Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 583 z 977

jasmar

Aurora napisał(a):

jasmar napisał(a):

Aurora czy Tobie lekarz mówił, kiedy planują wyjąć Ci śrubki??? I jak to jest potem-dłuższe L4, znów jakaś rehabilitacja, brak obciążania????-bo przecież po tych śrubkach pozostają dziury!!!

Ostatnio jeden mówił, że za rok, półtora, ale mnie mój orto (bo ja chodzę do dwóch lekarzy), straszył, że może trzeba będzie wcześniej (zależy to od efektów rehabilitacji bo on ma jeszcze plany porozciągania mi operacyjnie tego wszystkiego co się przykurczyło). A ile potem się goi, nie mam pojęcia. Obawiam się powtórki z rozrywki.

No ja jestem ciekawa co mi powiedzą, bo też o to zapytam. Ale o jakimś rozciąganiu operacyjnym to na pewno nikt nie wspominał

alawpr
I tak kochana trzymaj!! Nie daj sie tej swojej nodze wciagnąc w jakies deprechy tylko z nia walcz lub ignoruj. Ona toba rzadzic nie bedzie . nie ma takiej opcji!!
Aurora

jasmar napisał(a):

Pomyślę-tylko, że mnie rehabilitant powiedział, że żadnych zabiegów mieć nie mogę, bo jak są blaszki to nie wolno. A tu czytałam, że niektórzy mają. Więc muszę zapytać orto. Nie sądzę, żeby lekarz rodzinny wiedział. To taka dość młoda lekarka. Jak pierwszy raz zajechałam do niej w lipcu-musiałam na zmianę opatrunku( a w Piekarach nie było szans)-to jak odwinęła nogę to widziałam szok w jej oczach. Zaraz zawołała dwie pielęgniarki, żeby coś z tym zrobiły. Więc myślę, że o zabiegach nie będzie chciała decydować. A jak już mi orto powie jakie mogę, to ona mi na pewno wystawi skierowanie,. Bo jest spoko. I receptę jak potrzebowałam czy L4 mężowi wypisywała.

Co kraj to obyczaj. Ja miałam pole magnetyczne, wirówkę, teraz laser i jest ok.

alawpr

Aurora napisał(a):

alawpr napisał(a):

Ała... Aurora to znów pod nóż?

Tego się boję jak diabli i czasami się zastanawiam, czy on nie z tych, co to uwielbiają operować. Bo jasmar i witch mają tak samo i im lekarz mówi, że ok, a mój, że stopa - tragedia.

ydaje mi sie ,ze to kwestia czasu. A robił ci USG,stopy ? Bo na tym badaniu dokładnie widac co trzyma ? I co sie dzieje?

marchewka

LillaKorn napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

a no to już rozumiem. hehe myslalm ze masz kosci poprzestawiane. Żartuję

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)
jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
alawpr
Może trafiłas Aurora na rzeźnika?
alawpr

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

a no to już rozumiem. hehe myslalm ze masz kosci poprzestawiane. Żartuję

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)
jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
Marchewko ,tacy lekarze sa do odstrzału!!
jasmar

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

alawpr napisał(a):

Ała... Aurora to znów pod nóż?

Tego się boję jak diabli i czasami się zastanawiam, czy on nie z tych, co to uwielbiają operować. Bo jasmar i witch mają tak samo i im lekarz mówi, że ok, a mój, że stopa - tragedia.

ydaje mi sie ,ze to kwestia czasu. A robił ci USG,stopy ? Bo na tym badaniu dokładnie widac co trzyma ? I co sie dzieje?

Mnie żadnego USG nie robili, tylko prześwietlenia. A tymi zabiegami to wiem, bo już czytałam, że niektórzy z blaszkami mają. Więc tym razem dokładnie dopytam i mam nadzieję, że coś mi da.

Aurora

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

alawpr napisał(a):

Ała... Aurora to znów pod nóż?

Tego się boję jak diabli i czasami się zastanawiam, czy on nie z tych, co to uwielbiają operować. Bo jasmar i witch mają tak samo i im lekarz mówi, że ok, a mój, że stopa - tragedia.

ydaje mi sie ,ze to kwestia czasu. A robił ci USG,stopy ? Bo na tym badaniu dokładnie widac co trzyma ? I co sie dzieje?

