Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 705 z 977
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Aurora napisał(a):
Tak, prawdziwy macho ;(
Nie chciałabym spotkać tego jej macho
Bo to jakiś sado maso chyba, że zabraklo w szpitalu środkow znieczulających!
Ja to się nie dałam dotknąć tylko od razu wołałam o przeciwbólowe. Dopiero jak dostałam w dupę zastrzyk i zaczął działać to mogli dotykać moją nogę a i tak trochę bolało. Nie wyobrażam sobie jak można ściągać but na żywca czy ruszać połamaną nogą jak to niektórzy tu opisują. Koszmar, a żyjemy w XXI wieku i eliminacja bólu jest priorytetem-przynajmniej powinna być.
ojacie napisał(a):
Wiesz, spotkałam się z podobnymi osobami na rehabilitacji. Ba! w miarę w tym samym czasie, taką panią operował ten sam lekarz, podobne złamanie, tak samo zespolona, a poruszała się jedynie na wózku przez co najmniej 3 miesiące, bo później to nie wiem już i tez nie miała żadnego gipsu. To wszystko jest bardzo indywidualną sprawą tak naprawdę i też cieszy mnie to, że lekarze indywidualnie podeszli do tych dwóch przypadków. Z tego co wiem, to ta pani miała później straszne problemy z rehabilitacją, ponieważ lekarz pozwolił obciążać już nogę, a pani zwyczajnie bała się chodzić po takiej długiej przerwie. Rozumiem ją doskonale, bo miałam to samo, tylko się przemogłam. Co do śruby więzozrostowej, no cóż, trudno mi się ustosunkować, mi nic się nie rozwaliło a jeździłam na rowerze, rolkach, chodziłam, 2 razy zaliczyłam nawet groźnie wyglądającą glebę, a kostki są w całości. Tylko z tego co widzę to Ty masz nieco niżej złamane, więc może dlatego te kostki są bardziej narażone.
Pewnie tak. Mimo iż nazwa złamania taka sama to za każdym razem jest to trochę inaczej. Trzeba ufać i wierzyć swojemu lekarzowi, że dobrze nas prowadzi.
jasmar napisał(a):
Pewnie tak. Mimo iż nazwa złamania taka sama to za każdym razem jest to trochę inaczej. Trzeba ufać i wierzyć swojemu lekarzowi, że dobrze nas prowadzi.
Po zespoleniu wszyscy wyglądamy podobnie bo taka jest ta metoda, ale tak naprawdę liczy się, jak wyglądało nasze złamanie.
LillaKorn napisał(a):
Współczesne leczenie złamań to zespolenia, bo one dają prawdopodobieństwo prostego zrostu kości w tej samej długości. Oczywiście gwarancji nie ma jest tylkoprawdopodobieństwo. Jasmar zobacz co pisze Ojacie 3 miechy i dwunożna istota! Ja jeszcze nie wyszłam z gipsu (4 miechy) i gdybym miała pracę fizyczną to bym już ją straciła, bo leczenie gipsem jest długie.
To fakt Lilla ja liczę , że w czwartą miesięcznicę mojego złamania będę poruszać się już samodzielnie. Mam taką nadzieję i bardzo na to liczę. A co do pracy to moja niby nie fizyczna,. ale w większości na nogach. Mam nadzieję, że dam radę. L4 do 12 stycznia a potem do pracy jak lekarz pozwoli. Tylko muszę przemyśleć wyciąganie śrub, bo u mnie jest trochę inaczej. Nikt z rodziców nie chce takiego urywanego nauczania, więc jeśli wrócę do pracy to wyjęcie złomu będzie mogło nastąpić dopiero w wakacje 2010
LillaKorn napisał(a):
Współczesne leczenie złamań to zespolenia, bo one dają prawdopodobieństwo prostego zrostu kości w tej samej długości. Oczywiście gwarancji nie ma jest tylkoprawdopodobieństwo. Jasmar zobacz co pisze Ojacie 3 miechy i dwunożna istota! Ja jeszcze nie wyszłam z gipsu (4 miechy) i gdybym miała pracę fizyczną to bym już ją straciła, bo leczenie gipsem jest długie.
