Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 566 z 977

jasmar

Albwik napisał(a):

Ja już odliczam dni do wizyty. Pozostało ich tylko 8, ale na razie jestem spokojny jak nigdy dotąd. Z biegiem czasu zaczynam chyba wierzyć, że wszystko będzie OK.

Musi być-u jednych prędzej u innych ciut dłużej to trwa-ale MUSI być dobrze. Wrócimy do normy i może, czasem tylko przy zmianie pogody nóżka da znać, że kiedyś coś jej było.

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

A na dodatek bezsennośc mnie dobija.Wystarcza mi 4 godz snu i koniec. Nie mogło byc tak jak byłam zdrowa.Masę spraw bym porobiła i miała na nie czas. A tak teraz ta ułomnośc na to mi nie pozwala. Ale juz tak duzo przeszliśmy ,że teraz to już pestka.

Alawpr korzystaj z bialych nocy bo"to se ne wrati". Będzie 5 h snu i do roboty!!!

O jezuniu niech będzie!!!

LillaKorn

alawpr napisał(a):

Lilla,tobie teraz potrzebny jest teraz tylko czas. Przebuduje sie ,wzmocni i będzie ok. Czy lekarz mowil ci jak bardzo bedzie to dla ciebie uciązliwe pozostanie w tym stanie? Czy będą potem jakies niedogodności.?

Alu, dzisiaj zrozumiałam sens dotychczasowego braku stricte rehabilitacji (poza fizjoterapią przyśpieszającej zrost) nigdzie mnie nie skierowano. Mój prowadzący mruknął "nie potrzeba" a dzisiaj facio mówi, że noga się nie nadaje na rehabilitację (bo się połamie łamaga jedna)!!!!

alawpr
Zaczynam myslec o pracy. Jeszcze nie tak dawno nawet przez głowe mi nie przeszło o powrocie. A teraz coś tam w główce kiełkuje. Ale najpierw nózia, a potem robota.
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Po szpitalu parę dni usypiałam jak człowiek o naormalnej godzinie.Ale teraz znów wszystko wróciło . Rok temu nawalił mi kręgosłup, tez w maju/ tfu,tfu/ i teraz zaczynam odczuwac bóle przez ta diabelną nogę. Więc nici ze spania bo ból mi nie pozwala. Jak nie urok to ....d-pa.Co prawda konfort spania z krótkim gipsem jest fajny ale zawsze jest jakies ale.....

Niestety masz szanse odespać białe noce jak Cię całkowicie rozkują!

jasmar

alawpr napisał(a):

jasmar napisał(a):

alawpr napisał(a):

A na dodatek bezsennośc mnie dobija.Wystarcza mi 4 godz snu i koniec. Nie mogło byc tak jak byłam zdrowa.Masę spraw bym porobiła i miała na nie czas. A tak teraz ta ułomnośc na to mi nie pozwala. Ale juz tak duzo przeszliśmy ,że teraz to już pestka.

A ja myślałam, że Ty, to tak jak ja -dłużej w nocy posiedzę, a rano odsypiam. Ostatnio coraz później wstaję, a i drzemka po południu mi się zdarza. Po powrocie do pracy trzeba się będzie poprzestawiać.
Po szpitalu parę dni usypiałam jak człowiek o naormalnej godzinie.Ale teraz znów wszystko wróciło . Rok temu nawalił mi kręgosłup, tez w maju/ tfu,tfu/ i teraz zaczynam odczuwac bóle przez ta diabelną nogę. Więc nici ze spania bo ból mi nie pozwala. Jak nie urok to ....d-pa.Co prawda konfort spania z krótkim gipsem jest fajny ale zawsze jest jakies ale.....
Więc śpij kiedy masz okazje i Ci się chce-tak jak wtedy kiedy miało się niemowlaka. Ja tak przynajmniej robiłam, bo moje najmłodsze było nocami wyjątkowo upierdliwe. Teraz śpiętyle ile potrzebuję, ale godziny są inne niz jak chodziłam do pracy.
Alawpr- coś maj będzie Ci się źle kojarzył. A jak boli bierz tabletkę i się nie męcz. I śpij bo sen jest dobry na zrost-wytłumacz to swojemu organizmowi.
alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Lilla,tobie teraz potrzebny jest teraz tylko czas. Przebuduje sie ,wzmocni i będzie ok. Czy lekarz mowil ci jak bardzo bedzie to dla ciebie uciązliwe pozostanie w tym stanie? Czy będą potem jakies niedogodności.?

Alu, dzisiaj zrozumiałam sens dotychczasowego braku stricte rehabilitacji (poza fizjoterapią przyśpieszającej zrost) nigdzie mnie nie skierowano. Mój prowadzący mruknął "nie potrzeba" a dzisiaj facio mówi, że noga się nie nadaje na rehabilitację (bo się połamie łamaga jedna)!!!!

