Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 860 z 977

riviolla

alawpr napisał(a):

riviolla napisał(a):

Witajcie drodzy Połamańcy i Połamanki! Chciałam tylko powiedzieć że od wczoraj na rehablitacji trenuję skoki 😉 3majcie kciuki żeby moja nóżka przetrwała to w jednym kawałku...

W dal czy wzwyż???

Przeróżnie 😉 Skoki w miejscu, w dal oraz zeskok z coraz wyższej wysokości (wybijam się jak Małysz;) na matkę. Na razie nie odważyłam się jeszcze wskoczyć obunożnie na krzesełko - to podobno jest cel do którego dążę 😉 Najtrudniejszy zawsze pierwszy skok - blokada psychiczna...

zabka

riviolla napisał(a):

alawpr napisał(a):

riviolla napisał(a):

Witajcie drodzy Połamańcy i Połamanki! Chciałam tylko powiedzieć że od wczoraj na rehablitacji trenuję skoki 😉 3majcie kciuki żeby moja nóżka przetrwała to w jednym kawałku...

W dal czy wzwyż???

Przeróżnie 😉 Skoki w miejscu, w dal oraz zeskok z coraz wyższej wysokości (wybijam się jak Małysz;) na matkę. Na razie nie odważyłam się jeszcze wskoczyć obunożnie na krzesełko - to podobno jest cel do którego dążę 😉 Najtrudniejszy zawsze pierwszy skok - blokada psychiczna...

Śnieg tuż tuż ,to i trzeba zrobić rozgrzewkę na skoczni.Powodzenia ja jeszce uczę się stawiać kroki jak małe dzidzi.

aga-ka16
Ojacie, Marchewka i Lilla trzymam kciuki 🙂. Lilla czekam na nowinki. Jestem pewna, że jest O.K.
edziag

prazynka napisał(a):

edziag napisał(a):

prazynka napisał(a):

u mnie to wiesz, chyba wszystko nie tak co tylko możliwe, jak dobrze trzymam podeszwą podłoża to mogę chyba z kilka milimetrów przesunąć w stawie do przodu i tyłu, bardzo duży kłopot mam z tym, że albo na skutek nieanatomicznego ustawienia kości skokowej albo na skutek jakiegoś przykurczu od wewnętrznej strony stopy nie chodzę na pełnej powierzchni stopy ale bardziej na zewnętrznej krawędzi, z tym, że z rehabilitacją przez tego sudeka jestem mega do tyłu i mam znaczne zaniki mięśni nawet w samej stopie, jest przez to koślawa , oczywiście do poprawienia rehabilitacją jak mi ten sudek minie, w co zaczynam wątpić bo nie mam w ogóle apetytu przez to wszystko i wapno u mnie to chyba tylko w ścianach

ja też na zewnętrznej krawędzi bardziej stąpam, w sobotę to chyba z lupą tą twoją nogę będę oglądać, szkoda że w domu RTG nie posiadam bo chętnie bym Cię też od środka poobserwowała 😉

No nie mów, a już myślałam, że to tylko moja przypadłość, to może rzeczywiście to będzie kwestia mięśni i więzadeł, to byłaby połowa sukcesu! Ja to Ci zazdroszczę tej jednej ładnej blizny, mnie podziabali na amen.

nie mów hop bo mnie orto straszył kolejnymi operacjami 🙁

edziag
Lila już pewnie w drodze do domu.....
edziag

riviolla napisał(a):

alawpr napisał(a):

riviolla napisał(a):

Witajcie drodzy Połamańcy i Połamanki! Chciałam tylko powiedzieć że od wczoraj na rehablitacji trenuję skoki 😉 3majcie kciuki żeby moja nóżka przetrwała to w jednym kawałku...

W dal czy wzwyż???

Przeróżnie 😉 Skoki w miejscu, w dal oraz zeskok z coraz wyższej wysokości (wybijam się jak Małysz;) na matkę. Na razie nie odważyłam się jeszcze wskoczyć obunożnie na krzesełko - to podobno jest cel do którego dążę 😉 Najtrudniejszy zawsze pierwszy skok - blokada psychiczna...

ja nawet nie myślę o skakaniu, marzę o normalnym chodzeniu, bez bólu i kuśtykania. sakaknie teraz to dla mnie jakiś kosmos.

edziag
prażynka a myślałaś o jonoforezie z wapnem? może by ci pomogło.
riviolla

edziag napisał(a):

ja nawet nie myślę o skakaniu, marzę o normalnym chodzeniu, bez bólu i kuśtykania. sakaknie teraz to dla mnie jakiś kosmos.

