Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 527 z 977
jasmar napisał(a):
Dziewczyny jesteście super-same macie ciężko a jeszcze pomagacie takim ryczkom jak ja. Sorry znów ryczę -teraz nad Wami. Jak czytałam o Kasi też się popłakałam. Coś chyba z moją głową jest nie tak.
Jasmar ,ja miałam to samo.ryczalam na zawołanie,nad każdym z powodu i bez. Minie uwierz!!
alawpr napisał(a):
Lilla Jak radziłas sobie z okrutnym puchnięciem nogi w krótkim gipsie?
Starałam się ją klaść do góry w każdym możliwym miejscu : naławeczce, w kawiarni w domu na kanapce!
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
Dziewczyny jesteście super-same macie ciężko a jeszcze pomagacie takim ryczkom jak ja. Sorry znów ryczę -teraz nad Wami. Jak czytałam o Kasi też się popłakałam. Coś chyba z moją głową jest nie tak.
Jasmar ,ja miałam to samo.ryczalam na zawołanie,nad każdym z powodu i bez. Minie uwierz!!
Nie mnie nie minie ja już taka miękka jestem. W szpitalu brali sąsiadkę z lóżka na zabieg a ja w płacz bo jej cewnik i rurki do nosa wkładali. Nad wszystkimi tak ryczę. Tylko w pracy jestem twarda inie daję się uczniom. Nie ma zmiłuj się muszą umieć i nic( no prawie nic) mnie nie wzruszy
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla Jak radziłas sobie z okrutnym puchnięciem nogi w krótkim gipsie?
Starałam się ją klaść do góry w każdym możliwym miejscu : naławeczce, w kawiarni w domu na kanapce!
To tak jak ja .Czyli normalka.Trzymanie jej w pozycji zdrowej nogi bez jednej przerwy jest nie do wytrzymania.
alawpr napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla Jak radziłas sobie z okrutnym puchnięciem nogi w krótkim gipsie?
Starałam się ją klaść do góry w każdym możliwym miejscu : naławeczce, w kawiarni w domu na kanapce!
To tak jak ja .Czyli normalka.Trzymanie jej w pozycji zdrowej nogi bez jednej przerwy jest nie do wytrzymania.
Ja też mam prawie cały czas u góry. Dziwi mnie tylko ta ławeczka??? kawiarnia????
alawpr napisał(a):
Lilla pamiętasz jak rehalilitowałas staw kolanowy w gipsie.Może cos nowego pzreczytam.
Tylko delikatne zginania.
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla pamiętasz jak rehalilitowałas staw kolanowy w gipsie.Może cos nowego pzreczytam.
Tylko delikatne zginania.
To u mnie to samo.Czyli żadnego fisiowania.
jasmar napisał(a):
Ja też mam prawie cały czas u góry. Dziwi mnie tylko ta ławeczka??? kawiarnia????
Więzienie w domu było w okresie długiego gipsu a potem zaczęła się wolność. Guzik mnie to obchodziło, że ludzie się dziwnie na mnie patrza. Skoro lekarze uszczęśliwili mnie zachowawczym leczeniem to nie znaczy, że przez pół roku nie wyjdę z domu. Wychodziła z mężem codziennie gdziekolwiek. Trochę bolały nadgarstki ale te eskapady skutecznie tlumily doly.
kasiek79 napisał(a):
to ci zazdroszcze męża 🙁 ja już ostanie razy samam glowe myłam. pezałą do łązienki wstawalam nad wanna i myłam.alawpr napisał(a):
Kupa ręczników na łóżku ,micha z wodą, gąbka i jazda.Mycie głowy -łepetyna za łóżko i mycie w misce a płukanie w drugiej. Po 6 tyg ,przez nastepne 6 tyg mycie w łazience na taboreciku ,łazienka zalana ale co tam.kasiek79 napisał(a):
kurde rozmawiałysmy o tym jak która się myję. A co ty jak to robiłaś Bo dla mnie to był najszybszy i najlepszy sposób
Mąz chyab tez wział sobie do serca ze 'pozwolił" a raczej cieszył sie ze cos robie i on nie musi al eetraz powiedział ze niektórych rzeczy nie moge
alawpr napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla pamiętasz jak rehalilitowałas staw kolanowy w gipsie.Może cos nowego pzreczytam.
Tylko delikatne zginania.
To u mnie to samo.Czyli żadnego fisiowania.
Matko Polko Wy jeszcze macie kolanowe unieruchomione?? I jak tu potem chodzić??
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Ja też mam prawie cały czas u góry. Dziwi mnie tylko ta ławeczka??? kawiarnia????
Więzienie w domu było w okresie długiego gipsu a potem zaczęła się wolność. Guzik mnie to obchodziło, że ludzie się dziwnie na mnie patrza. Skoro lekarze uszczęśliwili mnie zachowawczym leczeniem to nie znaczy, że przez pół roku nie wyjdę z domu. Wychodziła z mężem codziennie gdziekolwiek. Trochę bolały nadgarstki ale te eskapady skutecznie tlumily doly.
A ja się boję wyjścia. Wydaje mi się, że ludzie dziwnie na mnie patrzą. Ale wiem, że 9.10 muszę jechać na uczelnię-został mi ostatni semestr podyplomówki, więc mi szkoda zawalić
jasmar napisał(a):
Lilla czy Ty w pracy też dajesz tę nogę do góry?? Mimo, że masz siedzącą pracę to pewnie trochę chodzisz- jak sobie radzisz z bólem-a może potem juz nie boli??? CZym dojeżdżasz do pracy?? samochodem??
