Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 801 z 977

witch

Motocyklista 84 napisał(a):

Witam.Od pewnego czasu śledzę wątki na powyższym forum i w końcu postanowilem napisac a raczej opisać swoje "przygody"z leczeniem i rehabilitacją. W maju 2009 r. mialem wypadek motocyklowy-wbilem się w samochód przy prędkości 170 km/h w wyniku czego doznałem nastepujących obrażeń:
prawa ręka: skręcenie nadgarstka, złamaniei przedramienia prawego typu Moteggia
prawa noga: złamanie trzounu kości udowej (kość udowa w 3 kawalkach)
lewa noga: wieloodłamowe zlamanie bliższej przynasady i trzonu kości udowej
Zastosowane leczenie:
-wyciąg szkieletowy za kończynę dolną lewą
-krwawa repozycja złamania kości udowej prawej i zespolenie płytą ZESPOL
-krwawa repozycja złamania przedramienia prawego i zespolenie plytą

No proszę. My tu po jednej połamanej kończynie a kolega Motocyklista poleciał po bandzie i nie rozdrabniając się połamał wszystko hurtem 🙂 Oby tak rozległe obrażenia nauczyły, że jazda 170 km/ h to swoiste pukanie do bram św. Piotra.
Poważnie zaś to współczuję i podziwiam determinację w walce do dochodzenia do 100 % sprawności.
Dziewczyny na szybszy zrost wcinają zmielone skorupki jaj. Efekty podobno namacalne. Ja nie faszeruję się niczym(farmakologicznie), zdaję się na los i naturę.
remi
witam, wróciłem po prawie 3 tygodniowym pobycie w szpitalu, a miało byc tak pięknie 🙂 Dowiedziałem się ze zarazili mnie tam gronkowcem i przez to sie tak troche wszystko pie.. psuje 🙂 wyjeli mi z ręki gwóźdz srodszpikowy po 2,5 miesiąca, a mieli po 2 latach.. narazie wszystko jest ok, zobaczymy. Znacie moze jakis dobrych lekarzy/klinki gdzie mozna się pozbyc tej bakterii?? Motocyklisto niie łam się, mnie lekarz powiedział że przy duzej ilości złamań może być tak że część sie zrasta a częsc dopiero potem, organizm poprostu nie wyrabia, jak cukiernie przed tłustym czwartkiem 🙂 Wiem co czułes leząc na łóżku, ja leżałem tylko ponad miesiąc a i tak to była tragedia, dokładnie jak mówisz mycie itp, całkowita zależnosc od osób trzecich, ale wiem też kto był prawdziwym przyjacielem 🙂 Pozdrawiam
marchewka

witam motocyklistę, mimo wszystko cud że żyjesz, dobrze, że tu trafiłeś, może zostaniesz podtrzymany na duchu, życże dużo dużo cierpliwości, no i zrostów, wiadomo 😉

ja mam już dokładny termin odzłomowania, 18 listopada z rana;-)

Połamana Kasiu, odniosłam bardzo pozytywne wrażenie ze spotkania z dr Morasiewiczem, z całego serca staram się myśleć,że ma rację i że wszystko ze mną ok. ale to czas zweryfikuje i pewnie jak rozgrzebią nogę to sprawdzą sobie ten zrost bo nie będę im przeszkadzać 😉

a Wrocław super, po powrocie do wawy strasznie zawsze żałuję, że już tam nie mieszkam...

Roman

edziag napisał(a):

Witaj motocyklisto, miałeś przejścia nie lada bo połamałeś się x 3, słyszalam tylko o kalcutoninie o reszcie nic nie wiem. pozdrawiam Cię i witaj i nas.

Również witam i pozdrawiam. Stosowalas może tą kalcutoninę?

Do**ta

Witaj motocyklisto.

