ojacie napisał(a):
Tak, no mi to lekarz mniej więcej wytłumaczył tak, że zrost to takie magiczne słowo które kryje za sobą kilka etapów. Najpierw jest zrost włóknisty później jakiś tam inny i na koniec następuje jeszcze coś tam 🙂 Tak, więc zanim kość się w pełni odbudowuje to musi minąć chwila. A u starszych to się to zostawia nawet na całe życie czasami. Mi to wyciągną bo młoda dziewoja ze mnie. Tak w ogóle zastanawiam się co to jest za ciało obce. Wydaje mi się, że moje zespolenie jest ze stopu metali niklowo-chromowo-kobaltowego, co oznacza, że jest on oczywiście obojętny, ale jeśli to prawda to za jakieś 10 lat mogę zacząć korodować 🙂 Na świecie robią zespolenia tytanowe, więc nie wiem do końca z czego jest moje. W sumie to ciekawe. Zdarzyło Wam się już zapiszczeć na którejś bramce, np w sądzie czy na lotnisku? Śmieszna sytuacja. Ma pani broń? Nie to tylko moje śrubki 🙂Polamana Kaska napisał(a):
Nie do końca. Po roku, półtora następuje przebudowa kości. Zrost następuje wcześniej (nie mówię o powikłaniach).ojacie napisał(a):
Dowiedziałam się, że od złamania i zoperowania powinien minąć minimum rok żeby można było mówić o pełnym zroście, nawet jeśli jest on widoczny na zdjęciu. I lepiej poczekać dłużej niż wyciągnąć za wcześnie.
U mnie zrost pojawił się w jakimś trzecim miesiącu, pełny w około 4-5. Z kolei mój orot- ma inny pogląd - jeśli jest zrost i nie ma problmów, lepiej wyjąć metal wcześniej, ostatecznie to obce ciało. Ale jak wiadomo, medycyna jest sztuką... A mój orto- preferuje leczenie na maksa.
Mój metal to Tytan.
Musiałam nawet dowiedzieć się w szpitalu o producenta gwoździ, bo najlepiej wyciągać metal narzędziami tej samej firmy, co by wszystko do siebie pasowało.
A operację miałam w Austii, wyciągać będę w Polsce. Na szczęście można u nas zamówić takie narzędzia (Synthes).
A propos bramki na lotnisku - raz zapiszczło, raz nie. W razie czego miałam pod ręką zdjęcia. 🙂 W październiku znowu będę przechodzić przez bramki, zobaczymy.