Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 689 z 977

malgo85

LillaKorn napisał(a):

aga-ka16 napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

DZISIAJ JEST 24 PAźDZIERNIKA. Minął 9 miesiąc od złamania. Okres ciąży minął. Czas na poród!

Lilla u mnie też dziś rocznica. Tyle, że 4 miesiąc. Tortu nie mam. Rumu też nie. A przydałby się do herbatki...
Oj dzisiaj przydałaby się nawet flaszka na ten wieczór wspominkowy.
i jak tam?? flaszka już obalona?
oby nastepna rocznica była juz "zdrowsza" od tej 😉
alawpr

Tarpat napisał(a):

alawpr napisał(a):

Tarapat to ty szczęściarz jesteś. MI mineło 5 miesięcy i nadal w gipsie.

No nie powiedział bym. Jak bym był szczęściarz to bym w ogóle nogi nie złamał. A jak to jest z obciążaniem nogi? Ja tak od dwóch tygodni lekko podpieram się na tej nodze bo słyszałem żeby przyzwyczajać nogę do chodzenia żeby pracowała normalnie to szybciej się zrośnie.
Pewnie ty masz gips 2 miesiące dłużej bo masz inny rodzaj złamania. A czułeś coś po 3 miesiącach że jeszcze się nie zrosła odczuwałeś jakieś bóle czy coś?
Tarapat nie obciążaj nogi bez pozwolenia lekarza. Można sobie zafundowac na wlasne życzenie zrost rzekomy.Masz racje ,że każde zlamanie jest inne. Nic nie odczuwałam noga nie bolała.Zrost u mnie szedł prawidłowo,ale w pewnym momencie sie zatrzymał.Jutro idę na kontrole do szpitala to może coś pocieszajacego usłyszę.
malgo85

Ala z jutrzejszej wizyty przynies nam "tylko" dobre wiesci!!!

powodzenia!!

alawpr

Tarpat napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Tarpat napisał(a):

Czemu tak się działo że była większa? Ale teraz już bez gipsu jesteś ? Bo widzę że gips miałaś 5 miesięcy. Nie no u mnie widać za zdjęciu że jest szczelina "chudsza"

Powinnam być zoperowana ale lekarze mnie olali (byłam dwukrotnie kwalifikowana do operacji po czym dwukrotnie inny lekarz podejmował decyzję o odstąpieniu od operacji). Dlatego szczelina się powiększała...Obecnie bez gipsu, bez pelnego zrostu, z odchyleniem od osi kończyny i nogą krótszą.

To chodzisz o kulach nadal ?

Tak bez obciążania.Więc kicam na jednej nodze o kulach ;-(

alawpr

aga-ka16 napisał(a):

alawpr napisał(a):

Kasieńko pytałaś sie jak to jest z noga w krótkim gipsie i puchnięcie. Zołza puchnie ale juz nie tak jak w dlugim. Sa dni kiedy jest uśpiona i jest rewela , a czasem jak sie obudzi to masakra. Generalnie noge trzymam na podłodze.Na poczatku puchła ale zacisnęłam zęby i powalczyłam. Teraz noga jest na podłodze, normalnie siedze przy stole i zajmuję jedno krzesło a nie dwa.Kolano jeszcze nie współpracuje jak należy ale w szpitalu raz dwa pokażą co dalej robic. Gips krótki jest rewelacyjny bez porównania do długiego. Naprawde mozna wiecej z nim zrobi mimo ,że nie można na nim stawac.

Ala trzymam kciuki za Twój jutrzejszy i nie tylko dzień. A jak już będziesz wiedziała co robić z kolankiem to pisz bo moje też kiepsko "chodzi".

Aga jak tylko wróce dam cynk o cwiczeniach. Dzieki za dobre słówka 🙂

alawpr

alawpr napisał(a):

Tarpat napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Powinnam być zoperowana ale lekarze mnie olali (byłam dwukrotnie kwalifikowana do operacji po czym dwukrotnie inny lekarz podejmował decyzję o odstąpieniu od operacji). Dlatego szczelina się powiększała...Obecnie bez gipsu, bez pelnego zrostu, z odchyleniem od osi kończyny i nogą krótszą.

To chodzisz o kulach nadal ?

