisał(a):

kwiatek546 napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

co to za wyczyn.ja w drugim miesiacu grałem wreczna w gipsie udowym
Bo jesteś Kwiatku poskręcany, a ja nie, to zupełnie inny świat. Połamałem się w maju, a dopiero od połowy sierpnia mogłem wyprostowac nogę i na niej stanąc wreszcie. W gipsie miałem wygiętą i skakałem tylko na zdrowej. Dlatego tak się cieszę.
Dobrodzieju! To i tak szybko Ci poszło.
Dobrodziej

kwiatek546 napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

kwiatek546 napisał(a):

co to za wyczyn.ja w drugim miesiacu grałem wreczna w gipsie udowym

Bo jesteś Kwiatku poskręcany, a ja nie, to zupełnie inny świat. Połamałem się w maju, a dopiero od połowy sierpnia mogłem wyprostowac nogę i na niej stanąc wreszcie. W gipsie miałem wygiętą i skakałem tylko na zdrowej. Dlatego tak się cieszę.
no tak.a jak tam zrost w twoim przypadku?juz jest zrosniete?
Doktorek na wizycie tak błyskotliwie powiedział: Jakiś zrost jest, ale nie wiadomo jaki.
Trochę nie wiem co o tym myślec. Enigma, kurde.
kwiatek546

Dobrodziej napisał(a):

kwiatek546 napisał(a):

Dobrodziej napisał(a):

Bo jesteś Kwiatku poskręcany, a ja nie, to zupełnie inny świat. Połamałem się w maju, a dopiero od połowy sierpnia mogłem wyprostowac nogę i na niej stanąc wreszcie. W gipsie miałem wygiętą i skakałem tylko na zdrowej. Dlatego tak się cieszę.

no tak.a jak tam zrost w twoim przypadku?juz jest zrosniete?
Doktorek na wizycie tak błyskotliwie powiedział: Jakiś zrost jest, ale nie wiadomo jaki.
Trochę nie wiem co o tym myślec. Enigma, kurde.
ja jade na kontrole za tydzien wiec zobacze jak tam mój mam nadzieje ze juz sie całkiem zrosło bo chodze bez kul od poniedziałku tylko noga puchie ale nic nie boli
ojacie
Kawa i forum, od kilku tyg tak zaczynam swój dzień. To już chyba uzależnienie... 🙂
riviolla
Ojacie a kiedy planujesz powrót do pracy? 🙂
aga-ka16

ojacie napisał(a):

Kawa i forum, od kilku tyg tak zaczynam swój dzień. To już chyba uzależnienie... 🙂

Ja tak zaczynam dzień od 1 września. Dzieciaki w szkole, mąż w warsztacie a ja mam komp dla siebie. Zawsze przestrzegałam syna, że popsuje wzrok przed monitorem, a teraz to on pyta po powrocie do domciu ile ja czasu siedziałam przed komputerkiem:)

ojacie

riviolla napisał(a):

Ojacie a kiedy planujesz powrót do pracy? 🙂

Planuję powrót na uczelnie, a pracę sobie mogę na razie darować 😉

riviolla
Aaa bo Ty jeszcze studentka! 🙂
ojacie
Ano, nie wiem czy to dobrze czy źle. Wiele z Was ma własną rodzinę, ja przynajmniej jestem jeszcze beztrosko potrzebna tylko samej sobie. I beztrosko sobie sama tym złamaniem zaszkodziłam, przynajmniej mniej ubocznych poszkodowanych 🙂
aga-ka16

ojacie napisał(a):

Ano, nie wiem czy to dobrze czy źle. Wiele z Was ma własną rodzinę, ja przynajmniej jestem jeszcze beztrosko potrzebna tylko samej sobie. I beztrosko sobie sama tym złamaniem zaszkodziłam, przynajmniej mniej ubocznych poszkodowanych 🙂

To prawda Ojacie. Masz jedno zmartwienie mniej od nas z dziećmi. Ja mam ogromne wyrzuty sumienia, że popsułam dzieciom wakacje. Córcia w szkole jak miała narysować swoje wakacje to narysowała mamę na łóżku z nogą w gipsie i siebie podającą mi talerz z jedzeniem. Obok stół i piloty do rtf. Myślałam, że serce mi pęknie...

riviolla

Ojacie a mieszkasz z rodzicami? Kto się Tobą opiekuje?

