Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 725 z 977

LillaKorn

marchewka napisał(a):

to widzę, że akurat mamy podobny stan, ja też nie mogę pojąć dlaczego to sie tak pierniczy, dlaczego jestem leczona i to się nie kończy, czy to moja wina czy medycyny? czy niczyja? staram się nie myśleć, że idzie zima, że można biegać i tak życ w stanie przetrwalnika, ale czasem szlag trafia że hej

Wiesz, jak się rozwaliłam i leżałam na SOR-e to sobie pomyślałam miesiąc gipsu plus miesiąc na rozruch i będzie git a tu przychodzi doktor i mówi "proszę pani przy piszczelu minie 6 m-cy zanim pani samodzielnie stanie na tej nodze" I tak się pomylił bo minęło 8 m-cy jak na niej stanęłam a pewnie jeszcze rok jak na niej pobiegnę!

kasiek79

jasmar napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

A jadłas skorupki. Nie wiem czy ja bez nich miałąm się zrosnąc czy nie no ale jadłam i wierze ze to one mi pomogły

Skorupek nie mogę tzn. wolę nie ryzykować ale jadam serki i piję mleko i już mi rzygać się chce od tej diety. Od paru dni jem obrane jabłko i słoiczki z owocami dla dzieci. i nic mi nie ma więc spróbuję bananów i może coś jeszcze. Dobrze chociaż, że wszczep w brzuchu się przyjął-jak na razie przynajmniej.

A no tak ty jeszcze biedna po tych operacjach..........

Aurora

jasmar napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

A jadłas skorupki. Nie wiem czy ja bez nich miałąm się zrosnąc czy nie no ale jadłam i wierze ze to one mi pomogły

Skorupek nie mogę tzn. wolę nie ryzykować ale jadam serki i piję mleko i już mi rzygać się chce od tej diety. Od paru dni jem obrane jabłko i słoiczki z owocami dla dzieci. i nic mi nie ma więc spróbuję bananów i może coś jeszcze. Dobrze chociaż, że wszczep w brzuchu się przyjął-jak na razie przynajmniej.
No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?
Aurora

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

marchewka napisał(a):

przykro czytac takie historie, widzę, że też masz żal, rozumiem jak to jest, najgorsze, że czlowiek jest taki bezradny, przecież nie sposób latać od lekarza do lekarza, operować kilka razy i jeszcze być zadowolonym. czy Ty juz całkiem porzuciłaś mysl o operacji? mam wrażenie, że nie pogodziłaś się do końca z Twoim obecnym stanem, więc może warto? ja też chciałabym nie mieć operacji, ale wiem,że bez tego jestem bez szans, oby to była jedna. może też powinnaś się jakoś zebrać na odwagę i wyprostować swoją nogę?

Po wczorajszej ekapadzie, kiedy po zmarznięciu noga się zrobiła "drewniana" i podatna na wykręcenia przy całokształcie zdarzeń mam totalnego wk....wa!
to widzę, że akurat mamy podobny stan, ja też nie mogę pojąć dlaczego to sie tak pierniczy, dlaczego jestem leczona i to się nie kończy, czy to moja wina czy medycyny? czy niczyja? staram się nie myśleć, że idzie zima, że można biegać i tak życ w stanie przetrwalnika, ale czasem szlag trafia że hej
Ty i Korel to naprawdę długodystansowcy A za Wami Lilla.
🙁(((
Kiedy to się wreszcie skończy?
alawpr
JASMAR powiem Ci w sekrecie ,że ja tę cholerna pałeczke tez wypuściłam z rak.Wróciłam z gipsem na 6,5 tyg.Na pierwszym obchodzie powiedziano,ze komórki zaszlały i że zastrzyki juz nie potrzebne.A na ostatnim zapakowano mnie w dziwaczny gips,wymysł szatana zapodano zastrzyki i nie tylko a przy wreczaniu wypisu stwierdzono- Pani Alicjo o tym ,że zrost jest powolny to juz wiemy. Więc wkur....ona maksymalnie powiedzialam - a moze na do widzenia jakies dobre słowo? Unosząc brew zaburczał pod nosem-To juz ostatni gips>
Aurora

kasiek79 napisał(a):