Tak bez obciążania.Więc kicam na jednej nodze o kulach ;-(

Gapa jestem ,pytałes sie Lilli, a ja wtrąciłam swoje.

alawpr

malgo85 napisał(a):

Ala z jutrzejszej wizyty przynies nam "tylko" dobre wiesci!!!
powodzenia!!

Na to sie nastawiam. Ale lekki dygot jest. I sama nie wiem czemu??
malgo85

alawpr napisał(a):

malgo85 napisał(a):

Ala z jutrzejszej wizyty przynies nam "tylko" dobre wiesci!!!
powodzenia!!

Na to sie nastawiam. Ale lekki dygot jest. I sama nie wiem czemu??
kazdy ma taki "dygot" przed wizytą.. bądz dobrej mysli napewno bedzie wszystko oki!!!
alawpr

LillaKorn napisał(a):

aga-ka16 napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

DZISIAJ JEST 24 PAźDZIERNIKA. Minął 9 miesiąc od złamania. Okres ciąży minął. Czas na poród!

Lilla u mnie też dziś rocznica. Tyle, że 4 miesiąc. Tortu nie mam. Rumu też nie. A przydałby się do herbatki...

Oj dzisiaj przydałaby się nawet flaszka na ten wieczór wspominkowy.

To kochani na zdrówko wypijmy wapienkiem.!! Za nasze kostninki, aby napływały szerokim strumieniem!!

malgo85
Ala na którą masz wizyte??????? bo pewnie gdzies przeoczyłam..
alawpr

malgo85 napisał(a):

Ala na którą masz wizyte??????? bo pewnie gdzies przeoczyłam..

Nie mam godziny wyznaczonej.Mam sie zgłosic do 18-tej. Bo takie sa przyjecia do szpitala.

a.

LillaKorn napisał(a):

Tarpat napisał(a):

O kurde trochę nieciekawie ale pewnie ci się zrośnie w pełni niedługo. Życzę ci tego!!!
A tak w ogólę to jak to ci się stało? Ktoś w ciebie wjechał na tych łyżwach ? Też mam od dwóch lat łyżwy ale nie potrafię dobrze na nich jeździć ")

Jechałam sobie wzdłuż bandy jakiś koleś przecinał mój tor jazdy więc postanowiłam go wyminąć. Zachwiałam się na prawej łyżwie i zamiast uporczywie walczyć o zachowanie równowagi i upaść na 4 litery stawiałm lewą nogę na lód a ona mi się od czuba zewnętrznego wykręciła i nastąpiło złamanie jednej potem drugiej kości. Usłyszałam trzask przypominający łamanie deski i już leżałam jak długa. Potem karetka szpital i leczenia aż do dzisiaj z wiadomym skutkiem....
auuuccc
"ona mi się od czuba zewnętrznego wykręciła i nastąpiło złamanie"
Lila do środka czy na zewnątrz?
Tarpat
To mówicie żeby lepiej bez pozwolenia lekarza nie obciążać to lepiej nie będę lepiej ten tydzień/dwa poczekać i zobaczyć co powie lekarz. A tak na jednej nodze skakać to chyba można ? Bo po domu nie chce mi się za każdym razem tych kul brać i na jednej nodze skakam.
LillaKorn

a. napisał(a):

auuuccc
"ona mi się od czuba zewnętrznego wykręciła i nastąpiło złamanie"
Lila do środka czy na zewnątrz?

Do środka z zewnętrznej krawędzi czuba .
alawpr

Tarpat napisał(a):

To mówicie żeby lepiej bez pozwolenia lekarza nie obciążać to lepiej nie będę lepiej ten tydzień/dwa poczekać i zobaczyć co powie lekarz. A tak na jednej nodze skakać to chyba można ? Bo po domu nie chce mi się za każdym razem tych kul brać i na jednej nodze skakam.

Tak,poczekaj na pozwolenie lekarza.można sobie tylko pogorszyc. Masz racje ,że obciążanie wpływa na zroscik jakoś tam, ale to lekarz wie w jakim momencie mozna na to sobie pozwolic. Ja łażę po domu o kulach bo inaczej podłoga moja ;-(

a.

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

auuuccc
"ona mi się od czuba zewnętrznego wykręciła i nastąpiło złamanie"
Lila do środka czy na zewnątrz?