Rehabilitantka właśnie dziś zapytała mnie o USG, ja powiedziałam, że nie miałam i pytam, czy powinnam, a ona, że nie, że wszystko i tak wiadomo bo jestem standardowym przypadkiem tego typu złamania i że z czasem to rozćwiczymy. I bądź tu człeku mądry!

jasmar

alawpr napisał(a):

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)

jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
Marchewko ,tacy lekarze sa do odstrzału!!
Ja też takim dołożę-moi są wg. mnie dobrzy
A jak któryś z takich czeka na cud, to niech zapycha do Kościoła, a nie do pacjentów.
alawpr
Dziewczyny bedzie dobrze. Kiedy -nie wiem. Przecież nie zostaniemy z tymi kustykami na wieczne ale. Jedne dłużej ,drugie szybciutko. Jedne z komplikacjami drugie bez,ale jakos to sie wszystko zakończy.
Aurora

alawpr napisał(a):

Może trafiłas Aurora na rzeźnika?

To jest świetny facet, ludzie go błogosławią; ja raczej sądzę, że to fanatyk ortopedii i jej możliwości, pokładający małą wiarę w zwykłe metody. Chciałby żeby szybko było dobrze, a niestety rehabilitacja wymaga czasu i cierpliwości.

jasmar
Aurora a może by tak sobie prywatnie takie USG zrobić. Tylko musiałby to zobaczyć ktoś, kto się na tym zna. A z tymi standardowymi przypadkami to chyba ta sama śpiewka. Tylko, że standardowo te nasze złamania są bardzo skomplikowane.
alawpr
Własnie ,ludzie sie łamia i nie maja takich pierepał jak my. Szlak by to...
Aurora

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

a no to już rozumiem. hehe myslalm ze masz kosci poprzestawiane. Żartuję

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)
jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
Marchewko, czytałam o Twoim przypadku i szczerze Tobie współczuję tych perypetii ale może teraz wreszcie będzie dobrze? Trzeba mimo wszystko wierzyć, choć to trudne.
alawpr

Aurora napisał(a):

alawpr napisał(a):

Może trafiłas Aurora na rzeźnika?

To jest świetny facet, ludzie go błogosławią; ja raczej sądzę, że to fanatyk ortopedii i jej możliwości, pokładający małą wiarę w zwykłe metody. Chciałby żeby szybko było dobrze, a niestety rehabilitacja wymaga czasu i cierpliwości.

To nie ma co narzekac,chce wykorzystac wszystko ,abys wróciła szybciutko do zdrówka.

marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

Kasiu Połamana, na kawke jednak póżniej 😉

dziś u mnie nastąpił lekki zwrot akcji, po pierwsze okazało się,że martwiak kości to tylko na małym kawałku jesli w ogóle i pewnie się zaleje po wierzchu, jednym słowem wczoraj było dla mnie groźnie, coś się nie porozumielismy z doktorem, dziś wszystko zostało mi raz jeszcze wytłumaczone i o ile kość jest taka sama jak wczoraj o tyle nastroje jednak lepsze, dwóch innych lekarzy jeszcze to obejrzało i mam natychmiast iść pod śrubokręty. więc idę, prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu. blachy powodują, że zrost się zahamował i dalej nie pójdzie. i mimo szczeliny trzeba ten złom wyjąć, choć ryzyko złamania po operacji jest duże. ale nie ma zabawy bez ryzyka i zresztą innej alternatywy też nie ma więc już się nie zastanawiam.
pewnie na chwilę za chwilę zniknę, ale mam nadzieję, że wrócę zreperowana. i wtedy będę Wam ciągle pisać bo będę uziemiona w łóżku.
raz jeszcze wszystkim dziekuję za nagłe wsparcie, bardzo mi pomogło, bo w domu i w pracy to już wszyscy mają dość mojej nogi, zresztą chyba słusznie.
ale niekaleki to słabo rozumieją.
pozdr.🙂

Hej,

Tu, kiedyś-połamana-teraz-zrośnięta kaśka 🙂
Chyba w Twojej sytuacji faktycznie niewiele masz do stracenia. Trzymam bardzo mocno kciuki. Ty i Korel, to naprawdę kuriozalne przypadki i życzę Wam, żebyście wreszcie doczekali się sprawiedliwych zrostów i wrócili do ukochanych nart. 🙂
Gdzie będziesz operowana? Koniecznie napisz, co i jak.
Mam nadzieję, że tak czy siak zawitasz do Wrocka. Wtedy kawa i spacer - bez KUL!
Korel to tu ostatnio nie straszy..🙂
będę rozkręcona w wawie, niebawem, dam znać kiedy 😉 moj lekarz też jest fanem nart i nawet mi proponował operację w lutym, żebym mogla w styczniu sobie jeszcze pojechać! niestety nawet gdybym chciała to niemożliwe bez zrostu psychicznie nie dałabym rady, ale do Wrocławia zawsze chętnie 😉
alawpr
ide do kuchni po Ketonal forte ,bo noga jeszce ze mna nie wspolpracuje i napiernicza, Ale ja ją za chwilke załatwię. Wezme proszeczek i upierdliwą załatwię. Zaraz wracam.
Aurora

jasmar napisał(a):

Aurora a może by tak sobie prywatnie takie USG zrobić. Tylko musiałby to zobaczyć ktoś, kto się na tym zna. A z tymi standardowymi przypadkami to chyba ta sama śpiewka. Tylko, że standardowo te nasze złamania są bardzo skomplikowane.