Wierz mi, że dla mnie to też kosmos 😉 Ale muszę wiedzieć że spróbowałam wszystkiego co może przywrócić mi pełną sprawność w nodze - tylko co będzie jak się nie uda?

edziag

riviolla napisał(a):

edziag napisał(a):

ja nawet nie myślę o skakaniu, marzę o normalnym chodzeniu, bez bólu i kuśtykania. sakaknie teraz to dla mnie jakiś kosmos.

Wierz mi, że dla mnie to też kosmos 😉 Ale muszę wiedzieć że spróbowałam wszystkiego co może przywrócić mi pełną sprawność w nodze - tylko co będzie jak się nie uda?

przeżyjesz, można żyć bez sakania po krzesełkach 😉

riviolla
A bez biegania i kucania? 🙁
Do**ta

riviolla napisał(a):

A bez biegania i kucania? 🙁

Też można choć będzie trochę gorzej.

Do**ta
A ja dziś zakończyłam turnus w sopockim Ośrodku Rehabilitacji Dziennej i pożegnałam się z przesympatycznymi paniami fizjoterapeutkami oraz jednym panem.
zabka

Dota napisał(a):

A ja dziś zakończyłam turnus w sopockim Ośrodku Rehabilitacji Dziennej i pożegnałam się z przesympatycznymi paniami fizjoterapeutkami oraz jednym panem.

Czyli w pełni sprawna i tak trzymać!!!

Do**ta

żabka napisał(a):

Dota napisał(a):

A ja dziś zakończyłam turnus w sopockim Ośrodku Rehabilitacji Dziennej i pożegnałam się z przesympatycznymi paniami fizjoterapeutkami oraz jednym panem.

Czyli w pełni sprawna i tak trzymać!!!

No może "w pełni" to jeszcze nie ale i tak jest o niebo lepiej niż przed miesiącem.

Aurora
Lilla i Ojacie, dlaczego milczycie? Czy coś nie tak poszło? (Tfu, tfu, tfu przez lewe ramię !!!)
zabka

Aurora napisał(a):

Lilla i Ojacie, dlaczego milczycie? Czy coś nie tak poszło? (Tfu, tfu, tfu przez lewe ramię !!!)

Dajmy się im nacieszyć powrotem do zdrowotności!!!

ojacie
A ja już po wizycie. Wszystko jest w porządku. Chirurg myślał, że zobaczy bóg wie co, a tu taka ranka tylko. No wyjaśnił mi to w ten sposób, skóra jest elastyczna jak guma, blizna przypomina bardziej papier, dlatego blizny na bliznach goją się dużo gorzej. Krwawi prawdopodobnie na wskutek jakiś małych urazów. Wystarczy np moje skręcenie i blizna pęka, nie w całości bo jest już zagojona, ale częściowo. Przepisał mi jakieś cudo i zastrzegł, że naprawdę muszę uważać, bo z tym nie ma żartów. Za 10 dni kontrola i dostanę drugą maść. Gdyby do maja się nie chciało zagoić, najwyżej będą ciąć mnie jakimś innym sposobem, żeby nie znowu po tej bliźnie, powiedział jak to się robi, ale Wam nie powtórzę 😛 I po strachu 🙂
Aurora

Rivollo! Bardzo Tobie zazdroszczę tych skoków, ja na razie marzę, żeby chodzić normalnym tempem, o biegach nie wspominając.

O ile się nie mylę, to Ty pisałaś kiedyś, że po wyciągnięciu żelastwa lepiej Ci się chodziło, czy to prawda? Bo ja mam wrażenie, że nigdy nie osiągnę 100% ruchomości i liczę, że po wyjęciu złomu trochę mi się poprawi. Czy to byłaś Ty, dobrze kojarzę?

Aurora

ojacie napisał(a):

A ja już po wizycie. Wszystko jest w porządku. Chirurg myślał, że zobaczy bóg wie co, a tu taka ranka tylko. No wyjaśnił mi to w ten sposób, skóra jest elastyczna jak guma, blizna przypomina bardziej papier, dlatego blizny na bliznach goją się dużo gorzej. Krwawi prawdopodobnie na wskutek jakiś małych urazów. Wystarczy np moje skręcenie i blizna pęka, nie w całości bo jest już zagojona, ale częściowo. Przepisał mi jakieś cudo i zastrzegł, że naprawdę muszę uważać, bo z tym nie ma żartów. Za 10 dni kontrola i dostanę drugą maść. Gdyby do maja się nie chciało zagoić, najwyżej będą ciąć mnie jakimś innym sposobem, żeby nie znowu po tej bliźnie, powiedział jak to się robi, ale Wam nie powtórzę 😛 I po strachu 🙂

No to wszystko dobrze. A nazwę tego cuda zdradzisz?

