Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 649 z 977

witch

DE-MODE napisał(a):

:] no powiedzmy miałem dobra kondycję , znakomitego lekarza..a zona kochanka:] hehe

I tym sposobem przez jedno złamanie, w ciągu jednego roku może wszystko diametralnie się zmienić w życiu człowieka. Najważniejsze, że forma wróciła - reszta jest do przeżycia.
Należy jednak pogratulować szybkiego powrotu do stanu używalności i hartu ducha (spojrzenia z dystansem na siebie i to co uległo zmianie) 🙂
Aurora

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

a. napisał(a):

Witaj w gronie wybitnie uzdolnionych 🙂

Witaj! Ja też się załatwiłam przez schodek.

Schodkowych połamańców chyba jest tu najwięcej. Na drugim miejscu - uprawiający sporty zimowe. Reszta to marginalni pechowcy.

Zapomniałaś o tych z wypadków samochodowych. To raczej szczęściarze (że tylko tak się skończyło).

witch

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

Witch to jakaś telepatia chyba, bo ja też wczoraj wyszłam w butach na słupku i też mi się super szło i schodziło po schodach - jakbym była zdrowa. Mój obcas miał 6 cm. Szłam normalnie, nie naprężałam nogi, jak przy płaskim obuwiu, no i nie podpierałam się kulami, szok!

No to wiesz co czułam 🙂 Sądzę, że dobre "samopoczucie" naszych uszkodzonych kopytek w butach na obcasiku bierze się stąd, że ciężar spoczywa na palcach a nie na całości. Dziś wyciągnęłam z szafy klapki na ok. 3 cm koturnie i śmigam w nich po domu. Jest dużo lepiej niż na boso. Noga nie boli i nie ciągam jej za sobą albo obok tylko "idzie" do przodu jak onegdaj.
Tak sądziłam, że ta moja cholernica będzie wolała podwyższenie. Nauczona doświadczeniem ze złamania lewej nogi wiem że to możliwe. Ta wcześniej ześrubowana noga bardziej dawała się we znaki po długim spacerze w adidasach niż po całonocnych baletach na obcasie.
Ot i takie wybryki natury też się zdarzają 🙂
No to całe szczęście bo ja 95% butów na obcasie miałam (niewysokim ale musiał być). Wolę tak niż na odwrót chociaż boję się, że jak tak będę stale na tych obcasach chodzić, to mi się Achilles nigdy nie rozciągnie.
Aurora rozciągnie ! Uwierz weterance ruchu ześrubowanych goleni 🙂
Aurora

witch napisał(a):

Kasia a jak Jasmar się czuje i kiedy wróci na "połamane łono" ?

Jak komplikacji nie będzie (tfu, tfu, tfu) to myślę, że może dzisiaj albo jutro się odezwie na forum.

Aurora

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

No to wiesz co czułam 🙂 Sądzę, że dobre "samopoczucie" naszych uszkodzonych kopytek w butach na obcasiku bierze się stąd, że ciężar spoczywa na palcach a nie na całości. Dziś wyciągnęłam z szafy klapki na ok. 3 cm koturnie i śmigam w nich po domu. Jest dużo lepiej niż na boso. Noga nie boli i nie ciągam jej za sobą albo obok tylko "idzie" do przodu jak onegdaj.
Tak sądziłam, że ta moja cholernica będzie wolała podwyższenie. Nauczona doświadczeniem ze złamania lewej nogi wiem że to możliwe. Ta wcześniej ześrubowana noga bardziej dawała się we znaki po długim spacerze w adidasach niż po całonocnych baletach na obcasie.
Ot i takie wybryki natury też się zdarzają 🙂

No to całe szczęście bo ja 95% butów na obcasie miałam (niewysokim ale musiał być). Wolę tak niż na odwrót chociaż boję się, że jak tak będę stale na tych obcasach chodzić, to mi się Achilles nigdy nie rozciągnie.
Aurora rozciągnie ! Uwierz weterance ruchu ześrubowanych goleni 🙂
To dobrze. Wierzę!!!!
Aurora
Dota, pamiętam, że przesunęli Tobie termin rehabilitacji ale zapomniałam na kiedy. Chodzisz już?
witch

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

Witaj! Ja też się załatwiłam przez schodek.

Schodkowych połamańców chyba jest tu najwięcej. Na drugim miejscu - uprawiający sporty zimowe. Reszta to marginalni pechowcy.
Zapomniałaś o tych z wypadków samochodowych. To raczej szczęściarze (że tylko tak się skończyło).
Tak. Ci z wypadków samochodowych mogą mówić o wyjątkowym szczęściu, że tylko takim uszczerbkiem na zdrowiu zakończyli swoją podróż.
Ci co spadli ze schodków - mówią o pechu, ci z wypadków o szczęściu.
Aurora

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Schodkowych połamańców chyba jest tu najwięcej. Na drugim miejscu - uprawiający sporty zimowe. Reszta to marginalni pechowcy.