Lilla, a nie dało rady iść w długą z tego szpitala i pojechać np. do Gdańska, czy nie myślałaś wtedy o tym?
ojacie napisał(a):
W sierpniu właściwie wróciłam do normalności. Do tego stopnia, że dzień przed zabiegiem jeździłam na rolkach, później poszłam na imprezę, którą przetańczyłam do 3 w nocy, a o 7 wstawiłam się w szpitalu 🙂
Hahaha, jak teraz czytam co napisałam to muszę dopowiedzieć, że "wstawiłam się w szpitalu" miało być w znaczeniu, że się tam po prostu zgłosiłam rzecz jasna 🙂
ojacie napisał(a):
ojacie napisał(a):
W sierpniu właściwie wróciłam do normalności. Do tego stopnia, że dzień przed zabiegiem jeździłam na rolkach, później poszłam na imprezę, którą przetańczyłam do 3 w nocy, a o 7 wstawiłam się w szpitalu 🙂
Hahaha, jak teraz czytam co napisałam to muszę dopowiedzieć, że "wstawiłam się w szpitalu" miało być w znaczeniu, że się tam po prostu zgłosiłam rzecz jasna 🙂
O niczym innym nie pomyślałam. Ale faktycznie wyszło fajnie ha ha
ojacie napisał(a):
ojacie napisał(a):
W sierpniu właściwie wróciłam do normalności. Do tego stopnia, że dzień przed zabiegiem jeździłam na rolkach, później poszłam na imprezę, którą przetańczyłam do 3 w nocy, a o 7 wstawiłam się w szpitalu 🙂
Hahaha, jak teraz czytam co napisałam to muszę dopowiedzieć, że "wstawiłam się w szpitalu" miało być w znaczeniu, że się tam po prostu zgłosiłam rzecz jasna 🙂
Dobra, dobra... 🙂
jasmar napisał(a):
A mnie PZU zacznie podejrzewać o jakieś kombinacje i próby wyłudzenia odszkodowań za pobyt w szpitalu. Mój mąż był dziś w sprawie ostatniego mojego pobytu i pani zdziwiła się- ZNOWU?????????? a co niech płacą -ja płacę składki już tyle lat i nie korzystałam, to teraz kumulacja he he
Oni tylko chcą żeby im płacić.
ojacie napisał(a):
No dobra przyznaje się, wstawiliśmy się tam wszyscy, ja, ordynator, pielęgniarki i reszta zespołu, a potem bawiliśmy się w lekarzy i pacjentów. Niestety to na mnie padło bycie pacjentką -_- Jak się domyślacie, zabawa była przednia....
A jakie miałaś znieczulenie przy wyjmowaniu śrubki???
Aurora napisał(a):
jasmar napisał(a):
A mnie PZU zacznie podejrzewać o jakieś kombinacje i próby wyłudzenia odszkodowań za pobyt w szpitalu. Mój mąż był dziś w sprawie ostatniego mojego pobytu i pani zdziwiła się- ZNOWU?????????? a co niech płacą -ja płacę składki już tyle lat i nie korzystałam, to teraz kumulacja he he
Oni tylko chcą żeby im płacić.
A przy wypłacie namnażają tysiące papierków do wypełnienia-jest tam m.in opinia lekarza operującego i pieczątka szpitala i mąż tłumaczy jak to było-że w Zakopanem - a oni swoje.
ojacie napisał(a):
Rum z colą 🙂 A operował dr Burski z dr Zosią 🙂 A tak na poważnie, miałam znieczulenie w kręgosłup 🙂
a ja po ostatnim znieczuleniu podpajęczynówkowym zastanawiam się czy nie dać się uśpić. Anestezjolog trafił mi dopiero za 4 razem. Myślałam, że go pogryzę.
Aurora napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Współczesne leczenie złamań to zespolenia, bo one dają prawdopodobieństwo prostego zrostu kości w tej samej długości. Oczywiście gwarancji nie ma jest tylkoprawdopodobieństwo. Jasmar zobacz co pisze Ojacie 3 miechy i dwunożna istota! Ja jeszcze nie wyszłam z gipsu (4 miechy) i gdybym miała pracę fizyczną to bym już ją straciła, bo leczenie gipsem jest długie.
Lilla, a nie dało rady iść w długą z tego szpitala i pojechać np. do Gdańska, czy nie myślałaś wtedy o tym?
Auroro robiłam dwa podejścia do operacji jedno w Gdyni drugie w Gdańsku i to właśnie w Gdańsku w dniu operacji (ja kompletnie przygotowana, noc, nie przespana, czopki, antybiotyki w żyle) a przychodzi doktor i mówi, że ta operacja się nie odbędzie....bo jest za późno (4 tygodnie po złamaniu). A do szpitala mnie przyjęli i kwalifikowali na zabieg, prawda?
LillaKorn napisał(a):
Aurora napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Współczesne leczenie złamań to zespolenia, bo one dają prawdopodobieństwo prostego zrostu kości w tej samej długości. Oczywiście gwarancji nie ma jest tylkoprawdopodobieństwo. Jasmar zobacz co pisze Ojacie 3 miechy i dwunożna istota! Ja jeszcze nie wyszłam z gipsu (4 miechy) i gdybym miała pracę fizyczną to bym już ją straciła, bo leczenie gipsem jest długie.
