wiecie co musz etorche ochłonąć Ide oglądac mecz
smutno mi sie strsznie zrobiło 🙁
dobranoc
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 526 z 977
wiecie co musz etorche ochłonąć Ide oglądac mecz
smutno mi sie strsznie zrobiło 🙁
dobranoc
kasiek79 napisał(a):
wiecie co musz etorche ochłonąć Ide oglądac mecz
smutno mi sie strsznie zrobiło 🙁
dobranoc
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Kupa ręczników na łóżku ,micha z wodą, gąbka i jazda.Mycie głowy -łepetyna za łóżko i mycie w misce a płukanie w drugiej. Po 6 tyg ,przez nastepne 6 tyg mycie w łazience na taboreciku ,łazienka zalana ale co tam.
Jakbym siebie widziała. Przy długim ciężkim gipsie mycie w wannie było niewykonalne!
Lilla ,a ja nie mam wanny,tylko bardzo wysoki brodzik z kabiną,więc już ogólnie dupa.
Ale miałam dziś urodzaj gości.
Dopiero co przeczytałam przeżycia Kasi. Boże co Ona przeżyła. Mam jeszcze gęsią skórkę.
Kasiu dobrze wszystkie dziewczyny pisały-tylko Ty i Twoja noga jesteście teraz najważniejsze. Dom się nie zawali, z brudu się nie umrze, a mąż MUSI sobie poradzić. Żadne tam sprzątanie czy prasowanie. U mnie chodzą w pogniecionych i też żyją- jak już któreś bardzo potrzebuję to niech se samo wyprasuje. Mam to W d... moja noga jest ważniejsza. Spróbuj też tak postępować. Jutro spojrzysz na to świeżym okiem. Wypoczywaj Kochana po cięzkim dniu.
alawpr napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Kupa ręczników na łóżku ,micha z wodą, gąbka i jazda.Mycie głowy -łepetyna za łóżko i mycie w misce a płukanie w drugiej. Po 6 tyg ,przez nastepne 6 tyg mycie w łazience na taboreciku ,łazienka zalana ale co tam.
Jakbym siebie widziała. Przy długim ciężkim gipsie mycie w wannie było niewykonalne!
Lilla ,a ja nie mam wanny,tylko bardzo wysoki brodzik z kabiną,więc już ogólnie dupa.
Nie będę Cię pognębiać ale pełen relaks nastąpiła jak nóżkę uwolniono od tego pancerzyka.
alawpr napisał(a):
Jasmar ,kochana to tak jak u mnie. okazało sie ,że rodzinka swietnie prasuje ,a jak nie uprasuje to im wcale nie przeszkadza. I po co stałam po nocach po pracy i prassowałam?? Kasia ma małe dzieciaczki ,chodza do żłoba ale jak mąż upierze i dobrze rozwiesi to i prasowac nie będzie musiał.
Dziewczyny naprawdę nie ma ludzi niezastąpionych! Niestety panie są tak skonstruowane, iż uważają, że bez ich ciężkiej pracy świat się zawali a najbliższa rodzina umrze z głodu!
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar ,kochana to tak jak u mnie. okazało sie ,że rodzinka swietnie prasuje ,a jak nie uprasuje to im wcale nie przeszkadza. I po co stałam po nocach po pracy i prassowałam?? Kasia ma małe dzieciaczki ,chodza do żłoba ale jak mąż upierze i dobrze rozwiesi to i prasowac nie będzie musiał.
Dziewczyny naprawdę nie ma ludzi niezastąpionych! Niestety panie są tak skonstruowane, iż uważają, że bez ich ciężkiej pracy świat się zawali a najbliższa rodzina umrze z głodu!
Dokładnie. Święte słowa. Małym dzieciom nie przeszkadza, że są pogniecione ciuszki, czy podłoga nieumyta(albo niedokładnie). Ja też walczę bo u mnie problem z myciem kibelka-dzieci zdziwione, że tam też się brudzi i trzeba myć. Ale przyuczam męża-już ponad dwa miesiące i jeszcze nie jest to szczyt moich marzeń
alawpr napisał(a):
Ja przez nogę zrobiłam sie trochę egoistyczna. Bo to mój ból i moja niedola,teraz w tej chwili. I w nosie mam że podloga brudna.Nikomu nie przeszkadza to mi też,.Ja jej nie umyję choc nie wiem co.Bo i jak? Więc jak rodzince zaczyna przeszkadzac to biora sie do roboty.
Dokładnie ja tylko o ten kibelek walczę bo jakoś nie mogę jak nie pachnie. Muszę tam mieć czyściutko. Ale to mała klateczka więc sprzątnięcie idzie szybko-tylko to zdziwienie wszystkich-znowu przecież wczoraj robiłem domestosem. To każę częściej patrzeć na reklamy
alawpr napisał(a):
Ja przez nogę zrobiłam sie trochę egoistyczna. Bo to mój ból i moja niedola,teraz w tej chwili. I w nosie mam że podloga brudna.Nikomu nie przeszkadza to mi też,.Ja jej nie umyję choc nie wiem co.Bo i jak? Więc jak rodzince zaczyna przeszkadzac to biora sie do roboty.