Aurora napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

A jadłas skorupki. Nie wiem czy ja bez nich miałąm się zrosnąc czy nie no ale jadłam i wierze ze to one mi pomogły

Jasmar, olej konowałów, teraz musisz zacząć działać na własną rękę, tj. chwycić się sposobów, którymi lekarze zazwyczaj pogardzają; ja bym wcinała te skorupy i żywokost nabyła.

ja żywokost mam już nabyty czekam tlyko kiedy mi gipo zdejmą. A wpierniczłąm skorupki jak stara. Do tego wysokobiałkowa dieta i zmuszałma sie anwet do jedzenia szportek w pomidorach zeby kosci jeśc hehe

A nie lubisz rybek?

alawpr

jasmar napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

A jadłas skorupki. Nie wiem czy ja bez nich miałąm się zrosnąc czy nie no ale jadłam i wierze ze to one mi pomogły

Skorupek nie mogę tzn. wolę nie ryzykować ale jadam serki i piję mleko i już mi rzygać się chce od tej diety. Od paru dni jem obrane jabłko i słoiczki z owocami dla dzieci. i nic mi nie ma więc spróbuję bananów i może coś jeszcze. Dobrze chociaż, że wszczep w brzuchu się przyjął-jak na razie przynajmniej.

No widzisz i to jest toast 😉

alawpr

a. napisał(a):

Jasmar w kupie siła, nie możesz Nas tak zostawiać, nie przedstawilaś szanownej grupie zwolnienia i jesli myslisz ze nie musisz nadrabiac zaległości to się grubo mylisz.
I co tam pałeczka...prawdziwa pała w dzienniczku Ci sie należy.

Dobrze gada dac jej wódki;-))
marchewka

Aurora napisał(a):

marchewka napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Po wczorajszej ekapadzie, kiedy po zmarznięciu noga się zrobiła "drewniana" i podatna na wykręcenia przy całokształcie zdarzeń mam totalnego wk....wa!

to widzę, że akurat mamy podobny stan, ja też nie mogę pojąć dlaczego to sie tak pierniczy, dlaczego jestem leczona i to się nie kończy, czy to moja wina czy medycyny? czy niczyja? staram się nie myśleć, że idzie zima, że można biegać i tak życ w stanie przetrwalnika, ale czasem szlag trafia że hej
Ty i Korel to naprawdę długodystansowcy A za Wami Lilla.
🙁(((
Kiedy to się wreszcie skończy?
tak, my tu straszymyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!
LillaKorn
Jasmar, tak sobie pomyślałam, że Twoje operacje mogły mieć wpływ na zatrzymanie zrostu, bo jakby nie było dodatkowy stres i ingerencja w organizm były. I tak jesteś do przodu, bo przynajmnie się kompleksowo wyremontowałaś i miałaś odwagę to zrobić (wielkie brawa dla Ciebie!)
a.

Aurora napisał(a):

jasmar napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

A jadłas skorupki. Nie wiem czy ja bez nich miałąm się zrosnąc czy nie no ale jadłam i wierze ze to one mi pomogły

Skorupek nie mogę tzn. wolę nie ryzykować ale jadam serki i piję mleko i już mi rzygać się chce od tej diety. Od paru dni jem obrane jabłko i słoiczki z owocami dla dzieci. i nic mi nie ma więc spróbuję bananów i może coś jeszcze. Dobrze chociaż, że wszczep w brzuchu się przyjął-jak na razie przynajmniej.
No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?
Dziewczyny ja nie pilnuje diety, jogurtów to moze zjadlam z 10 przez te 2 miesiace, ryb nie jem nawet na swieta bo niecierpie, tabletek nie biore i pije litr coli dziennie a zrost mam, nie wiem może gdybym jadła zrost byłby piękniejszy ale może to moi lekarze maja racje mowiac ze to wszystko na nic i dieta i skorupki... (zdaje sobie sprawe z dyscyplinarnego wykluczenia z klubu zlamanych nog)
jasmar

Aurora napisał(a):

No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?