Kalcytoninę łososiową aplikują aliwpr. Pogadaj z nią.

witch

Witaj Remi ! W końcu wróciłeś "synu marnotrawny" . Miałeś mieć karę za brak informacji ale jesteś w związku z powyższym usprawiedliwiony. Współczuję z powodu gronkowca. Czyli koszulki lidera w ilości i jakości urazów nie chcesz oddać bez walki i nawet tego gronkowca sobie "załatwiłeś"???

Sądzę, że mimo wszystko jesteś zadowolony z pobytu w szpitalu (pomijając tego gronkowca) w końcu wyjęcie o prawie 2 lata szybciej złomstwa to jest ewenement.

Czy w związku z tym zalecono Ci jakąś rehabilitację ???

Do**ta
Cieszę się Remi, że jesteś już z nami. Współczuję tego niechcianego prezentu (gronkowca).
Roman

witch napisał(a):

Motocyklista 84 napisał(a):

Witam.Od pewnego czasu śledzę wątki na powyższym forum i w końcu postanowilem napisac a raczej opisać swoje "przygody"z leczeniem i rehabilitacją. W maju 2009 r. mialem wypadek motocyklowy-wbilem się w samochód przy prędkości 170 km/h w wyniku czego doznałem nastepujących obrażeń:
prawa ręka: skręcenie nadgarstka, złamaniei przedramienia prawego typu Moteggia
prawa noga: złamanie trzounu kości udowej (kość udowa w 3 kawalkach)
lewa noga: wieloodłamowe zlamanie bliższej przynasady i trzonu kości udowej
Zastosowane leczenie:
-wyciąg szkieletowy za kończynę dolną lewą
-krwawa repozycja złamania kości udowej prawej i zespolenie płytą ZESPOL
-krwawa repozycja złamania przedramienia prawego i zespolenie plytą

No proszę. My tu po jednej połamanej kończynie a kolega Motocyklista poleciał po bandzie i nie rozdrabniając się połamał wszystko hurtem 🙂 Oby tak rozległe obrażenia nauczyły, że jazda 170 km/ h to swoiste pukanie do bram św. Piotra.
Poważnie zaś to współczuję i podziwiam determinację w walce do dochodzenia do 100 % sprawności.
Dziewczyny na szybszy zrost wcinają zmielone skorupki jaj. Efekty podobno namacalne. Ja nie faszeruję się niczym(farmakologicznie), zdaję się na los i naturę.
h
Do**ta
wymyć, wyprażyć, zmielić, zjeść w jogurcie.
Roman

marchewka napisał(a):

witam motocyklistę, mimo wszystko cud że żyjesz, dobrze, że tu trafiłeś, może zostaniesz podtrzymany na duchu, życże dużo dużo cierpliwości, no i zrostów, wiadomo 😉

ja mam już dokładny termin odzłomowania, 18 listopada z rana;-)

Połamana Kasiu, odniosłam bardzo pozytywne wrażenie ze spotkania z dr Morasiewiczem, z całego serca staram się myśleć,że ma rację i że wszystko ze mną ok. ale to czas zweryfikuje i pewnie jak rozgrzebią nogę to sprawdzą sobie ten zrost bo nie będę im przeszkadzać 😉
a Wrocław super, po powrocie do wawy strasznie zawsze żałuję, że już tam nie mieszkam...

n
witch

Po ugotowaniu jaj obrać z błony (w środku jaja jest) i wysuszone zmielić w młynku. Tak chyba to było.