Do środka z zewnętrznej krawędzi czuba .
auc

A jak pozostali z Was?
Ja na zewnątrz. (rewelacyjny widok musiałam zapewnić)
LillaKorn

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

auuuccc
"ona mi się od czuba zewnętrznego wykręciła i nastąpiło złamanie"
Lila do środka czy na zewnątrz?

Do środka z zewnętrznej krawędzi czuba .
auc

A jak pozostali z Was?
Ja na zewnątrz. (rewelacyjny widok musiałam zapewnić)
Mój staw skokowy uratował but łyżwiarski, bo złamanie kości piszczelowej nastąpiło na lini konca buta, strzałeczka pod kolanem co wynikło z mechanizmu skrętnego powodującego złamanie.
a.

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Do środka z zewnętrznej krawędzi czuba .

auc

A jak pozostali z Was?
Ja na zewnątrz. (rewelacyjny widok musiałam zapewnić)
Mój staw skokowy uratował but łyżwiarski, bo złamanie kości piszczelowej nastąpiło na lini konca buta, strzałeczka pod kolanem co wynikło z mechanizmu skrętnego powodującego złamanie.
No tak, z rodziny sportów zimowych, niebezpiecznie jak u narciarzy.
Łyżwę mam nadzieje zdejmowali w narkozie?
LillaKorn

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

auc

A jak pozostali z Was?
Ja na zewnątrz. (rewelacyjny widok musiałam zapewnić)

Mój staw skokowy uratował but łyżwiarski, bo złamanie kości piszczelowej nastąpiło na lini konca buta, strzałeczka pod kolanem co wynikło z mechanizmu skrętnego powodującego złamanie.
No tak, z rodziny sportów zimowych, niebezpiecznie jak u narciarzy.
Łyżwę mam nadzieje zdejmowali w narkozie?
Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce
Aurora
Alawpr, trzymam kciuki i nie zapomnij aparatu fotograficznego - może się uda zrobić fotki; jak możesz to daj znać przez Kasię, co i jak. Pozdrawiam i myślami jestem z Tobą, pa!!! PS. Skarpety nie bierz, jak się boisz zapeszyć, ale w razie czego niech leży uszykowana w domu, to Ci mąż przywiezie!
Aurora

Tarpat napisał(a):

To mówicie żeby lepiej bez pozwolenia lekarza nie obciążać to lepiej nie będę lepiej ten tydzień/dwa poczekać i zobaczyć co powie lekarz. A tak na jednej nodze skakać to chyba można ? Bo po domu nie chce mi się za każdym razem tych kul brać i na jednej nodze skakam.

Jak lekarz jest dobry, to go słuchaj, a jak masz wątpliwości, to skonsultuj z innym.

Aurora

kasiek79 napisał(a):

hejka
A ja jestem juz u rodziców w Białymstoku i musiałą sie jakos mdostać do kompa zeby wam napsiac ze jestem starsznie z siebie dumna. Pierwszy raz ale to pirwszy od wypadku pomaszerowałą sama o kulach z tym zasranym długim cięzkim gipsem. Mąz zniósł mnie z domu na dół ( 4pietra) a od kaltki sama poszłam do samochodu U rodziców tez samam doszłą od samochodu do mieszkania Na schodach tlyko maz pomagał. jestem starsznie dumna i zadowolona.
Jak tylko prosto będe zrośnieta to czuje ze pomału wszystko zaczyna sie ukłądać.

Postaram się wieczorkeim zajzeć

papa

Super Kasiu, takie osiągnięcia powodują, że wreszcie człowiek zaczyna dostrzegać światełko w tunelu. Gratuluję!
a.

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Mój staw skokowy uratował but łyżwiarski, bo złamanie kości piszczelowej nastąpiło na lini konca buta, strzałeczka pod kolanem co wynikło z mechanizmu skrętnego powodującego złamanie.

No tak, z rodziny sportów zimowych, niebezpiecznie jak u narciarzy.
Łyżwę mam nadzieje zdejmowali w narkozie?
Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce
zemdlałam
Aurora

LillaKorn napisał(a):

DZISIAJ JEST 24 PAźDZIERNIKA. Minął 9 miesiąc od złamania. Okres ciąży minął. Czas na poród!