U mnie gotowanie i zakupy działały bez z zarzutu bez mojego wspomagania. Natomiast sprzątanie, poza odkurzaniem, niestety czekało na mnie do czasu aż się trochę usprawnię. Dopiero jak się trochę rozruszałam po gipsie to ruszyłam ale bez szaleństw powoli prace domowe i tak do tej pory. Nawet sprawia mi to przyjemność bo robię dla siebie i domowników. Poza tym uruchomiłam całą chmarę patentów usprawniających prace domowe. Gotuje nadal mąż bo lubi. Ponieważ strasznie brudzi w kuchni to nie plączę mu się pod nogami podczas tego misterium.
alawpr napisał(a):
Jasmar ,takie odczucia to normalka. Bo ty naprawdę jestes krok milowy do przodu. Zobacz ja od maja bujam sie z gipsem.Teraz to już pestka ten krótki. Ale gdzie mogłam byc jak by mnie zespolono???
Na dwóch nogach już od trzech miesięcy albo dwóch!
alawpr napisał(a):
Jasmar ,takie odczucia to normalka. Bo ty naprawdę jestes krok milowy do przodu. Zobacz ja od maja bujam sie z gipsem.Teraz to już pestka ten krótki. Ale gdzie mogłam byc jak by mnie zespolono???
jasmar napisał(a):
Czyżby te zespolenia były lepsze??? Wiem, że nie zawsze można, ale czy pacjent może wybierać. Mnie tam nikt o zdanie nie pytał. Byłam nieświadoma co mi zrobią-"poskładamy pani tę nóżkę-płytka, śrubka i jeszcze będzie pani skakać" Wierzyłam, ale nie przypuszczałam, że to taka harówa i męczarnia z rozruszaniem nogi. Teraz już wiem i dziś sobie pomyślałam, że będę się bała znowu połamać. I jak tu potem normalnie żyć?????
To wyobraź zobie jak nieruchomy jest staw skokowy i kolanowy po 4 m -cach gipsu! Na tym polega dobrodziejstwo zespolenia, że człek zaczyna chodzić po ok. 6 tygodniach a tym samym rehabilitować się. Poza tym odłamy są blisko i zrost idzie szybciej. Mówię o sytuacji teoretycznej kiedy nie ma opóźnień w zroście
alawpr napisał(a):
Lilla to tak jak u mnie.Gotowanie i zakupy rewelacja.Bałagan niemilosierny po gotowaniu wszystko jest w używaniu.Sprzątanie leży,pranie jako tako,łazienka woła każdego dnia.Ale jak na osoby które takich rzeczy nie robiły to uwazam ,że rewelacja .Dają radę!!
Ja też tak bardzo nie narzekam. Z praniem to sobie radzimy tak, że znoszą mi(dzieci) brudy ze swoich pokoi-tudziez różnych kątów. Ja im robię kupki, wkładają do pralki, dyryguję ile proszku(że też jeszcze nie zapamiętali???) i jakoś to idzie. No ale muszę przypomnieć, że trzeba powiesić bo jeszcze nie mamy pralki co się sama rozwiesza
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Czyżby te zespolenia były lepsze??? Wiem, że nie zawsze można, ale czy pacjent może wybierać. Mnie tam nikt o zdanie nie pytał. Byłam nieświadoma co mi zrobią-"poskładamy pani tę nóżkę-płytka, śrubka i jeszcze będzie pani skakać" Wierzyłam, ale nie przypuszczałam, że to taka harówa i męczarnia z rozruszaniem nogi. Teraz już wiem i dziś sobie pomyślałam, że będę się bała znowu połamać. I jak tu potem normalnie żyć?????
To wyobraź zobie jak nieruchomy jest staw skokowy i kolanowy po 4 m -cach gipsu! Na tym polega dobrodziejstwo zespolenia, że człek zaczyna chodzić po ok. 6 tygodniach a tym samym rehabilitować się. Poza tym odłamy są blisko i zrost idzie szybciej. Mówię o sytuacji teoretycznej kiedy nie ma opóźnień w zroście
Kurde zawsze myślałam, że mam dobrą wyobraźnie, ale coś mi to opornie wchodzi. Co WY musicie przeżywać. Nie mogę ...... To okropne. Jesteście Wielkie!!!!! i chyba bardzo odporne psychicznie. Nie wiem czy bym to przetrzymała bez uszczerbku na psyche. Ja tak osiwiałam przez te 2 miesiące, że szok!!!
alawpr napisał(a):
Jasmar ja też durna myślałam,że rzeczywiście jesli można mniwe leczyc zachowawczo ,to po co się ciąc? Logiczne że wybrałam bez operacji.W zyciu nie pomysłałam ,że operacyjnie tylko teraz sie leczy ,zwłaszca takie złamanie jak moje. w domu tez byli polamańcy ,mąż dwa razy ,syn noga ,drugi reka ,wszystko gipsem.Ja durna baba myślałam że operacja to jest wtedy jak jest jakas masakra wypadek,a nie tak ze stopnia wywinąc orła i sie operowac.
Boże jak dobrze,że nie dali mi wyboru bo pewnie też bym chciała tylko gips a nie operację.
alawpr napisał(a):
Nie myślec o tym ,bo oszalec można! Ja po tej operacji i po tym iż mam już krótki gips wierzę że mam bliżej niż dalej.A rehabilitacja to całkiem inna bajka.Czekam tylko na zdanie że to już koniec, to z reszta dam radę.
Jak Ci już zejmą ten sarkofag to uwolnisz swoją uśpioną energię jak Dżina z butelki!