Czyli mówisz, że zrobiłeś to na ludowo -raz a dobrze ? Zawsze napawają mnie strachem pędzący ludzie na motorach. Wyrasta taki nie wiadomo skąd i kiedy za człowiekiem ( w aucie) i tylko słychać świst motoru podczas wyprzedzania. Swojemu synowi po moim trupie pozwoliłabym chyba jeżdzić na tym "nosicielu śmierci" Ale to moje osobiste przemyślenia. I wcale nie odnoszą się do Ciebie.

ojacie

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

jasmar napisał(a):

No to ja bym nie była w stanie po narkozie. Ale boję się tego kłucia, bo na starość ten odcinek kręgosłupa będzie napieprzać. Tym bardziej, że ja kilkanaście lat temu jak miałam zapalenie opon mózgowych(wirusowe-nie zostawia żadnych śladów-tak przynajmniej mi wtedy mówili) to miałam 3 punkcje z kręgosłupa, ostatnio 2 znieczulenia. Więc ten odcinek jest już nieźle podziobany

ja miałą 3 znieczulenia w kręgosłup i............. juz odczuwam ren krąg

Pierwszą operację na nogę miałam w narkozie. Wtedy chciano zrobić mi blokadę, ale siostra (pielęgniarka) "załatwiła" mi na bloku ogólne. Wytłumaczyła mi jakie skutki uboczne moga wystapić po blokadzie. Pomna tego stanowczo odmówiłam tym razem zrobienia mi blokady. Lekarz i pielęgniarki przekonywali, namawiali - nie dałam się im namówić. W końcu podsunęli mi pod nos "papier" do podpisu, że rezygnuje z blokady i wyrażam zgodę na znieczulenie ogólne. I wiem, że zrobiłam dobrze. Operacja trwała nieco ponad 5 godzin. Jakbym miała przez cały czas słyszeć co mi robią to pewnie wylądowałbym na OIOM-ie z cięzkim zawałem serca. A tak przeżyłam bez dodatkowych "sensacji".

Ja miałam robiony zastrzyk na OIOM-ie , więc jakby co przynajmniej byłam na miejscu 🙂

edziag
tylko bez tej wewnętrznej błonki, ją nalerzy wywalić, nie próbowałam ale małgo i kasiek jedzą ten wynalazek i zrastają się szybciorem
Roman

witch napisał(a):

Po ugotowaniu jaj obrać z błony (w środku jaja jest) i wysuszone zmielić w młynku. Tak chyba to było.
Czy mówisz, że zrobiłeś to na ludowo -raz a dobrze ? Zawsze napawają mnie strachem pędzący ludzie na motorach. Wyrasta taki nie wiadomo skąd i kiedy za człowiekiem ( w aucie) i tylko słychać świst motoru podczas wyprzedzania. Swojemu synowi po moim trupie pozwoliłabym chyba jeżdzić na tym "nosicielu śmierci" Ale to moje osobiste przemyślenia. I wcale nie odnoszą się do Ciebie.

s
edziag

jadę godzinę dziennie na rowerku i nie widzę żadnego efektu tej mordęgi poza bolącą stopą 🙁 i tego że coraz bardziej mi się nie chce......

wlazłam dzisiaj na orbitreka ale porażka, stopa się nie zgina to raz a dwa kolano jakoś dziwnie mnie bolało.....

witch

Motocyklista 84 napisał(a):

witch napisał(a):

Po ugotowaniu jaj obrać z błony (w środku jaja jest) i wysuszone zmielić w młynku. Tak chyba to było.
Czy mówisz, że zrobiłeś to na ludowo -raz a dobrze ? Zawsze napawają mnie strachem pędzący ludzie na motorach. Wyrasta taki nie wiadomo skąd i kiedy za człowiekiem ( w aucie) i tylko słychać świst motoru podczas wyprzedzania. Swojemu synowi po moim trupie pozwoliłabym chyba jeżdzić na tym "nosicielu śmierci" Ale to moje osobiste przemyślenia. I wcale nie odnoszą się do Ciebie.