Zapomniałaś o tych z wypadków samochodowych. To raczej szczęściarze (że tylko tak się skończyło).
Tak. Ci z wypadków samochodowych mogą mówić o wyjątkowym szczęściu, że tylko takim uszczerbkiem na zdrowiu zakończyli swoją podróż.
Ci co spadli ze schodków - mówią o pechu, ci z wypadków o szczęściu.
Najlepsze jest to, że ja - gdy dorosłam - zawsze uważałam, patrzyłam pod nogi, bałam się jeździć rowerem bo się przewrócę, itp. Teraz stwierdzam, że pewnych rzeczy nie da się uniknąć - co ma być to będzie.
Albwik
Siemka wszystkim. Już jutro kontrola o 10 chyba 🙂 Chodziłem bez kul kilka metrów, ale nie normanie. Zdrowa szła,a chorą ciągnełem za nią prawie bez obciążania. Jutro po kontroli powiem co i jak 🙂
kasiek79

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

Zapomniałaś o tych z wypadków samochodowych. To raczej szczęściarze (że tylko tak się skończyło).

Tak. Ci z wypadków samochodowych mogą mówić o wyjątkowym szczęściu, że tylko takim uszczerbkiem na zdrowiu zakończyli swoją podróż.
Ci co spadli ze schodków - mówią o pechu, ci z wypadków o szczęściu.
Najlepsze jest to, że ja - gdy dorosłam - zawsze uważałam, patrzyłam pod nogi, bałam się jeździć rowerem bo się przewrócę, itp. Teraz stwierdzam, że pewnych rzeczy nie da się uniknąć - co ma być to będzie.
a ja nigdy nie uważała i........ hmmmmm do tego dla mnie wszystko jest albo białe albo zcarne nie ba szarosci i............. jak juz sobie cos zrobiłam to na amen (na czarno hehe) Nie to zeby se kostke skreić Musiałąm roztraskac się kompletnie
kasiek79

Albwik napisał(a):

Siemka wszystkim. Już jutro kontrola o 10 chyba 🙂 Chodziłem bez kul kilka metrów, ale nie normanie. Zdrowa szła,a chorą ciągnełem za nią prawie bez obciążania. Jutro po kontroli powiem co i jak 🙂

to czekamy na dalsze dobre wieści

kasiek79

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Kasia a jak Jasmar się czuje i kiedy wróci na "połamane łono" ?

Jak komplikacji nie będzie (tfu, tfu, tfu) to myślę, że może dzisiaj albo jutro się odezwie na forum.

jak bee miała wieści to dam znac

kasiek79

kasiek79 napisał(a):

Aurora napisał(a):

witch napisał(a):

Kasia a jak Jasmar się czuje i kiedy wróci na "połamane łono" ?

Jak komplikacji nie będzie (tfu, tfu, tfu) to myślę, że może dzisiaj albo jutro się odezwie na forum.

jak bee miała wieści to dam znac

JASMAR wychodzi jutro lub w środę. odezwie się od razu do nas na forum

alawpr
Albwik ,jutro czekamy na fantastyczne wiesci 😉
alawpr
Stwierdzam fakt iz przed kontrolami coś nam sie forum wyciszyło. Każdy w domu siedzi cichutko i obgryza pazury!
alawpr
Jasmar kobieto,ty to wyrobiłaś limit za nas tu wszystkich swymi operacjami. Wracaj na łono forum 🙂
Do**ta

Aurora napisał(a):

Dota, pamiętam, że przesunęli Tobie termin rehabilitacji ale zapomniałam na kiedy. Chodzisz już?

Zaczynam w środę 21 października (a miało być od 25 listopada).

Do**ta

Albwik napisał(a):

Siemka wszystkim. Już jutro kontrola o 10 chyba 🙂 Chodziłem bez kul kilka metrów, ale nie normanie. Zdrowa szła,a chorą ciągnełem za nią prawie bez obciążania. Jutro po kontroli powiem co i jak 🙂

Ja o podobnej godzinie pojawię się w poradni. Nie mam wyznaczonej konkretnej godziny, trzeba jedynie zjawić się w godzinach przyjęć pacjentów tj. 8-11 i odczekać jeśli jest kolejka.

kasiek79

Dota napisał(a):

Albwik napisał(a):

Siemka wszystkim. Już jutro kontrola o 10 chyba 🙂 Chodziłem bez kul kilka metrów, ale nie normanie. Zdrowa szła,a chorą ciągnełem za nią prawie bez obciążania. Jutro po kontroli powiem co i jak 🙂

Ja o podobnej godzinie pojawię się w poradni. Nie mam wyznaczonej konkretnej godziny, trzeba jedynie zjawić się w godzinach przyjęć pacjentów tj. 8-11 i odczekać jeśli jest kolejka.