Można chyba powiedzieć że mam "szczęście" że to złamanie przytrafiło mi się teraz - już po ślubie a jeszcze bez dzieci 😛

ojacie

Aga-ka16, na pewno musiało to być bolesne, ale masz rodzinę która się Tobą opiekuje. Dla wielu jest to test. W sytuacjach kryzysowych zazwyczaj wszyscy bliscy się mobilizują. Tata nagle gotuje zupę, a dzieci wyprowadzają psa na spacer. Wreszcie jest czas na to żeby dotrzeć do siebie, powiedzieć coś czego wcześniej się nie mówiło. Teraz, na własnej skórze możemy się przekonać, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Chociaż złamanie wiele namieszało mi w życiu to na pewno pozwoliło dostrzec kilka istotnych rzeczy, z czego jestem bardzo zadowolona.

Riviolla, z rodziną.

kasiek79

witch napisał(a):

To Twoich oszczędzimy ale jest kilku na których wyroki juz zapadły !

mam nadzieję ze mój też jest n atej liście. Nie wiem moze go jedynie uratować to że uda mu sie szybko pstawic mnie na nogi

kasiek79

alawpr napisał(a):

korel napisał(a):

alawpr napisał(a):

Korel,właśnie też gdzieś czytałam ,ze te nasze zastrzyki na jedno pomagają a na drugie nie koniecznie.Ale co zrobi kazdy z nas ma swojego prowadzącego a jak na tym wyjdziemy to się dowiemy za jakiś czas. I to jest najgorsze cholerstwo.

Jak ide na kolejna wizyte i robie RTG, to mam cykora (czy zrost sie posuwa do przodu). I widzę że mój orto też ...
Mam nadzieje że nie wyczerpał sie z pomysłami na naprawę mojej nogi.
To ty jesteś szczęściaż,że twój orto też się martwi.Mój jest zimny jak lód.
ALAWPR ja mam podobnie Mój też zimny jak lód twardy jak skała i chamski jak ............ Nie iwem jak to bedzie w poradn Cały czas liczę że jest hociaz troszkę milszy w poradni i skoro to ja do niego przyjde to zdże go owszystko spytać. Bo jak on przychodzil do mnie na obchozie to pytałąm go w locie o rózne rzeczy i póki podchodził do kolejnych dwóch pacjentek odpowieadał mi w locie nawet na chwile ise ie zatrzymując i raptem znkal mimo ze zadałam u pytanie. Rozumiecie......... brak slów A człwoeik przykuty do łózka nawet na wżóek nie moglam się przesiąśc i jak miałąm do niego pójść porozmawiać Czy ja nie zasłuzyąłm na szacunek czy nie mógł sie przy mnie zatrzymać przy lozku chociaż na chwile czy sam nie mógł przymieśc wypisu i powiedzieć oc mogę jakie sa jakiekolwiek rokowania i oc mnie czeka Plakac się chce
kasiek79

korel napisał(a):

witch napisał(a):

korel napisał(a):

Troche się połamalem, to fakt. Ale na pierwszego chirurga to trafilem fatalnie, dlatego to się tak ciągnie. Wierzę że to końcówka, a nie końcorka 😠

Podaj namiary tego pierwszego, jego też wciagniemy na listę do egzekucji. A ile to już miesięcy od złamania ?

Złamanie 5-02-2008 🙁

no to faktycznie spoooooooooooooooooro czasu. NIe znam twojej historii bo na forum jestem od kilku dni Możesz przypomnieć???

kasiek79

a. napisał(a):

alawpr napisał(a):

a. napisał(a):

Już widze tysiac podstepnych skrzeplin tam pod gipsem..