Ryby jem gotowane-ale chude ryby, sera żółtego nie powinnam, ale pozwalam sobie do bułki bez masła( nie można za dużo tłuszczu bo brak woreczka żółciowego da znać)
Dziękuje Wam wyspiarz, a. Aurora i Marchewka i KAsiek( to dzieki Tobie Kasiu tu wlazłam-dokulałam się do komputera, no i te Twoje SMSy z pytaniami co u mnie-a ja nawet nie miałam ochoty odpisywać-przepraszam). No i Alawpr dzięki może znów jak mi "dokopiesz" to mi przejdzie. Bo moja mama dziś jak była u mnie to płakała razem ze mną i moja babcia też płacze-dlaczego ja się tak połamałam.
Kurde pisze haotycznie nie wiem czy cos z tego wiecei?
LillaKorn

marchewka napisał(a):

Aurora napisał(a):

Ty i Korel to naprawdę długodystansowcy A za Wami Lilla.
🙁(((
Kiedy to się wreszcie skończy?

tak, my tu straszymyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!
Auuuuuuuuuuuu!
Aurora

LillaKorn napisał(a):

Jasmar, tak sobie pomyślałam, że Twoje operacje mogły mieć wpływ na zatrzymanie zrostu, bo jakby nie było dodatkowy stres i ingerencja w organizm były. I tak jesteś do przodu, bo przynajmnie się kompleksowo wyremontowałaś i miałaś odwagę to zrobić (wielkie brawa dla Ciebie!)

To samo chciałam właśnie napisać!

kasiek79

Aurora napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Aurora napisał(a):

Jasmar, olej konowałów, teraz musisz zacząć działać na własną rękę, tj. chwycić się sposobów, którymi lekarze zazwyczaj pogardzają; ja bym wcinała te skorupy i żywokost nabyła.

ja żywokost mam już nabyty czekam tlyko kiedy mi gipo zdejmą. A wpierniczłąm skorupki jak stara. Do tego wysokobiałkowa dieta i zmuszałma sie anwet do jedzenia szportek w pomidorach zeby kosci jeśc hehe

A nie lubisz rybek?

nienawidze

Aurora

jasmar napisał(a):

Aurora napisał(a):

No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?

Ryby jem gotowane-ale chude ryby, sera żółtego nie powinnam, ale pozwalam sobie do bułki bez masła( nie można za dużo tłuszczu bo brak woreczka żółciowego da znać)
Dziękuje Wam wyspiarz, a. Aurora i Marchewka i KAsiek( to dzieki Tobie Kasiu tu wlazłam-dokulałam się do komputera, no i te Twoje SMSy z pytaniami co u mnie-a ja nawet nie miałam ochoty odpisywać-przepraszam). No i Alawpr dzięki może znów jak mi "dokopiesz" to mi przejdzie. Bo moja mama dziś jak była u mnie to płakała razem ze mną i moja babcia też płacze-dlaczego ja się tak połamałam.
Kurde pisze haotycznie nie wiem czy cos z tego wiecei?
Dobrze, że masz wsparcie mamy i babci i dobrze, że się z Tobą identyfikują i nie bagatelizują Twojej choroby, jak wielu ludzi ma w zwyczaju - jakby to było nic, takie złamanie.
a.

alawpr napisał(a):

a. napisał(a):

Jasmar w kupie siła, nie możesz Nas tak zostawiać, nie przedstawilaś szanownej grupie zwolnienia i jesli myslisz ze nie musisz nadrabiac zaległości to się grubo mylisz.
I co tam pałeczka...prawdziwa pała w dzienniczku Ci sie należy.

Dobrze gada dac jej wódki;-))
a propos to od wina nie stronię..
alawpr
Jasmar nie rycz ,,GUPIA'' bo ciebie szkoda i rodzinki!! Za dużo juz dziewczyno przeszłas ,zeby teraz ryczec. Ty jesteś nasza mistrzynia operacji i masz medal jak nic. Organizm odpocznie po tych wszystkich zabiegach i zacznie jak szalony wali kostniną!!
alawpr
Jasmar--powiedz , a moze tam u ciebie w szpitalu jest jakis zabójczo przystojny lekarz anastezjolog????????????????
marchewka

jasmar napisał(a):

Aurora napisał(a):

No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?

