Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 763 z 977
jasmar napisał(a):
A może ja nie czuję miejsca złamania bo tam jest blacha Ale ze mnie ciapa, że na to nie wpadłam. A tak to nie wiem czy nie bałabym się tego macać.
Jestem bardzo ciekawa jakiej schizy dostanę z gołą nogą.
alawpr napisał(a):
U mnie tylko kicha z czynnościami domowymi.Wnerwia mnie to że te kule bardzo ograniczają .Nie wszystko moge zrobic i prawde mówiąc nie robię.Do tej pory jestem dyrygentem w kuchni i porzadków tez nie robię. Ale ,żebym bardzo na to psioczyła to nie powiem. Chyba sie rozleniwiłam...
Laski !Raz w życiu (mam nadzieję,że raz z powodu złamania) mamy okazję poczuć się jak Królowe Brytyjskie i nie płaczmy, że buławę w sprzątaniu, gotowaniu i zakupowaniu przejęli nasi faceci.
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Siedzenie w domu dobija.Musisz wychodzic jak najwięcej. U mnie na poczatku mąż obawiał sie ,że nie dam rady ,ale uczepiła sie tego jak rzep psiego ogona i krokiem zółwia łażę gdzie mogę. A że usapana to nic ,bo to moje usapanie.
Dziewczyny! Nie dajcie się. Ali nie trzeba motywować bo bryka z tymi gipsami jak kozica ale Ty Jasmar jesteś "bezgipsowa" to możesz wychodzić ile dusza zapragnie! Oczywiście z strożnością procesową.
Tak macie rację siedzenie dobija. Ale ja muszę walczyć nie tylko ze sobą ale jeszcze z moimi rodzicami, którzy mają inny pogląd na tę sprawę. Zamierzam się do nich wybrać w tym nadchodzącym tygodniu i pokazać, że dam radę wejść na 4 piętro.Ale myślę, że dam radę. Szkoda, że to akurat zima -założenie kul na kurtkę jest trudne. No i ta ostrożność jest wielce wskazana. Dzięki dobre kobiety, dzięki Wam wiem że dobrze robię
alawpr napisał(a):
Lilla a twoje kolano i staw skokowy jest już w stanie jak przed złamaniem?
Ani jedno ani drugie. Kolano jest lepsze, bo po płaskim jest bezproblemowe przy schodzeniu ze schodów je czuję. Staw skokowy czuję swoją kostkę jak zespawaną. Rano boję się wstać bo wespół z miejscem złamania strasznie boli i kuśtykam aż je rozruszam. Potem pod koniec pracy mocno czuję staw skokowy. A tak naprawdę to każdy krok mnie boli...
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
U mnie tylko kicha z czynnościami domowymi.Wnerwia mnie to że te kule bardzo ograniczają .Nie wszystko moge zrobic i prawde mówiąc nie robię.Do tej pory jestem dyrygentem w kuchni i porzadków tez nie robię. Ale ,żebym bardzo na to psioczyła to nie powiem. Chyba sie rozleniwiłam...
Laski !Raz w życiu (mam nadzieję,że raz z powodu złamania) mamy okazję poczuć się jak Królowe Brytyjskie i nie płaczmy, że buławę w sprzątaniu, gotowaniu i zakupowaniu przejęli nasi faceci.
I na dzień dzisiejszy wychodzi im to fantastycznie. Moje szczęście małżeńskie powiedziało mi ,że gotowa on moze tylko ,zeby ktos po nim sprzatał. Bo widok jest taki, że zmywarka zaladowana full, a w zlewie i tak pełno.Prawie cała zastawa zapasowa powyciągana, bo jakos im brakuje czystej.
jasmar napisał(a):
Tak macie rację siedzenie dobija. Ale ja muszę walczyć nie tylko ze sobą ale jeszcze z moimi rodzicami, którzy mają inny pogląd na tę sprawę. Zamierzam się do nich wybrać w tym nadchodzącym tygodniu i pokazać, że dam radę wejść na 4 piętro.Ale myślę, że dam radę. Szkoda, że to akurat zima -założenie kul na kurtkę jest trudne. No i ta ostrożność jest wielce wskazana. Dzięki dobre kobiety, dzięki Wam wiem że dobrze robię
Jasmar! Sory. Matkę i Ojca szanuj ale do licha 18 lat skończyłaś czas jakiś temu.