Lilla, a nie dało rady iść w długą z tego szpitala i pojechać np. do Gdańska, czy nie myślałaś wtedy o tym?
Auroro robiłam dwa podejścia do operacji jedno w Gdyni drugie w Gdańsku i to właśnie w Gdańsku w dniu operacji (ja kompletnie przygotowana, noc, nie przespana, czopki, antybiotyki w żyle) a przychodzi doktor i mówi, że ta operacja się nie odbędzie....bo jest za późno (4 tygodnie po złamaniu). A do szpitala mnie przyjęli i kwalifikowali na zabieg, prawda?
Kurdę i to kogo mieć tu żal i pretensje- do lekarzy, samej siebie czy jeszcze do kogoś innego. Ale podziwiam Twoją cierpliwość i pogodę ducha.
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Auroro robiłam dwa podejścia do operacji jedno w Gdyni drugie w Gdańsku i to właśnie w Gdańsku w dniu operacji (ja kompletnie przygotowana, noc, nie przespana, czopki, antybiotyki w żyle) a przychodzi doktor i mówi, że ta operacja się nie odbędzie....bo jest za późno (4 tygodnie po złamaniu). A do szpitala mnie przyjęli i kwalifikowali na zabieg, prawda?
Kurdę i to kogo mieć tu żal i pretensje- do lekarzy, samej siebie czy jeszcze do kogoś innego. Ale podziwiam Twoją cierpliwość i pogodę ducha.
Do siebie, bo ufałam lekarzom, do lekarzy, bo nie leczyli mnie tak jak należy, do NFZ bo to prywatny folwark wszystkich lekarzy!
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Auroro robiłam dwa podejścia do operacji jedno w Gdyni drugie w Gdańsku i to właśnie w Gdańsku w dniu operacji (ja kompletnie przygotowana, noc, nie przespana, czopki, antybiotyki w żyle) a przychodzi doktor i mówi, że ta operacja się nie odbędzie....bo jest za późno (4 tygodnie po złamaniu). A do szpitala mnie przyjęli i kwalifikowali na zabieg, prawda?
Kurdę i to kogo mieć tu żal i pretensje- do lekarzy, samej siebie czy jeszcze do kogoś innego. Ale podziwiam Twoją cierpliwość i pogodę ducha.
Do siebie, bo ufałam lekarzom, do lekarzy, bo nie leczyli mnie tak jak należy, do NFZ bo to prywatny folwark wszystkich lekarzy!
Brak słów, nie denerwuj się już jesteś na dobrej drodze. BędzieOK.
jasmar napisał(a):
No Lilla już prawie jest dzisiaj, trza zalegnąć do łóżka. A Ty jutro wstajesz do pracy. Spokojnej nocki życzę i do jutra.
Jutro mój budzik zostanie zabity! DOBRANOC!
Jasmar, też to miałam, za pierwszym razem wkłuwał się 3 razy, za drugim dwa, nie jest to przyjemne, ale jak się zaciśnie zęby to do przejścia. Nawet mi się podoba to, że nie tracę świadomości podczas operacji, ale za trzecim razem chyba wolę żeby mnie uśpili.
Wiecie, to złamanie też mnie kilku rzeczy nauczyło, więc jakbym miała doradzić coś świeżemu połamańcowi, to przede wszystkim. Jeśli lekarz waha się czy operować Was czy nie, koniecznie skonsultujcie to z innym ortopedą. Nie bójcie się tego. Ja tak zrobiłam i się opłaciło, bo inaczej bym się pewnie do dziś bujała z gipsem jak w przypadku Lilli. Po drugie jeśli się połamaliście, macie dużo czasu, poczytajcie o tym, o powikłaniach, żeby być tego wszystkiego świadomym. Na każdą wizytę radzę zabierać całą dokumentacje, bo, a nóż widelec lekarz coś sobie skojarzy. I nie bójcie się pytać! Jesteście laikami, czasem lekarze chcą nas zbyć, ale jak już się wyczekaliście w tej kolejce to jest to Wasz czas i macie prawo dowiedzieć się jak najwięcej. Jak macie jakiekolwiek wątpliwości skonsultujcie się z innym lekarzem. Wszelka nadgorliwość (typu np wizyta u chirurga naczyniowca jak w przypadku korela) też krzywdy Wam nie zrobią. To są takie szczegóły, ale naprawdę mogą Wam pomóc.
Lilla, mój lekarz powiedział, że jak tego nie zoperują to będę się zrastać 3 lata, a za 15 lat wrócę tam ze zwyrodnieniem stawów. Czy Ty też masz przemieszczenie?