Nosiciel śmierci? dobre 🙂 tego jeszcze nie słyszałem 🙂 mi też nikt z rodziny nie pozwalał jeździć a pomimo tego jężdżę motocyklami od dziecka i będę jeździl nadal.
Oby tylko bez takich niespodzianek 🙂 Każdy robi to co lubi i co może. Rób swoje w takim razie ale uważaj na siebie i innych uzytkowników 🙂
edziag

Motocyklista 84 napisał(a):

witch napisał(a):

Po ugotowaniu jaj obrać z błony (w środku jaja jest) i wysuszone zmielić w młynku. Tak chyba to było.
Czy mówisz, że zrobiłeś to na ludowo -raz a dobrze ? Zawsze napawają mnie strachem pędzący ludzie na motorach. Wyrasta taki nie wiadomo skąd i kiedy za człowiekiem ( w aucie) i tylko słychać świst motoru podczas wyprzedzania. Swojemu synowi po moim trupie pozwoliłabym chyba jeżdzić na tym "nosicielu śmierci" Ale to moje osobiste przemyślenia. I wcale nie odnoszą się do Ciebie.

Nosiciel śmierci? dobre 🙂 tego jeszcze nie słyszałem 🙂 mi też nikt z rodziny nie pozwalał jeździć a pomimo tego jężdżę motocyklami od dziecka i będę jeździl nadal.
jak się coś kocha to żaden wypadek ani przestrogi do tego nie zniechęcą. ja widocznie jazdę konną tylko lubiłam bo na razie wogóle mnie nie ciągnie, no może trochę bo na ląży to bym sobie poszalała.
witch

edziag napisał(a):

jadę godzinę dziennie na rowerku i nie widzę żadnego efektu tej mordęgi poza bolącą stopą 🙁 i tego że coraz bardziej mi się nie chce......
wlazłam dzisiaj na orbitreka ale porażka, stopa się nie zgina to raz a dwa kolano jakoś dziwnie mnie bolało.....

A to dziwne. Ja widzę różnicę u siebie. Przede wszystkim zwiększył mi się obwód łydki (mięśnie zaczynają odzywać), po drugie zaraz po zejściu z rowerka czuję "ulgę" w stawie skokowym, jest bardziej elastyczny. Nie odczuwam bólu kolana ale jedno mamy tak samo. Lenia. Mi też coraz trudniej zmobilizować się. Już zaprzestałam jazd w godzinach wieczornych, zostałam tylko przy porannym rozruchu.
riviolla

edziag napisał(a):

wlazłam dzisiaj na orbitreka ale porażka, stopa się nie zgina to raz a dwa kolano jakoś dziwnie mnie bolało.....

Edziag ja też ćwiczę na orbitreku 🙂

witch

edziag napisał(a):

jak się coś kocha to żaden wypadek ani przestrogi do tego nie zniechęcą. ja widocznie jazdę konną tylko lubiłam bo na razie wogóle mnie nie ciągnie, no może trochę bo na ląży to bym sobie poszalała.

Nigdy nie przejawiałam ciągotek aby zostać maszynistą a teraz każda lokomotywa to dla mnie wróg numer 1. Chyba nawet dworce PKP będę omijać dużym łukiem 🙂

a.

Motocyklista 84 napisał(a):