I to ma sens. Powiem ci ,że kiedyś mi przez myśł przeszło ,że rehabilitacja w naszym przypadku będzie wyglądała całkiem inaczej. A w twym zupełnie.

LillaKorn

alawpr napisał(a):

Zaczynam myslec o pracy. Jeszcze nie tak dawno nawet przez głowe mi nie przeszło o powrocie. A teraz coś tam w główce kiełkuje. Ale najpierw nózia, a potem robota.

Praca nie zając! Wielokrotnie się wypowiadałam na tym forum, że nie ma co fisiować bo pracodawca potrzebuje w pełni dyspozycyjnego pracownika. Dzisiaj szef mi zakomunikował, że powinnam pojechać do Warszawki na szkolenie. Na szczęście zapytał czy jestem w stanie bo termin 15.10. powiedziałam, że nie i dał mi spokój. I tak się poczułam mocno niekomfortowo.

alawpr
Mi lekarz jak go podchodziłam z debilnym uśmiechem o orteze ,to powiedział ,ze do tego mpotrzebny jest zdyscyplinowany chory a po drugie pani rodzaj leczenia się nie nadaje na takie wynalazki,jest za wczesnie,bo mały wypadek i po nodze.
alawpr
A ja jestem z tych pierdoł co to o kulach lażą jak paralityk.Każdy paproszek to wróg,bo wydaje mi się że zaraz na nim pojedzie kula .Taka lekka schiza mnie dopadła. Wszystko co na podłodze to wredny wróg.
alawpr
Jasmar masz rację, moje młodsze dziecie tez było tylko do wywalenia przez okno. Pozamieniał sobie dzień z nocą. Dał nam popalic za starszego bo ten był aniołem.
LillaKorn

alawpr napisał(a):

A ja jestem z tych pierdoł co to o kulach lażą jak paralityk.Każdy paproszek to wróg,bo wydaje mi się że zaraz na nim pojedzie kula .Taka lekka schiza mnie dopadła. Wszystko co na podłodze to wredny wróg.

Ja muszę podziękować swojej podporze życiowej, e wyciągał mnie z domu kiedy tylko się dało. Nieraz wracał po pracy zajechany ze zmęczenia i po obiedzie zarządzał wymarsz " w teren". A swoje upadki z kulami zaliczyłam tylko w domu!

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Zaczynam myslec o pracy. Jeszcze nie tak dawno nawet przez głowe mi nie przeszło o powrocie. A teraz coś tam w główce kiełkuje. Ale najpierw nózia, a potem robota.

Praca nie zając! Wielokrotnie się wypowiadałam na tym forum, że nie ma co fisiować bo pracodawca potrzebuje w pełni dyspozycyjnego pracownika. Dzisiaj szef mi zakomunikował, że powinnam pojechać do Warszawki na szkolenie. Na szczęście zapytał czy jestem w stanie bo termin 15.10. powiedziałam, że nie i dał mi spokój. I tak się poczułam mocno niekomfortowo.

Nie nawidzę takich sytuacji! Ale Lilluś olej to i już. Wyzdrowiejesz to sie wyszkolisz. Zresztą te szkolenie czasem są g..... warte.

marchewka

witam wszystkich znowu,

ostatnio się nie odzywam,śledzę biernie Wasze zmagania i trzymam kciuki, nic nie mówię bo czuję się jakims straszydłem na tym forum, tu wszyscy tacy pełni nadziei i walczący więc nie chcę zabijać ducha swoją niemal dwuletnią historią

ale dzis widzę dzień wizyt,

Lilla bardzo Ci współczuję, że tak Ci to idzie, mam nadzieję, że nie zostaniemy tu we dwie jak te dinozaury, choć Ty jesteś młodszym polamańcem,

ja dziś doznałam mega doła, bo się okazało, że moje dobre samopoczucie i dobre mniemanie o nodze to jakieś mrzonki, poznałam nowy termin martwiak kości i usłyszałam,że moja noga być może juz się nie zrośnie. będę miała wyciągnięte blachy i na tym medycyna ma zamiar poprzestać, wprawdzie kość nie jest zrośnięta, ale dwa lata na blachy to za dużo, nikt nie potrafi powiedzieć co się po tym wyjęciu stanie. być może się złamie. nie wiem zupelnie co o tym mysleć, jakaś masakra.

Lilla, czy Ty odpuszczasz tę krzywiznę? nie decydujesz się na poprawki?

pozdrawiam wszystkich i życzę Wam zrostów takich najprawdziwszych 😉

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

A ja jestem z tych pierdoł co to o kulach lażą jak paralityk.Każdy paproszek to wróg,bo wydaje mi się że zaraz na nim pojedzie kula .Taka lekka schiza mnie dopadła. Wszystko co na podłodze to wredny wróg.