Ja też, tym bardziej ,ze tyle mam ta nogę unieruchomioną. Mamuniu....
alkohol rozrzedza

muszę się napić
to już wiem czemu nasz kolega który popijał sobie piwko szybko sie wyleczył i omineły bo skrzepliny 🙂
riviolla

kasiek79 napisał(a):

no to faktycznie spoooooooooooooooooro czasu. NIe znam twojej historii bo na forum jestem od kilku dni Możesz przypomnieć???

Kasiu historia Korela (a właściwie jej początek) jest już na pierwszej stronie wątku - łatwo znaleźć 😉

kasiek79

Dobrodziej napisał(a):

Uff... doczytałem, jestem na bieżąco. Dzieje się . Jeszcze tylko pochwalę się, że wczoraj udało mi się samemu przenieśc kubek z kawą z kuchni przed telewizor. Wykrzyknąwszy, że wreszcie jestem wolnym człowiekiem, udałem się na wyprawę do sąsiada. Z 200 metrów ulicą o jednej kuli. Czułem się jak Jasiu Mela na biegunie, a on mnie pyta co ja tak wolno chodzę. Spadam spac.
Jutro też wszystko przeczytam, hej!

ja dizisja jestem taka dumna że dzieki wózkowi zrobiłą sie prawie samowystarczalna. Pierwszy raz mąz nie zostawiał mi sniadania pod nosem Ja sama samiuteńka pomlau się umyłam i ................ zrobiłąm sobie samam kawe i sniadanko. Był tlyko problem z przewiezieniem kawy na kanape ale też sobie poradziłam. OJ ten wozek trochę mnie podbudowal. Tylko starsznie męczą sie reće no ale mam silownie za darmo
kasiek79

riviolla napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

no to faktycznie spoooooooooooooooooro czasu. NIe znam twojej historii bo na forum jestem od kilku dni Możesz przypomnieć???

Kasiu historia Korela (a właściwie jej początek) jest już na pierwszej stronie wątku - łatwo znaleźć 😉

ok dziekuję bardzo zaraz zajże

kasiek79

riviolla napisał(a):

Taaak też pamiętam ten dzień kiedy pierwszy raz przyniosłam sobie sama kawkę... 😉

A co to? Wszyscy połamańcy odsypiają forumowe wysiłki? 😛

ja narazie się ciesze ze sama sobie ją przywiozłam ale już się nie mogę doczekać kiedy będę sie cieszyła z tego co wy tzn. że samam ją ZANIOSE
riviolla

kasiek79 napisał(a):

Był tlyko problem z przewiezieniem kawy na kanape ale też sobie poradziłam.

Oj to super masz! To był mój największy problem o 2 kulach, że musiałam jeść i pić w kuchni... a Ty śmigasz po domku z pełnym kubkiem! 🙂

kasiek79

ojacie napisał(a):

Kawa i forum, od kilku tyg tak zaczynam swój dzień. To już chyba uzależnienie... 🙂

ja tak zaczynam dzien z wami od kilku dni 🙂 od kawy se juz uzależniłam a od was........ mam nadzieję ze to uzalżneinie będzie trwało długo ale nie spowodu niezrastania się ale ciekawości co u was słychać

riviolla

riviolla napisał(a):

To był mój największy problem o 2 kulach...

No może nie największy 😛 ale wkurzający 😉

kasiek79

riviolla napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Był tlyko problem z przewiezieniem kawy na kanape ale też sobie poradziłam.

Oj to super masz! To był mój największy problem o 2 kulach, że musiałam jeść i pić w kuchni... a Ty śmigasz po domku z pełnym kubkiem! 🙂

wiesz wozio to jednak był dobry pomysł przynajmniej narazie póki mam zakaz choznie i mam niby tlyko leżeć Ja zadowolona że mogę cos samam zrobić i noga szczęśliwa bo leży na desce jakby leżała na kanapie tylko że pozwiedza mieszkanko 🙂