Ryby jem gotowane-ale chude ryby, sera żółtego nie powinnam, ale pozwalam sobie do bułki bez masła( nie można za dużo tłuszczu bo brak woreczka żółciowego da znać)
Dziękuje Wam wyspiarz, a. Aurora i Marchewka i KAsiek( to dzieki Tobie Kasiu tu wlazłam-dokulałam się do komputera, no i te Twoje SMSy z pytaniami co u mnie-a ja nawet nie miałam ochoty odpisywać-przepraszam). No i Alawpr dzięki może znów jak mi "dokopiesz" to mi przejdzie. Bo moja mama dziś jak była u mnie to płakała razem ze mną i moja babcia też płacze-dlaczego ja się tak połamałam.
Kurde pisze haotycznie nie wiem czy cos z tego wiecei?
wszyscy tu mieli doła, taki los połamańca. od doła do doła a potem w górę (u mnie akurat odwrotnie, zaczęło się od doła, dobre kilkadziesiąt metrów spadłam zanim się złamałam 😉. pewnile Lilla ma rację, organizm może nie daje rady na tylu frontach, ale powoli wszystko po kolei się zgoi, człowiek nie jest samochodem i raczej sam się zreperuje. ja miałam tyle dziur w nodze, że lekarz mi powiedział, że organizm idzie na łatwiznę i zaczyna od zalewania najmniejszej dziury a potem przechodzi do coraz to większych, i tak było! cierpliwości, musisz być cierpliwa!!!
kasiek79

jasmar napisał(a):

Aurora napisał(a):

No widzisz?! Brzuch też ważny i to bardzo. Jakieś pozytywy są.
A szczelina dziś jest, a za miesiąc może już jej nie być. Tak to jest.
A ser żółty i ryby możesz jeść?

Ryby jem gotowane-ale chude ryby, sera żółtego nie powinnam, ale pozwalam sobie do bułki bez masła( nie można za dużo tłuszczu bo brak woreczka żółciowego da znać)
Dziękuje Wam wyspiarz, a. Aurora i Marchewka i KAsiek( to dzieki Tobie Kasiu tu wlazłam-dokulałam się do komputera, no i te Twoje SMSy z pytaniami co u mnie-a ja nawet nie miałam ochoty odpisywać-przepraszam). No i Alawpr dzięki może znów jak mi "dokopiesz" to mi przejdzie. Bo moja mama dziś jak była u mnie to płakała razem ze mną i moja babcia też płacze-dlaczego ja się tak połamałam.
Kurde pisze haotycznie nie wiem czy cos z tego wiecei?
nie masz za co pzrepraszac. rozumiem te doły. wiesz to moja dieta byłaby spoko dla ciebie jak nie możesz tłuszczu. A twarogi mozesz? jak tak to jedz chude one mają duzo białka i zero tłuszczu rozrabiaj je z jogurtem naturalnym i słodzikiem
LillaKorn
Dziewczyny w tych calych "dietch zrostowych" nie dajmy się zwariować. Ja osobiście jem jogurty bo lubię. Już mi wielokrotnie zarzucono, że się spóźniam ze zrostem, bo nie jem galaretki (nie cierpię). Gdybym miała je jeść na siłę i zwracać to też by niewiele co dało, prawda?
alawpr
Ach ,jejuniu bo wam nie wygadałam,że mnie usypił też ten przystojniaczek. Ah...żebym ja młodsza była???????
marchewka

LillaKorn napisał(a):

Dziewczyny w tych calych "dietch zrostowych" nie dajmy się zwariować. Ja osobiście jem jogurty bo lubię. Już mi wielokrotnie zarzucono, że się spóźniam ze zrostem, bo nie jem galaretki (nie cierpię). Gdybym miała je jeść na siłę i zwracać to też by niewiele co dało, prawda?

a ja już zjadłam wszystko oprócz kija od szczotki, i też nie pomogło...

kasiek79

LillaKorn napisał(a):

Dziewczyny w tych calych "dietch zrostowych" nie dajmy się zwariować. Ja osobiście jem jogurty bo lubię. Już mi wielokrotnie zarzucono, że się spóźniam ze zrostem, bo nie jem galaretki (nie cierpię). Gdybym miała je jeść na siłę i zwracać to też by niewiele co dało, prawda?

ja galaretek nei jadłam 9tzn moze jakieś dwie tzry zjadłam) a zrasatm sie jak naarzie szybko. No ale mamwysokobiałkowa dietę

jasmar

Aurora napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Jasmar, tak sobie pomyślałam, że Twoje operacje mogły mieć wpływ na zatrzymanie zrostu, bo jakby nie było dodatkowy stres i ingerencja w organizm były. I tak jesteś do przodu, bo przynajmnie się kompleksowo wyremontowałaś i miałaś odwagę to zrobić (wielkie brawa dla Ciebie!)