Roman

Aurora napisał(a):

Nie wiem, jak to jest z tymi płytkami, ja na zrost nie narzekam choć płytkę miałam. I Rivolla, o ile pamiętam też miała płytkę, a nie gwoździa bo u niej jest takie samo złamanie, jak u mnie. Wydaje mi się, że to bardziej od organizmu zależy, jak szybko się zrasta. Ponadto, choć miałam kość rozdrobnioną (tak mam nawet na wypisie ze szpitala), to dało się ją złożyć na płytkę i śruby, więc taki stan również nie przesądza o tym, że nie można zastosować zespolenia (choć niektórym tutaj tłumaczono, że przez to mogą mieć tylko gips).
Ale osobiście uważam, że gwóźdź jest lepszy bo można po nim bardzo szybko zacząć się rehabilitować, no i jakiś taki pewniejszy mi się wydaje.
Motocyklisto, jeżeli chcesz zmienić lekarza, to zacznij chodzić prywatnie do jakiegoś szpitalnego VIPa, a i miejsce na oddziale się znajdzie, i kasa na komórki, i na gwoździe, i inne cuda medycyny. Taka jest prawda.
Na Twoim miejscu, gdyby to nie był staw rzekomy, tylko opóźniony zrost, to nie poddałabym się operacji tylko próbowała wspomagaczy zrostu (patrz u alawpr), ale w tym szpitalu najwyraźniej się tego nie doczekasz, więc zmień lekarza i chodź prywatnie, ale to musi być szycha jakaś.

Witam. Przeprowadzilem dzis rozmowe z innym lekarzem który także zna cała historię mojej choroby,jest to starszy dość doświadczony lekarz.Widzial moje zdjęcia i powiedział że wedlug niego nie jest to staw rzekomy, najwyżej opoxniony choc też niekoniecznie ze względu na ilość moich obrażeń.Wedlug niego może być tak że organizm wszystkie sily włożył w naprawe mojej ręki(praktycznie zapomniałem że była złamana) i lewej nogi ktora także bardzo szybko dochodzi do siebie.Powiedzial że gdybym mial zlamaną tylką jedna nogę i ona przez okres 6 miesiecy by sie nie zrosła to wtedy mozna mówic o zroście opoxnionym czy tez stawie rzekomym a w moim przypadku on by tego w ten sposób nie nazwal. Wedlug niego powinienem stopniowo obciążać noge,ćwiczyć kolano i czekac jeszcze 6 tygodni i jak wtedy nie bedzie postępów to sam sie postara o znalezienie mi miejsca gdzie wstawia mi gwóźdż.Wedlug niego dopiero wtedy zdecydowalby sie tez na podanie komórek-juz przy gwoździu. Bede jeszcze staral sie o wizyte w jakims z sasiednich miast i zobaczymy co dalej mi powiedzą....
ojacie
Aurora wieczorem, bo nie mam przy sobie recepty 😉
Aurora

Motocyklista 84 napisał(a):

Witam. Przeprowadzilem dzis rozmowe z innym lekarzem który także zna cała historię mojej choroby,jest to starszy dość doświadczony lekarz.Widzial moje zdjęcia i powiedział że wedlug niego nie jest to staw rzekomy, najwyżej opoxniony choc też niekoniecznie ze względu na ilość moich obrażeń.Wedlug niego może być tak że organizm wszystkie sily włożył w naprawe mojej ręki(praktycznie zapomniałem że była złamana) i lewej nogi ktora także bardzo szybko dochodzi do siebie.Powiedzial że gdybym mial zlamaną tylką jedna nogę i ona przez okres 6 miesiecy by sie nie zrosła to wtedy mozna mówic o zroście opoxnionym czy tez stawie rzekomym a w moim przypadku on by tego w ten sposób nie nazwal. Wedlug niego powinienem stopniowo obciążać noge,ćwiczyć kolano i czekac jeszcze 6 tygodni i jak wtedy nie bedzie postępów to sam sie postara o znalezienie mi miejsca gdzie wstawia mi gwóźdż.Wedlug niego dopiero wtedy zdecydowalby sie tez na podanie komórek-juz przy gwoździu. Bede jeszcze staral sie o wizyte w jakims z sasiednich miast i zobaczymy co dalej mi powiedzą....