A ja mam wizytę jutro i teoretycznie mają ściągnąć gips. Czy ściągną nie wiem oby. Byłem 5 tygodni temu i powiedział że się zrasta ale wtedy jeszcze nie chciał ściągnąć. Powiedział przyjedz za 4 tygodnie to zobaczymy. Gips mam już 12 tygodni a miałem złamany/nadłamany (nie wiem jak to określić bo nawet doktor mi nie powiedział) piszczel.
Jutro jak coś pokaże zdjęcia z mojego leczenia.
jasmar napisał(a):
Aurora napisał(a):
jasmar napisał(a):
A mnie PZU zacznie podejrzewać o jakieś kombinacje i próby wyłudzenia odszkodowań za pobyt w szpitalu. Mój mąż był dziś w sprawie ostatniego mojego pobytu i pani zdziwiła się- ZNOWU?????????? a co niech płacą -ja płacę składki już tyle lat i nie korzystałam, to teraz kumulacja he he
Oni tylko chcą żeby im płacić.
A przy wypłacie namnażają tysiące papierków do wypełnienia-jest tam m.in opinia lekarza operującego i pieczątka szpitala i mąż tłumaczy jak to było-że w Zakopanem - a oni swoje.
dziewczyny, proszę rozjaśnijcie mi mój tępy umysł kiedy i jak się można starać o takie odszkodowanie z PZU ?
Tarpat napisał(a):
A ja mam wizytę jutro i teoretycznie mają ściągnąć gips. Czy ściągną nie wiem oby. Byłem 5 tygodni temu i powiedział że się zrasta ale wtedy jeszcze nie chciał ściągnąć. Powiedział przyjedz za 4 tygodnie to zobaczymy. Gips mam już 12 tygodni a miałem złamany/nadłamany (nie wiem jak to określić bo nawet doktor mi nie powiedział) piszczel.
Jutro jak coś pokaże zdjęcia z mojego leczenia.
ojacie napisał(a):
Jasmar, też to miałam, za pierwszym razem wkłuwał się 3 razy, za drugim dwa, nie jest to przyjemne, ale jak się zaciśnie zęby to do przejścia. Nawet mi się podoba to, że nie tracę świadomości podczas operacji, ale za trzecim razem chyba wolę żeby mnie uśpili.
Wiecie, to złamanie też mnie kilku rzeczy nauczyło, więc jakbym miała doradzić coś świeżemu połamańcowi, to przede wszystkim. Jeśli lekarz waha się czy operować Was czy nie, koniecznie skonsultujcie to z innym ortopedą. Nie bójcie się tego. Ja tak zrobiłam i się opłaciło, bo inaczej bym się pewnie do dziś bujała z gipsem jak w przypadku Lilli. Po drugie jeśli się połamaliście, macie dużo czasu, poczytajcie o tym, o powikłaniach, żeby być tego wszystkiego świadomym. Na każdą wizytę radzę zabierać całą dokumentacje, bo, a nóż widelec lekarz coś sobie skojarzy. I nie bójcie się pytać! Jesteście laikami, czasem lekarze chcą nas zbyć, ale jak już się wyczekaliście w tej kolejce to jest to Wasz czas i macie prawo dowiedzieć się jak najwięcej. Jak macie jakiekolwiek wątpliwości skonsultujcie się z innym lekarzem. Wszelka nadgorliwość (typu np wizyta u chirurga naczyniowca jak w przypadku korela) też krzywdy Wam nie zrobią. To są takie szczegóły, ale naprawdę mogą Wam pomóc.
Lilla, mój lekarz powiedział, że jak tego nie zoperują to będę się zrastać 3 lata, a za 15 lat wrócę tam ze zwyrodnieniem stawów. Czy Ty też masz przemieszczenie?
eliska napisał(a):
jasmar napisał(a):
Aurora napisał(a):
Oni tylko chcą żeby im płacić.
A przy wypłacie namnażają tysiące papierków do wypełnienia-jest tam m.in opinia lekarza operującego i pieczątka szpitala i mąż tłumaczy jak to było-że w Zakopanem - a oni swoje.
dziewczyny, proszę rozjaśnijcie mi mój tępy umysł kiedy i jak się można starać o takie odszkodowanie z PZU ?
Tutaj chodzi o ubezpieczenie grupowe w zakładzie pracy/opłacanie co miesiąc składki na PZU lub innego ubezpieczyciela. Jeżeli podlegasz takiemu ubezpieczeniu, to po zakończeniu leczenia (cokolwiek to znaczy), bierzesz z zakładu pracy wniosek i opisujesz historię swojego wypadku itp, oraz dołączasz odpowiednie dokumenty, których ubezpieczyciel żąda. Dużo zależy od tego co obejmuje Twoje ubezpieczenie (to wszystko powinno być na polisie), ja na przykład doczytałam teraz, że oddaliby mi również za prywatne zabiegi rehabilitacyjne i różne inne rzeczy.