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
jeżeli chodzi tlyko o ćwiczenia to jak jest jednostka chorobowa to rehabilitant sobie poradzi Ale jeżeli chodzi o zabiegi to za moich zcasów musiało byc na skeirowaniu jaka dawka jaki zcas itp.
Bez skierowania od lekarza żaden rehabilitant się nie dotknie i nie wykona żadnego zabiegu.
Dokładnie moja koleżanka powiedziała, że zrobi mi zabiegi jak lekarz powie jakie. A ten czort twierdzi, że nic mi na razie nie potrzeba. Więc myślę, że musi być dokładnie napisane jaki zabieg i ile tego ma być-każdy się boi żeby czegoś w naszych nogach nie zepsuć
ja jak byłą na praktykach to na skierowaniu zawsze miał jednostkę rodzaj zabiegu dawke zcas trwania itp. Sam rehebilitant nie moze nic zrobić. A jezeli chodzi o ćwiczenia to często mieliśmy tylko jednostkę chorobową i sami do niej musielismy przygotowac ćwiczenia. Zdażallo się ze lekarz psiał ćwiczenia usparwniające kk.g i kk.d albo T ale sami musielismy wiedziec jakei I na studiach tego nas uczyli jakie ćwiczenia do jakiej jednostki. A co do zabiegów to uczyliśmy się je wykonywac No niby dawki i rodzaje tez musieliśmy znac al enigdy sami ich nie usatlalismy
alawpr napisał(a):
Masz racje Jasmar.kule i kurtka to jakaś pomyłka. A rodzice sie martwią jak to rodzice.
mi jest wygodniej na kurtce mNiej rece bolą bo jak hodze w domu to po jakims zcasie bola mnie przedramiona gdzie opierają się kula A na kurtce nie
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla a twoje kolano i staw skokowy jest już w stanie jak przed złamaniem?
Ani jedno ani drugie. Kolano jest lepsze, bo po płaskim jest bezproblemowe przy schodzeniu ze schodów je czuję. Staw skokowy czuję swoją kostkę jak zespawaną. Rano boję się wstać bo wespół z miejscem złamania strasznie boli i kuśtykam aż je rozruszam. Potem pod koniec pracy mocno czuję staw skokowy. A tak naprawdę to każdy krok mnie boli...
to ty naprawde jesteś Twarda Sztuka.
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
U mnie tylko kicha z czynnościami domowymi.Wnerwia mnie to że te kule bardzo ograniczają .Nie wszystko moge zrobic i prawde mówiąc nie robię.Do tej pory jestem dyrygentem w kuchni i porzadków tez nie robię. Ale ,żebym bardzo na to psioczyła to nie powiem. Chyba sie rozleniwiłam...
Laski !Raz w życiu (mam nadzieję,że raz z powodu złamania) mamy okazję poczuć się jak Królowe Brytyjskie i nie płaczmy, że buławę w sprzątaniu, gotowaniu i zakupowaniu przejęli nasi faceci.
U mnie naprawdę dużo robią dzieci -są moimi nogami-przynieś mi to, zanieś tamto itd.....Pomagają w obiedzie, razem pakujemy do pralki pranie, razem sprzątamy, chodzą po drobne zakupy. I już parę razy każde z nich stwierdziło-ile to się trzeba w domu nachodzić i ile to czasu zajmuje. Więc pod tym względem to złamanie pomogło im zrozumieć, ile mi to zajmowało czasu, no i nieśmiało myślę, że chociaż troszeczkę doceniają. Ach.........ale się rozmarzyłam
alawpr napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
U mnie tylko kicha z czynnościami domowymi.Wnerwia mnie to że te kule bardzo ograniczają .Nie wszystko moge zrobic i prawde mówiąc nie robię.Do tej pory jestem dyrygentem w kuchni i porzadków tez nie robię. Ale ,żebym bardzo na to psioczyła to nie powiem. Chyba sie rozleniwiłam...