Facet dobrze gada, moim skromnym zdaniem. I ma rację z obciążaniem nogi. Trzymaj się go, a jeszcze gdybyś przeszedł się do niego prywatnie, to już w ogóle na 100% zadbałby o Ciebie. 6 tygodni to nie jest znowu aż tak strasznie długo.

Roman

Aurora napisał(a):

Motocyklista 84 napisał(a):

Witam. Przeprowadzilem dzis rozmowe z innym lekarzem który także zna cała historię mojej choroby,jest to starszy dość doświadczony lekarz.Widzial moje zdjęcia i powiedział że wedlug niego nie jest to staw rzekomy, najwyżej opoxniony choc też niekoniecznie ze względu na ilość moich obrażeń.Wedlug niego może być tak że organizm wszystkie sily włożył w naprawe mojej ręki(praktycznie zapomniałem że była złamana) i lewej nogi ktora także bardzo szybko dochodzi do siebie.Powiedzial że gdybym mial zlamaną tylką jedna nogę i ona przez okres 6 miesiecy by sie nie zrosła to wtedy mozna mówic o zroście opoxnionym czy tez stawie rzekomym a w moim przypadku on by tego w ten sposób nie nazwal. Wedlug niego powinienem stopniowo obciążać noge,ćwiczyć kolano i czekac jeszcze 6 tygodni i jak wtedy nie bedzie postępów to sam sie postara o znalezienie mi miejsca gdzie wstawia mi gwóźdż.Wedlug niego dopiero wtedy zdecydowalby sie tez na podanie komórek-juz przy gwoździu. Bede jeszcze staral sie o wizyte w jakims z sasiednich miast i zobaczymy co dalej mi powiedzą....

Facet dobrze gada, moim skromnym zdaniem. I ma rację z obciążaniem nogi. Trzymaj się go, a jeszcze gdybyś przeszedł się do niego prywatnie, to już w ogóle na 100% zadbałby o Ciebie. 6 tygodni to nie jest znowu aż tak strasznie długo.

Mam nadzieje ze ma racje a zrost w koncu pojdzie....ale i tak odwiedze jeszcze jakis lekarzy 🙂

riviolla

Aurora napisał(a):

Rivollo! Bardzo Tobie zazdroszczę tych skoków, ja na razie marzę, żeby chodzić normalnym tempem, o biegach nie wspominając.
O ile się nie mylę, to Ty pisałaś kiedyś, że po wyciągnięciu żelastwa lepiej Ci się chodziło, czy to prawda? Bo ja mam wrażenie, że nigdy nie osiągnę 100% ruchomości i liczę, że po wyjęciu złomu trochę mi się poprawi. Czy to byłaś Ty, dobrze kojarzę?

Tak, to byłam ja 🙂 Po wyjęciu jest dużo lepiej ale to zdecydowanie nie jest 100%. I powoli zaczynam tracić wiarę że kiedykolwiek będzie...
a.
O to dziś dobre wieści, jeszcze Lila musi dopełnić dzieła.
a.

Nie idę jutro na wizytę, z powodu choroby babci, która miała zostać z wnukiem..

Wiecie, że boję się isc do szpitala na srubę z powodu ogolnie panujacej grypy

alawpr

riviolla napisał(a):

alawpr napisał(a):

riviolla napisał(a):

Witajcie drodzy Połamańcy i Połamanki! Chciałam tylko powiedzieć że od wczoraj na rehablitacji trenuję skoki 😉 3majcie kciuki żeby moja nóżka przetrwała to w jednym kawałku...

W dal czy wzwyż???

Przeróżnie 😉 Skoki w miejscu, w dal oraz zeskok z coraz wyższej wysokości (wybijam się jak Małysz;) na matkę. Na razie nie odważyłam się jeszcze wskoczyć obunożnie na krzesełko - to podobno jest cel do którego dążę 😉 Najtrudniejszy zawsze pierwszy skok - blokada psychiczna...

To naprawde szykują cie na Małysza,bo nie każdy zdrowy wskoczy na krzesło 😉

alawpr

Aurora napisał(a):

Lilla i Ojacie, dlaczego milczycie? Czy coś nie tak poszło? (Tfu, tfu, tfu przez lewe ramię !!!)

