jasmar napisał(a):
Witam wszystkich. Żyję ale jakoś tak nie bardzo. Wczoraj wyszłam ze szpitala, a właściwie wywieźli mnie na wózku. Ze szwami na brzuchu chodzenie o kulach to istna katorga. Siedzieć źle, chodzić źle, leżeć już się nie da. Więc od wczoraj na 4 raty czytałam co się działo jak mnie nie było. A nastrój man gorzej niż podły, bo się okazało, że tylko usunęli mi woreczek żółciowy(miałam tam prawie 30 kamyczków-ale się dochowałam-takich jak ziarenka słonecznika tylko gładszych). Niestety z przepukliną jest gorzej niż lekarze sądzili i za jakieś 2,3 miesiące czeka mnie kolejna operacja. Ale na pocieszenie. Wyciągnęli mi tam szwy po tej śrubie z więzozrostu, stwierdzili, że noga wygląda bardzo ładnie, nie mam żadnych obrzęków-no w końcu tylko leżałam!! Ale może faktycznie nie jest źle, bo trochę ruszam stawem i mnie nie boli, tylko podczas ćwiczeń czuję lekki ból. Niestety nie mogę zbyt długo siedzieć, więc tylko dałam WAM znać co u mnie. Może wieczorkiem jeszcze tu zasiądę/. Też czekam na wieści od ALWAR. Może dziś się odezwie.. Pozdrawiam wszystkich, którzy o mnie myśleli i tych co nie myśleli też. Trzymajcie się.
Trzymaj się Jasmar! Dobrze, że już w domciu!!!