Zdecydowanie 🙂 !!!

Aurora

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Mój staw skokowy uratował but łyżwiarski, bo złamanie kości piszczelowej nastąpiło na lini konca buta, strzałeczka pod kolanem co wynikło z mechanizmu skrętnego powodującego złamanie.

No tak, z rodziny sportów zimowych, niebezpiecznie jak u narciarzy.
Łyżwę mam nadzieje zdejmowali w narkozie?
Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce
A czułaś ból? Bo ja nic, dopiero jak mi nastawiali "na żywca" to wrzasnęłam w niebogłosy.
Aurora

LillaKorn napisał(a):

Wiecie co. Napadła mnie chwola refleksji. Po pierwsze zrosnąć się musi. Najważniejsze, żeby odłamy były proste zgodne z osią kończyny i żeby nie wykształcił się staw rzekomy. A na to wszystko niezbędnym jest stosowanie się do zaleceń lekarzy (tu cytat z Ali "nie fisiować tylko leżeć"), bo zrosnąć się MUSI. Pod warunkiem, że doktorzy czegoś nie spieprzą czegoś na samym początku....

A jak spieprzą, to się człowiek buja potem przez 9 miesięcy i końca nie widać... 🙁

Aurora

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

a. napisał(a):

No tak, z rodziny sportów zimowych, niebezpiecznie jak u narciarzy.
Łyżwę mam nadzieje zdejmowali w narkozie?

Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce
zemdlałam
A.! Dlaczego miałaś gips udowy?
LillaKorn

Aurora napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce

A czułaś ból? Bo ja nic, dopiero jak mi nastawiali "na żywca" to wrzasnęłam w niebogłosy.

Chłopaki to robili bardzo delikatnie ale były momenty kiedy krzyczałam. Na izbie przyjęć trafilam na lekarkę która gniotła mi nogę jak ciasto bo chciała określić miejsce bólu (jakby nie mogła zapytać). Na moje okrzyki opieprzyła mnie, że dostałam silne środki przeciwbólowe i jeszcze krzyczę. Podczas nastawiania już przy ortopedzie to wiadomo, że bólu się nie uniknie. Doktor był ludzki tylko nie mógł mnie skłonić do luźnego trzymania nogi. Dali mi coś jezcze w żyłę i się udało.

a.

Aurora napisał(a):

a. napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Na żywca na lodzie. Rozcięli spodnie i sznurówki buta,but zdjęli, nogę włożyli do szyny i unieruchomili. środki znieczulające dostałam dopiero w karetce

zemdlałam
A.! Dlaczego miałaś gips udowy?
yyy... bo trzeba sąsiadujące stawy unieruchomić.

Nie dalo rady. W oczekiwaniu dwudniowym na operacje z powodu zaledwie kolanowego miałam atak paniki (nie moglam oddychać przez gips, niezły wstyd..) i baardzo zależało mi żeby dziada nie mieć, więc chlipiąc na stole przed operacją zapytałam czy można bez gipsu i usłyszałam "tak ale muszę amputować".
Lekarz małomówny ale stanowczy. Nie i koniec. Czasami trzeba twardej ręki do mazgajów.
Usłyszałam, że naturalnie mogę mieć krótszy na własną odpowiedzialność ale na to bym się nie odważyła.
Aurora

a. napisał(a):

Aurora napisał(a):

a. napisał(a):

zemdlałam

A.! Dlaczego miałaś gips udowy?
yyy... bo trzeba sąsiadujące stawy unieruchomić.

Nie dalo rady. W oczekiwaniu dwudniowym na operacje z powodu zaledwie kolanowego miałam atak paniki (nie moglam oddychać przez gips, niezły wstyd..) i baardzo zależało mi żeby dziada nie mieć, więc chlipiąc na stole przed operacją zapytałam czy można bez gipsu i usłyszałam "tak ale muszę amputować".
Lekarz małomówny ale stanowczy. Nie i koniec. Czasami trzeba twardej ręki do mazgajów.
Usłyszałam, że naturalnie mogę mieć krótszy na własną odpowiedzialność ale na to bym się nie odważyła.
Pytam, bo ja miałam tylko łuskę...