Nie jest to głupie z tym USG, chyba zrobię i wezmę na następną wizytę.

jasmar
Marchewko będziemy Cię wspierać myślami. Muszą zrobić tak żeby było dobrze.
marchewka

jasmar napisał(a):

Aurora napisał(a):

jasmar napisał(a):

To ja się też upomnę 29-też am wizytę, tak jak Ty. Ale nie wiem jakie będą terminy, bo w Piekarach Ciężko z terminami

A może rodzinny by Tobie wystawił, powiesz, że miałaś prywatną konsultację i bardzo Tobie zalecają rehabilitację i nie chcesz czekać aż do wizyty u specjalisty a poza tym nie stać Ciebie żeby tak stale prywatnie... Może wystawi i przynajmniej już teraz sobie termin zaklepiesz? Ja jedno skierowanie miałam właśnie od rodzinnego (mąż poszedł).

Pomyślę-tylko, że mnie rehabilitant powiedział, że żadnych zabiegów mieć nie mogę, bo jak są blaszki to nie wolno. A tu czytałam, że niektórzy mają. Więc muszę zapytać orto. Nie sądzę, żeby lekarz rodzinny wiedział. To taka dość młoda lekarka. Jak pierwszy raz zajechałam do niej w lipcu-musiałam na zmianę opatrunku( a w Piekarach nie było szans)-to jak odwinęła nogę to widziałam szok w jej oczach. Zaraz zawołała dwie pielęgniarki, żeby coś z tym zrobiły. Więc myślę, że o zabiegach nie będzie chciała decydować. A jak już mi orto powie jakie mogę, to ona mi na pewno wystawi skierowanie,. Bo jest spoko. I receptę jak potrzebowałam czy L4 mężowi wypisywała.

z płytami jak najbardziej można mieć większość zabiegów, też się obawiałam, ale miałam magnes i krio i żyję, wprawdzie się całkiem nie zrosło ale na pewno pomogł, nawet nie pytaj tylko od razu proś! bez rehabilitacji takie ciężkie złamania są bez szans moim zdaniem, w ogóle sobie tego nie wyobrażam. nie mówiąc już o tym, że rahabilitacja oznacza wyjście do ludzi 😉 walcz koniecznie!

jasmar

alawpr napisał(a):

ide do kuchni po Ketonal forte ,bo noga jeszce ze mna nie wspolpracuje i napiernicza, Ale ja ją za chwilke załatwię. Wezme proszeczek i upierdliwą załatwię. Zaraz wracam.

No tak w końcu do kuchni czy łazienki to cała wyprawa. A kiedyś było migiem. Czy jeszcze tak bedzie czy to już zawsze na zwolnionych obrotach. Bo ja to zawsze wszystko robiłam szybko i niestety(to moja paskudna wada) na ostatnią minutę. Niestety często się gdzieś spóźniałam. Jedynie do pracy nie(no może tam kiedyś się zdarzyło) no bo wiadomo dzwonek i nie ma, że ja będę za minutkę. A teraz będę potrzebowała na wszystko więcej czasu.

jasmar
Dzięki Marchewko nie dam się. Nie wyjdę z gabinetu lekarza bez skierowania na jakieś zabiegi.
Aurora

jasmar napisał(a):

alawpr napisał(a):

ide do kuchni po Ketonal forte ,bo noga jeszce ze mna nie wspolpracuje i napiernicza, Ale ja ją za chwilke załatwię. Wezme proszeczek i upierdliwą załatwię. Zaraz wracam.

No tak w końcu do kuchni czy łazienki to cała wyprawa. A kiedyś było migiem. Czy jeszcze tak bedzie czy to już zawsze na zwolnionych obrotach. Bo ja to zawsze wszystko robiłam szybko i niestety(to moja paskudna wada) na ostatnią minutę. Niestety często się gdzieś spóźniałam. Jedynie do pracy nie(no może tam kiedyś się zdarzyło) no bo wiadomo dzwonek i nie ma, że ja będę za minutkę. A teraz będę potrzebowała na wszystko więcej czasu.