Ja muszę podziękować swojej podporze życiowej, e wyciągał mnie z domu kiedy tylko się dało. Nieraz wracał po pracy zajechany ze zmęczenia i po obiedzie zarządzał wymarsz " w teren". A swoje upadki z kulami zaliczyłam tylko w domu!

No kochana twoja sztuczka z wagą to tu przejdzie do histori forum.

jasmar

ojacie napisał(a):

[

U mnie wszystko ok, noga boli, ale rozpoczął się rok akademicki, więc jestem mocno zabiegana i nie mam czasu specjalnie ....Dalej nie umiem zrobić pełnego przysiadu i mam wątpliwości czy kiedykolwiek uda mi się go zrobić....

O jakim przysiadzie piszesz?? ja nie umiem po ludzku stanąć tylko jakaś pokrzywiona-tyłek wypięty do tyłu, kręgosłup poskręcany. Jak paralityk.
A jeśli chodzi o kilka godzin siedzenia, to już się boję weekendu-idę tzn jestem zawożona na uczelnię. Szkoda mi odpuścić, bo został mi ostatni semestr.Myślę, że dam nogę na krzesełko obok i guzik mnie to obchodzi co inni powiedzą. Jednocześnie się cieszę, że wreszcie do ludzi, w szeroki świat. Trzeba się jakoś lepiej ubrać-a nie w te domowe ciuchy, może jakiś delikatny makijaż??? Zobaczę.
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Nie nawidzę takich sytuacji! Ale Lilluś olej to i już. Wyzdrowiejesz to sie wyszkolisz. Zresztą te szkolenie czasem są g..... warte.

Sęk w tym, że trzeba je zaliczyć z klucza.

alawpr
Mamuniu Marchewka!!!!! Nie możliwe ,żeby lekarze tak cie z tym zostawili!!
jasmar

alawpr napisał(a):

Jasmar masz rację, moje młodsze dziecie tez było tylko do wywalenia przez okno. Pozamieniał sobie dzień z nocą. Dał nam popalic za starszego bo ten był aniołem.

Ale średnia w rodzinie jest dobra- musi być sprawiedliwość w przyrodzie. Nie można mieć dwójki grzecznych dzieci lub odwrotnie. I mój mąż zawsze powtarzał-ciekawe jakie będzie to trzecie. I okazało się, że przebił pierwszego diabełka.

LillaKorn

jasmar napisał(a):

A jeśli chodzi o kilka godzin siedzenia, to już się boję weekendu-idę tzn jestem zawożona na uczelnię. Szkoda mi odpuścić, bo został mi ostatni semestr.Myślę, że dam nogę na krzesełko obok i guzik mnie to obchodzi co inni powiedzą. Jednocześnie się cieszę, że wreszcie do ludzi, w szeroki świat. Trzeba się jakoś lepiej ubrać-a nie w te domowe ciuchy, może jakiś delikatny makijaż??? Zobaczę.

Makijaż nie rozważyć tylko zastosować. Krzeselko hmmmm jeżeli ja je stawiam w pracy to na uczelni nie powinno być komplikacji. Właśnie wyjście w szeroki świat dale wiatr w żagielki.

alawpr
Jasmar ,makijaż obowiazkowo.Zaraz sie lepiej poczujesz. I zapitalaj do szkoły bo i szkoda i do ludzi wyjdziesz , a to wielka sprawa.Dasz rade na bank. Jak piszesz nózia w góre i nich sie inni gapią.
LillaKorn

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

A ja jestem z tych pierdoł co to o kulach lażą jak paralityk.Każdy paproszek to wróg,bo wydaje mi się że zaraz na nim pojedzie kula .Taka lekka schiza mnie dopadła. Wszystko co na podłodze to wredny wróg.

Ja muszę podziękować swojej podporze życiowej, e wyciągał mnie z domu kiedy tylko się dało. Nieraz wracał po pracy zajechany ze zmęczenia i po obiedzie zarządzał wymarsz " w teren". A swoje upadki z kulami zaliczyłam tylko w domu!

No kochana twoja sztuczka z wagą to tu przejdzie do histori forum.

Ba, poślizgi to moja specjalność!

alawpr

jasmar napisał(a):

alawpr napisał(a):

Jasmar masz rację, moje młodsze dziecie tez było tylko do wywalenia przez okno. Pozamieniał sobie dzień z nocą. Dał nam popalic za starszego bo ten był aniołem.

Ale średnia w rodzinie jest dobra- musi być sprawiedliwość w przyrodzie. Nie można mieć dwójki grzecznych dzieci lub odwrotnie. I mój mąż zawsze powtarzał-ciekawe jakie będzie to trzecie. I okazało się, że przebił pierwszego diabełka.