Witam.Od pewnego czasu śledzę wątki na powyższym forum i w końcu postanowilem napisac a raczej opisać swoje "przygody"z leczeniem i rehabilitacją. W maju 2009 r. mialem wypadek motocyklowy-wbilem się w samochód przy prędkości 170 km/h w wyniku czego doznałem nastepujących obrażeń:
prawa ręka: skręcenie nadgarstka, złamaniei przedramienia prawego typu Moteggia
prawa noga: złamanie trzounu kości udowej (kość udowa w 3 kawalkach)
lewa noga: wieloodłamowe zlamanie bliższej przynasady i trzonu kości udowej
Zastosowane leczenie:
-wyciąg szkieletowy za kończynę dolną lewą
-krwawa repozycja złamania kości udowej prawej i zespolenie płytą ZESPOL
-krwawa repozycja złamania przedramienia prawego i zespolenie plytą
Pierwsze trzy miesiące to byl koszmar. Najpierw 7 tygodni z lewa nogą na wyciągu.Mycie,szczanie,sranie wszystko w lózku (przepraszam za jezyk). Jeśli chodzi o rękę to po 3 tygodniach od zlamania zdjęli mi łuskę gipsową i kazali ćwiczyć lokieć co też czynilem prostując i zginając.nawet dobrze mi szlo pomimo sporego bólu.W każdym bądź razie staw lokciowy rozchodziłem w 1,5 tygodnia. W chwili obecnej mam ruchomość 100% tak jak przed wypadkiem.Jeśli choodzi o nadgarstek to wedlug mnie coś tam bylo zlamanego gdyż teraz mam taką śmieszną narośl na górnej części dloni przy nadgarstku ktora ogranicza mi ruchomość tzn. nie mogę odgiąc dloni do góry w 100% tylko gdzies w 75%.Myślę że już tak to zostanie.Znajomi się ze mnie śmieją że jak teraz będę jeździl motrami to nie bede mógl odkręcić do końca gazu smile myślę że jakoś sobie poradzę wink Ogólnie już ręką posluguje się praktycznie w 100% podnoszę się na niej,podpieram...itp.oczywiści towarzyszy temu jeszcze bol w przedramieniu,nadgarstku i czasem w łokciu ale da się przeżyć.
Jeśli chodzi o nogę lewą to tak jak pisalem przez 7 tygodni byla na wyciągu.Fajna sprawa jak Ci wyciąg zciąga z łóżka a poźniej przy powtórnym podciąganiu na miejsce czujesz jak ci kości w nodze przeskakują.Super sprawa ogólnie ze zmianą pościeli,zalatwianiem się itp. tyle bólu to ja w życiu na przeżyłem. Jak raz powiedzialem lekarzowi że mi tak strasznie te nogi bolą to odpowiedzial mi cyt: "dziwi sie Pan przecież są polamane" w gruncie rzeczy mial rację smile Po zdjęciu wyciągu przeleżałem jeszcze dwa tygodnie nie ruszając praktycznie lewą nogą. Po tym czasie zacząłęm ćwiczyć kolano na takiej śmiesznej szynie ktora sama zgina nogę. W ciągu dwoch tygodni doszedlem do 90 stopni zgięcia nogi i wtyedy się zaczęło. Rehabilitant powiedzial mi że czas zacząć stawać na powyższą nogę co ja przyjęłem z nieukrywanym entuzjazmem słowami :"jak ja ku...a mam na tym stanąć!?" sam paty bez mięśni do tego boli jak cholera przy zwykłym ruszaniu na łóżku. No ale cóż stanąłem i .......od razu siadłem.Nie byłem w stanie utrzymać się na tej nodze,miałem za słabe mięśnie. No ale przez kolejne 2 tygodnie prób stania udalo mi się osiągnąc wyniik około 5 minut stania bez przerwy. Co najśmieszniejsze nie bolalo mi mocno podczas stania ale gdy siadalem i malal nacisk na kość to myślałem że liznę nieba z bólu. No ale po tych dwóch tygodniach stanie uslyszałem radosne słowa: "Będziemy chodzić na kulach pachowych" Pierwsza moja podróż skonczyla się po około 5 krokach potwornym bolem i brakiem siły.I tak kolejno następne tygodnie.Krótka podróż w dzień w nocy brak snu z bólu uda. Tak to trwalo do okolo połowy października,bol ból i jeszcze raz bol. Od wlasnie polowy tego miesiąca zauważyłem ciekawą rzecz:stanąlem i nie