Aurora napisał(a):
alawpr napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
ja wyszłam do domu we czwartek wieczorem w piątek cały dzien ryczałam bo maz po 6 wyszedł do pracy zostawiając mnie w salonie na kanapie obstawioną jedzeniem ale............. siku musiałąm sama i umierałą z bólu. W sobote dalszy dół i poszukiwanie informacji w necie i............. odnalezienie Was. od rau zaczełą pisac i to duzo pisac bo nic nie wiedziałą o wszsytko pytałam byłam zagubiona zapłakana i załamana
Oj taki scenariusz to tylko dół. Ja miałam to szczęście ,że mąż był ze mna cały czas. Przyjechał starszy syn i było całkiem inaczej niz u ciebie. Zreszta mam duże dzieci więc to inna bajka . miałam z kim gadac i wybeczec sie. A beczałam bez jednej przerwy 😉
Ja także wylałam morze łez, analizowałam moment złamania, czy mogłam tego uniknąć, dlaczego ja i takie tam.
Ja zaś byłam zła na siebie samą, że muszę wszędzie noch wsadzić, wszystko dotknąć, pomacać. Jakbym zachowywała się jak stateczna matrona to nie miałabym dziś tych problemów, ale może byłyby inne ? Wszyscy (znajomi i rodzina) twierdzą, że jestem za szybka i wszędzie mnie pełno. Czyli dorobiłam się na własne życzenie. I tak do tego podchodzę. Trudno - inni mają zdrowe nogi ale leżą po aparaturami podtrzymującymi ich przy życiu. Wolę swój charakter i swój uraz.