To samo chciałam właśnie napisać!

Lilla tak mnie wypchnęli na te zabiegi(rodzinka) bo pewnie nigdy bym się nie zdecydowała- no i przy okazji dowiedziałam się, że wtedy (kiedy miałam poprzednio operowaną przepuklinę) zawalił najprawdopodobniej chirurg. Teraz poszłam do innego lekarza i innego szpitala. I tak sobie myślę, że może faktycznie przez te znieczulenia( miałam jedną narkozę i jedno podpajęczynówkowe) ten zrost stanął. Oby bo osiwieje całkiem. No i nie bardzo miałam ochotę gdzieś wychodzić-nawet na studia nie poszłam. Mam to gdzieś.

a.

alawpr napisał(a):

Ach ,jejuniu bo wam nie wygadałam,że mnie usypił też ten przystojniaczek. Ah...żebym ja młodsza była???????

ah..wymówki...moja macoszka mlodsza ode mnie, co daje róznicę wieku między nimi 27 lat, no chyba że masz na mysli "zanim spotkałaś męża"

alawpr

LillaKorn napisał(a):

Dziewczyny w tych calych "dietch zrostowych" nie dajmy się zwariować. Ja osobiście jem jogurty bo lubię. Już mi wielokrotnie zarzucono, że się spóźniam ze zrostem, bo nie jem galaretki (nie cierpię). Gdybym miała je jeść na siłę i zwracać to też by niewiele co dało, prawda?

Ja juz mam odruch wymiotny na widok jogurcików, galaretek ,szprotek, sardynek itp.I odstawiłam wszystko bo nie moge juz na to patrzec a co mówic o zjedzeniu.

jasmar

a. napisał(a):

alawpr napisał(a):

a. napisał(a):

Jasmar w kupie siła, nie możesz Nas tak zostawiać, nie przedstawilaś szanownej grupie zwolnienia i jesli myslisz ze nie musisz nadrabiac zaległości to się grubo mylisz.
I co tam pałeczka...prawdziwa pała w dzienniczku Ci sie należy.

Dobrze gada dac jej wódki;-))
a propos to od wina nie stronię..
Kurcze a ja nawet upić się nie mogę!!!!!!!!
kasiek79

jasmar napisał(a):

Aurora napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Jasmar, tak sobie pomyślałam, że Twoje operacje mogły mieć wpływ na zatrzymanie zrostu, bo jakby nie było dodatkowy stres i ingerencja w organizm były. I tak jesteś do przodu, bo przynajmnie się kompleksowo wyremontowałaś i miałaś odwagę to zrobić (wielkie brawa dla Ciebie!)

To samo chciałam właśnie napisać!

Lilla tak mnie wypchnęli na te zabiegi(rodzinka) bo pewnie nigdy bym się nie zdecydowała- no i przy okazji dowiedziałam się, że wtedy (kiedy miałam poprzednio operowaną przepuklinę) zawalił najprawdopodobniej chirurg. Teraz poszłam do innego lekarza i innego szpitala. I tak sobie myślę, że może faktycznie przez te znieczulenia( miałam jedną narkozę i jedno podpajęczynówkowe) ten zrost stanął. Oby bo osiwieje całkiem. No i nie bardzo miałam ochotę gdzieś wychodzić-nawet na studia nie poszłam. Mam to gdzieś.

na pewno miało to jakiś wpływ Mój syn mimał pierwsza operację jak miał rok. Ponad 7 godzin na stole operacyjnym ja myslalam ze się normalnie nie wybudzi. Potem jescze dwie narkozy plus narkoza przy rezonansie. I............. i co .... pzrestal rosnąc. trafilismy do ehdokrynologa któy uspokił mnie ze narkowy mogły mie jaknajbardziej na ot wpływ. Potem doszła jeszce wada serca Tez prawdopodobnie przez narkozy.Ale............... wiara czyny cuda Co nas nie zabije to nas wzmocni. Głowa do góry bedzie do brze bo...... no bo musi. Szybciej wolniej ale się zrosniemy