bolalo!!!idę i nie boli!!!z radości chodziłem tak długo chyba z 15 minut bez przerwy aż opadłem z sil.I od tego czasu do chwili obecnej codziennie chodzę tak dlugo na tej lewej nodze aż spotnieje jak szczur,opadnę z sil lub noga zacznie boleć.Jeśli chodzi o kolano to w chwili obecnej mam 90% zgięcia sprzed wypadku.Doszedlem do tego w ten sposob że siadałem na wózek lewą noge stawiałem na po dłodze i jechałem do przodu co wywoływalo zgicie w kolanie w/w nogi. Bolało jak cholera ale cały stopień zgięcia kolano uzyskałem przez ból.Inny sposob to siadanie na łóżku zgięcie nogi tak że opiera się stopą o podloże i doginanie jej dwoma rękoma do siebie-oczywiście przez ból smile wedlug mnie inaczej się nie da.
Co do nogi prawej sytuacja nie wygląda tak rożowo. Przez pierwsze 3 miesiące leżenia w lóżku zerowy zrost.Do tago na zdjęciu wyszlo że powychodziły jakieś tam śróby. Lekarz zadecydowal że pozwalaja mi usiąść na wózek i zobaczą co będzie dale.Albo puści do końca i będą jeszcze raz operować albo zacznie się zrastać. Dodam że moje udo wyglądalo w ten sposób żę z biodra wychodziła kość późnie była przerwa późnie kosteczka wielkości okolo 1,5 cm, przewa i dalsza część kości. Po 6 tygodniach od mego podrożowania na wózku zrobiono mi RTG. I co się okazalo śroby wrocily na miejsce a noga zaczęła się zrastać!!Cud!! Fajnie bylo wypisali mnie do domu 2 października 2009 r. i kazali zglosić się 10 listopada na kontrolę.Oczywiście bezwzględny zakaz przez ten okres obciążania prawej nogi. Przy schodzeniu z lóżka bądź siadaniu na wozek caly czas mam mieć założony stabilizator. Myślę sobie spoko w domu normalne jedzenie,witaminki itp. zrosnę sie jak strzala tak szybko. No i 10 listopada pędzę na RTG bior zdjęcie do ręki i zalamka...wygląda tak samo jak 6 tygodni temu, pytanie o co chodzi do cholery!?wizyta u lekarza i ten mowi mi że zrost postpuje bardzo wolno i jest to jakiś zrost podłużny...nie wiem o co chodzi. Mowi że dziwnie się zrasta bo nie ma wogóle okostnej tylko kość od środka sie przebudowuje. Decyduje uimiescic mnie od 16 listopada w szpitalu i jak stwierdzil będzimy ćwiczyli kolano i stopniowo pobudzali zrost poprzez obciążanie prawej nogi. Tearz trochę z niecierpliwością, niepewności ale także i nadzieją oczekuję na przyszłe dni. Jeśli chodzi o wspomagacze to od początku października stosuję Osteodiag i wyciąg z takiej rośliny Cissus-dostępne na allegro. Do tego od 3 dni stosuję tabletki Shilajit Mumio jakieś tam chińskie cudo z gór.Jem też od 3 tygodni serki i jogurty do tego pije soki owocowo warzywne typu Kubuś.Czy to coś daje nie wiem napewno nie zaszkodzi a na psychike pomaga smile cięzko jest bydź polamańcem....dzieki temu wypadkowi zobaczyłem przynajmnie j którzy z moich przyjaciól sa moimi prawdziwymi przyjaciolmi...a zostala ich tak naprawdę malutka garstka, przykre to jest. czasami mam też juz tego wszystkiego serdecznie dosyć...cały czas ktoś musi się toba opiekowac a Ty patrzysz przez okno na ludzi jak chodzą,biegają....i myślisz Dlaczego ja!!?jedyna myśl jaka mnie pociesza to fakt że mogło być gorzej moglem zlamać kręgoslup...a wtedy do końca życia bylbym w najlepszym wypadku skazany na wózek....no nic troche sie rozpisałem i przynudzam. Mam tylko pytanie: może znacie jakieś dobre specyfiki na przyspieszenie zrostu? slyszeliście o takich środkach jak: genotropin,kalcytonina,parathormon,somatotropina,prostaglandyna E2? Pozdrawiam serdecznie wszystkich polamańców!!!Niech zrost będzie z wami smile