Dojeżdżam do pracy autkiem (na szczęście mogę), przy biurku stoi drugie krzesełku gdzie mogę trzymać nóźkę "na temblaku", pod koniec dnia jest najgorzej, bo noga jest zmęczona i boli. Pracuję w fajnym zespole więc jeśli ktoś może mnie zastąpić np. zanieść papiery na wyższe piętro to chętnie mnie wyręczy. Chyba mnie trochę lubią w tej pracy.....
jasmar napisał(a):
Dziewczyny jesteście super-same macie ciężko a jeszcze pomagacie takim ryczkom jak ja. Sorry znów ryczę -teraz nad Wami. Jak czytałam o Kasi też się popłakałam. Coś chyba z moją głową jest nie tak.
Jesteś wrażliwa i masz dobre serce, a to ogromne zalety!
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Lilla czy Ty w pracy też dajesz tę nogę do góry?? Mimo, że masz siedzącą pracę to pewnie trochę chodzisz- jak sobie radzisz z bólem-a może potem juz nie boli??? CZym dojeżdżasz do pracy?? samochodem??
Dojeżdżam do pracy autkiem (na szczęście mogę), przy biurku stoi drugie krzesełku gdzie mogę trzymać nóźkę "na temblaku", pod koniec dnia jest najgorzej, bo noga jest zmęczona i boli. Pracuję w fajnym zespole więc jeśli ktoś może mnie zastąpić np. zanieść papiery na wyższe piętro to chętnie mnie wyręczy. Chyba mnie trochę lubią w tej pracy.....
W to, że Cię lubią nie wątpię. Ja już też Cię lubię.A jak Ci idzie-bo o ile pamiętam też miałaś prawą nogę złamaną- hamowanie?? Ja tego się boję. Tu nic nie może zawieść!! Ja też jeżdziłam autkiem teraz bidne stoi i się kurzy. Do pracy mam niedaleko-ok 5 km. Może dam radę. Choć to pewnie zima już będzie
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
Dziewczyny jesteście super-same macie ciężko a jeszcze pomagacie takim ryczkom jak ja. Sorry znów ryczę -teraz nad Wami. Jak czytałam o Kasi też się popłakałam. Coś chyba z moją głową jest nie tak.
Jasmar ,ja miałam to samo.ryczalam na zawołanie,nad każdym z powodu i bez. Minie uwierz!!
Nie mnie nie minie ja już taka miękka jestem. W szpitalu brali sąsiadkę z lóżka na zabieg a ja w płacz bo jej cewnik i rurki do nosa wkładali. Nad wszystkimi tak ryczę. Tylko w pracy jestem twarda inie daję się uczniom. Nie ma zmiłuj się muszą umieć i nic( no prawie nic) mnie nie wzruszy
Bo to dla ich dobra jest! Ale mam nadzieję, że nie cieszą się, że się połamałaś!
alawpr napisał(a):
U Lilli Lewa nózia chora ,czyli sprzęgło. U mnie prawa -gaz i hamulec.
To sorry pokręciłam, ale tak mi się zdawało, jak czytałam o wymianie butów.
jasmar napisał(a):
A ja się boję wyjścia. Wydaje mi się, że ludzie dziwnie na mnie patrzą. Ale wiem, że 9.10 muszę jechać na uczelnię-został mi ostatni semestr podyplomówki, więc mi szkoda zawalić
Jasmar właśnie te wyjścia kiedy chce a nie muszę pozwoliły mi na luźne podejście do powrotu do pracy. Bardzo się bałam wejścia z kulą między zdrowych współpracowników. Te nasze eskapady pozwoliły mi na oswojenie się z sytuacją. W ostatniej fazie gipsu mieliśmy wesele w W-ce w bardzo eksluzywnym miejscu i co. Wzięłą Lila dwie kule, kiecę do ziemi, zalogowałam się w przeznaczonym mi miejscu i przeżyłam wspaniałe wesele kuzynki na 200 osob w lokalu "Forteca". W zeszłym tygodniu poszliśmy pod Teatr Muzyczny oglądać gwiazdy festiwalu filmowego. Było dużo ludzi i spotkaliśmy kolegę. Kolega wesoły gość zaczął krzyczeć "gdzie ty stoisz i tak nic nie zobaczysz, chyba, że cię tu wpuszczą bliżej inwalidko jedna". W tym momencie tlum się rozstąpił jak czerwone morze przed Mojżeszem i dopchałam się do pierwszego rzędu. życie toczy się dalej. Za chwilę odrzucimy kule i wrócimy do gromady zdrowych ludzików i znów wszystko będzie nam wolno nawet jazda na łyżwach, do której bardzo tęsknię.
Aurora napisał(a):
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
Jasmar ,ja miałam to samo.ryczalam na zawołanie,nad każdym z powodu i bez. Minie uwierz!!
Nie mnie nie minie ja już taka miękka jestem. W szpitalu brali sąsiadkę z lóżka na zabieg a ja w płacz bo jej cewnik i rurki do nosa wkładali. Nad wszystkimi tak ryczę. Tylko w pracy jestem twarda inie daję się uczniom. Nie ma zmiłuj się muszą umieć i nic( no prawie nic) mnie nie wzruszy
Bo to dla ich dobra jest! Ale mam nadzieję, że nie cieszą się, że się połamałaś!
Różnie chyba bywa jak to z ludźmi, ale wiem, że spora część już chce żebym wróciła. Jak miałam 21 operację to jedna z mam pracująca na tym oddziale powiedziała, że cała klasa trzyma za mnie kciuki. Wiecie to było cudowne. Bo ja to uczę matematyki, a więc różnie to bywa