Laski !Raz w życiu (mam nadzieję,że raz z powodu złamania) mamy okazję poczuć się jak Królowe Brytyjskie i nie płaczmy, że buławę w sprzątaniu, gotowaniu i zakupowaniu przejęli nasi faceci.
I na dzień dzisiejszy wychodzi im to fantastycznie. Moje szczęście małżeńskie powiedziało mi ,że gotowa on moze tylko ,zeby ktos po nim sprzatał. Bo widok jest taki, że zmywarka zaladowana full, a w zlewie i tak pełno.Prawie cała zastawa zapasowa powyciągana, bo jakos im brakuje czystej.
a ja już robię wszytko wdomu no jeszce tylko nie odkurzam. I nie wnosze zakupów po schodach.A tak wszystko robię toco kiedys tlyko ze dwa arzy wolniej.
alawpr napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla a twoje kolano i staw skokowy jest już w stanie jak przed złamaniem?
Ani jedno ani drugie. Kolano jest lepsze, bo po płaskim jest bezproblemowe przy schodzeniu ze schodów je czuję. Staw skokowy czuję swoją kostkę jak zespawaną. Rano boję się wstać bo wespół z miejscem złamania strasznie boli i kuśtykam aż je rozruszam. Potem pod koniec pracy mocno czuję staw skokowy. A tak naprawdę to każdy krok mnie boli...
to ty naprawde jesteś Twarda Sztuka.
Po wszystkich swoich przygodach jestem na etapie "nie dam bucowi (nodze) powodów do satysfakcji" (cytat serżanta Highway'a ze "Wzgórza złamanych serc".
LillaKorn napisał(a):
jasmar napisał(a):
Tak macie rację siedzenie dobija. Ale ja muszę walczyć nie tylko ze sobą ale jeszcze z moimi rodzicami, którzy mają inny pogląd na tę sprawę. Zamierzam się do nich wybrać w tym nadchodzącym tygodniu i pokazać, że dam radę wejść na 4 piętro.Ale myślę, że dam radę. Szkoda, że to akurat zima -założenie kul na kurtkę jest trudne. No i ta ostrożność jest wielce wskazana. Dzięki dobre kobiety, dzięki Wam wiem że dobrze robię
Jasmar! Sory. Matkę i Ojca szanuj ale do licha 18 lat skończyłaś czas jakiś temu.
No właśnie w ich mniemaniu jedno drugie wyklucza. Ale staram się to pogodzić.
kasiek79 napisał(a):
alawpr napisał(a):
Masz racje Jasmar.kule i kurtka to jakaś pomyłka. A rodzice sie martwią jak to rodzice.
mi jest wygodniej na kurtce mNiej rece bolą bo jak hodze w domu to po jakims zcasie bola mnie przedramiona gdzie opierają się kula A na kurtce nie
To mnie nic nie boli tzn przedramienia.Tylko ciężko te kule wchodzą na rekaw kurtki.I jakoś sie motają na tych rekawach.
JASMAR ja odkąd zaczeła wychodzic zdou wrócial dożywych Moje zycie całkowiecie się zmienilo wszystko zaczyna wracć do normalności . Bardzo mi to pomogło teraz juz nawet samam wychodze i gdzies idę albo wychodze samam z dzieciakami i ide Boję isę przy ulicy zeby mi dzieciaki numeru nie wywineły i raptem nie wybiegły bo tzrymają c dwie kule w rękach nie moge przytrzymac dzieciakó. Jak podchodzimy do Ulicy to olus podnosi reke i krzyczy do samochodów: stop moja mama idzie.... hehe synus się martwi zeby mama zdązyła przejśc przez ulice a zawsze było dowrotnie
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
alawpr napisał(a):
No Kochana jestem z ciebie dumna!!!!!!!!!!!! Tak trzymaj!!!