Lilla pewnie po wizycie wróciła do pracy.

alawpr

ojacie napisał(a):

A ja już po wizycie. Wszystko jest w porządku. Chirurg myślał, że zobaczy bóg wie co, a tu taka ranka tylko. No wyjaśnił mi to w ten sposób, skóra jest elastyczna jak guma, blizna przypomina bardziej papier, dlatego blizny na bliznach goją się dużo gorzej. Krwawi prawdopodobnie na wskutek jakiś małych urazów. Wystarczy np moje skręcenie i blizna pęka, nie w całości bo jest już zagojona, ale częściowo. Przepisał mi jakieś cudo i zastrzegł, że naprawdę muszę uważać, bo z tym nie ma żartów. Za 10 dni kontrola i dostanę drugą maść. Gdyby do maja się nie chciało zagoić, najwyżej będą ciąć mnie jakimś innym sposobem, żeby nie znowu po tej bliźnie, powiedział jak to się robi, ale Wam nie powtórzę 😛 I po strachu 🙂

No to kamień z serca.Teraz musisz smarowac mazidłem i będzie Ok.

alawpr

Motocyklista 84 napisał(a):

Aurora napisał(a):

Nie wiem, jak to jest z tymi płytkami, ja na zrost nie narzekam choć płytkę miałam. I Rivolla, o ile pamiętam też miała płytkę, a nie gwoździa bo u niej jest takie samo złamanie, jak u mnie. Wydaje mi się, że to bardziej od organizmu zależy, jak szybko się zrasta. Ponadto, choć miałam kość rozdrobnioną (tak mam nawet na wypisie ze szpitala), to dało się ją złożyć na płytkę i śruby, więc taki stan również nie przesądza o tym, że nie można zastosować zespolenia (choć niektórym tutaj tłumaczono, że przez to mogą mieć tylko gips).
Ale osobiście uważam, że gwóźdź jest lepszy bo można po nim bardzo szybko zacząć się rehabilitować, no i jakiś taki pewniejszy mi się wydaje.
Motocyklisto, jeżeli chcesz zmienić lekarza, to zacznij chodzić prywatnie do jakiegoś szpitalnego VIPa, a i miejsce na oddziale się znajdzie, i kasa na komórki, i na gwoździe, i inne cuda medycyny. Taka jest prawda.
Na Twoim miejscu, gdyby to nie był staw rzekomy, tylko opóźniony zrost, to nie poddałabym się operacji tylko próbowała wspomagaczy zrostu (patrz u alawpr), ale w tym szpitalu najwyraźniej się tego nie doczekasz, więc zmień lekarza i chodź prywatnie, ale to musi być szycha jakaś.

Witam. Przeprowadzilem dzis rozmowe z innym lekarzem który także zna cała historię mojej choroby,jest to starszy dość doświadczony lekarz.Widzial moje zdjęcia i powiedział że wedlug niego nie jest to staw rzekomy, najwyżej opoxniony choc też niekoniecznie ze względu na ilość moich obrażeń.Wedlug niego może być tak że organizm wszystkie sily włożył w naprawe mojej ręki(praktycznie zapomniałem że była złamana) i lewej nogi ktora także bardzo szybko dochodzi do siebie.Powiedzial że gdybym mial zlamaną tylką jedna nogę i ona przez okres 6 miesiecy by sie nie zrosła to wtedy mozna mówic o zroście opoxnionym czy tez stawie rzekomym a w moim przypadku on by tego w ten sposób nie nazwal. Wedlug niego powinienem stopniowo obciążać noge,ćwiczyć kolano i czekac jeszcze 6 tygodni i jak wtedy nie bedzie postępów to sam sie postara o znalezienie mi miejsca gdzie wstawia mi gwóźdż.Wedlug niego dopiero wtedy zdecydowalby sie tez na podanie komórek-juz przy gwoździu. Bede jeszcze staral sie o wizyte w jakims z sasiednich miast i zobaczymy co dalej mi powiedzą....
Motocyklisto,ten lekarz bardzo rozsądnie z toba rozmawiał.Dla pewności idz na konsultację gdzies indziej ale jakby co to tego starszego lekarza sie trzymaj,tym bardziej ,że proponuje ci pomoc w załatwieniu szpitala.Szkoda ,że nie maja możliwości podania teraz komórek ,bo u mnie w ciągu 4 tyg był bardzo duży postep,a miałam zrost opóżniony.