to masz dobrze bo tylko od 8 do 11 U mnnie godziny to od 9 do 15 i ja miałą takie szczęscie ze czekałam od 8.30 do 14.30

kasiek79

alawpr napisał(a):

Stwierdzam fakt iz przed kontrolami coś nam sie forum wyciszyło. Każdy w domu siedzi cichutko i obgryza pazury!

nie wiem czy to to ALAWPR!!! Ja myslę ze każdy z nas jakoś coraz bardziej staje sie sparwny i ma mniej czasu na forum. ja jak przypomne sowje pierwsze dni w domu to tylko siedziałam na forum teraz robie troche więcj mam wiecej innych sparw (pozapisywałąm sie na szkolenia przez internet i troche się ucze do tego pisałą wniosek). Tak wiec pewnie bedzie coraz ciszej. Ale jak zaczną dołączać nowe połamańce siedzące tlyko an pupie to będzie ruch

alawpr
Pewnie masz racje Kasiu. Sama widze po sobie ,że teraz moge o wiele więcej zrobic z krótkim gipsem. Ale laptop bez jednej przerwy podłączony do forum i nawet przechodzac zawsze zerkne czy jest coś nowego. Przychodzi czas na powolny powrót do życia normalnego.
alawpr
Ja na poczatku złamania nawet nie nadawałam sie na pisanie na forum ,taka załamka mnie dopadła. Zalogowałam sie dopiero w sierpniu. A jak wiesz połamałam sie w maju.
kasiek79

alawpr napisał(a):

Pewnie masz racje Kasiu. Sama widze po sobie ,że teraz moge o wiele więcej zrobic z krótkim gipsem. Ale laptop bez jednej przerwy podłączony do forum i nawet przechodzac zawsze zerkne czy jest coś nowego. Przychodzi czas na powolny powrót do życia normalnego.

ja tez praktycznie cały zcas mam włączony net i zagladam ale wiem że jak tlyko bede mogła wychodzic z domu to moje życie się zmieni

kasiek79
ja wyszłam do domu we czwartek wieczorem w piątek cały dzien ryczałam bo maz po 6 wyszedł do pracy zostawiając mnie w salonie na kanapie obstawioną jedzeniem ale............. siku musiałąm sama i umierałą z bólu. W sobote dalszy dół i poszukiwanie informacji w necie i............. odnalezienie Was. od rau zaczełą pisac i to duzo pisac bo nic nie wiedziałą o wszsytko pytałam byłam zagubiona zapłakana i załamana
alawpr
Nawet wypad do kolezanki na kawe jak mąż cie podwiezie do niej to będzie cud świata. Wyjście z domu po długim unieruchomieniu to najpiękniejsza sprawa.
kasiek79
dzisiaj noga piecze mnie niemilosiernie w dwóch miejscach i nawet nie dam rady nic robić Mąz na popołudnia wiec po rannym prasowaniu teraz odpoczywam bo niedługo wróca dzieciaki i będę miałą wesoło
kasiek79

alawpr napisał(a):

Nawet wypad do kolezanki na kawe jak mąż cie podwiezie do niej to będzie cud świata. Wyjście z domu po długim unieruchomieniu to najpiękniejsza sprawa.

mam taką jedna 3 kaltki dalej wiec ak tlyko będe mogła wyjsc to i samam pójdę A i w koncu może do znajomych zaczniemy jeździć chociaz na chwilę na kawke i do logopedy pójde z synem i na zajęcia otwarte do córy. Oby tylko................. jak męża nie będzie to taksi wezme

alawpr

kasiek79 napisał(a):

ja wyszłam do domu we czwartek wieczorem w piątek cały dzien ryczałam bo maz po 6 wyszedł do pracy zostawiając mnie w salonie na kanapie obstawioną jedzeniem ale............. siku musiałąm sama i umierałą z bólu. W sobote dalszy dół i poszukiwanie informacji w necie i............. odnalezienie Was. od rau zaczełą pisac i to duzo pisac bo nic nie wiedziałą o wszsytko pytałam byłam zagubiona zapłakana i załamana

Oj taki scenariusz to tylko dół. Ja miałam to szczęście ,że mąż był ze mna cały czas. Przyjechał starszy syn i było całkiem inaczej niz u ciebie. Zreszta mam duże dzieci więc to inna bajka . miałam z kim gadac i wybeczec sie. A beczałam bez jednej przerwy 😉

alawpr

kasiek79 napisał(a):

dzisiaj noga piecze mnie niemilosiernie w dwóch miejscach i nawet nie dam rady nic robić Mąz na popołudnia wiec po rannym prasowaniu teraz odpoczywam bo niedługo wróca dzieciaki i będę miałą wesoło

Oby to naprawdę jakaś odlezyna sie nie robiła tfu...tfu

alawpr
Właśnie tak jak piszesz Kasia, nawet na chwilkę jak wyleziesz w końcu z domu na malutka kawinę to poczujesz sie całkiem inaczej. A mąż na nockę idzie?