Wielkie dzięki Ala-bo nikt inny tego tak nie potraktował. wręcz przeciwnie moja mama twierdzi, że nie powinnam wychodzić bo mi to może zaszkodzić. I prawie się pokłóciłyśmy o to kino. A mnie potrzeba wyjścia do ludzi. I jak będą zebrania u dzieci(17 listopada) to też się wybiorę- a co tam. Dam radę.
Siedzenie w domu dobija.Musisz wychodzic jak najwięcej. U mnie na poczatku mąż obawiał sie ,że nie dam rady ,ale uczepiła sie tego jak rzep psiego ogona i krokiem zółwia łażę gdzie mogę. A że usapana to nic ,bo to moje usapanie.
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
Lilla a twoje kolano i staw skokowy jest już w stanie jak przed złamaniem?
Ani jedno ani drugie. Kolano jest lepsze, bo po płaskim jest bezproblemowe przy schodzeniu ze schodów je czuję. Staw skokowy czuję swoją kostkę jak zespawaną. Rano boję się wstać bo wespół z miejscem złamania strasznie boli i kuśtykam aż je rozruszam. Potem pod koniec pracy mocno czuję staw skokowy. A tak naprawdę to każdy krok mnie boli...
Lilla chylę czoła przed Tobą. Bo u mnie bywa tak, że nie boli tylko czuję nogę, ale to nie ból może po prostu za bardzo o niej myślę. Bo jak mam inne zajęcie to zapominam, ale na razie to na siedząco-raczej. Zobaczymy jak będę dwunożna( określenie jest super)
Ja mam wrazenie ze wbijaa mi sie kośc łokciowa jak chodze wdomu w krótkim rękawku
alawpr napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
alawpr napisał(a):
Masz racje Jasmar.kule i kurtka to jakaś pomyłka. A rodzice sie martwią jak to rodzice.
mi jest wygodniej na kurtce mNiej rece bolą bo jak chodze w domu to po jakims zcasie bola mnie przedramiona gdzie opierają się kula A na kurtce nie
To mnie nic nie boli tzn przedramienia.Tylko ciężko te kule wchodzą na rekaw kurtki.I jakoś sie motają na tych rekawach.
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
alawpr napisał(a):
U mnie tylko kicha z czynnościami domowymi.Wnerwia mnie to że te kule bardzo ograniczają .Nie wszystko moge zrobic i prawde mówiąc nie robię.Do tej pory jestem dyrygentem w kuchni i porzadków tez nie robię. Ale ,żebym bardzo na to psioczyła to nie powiem. Chyba sie rozleniwiłam...
Laski !Raz w życiu (mam nadzieję,że raz z powodu złamania) mamy okazję poczuć się jak Królowe Brytyjskie i nie płaczmy, że buławę w sprzątaniu, gotowaniu i zakupowaniu przejęli nasi faceci.
U mnie naprawdę dużo robią dzieci -są moimi nogami-przynieś mi to, zanieś tamto itd.....Pomagają w obiedzie, razem pakujemy do pralki pranie, razem sprzątamy, chodzą po drobne zakupy. I już parę razy każde z nich stwierdziło-ile to się trzeba w domu nachodzić i ile to czasu zajmuje. Więc pod tym względem to złamanie pomogło im zrozumieć, ile mi to zajmowało czasu, no i nieśmiało myślę, że chociaż troszeczkę doceniają. Ach.........ale się rozmarzyłam
Powiedziałaś święte słowa. U mnie domownicy powiedzieli ,że to nie mozliwe ,zeby tyle było do zrobienia w domu, bo przeciez pralka sama pierze,zmywarka zmywa za i tak tyle z tym roboty. I wcale nie było tak ,że ja wszystko robiłam,bo uczestniczyli w pracach domowych itp. A jednak nikt nie zdawał sobie sprawy ,że to tyle wymaga czasu i planowania pewnych spraw.
kasiek79 napisał(a):
alawpr napisał(a):
Masz racje Jasmar.kule i kurtka to jakaś pomyłka. A rodzice sie martwią jak to rodzice.