To są również moje obawy, czarne myśli, że już nigdy nie będę do końca sprawna, że nawet na spacer nie pójdę bo noga będzie bolała, że już 3/4 rzeczy nie dla mnie będzie, żadnego zwiedzania, wyjazdów itp.

Aurora

marchewka napisał(a):

z płytami jak najbardziej można mieć większość zabiegów, też się obawiałam, ale miałam magnes i krio i żyję, wprawdzie się całkiem nie zrosło ale na pewno pomogł, nawet nie pytaj tylko od razu proś! bez rehabilitacji takie ciężkie złamania są bez szans moim zdaniem, w ogóle sobie tego nie wyobrażam. nie mówiąc już o tym, że rahabilitacja oznacza wyjście do ludzi 😉 walcz koniecznie!

Bardzo dobrze to ujęłaś marchewko, człowiek wraca do życia, jak tak codziennie musi wyjść na te zabiegi, do ludzi ...

marchewka

alawpr napisał(a):

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)

jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
Marchewko ,tacy lekarze sa do odstrzału!!
też tak chwilę myślałam, ale jednak zawsze są jakieś logiczne powody, u mnie były różne pomysły w trakcie leczenia, ale ponieważ zrost dawał jakieś złudzenia to ciągle była decyzja, żeby jednak czekać, nie wiem, 18 miesięcy to dużo, kilkukrotne przebicie ksiązkowego czasu, ale gdybym do moich 26 dziur dodała jeszcze wydrązenie szpiku i z 8 kolejnych dziur i ryzyko uszkodzenia gwoździem kolana to chybabym nie była zdowolona, z drugiej strony może trzeba było ryzykować? nie wiem, mam zaufanie do mojego doktora i myślę, że on jednak wie lepiej. wiem, że mój przypadek patrząc z boku przyprawia o mdłości, ale może to co zostało spieprzone na początku nie da się bez dalszych spustoszeń traktować inaczej? nie wiem, bo nie jestem lekarzemi pewnie się nie dowiem. więc strzelajmy tylko do niektorych!
marchewka

Aurora napisał(a):

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Bo ja jestem ukrytym kosmitą dlatego te kości mi się nie zrastają! (to też był żart)

jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?
Marchewko, czytałam o Twoim przypadku i szczerze Tobie współczuję tych perypetii ale może teraz wreszcie będzie dobrze? Trzeba mimo wszystko wierzyć, choć to trudne.
czyli jednak płytkowcy się zrastają 😉?
alawpr
dotarłam,ale nie obyło sie bez zamotania.Zabrałam z kuchni proszki w wrociłam do pokoju ,zapominając że trzeba jeszcze popic.Więc znow do kuchni i tam pomyslałam,ze polkne jeszce na puchniecie nogi ,ale oczywiscie diabel ogonem przykrył. A wszystko dzieje sie w tempie ślimaka. więc ,,biegnę''do sypialni ,a tam nie ma więc ,,biegne'' do kuchni.Oczywiscie leżą na oczach tylko ja slepa. Napakowałam sobie teraz wszystkiego w kieszenie i mam nadzieje ,że juz nic mi nie bedzie potrzebne.
Aurora

marchewka napisał(a):

Aurora napisał(a):

marchewka napisał(a):

jesteś leczona cudem i wiarą tak samo jak ja,
ale może jednak się uda?

Marchewko, czytałam o Twoim przypadku i szczerze Tobie współczuję tych perypetii ale może teraz wreszcie będzie dobrze? Trzeba mimo wszystko wierzyć, choć to trudne.
czyli jednak płytkowcy się zrastają 😉?
Tak na to wychodzi 😉
Aurora

alawpr napisał(a):

dotarłam,ale nie obyło sie bez zamotania.Zabrałam z kuchni proszki w wrociłam do pokoju ,zapominając że trzeba jeszcze popic.Więc znow do kuchni i tam pomyslałam,ze polkne jeszce na puchniecie nogi ,ale oczywiscie diabel ogonem przykrył. A wszystko dzieje sie w tempie ślimaka. więc ,,biegnę''do sypialni ,a tam nie ma więc ,,biegne'' do kuchni.Oczywiscie leżą na oczach tylko ja slepa. Napakowałam sobie teraz wszystkiego w kieszenie i mam nadzieje ,że juz nic mi nie bedzie potrzebne.

Ja Ciebie podziwiam bo jak ja mam mieć ręce zajęte to myk na wózek i po najmniejszej linii oporu ...