Teraz to dwa anioły. Ale poczatki młodszego na to nie wskazywały.

jasmar

marchewka napisał(a):

witam wszystkich znowu,
ostatnio się nie odzywam,śledzę biernie Wasze zmagania i trzymam kciuki, nic nie mówię bo czuję się jakims straszydłem na tym forum, tu wszyscy tacy pełni nadziei i walczący więc nie chcę zabijać ducha swoją niemal dwuletnią historią
ale dzis widzę dzień wizyt,
Lilla bardzo Ci współczuję, że tak Ci to idzie, mam nadzieję, że nie zostaniemy tu we dwie jak te dinozaury, choć Ty jesteś młodszym polamańcem,
ja dziś doznałam mega doła, bo się okazało, że moje dobre samopoczucie i dobre mniemanie o nodze to jakieś mrzonki, poznałam nowy termin martwiak kości i usłyszałam,że moja noga być może juz się nie zrośnie. będę miała wyciągnięte blachy i na tym medycyna ma zamiar poprzestać, wprawdzie kość nie jest zrośnięta, ale dwa lata na blachy to za dużo, nikt nie potrafi powiedzieć co się po tym wyjęciu stanie. być może się złamie. nie wiem zupelnie co o tym mysleć, jakaś masakra.
Lilla, czy Ty odpuszczasz tę krzywiznę? nie decydujesz się na poprawki?
pozdrawiam wszystkich i życzę Wam zrostów takich najprawdziwszych 😉

Kurcze w takich sytuacjach to nie wiem co powiedzieć.
Marchewka musisz mieć cały czas nadzieję-ona umiera ostatnia. Niech się stanie jakiś cud i zrośnie się do końca.
alawpr
Marchewka a nie moga gwozdzia śródszpikowego walnąc i go zostawic. Matko no nie mozliwe ,zeby tak to zostawili??
alawpr
Marchewka a nie próbowali ci pomóc komórkami macierzystymi albo wiórkami z taleza biodrowego?
jasmar

alawpr napisał(a):

jasmar napisał(a):

alawpr napisał(a):

Jasmar masz rację, moje młodsze dziecie tez było tylko do wywalenia przez okno. Pozamieniał sobie dzień z nocą. Dał nam popalic za starszego bo ten był aniołem.

Ale średnia w rodzinie jest dobra- musi być sprawiedliwość w przyrodzie. Nie można mieć dwójki grzecznych dzieci lub odwrotnie. I mój mąż zawsze powtarzał-ciekawe jakie będzie to trzecie. I okazało się, że przebił pierwszego diabełka.

Teraz to dwa anioły. Ale poczatki młodszego na to nie wskazywały.

To się ciesz, Bo nasz najmłodszy jeszcze nieźle potrafi nas zaskoczyć swoimi pomysłąmi-a właściwie tym, że je realizuje nic nam o tym wcześniej nie mówiąc. Mamy tylko nadzieję, że wyrośnie-patrząc na starszego.

alawpr
Ale mnie ubawiłaś małym,że ma takie pomysły, a ile ma lat?
LillaKorn

marchewka napisał(a):

poprzestać, wprawdzie kość nie jest zrośnięta, ale dwa lata na blachy to za dużo, nikt nie potrafi powiedzieć co się po tym wyjęciu stanie. być może się złamie. nie wiem zupelnie co o tym mysleć, jakaś masakra.
Lilla, czy Ty odpuszczasz tę krzywiznę? nie decydujesz się na poprawki?
pozdrawiam wszystkich i życzę Wam zrostów takich najprawdziwszych 😉

Kochana Marchewko Karotko! W sprawie krzywizny właśnie się dzisiaj przekonsultowałam czyli stanęłam przed chińskim murem z gołą czachą. Może się gdzieś grzmotnę i samo się połamie... (1.11 otwierają lodowisko he, he). Narazie brak mi pomysłu. Wiesz jeżeli mi zdjęli gips i powiedzieli "noga jest niezrośnięta ale zrośnie się przez chodzenie" to należało by przyjąć, że sytuacja jest analogiczna u Ciebie. Wyjmą Ci złom i każą uważać a to co już załapało nie pozwoli na złamanie przy ostrożnym eksploatowaniu się oczywiście. Może w tym prymitywiźmie jest nadzieja. Zauważ, że u mnie bardzo opornie ale jakoś pomału idzie. Pozdrawiam Cię serdecznie i nie czuj się jak dinuś.
jasmar

alawpr napisał(a):

Ale mnie ubawiłaś małym,że ma takie pomysły, a ile ma lat?

skończył 8 wiec to już stateczny wiek. Ale tyle ile on nawywijał, to można książkę napisać-było nawet wkładanie gwoździ czy końcówek miksera do kontaktów. Ale myślę, że zmierza ku dobremu i po komunii będzie jak aniołek.