mi jest wygodniej na kurtce mNiej rece bolą bo jak hodze w domu to po jakims zcasie bola mnie przedramiona gdzie opierają się kula A na kurtce nie
Tak, tylko przecisnąć się z ręką do kuli przez grubą kurtkę- to nie jest takie szybkie
alawpr napisał(a):
Ale wam zazdroszczę dziewczyny ,ze bez obaw będziecie mogły wrócic do pracy ;-( U mnie dupa blada........jasmar napisał(a):
No ja to po klasie chodzić będę -nie wyobrażam sobie abym tylko siedziała. A gdybym miała przerwy bez dyżurów to wtedy nogę mogę chociaż na 5-10 min dac w górę. Dobrze Aurora, że napisałaś że tak może być zalecone. A nie bardzo widzę powrót do pracy z kulą -jak Lilla. U mnie raczej nie wchodzi to w rachubę.
Moi czekaj z utęsknieniem Dyrektorka "błaga" zebym szybciej wracała i swoja twardą reką sie za swoją kalse wziela bo jest neiciekawie. dzeici tez tęsknią
jasmar napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
Jasmar! Sory. Matkę i Ojca szanuj ale do licha 18 lat skończyłaś czas jakiś temu.
No właśnie w ich mniemaniu jedno drugie wyklucza. Ale staram się to pogodzić.
Moja Mama też miała mi za złe, że się wietrzę jak to określiła. No cóż siedzenie w domu w długim gipsie to była masakra. Jak już się trochę usprawniłam (lekki gips) to....wiatr w żagle!
jasmar napisał(a):
kasiek79 napisał(a):
alawpr napisał(a):
Masz racje Jasmar.kule i kurtka to jakaś pomyłka. A rodzice sie martwią jak to rodzice.
mi jest wygodniej na kurtce mNiej rece bolą bo jak hodze w domu to po jakims zcasie bola mnie przedramiona gdzie opierają się kula A na kurtce nie
Tak, tylko przecisnąć się z ręką do kuli przez grubą kurtkę- to nie jest takie szybkie
wiesz co nawet jakz aczeam nosic kurtkę zimową to nie poczułam ale............. moze mamy inne kule bo te co mam w domu na górze podejrzewam ze byłoby mi trudniej a te co mam na podwórko to sa takie szerokie
kasiek79 napisał(a):
a ja już robię wszytko wdomu no jeszce tylko nie odkurzam. I nie wnosze zakupów po schodach.A tak wszystko robię toco kiedys tlyko ze dwa arzy wolniej.
No tak, ja tez wolna jestem jak najstarszy żółw albo jaki ślimak. A kiedyś to szast prast i wszystko było szybciutko zrobione. Cóż z tym też się trzeba pogodzić
kasiek79 napisał(a):
JASMAR ja odkąd zaczeła wychodzic zdou wrócial dożywych Moje zycie całkowiecie się zmienilo wszystko zaczyna wracć do normalności . Bardzo mi to pomogło teraz juz nawet samam wychodze i gdzies idę albo wychodze samam z dzieciakami i ide Boję isę przy ulicy zeby mi dzieciaki numeru nie wywineły i raptem nie wybiegły bo tzrymają c dwie kule w rękach nie moge przytrzymac dzieciakó. Jak podchodzimy do Ulicy to olus podnosi reke i krzyczy do samochodów: stop moja mama idzie.... hehe synus się martwi zeby mama zdązyła przejśc przez ulice a zawsze było dowrotnie
alawpr napisał(a):
jasmar napisał(a):
Wielkie dzięki Ala-bo nikt inny tego tak nie potraktował. wręcz przeciwnie moja mama twierdzi, że nie powinnam wychodzić bo mi to może zaszkodzić. I prawie się pokłóciłyśmy o to kino. A mnie potrzeba wyjścia do ludzi. I jak będą zebrania u dzieci(17 listopada) to też się wybiorę- a co tam. Dam radę.
Siedzenie w domu dobija.Musisz wychodzic jak najwięcej. U mnie na poczatku mąż obawiał sie ,że nie dam rady ,ale uczepiła sie tego jak rzep psiego ogona i krokiem zółwia łażę gdzie mogę. A że usapana to nic ,bo to moje usapanie.
Kasia to piekne co napisałas o synku 😉