witaj motocyklisto. niezla historia
ojacie
Hej Motocyklista, bardzo Ci współczuję tak ciężkiego urazu. Najważniejsze, że żyjesz. Ja też się w maju połamałam. Zdziwiło mnie, że napisałeś, że nie mogłeś ustać na własnych nogach, przecież 3 miesiące to za mało czasu żeby mięśnie zanikły, ale może to była kwestia tego, że bałeś się stać, albo zapomniałeś jak to się robi. Uwierz w rehabilitację, bo to naprawdę czyni cuda i zrosty, a chodzisz może na basen?
a.
motocyklisto masz zdjecia?
zabka

ojacie napisał(a):

Hej Motocyklista, bardzo Ci współczuję tak ciężkiego urazu. Najważniejsze, że żyjesz. Ja też się w maju połamałam. Zdziwiło mnie, że napisałeś, że nie mogłeś ustać na własnych nogach, przecież 3 miesiące to za mało czasu żeby mięśnie zanikły, ale może to była kwestia tego, że bałeś się stać, albo zapomniałeś jak to się robi. Uwierz w rehabilitację, bo to naprawdę czyni cuda i zrosty, a chodzisz może na basen?

Mnie po 6 tygodniach zjadło czteroglowy a po 11 tygodniach cała nóżka jak patyczek wyglądała,tak że jest to możliwe że zanikły po 3 miesiącach.

ojacie
No ja po 9 tygodniach miałam nóżkę jak patyk, ale chodzić dało rade i właśnie mówiłam coś w stylu chyba mi mięśnie zanikły, bo nie mogę zrobić ćwiczeń, a rehabilitanci zawsze powtarzali, że mięśnie tak szybko nie zanikają i w rzeczywistości jest to dużo bardziej skomplikowany sposób. Dalej twierdze, że były mocno osłabione, ale na pewno nie zanikły.
eliska
o rety, rety, parę dni "nieobecności" i zaległości w czytaniu postów nie do odrobienia...
zabka

ojacie napisał(a):

No ja po 9 tygodniach miałam nóżkę jak patyk, ale chodzić dało rade i właśnie mówiłam coś w stylu chyba mi mięśnie zanikły, bo nie mogę zrobić ćwiczeń, a rehabilitanci zawsze powtarzali, że mięśnie tak szybko nie zanikają i w rzeczywistości jest to dużo bardziej skomplikowany sposób. Dalej twierdze, że były mocno osłabione, ale na pewno nie zanikły.

Tak.tak mocno-osłabione ale ciężko ustać na nóżce.

witch

eliska napisał(a):

o rety, rety, parę dni "nieobecności" i zaległości w czytaniu postów nie do odrobienia...

Wyraz twarzy Eliski w tym momencie-bezcenny 🙂
To gdzie byłaś jak Cię nie było ?
eliska

żabka napisał(a):

ojacie napisał(a):

No ja po 9 tygodniach miałam nóżkę jak patyk, ale chodzić dało rade i właśnie mówiłam coś w stylu chyba mi mięśnie zanikły, bo nie mogę zrobić ćwiczeń, a rehabilitanci zawsze powtarzali, że mięśnie tak szybko nie zanikają i w rzeczywistości jest to dużo bardziej skomplikowany sposób. Dalej twierdze, że były mocno osłabione, ale na pewno nie zanikły.

Tak.tak mocno-osłabione ale ciężko ustać na nóżce.

To tak jak u mnie, łydka pod kolanem i udo nad kolanem chudziutkie, kolano boli jak nie wiem, a wkońcu uraz miałam w stawie skokowym....

Aurora
Remi no nareszcie, strasznie się cieszę, że się odezwałeś bo zamartwialiśmy się tutaj o Ciebie! A propos gronkowca, to... ręce opadają. Co nas jeszcze czeka po tym złamaniu? Mam nadzieję, że pozbędziesz się jakoś tego świństwa.