Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 885 z 977

LillaKorn

Dota napisał(a):

Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉

Sama piekłaś?

Do**ta
W szpitalu, pewien facet, opowiadał, że spotkał człowieka, któremu nastawiono tylko piszeczel. Strzałka, która była też złamana z przesunięciem rosła sobie i rosła. Właściwie były już dwie strzałki, takie równoległe.
Do**ta

LillaKorn napisał(a):

Dota napisał(a):

Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉

Sama piekłaś?

Nie, ja tylko zjadam.

LillaKorn

marchewka napisał(a):

[
pamiętaj, że mam jeszcze tajemniczą szczelinę i 26 dziurek 😉 no i nie było rtg po operacji, a sa tu osoby, ktorym wylazły dodatkowe dziury po zrobiniu zdjęcia pod innym kątem, u mnie będą to pierwsze zdjęcia bez metalu, boje, się, że płytki tez cos mogły zakryć, ale nie mówię o tym głośno to może tak nie będzie 😉 na początku stycznia mam to rtg więc 2009 nie będzie ostatnim rokiem walki ze złamaniem

Marchewko! Dobrze, że pozbyłaś się tego rusztowania teraz już tylko monitoring szkód po demontażu blach! No i ostrożności nigdy za mało. Ile czasu musisz chodzić z kulami?
LillaKorn

Dota napisał(a):

W szpitalu, pewien facet, opowiadał, że spotkał człowieka, któremu nastawiono tylko piszeczel. Strzałka, która była też złamana z przesunięciem rosła sobie i rosła. Właściwie były już dwie strzałki, takie równoległe.

W naszym lecznictwie wszystko jest mozliwe!

LillaKorn

Dota napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Dota napisał(a):

Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉

Sama piekłaś?

Nie, ja tylko zjadam.

To tak jak ja dostałam w kieszonce po wczorajszej imprezce rodzinnej

Do**ta

LillaKorn napisał(a):

Dota napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Sama piekłaś?

Nie, ja tylko zjadam.

To tak jak ja dostałam w kieszonce po wczorajszej imprezce rodzinnej

Ciasto drożdżowe to moje ulubione. To chyba jedyny kaszubski element w rodzinie. Tylko mama potrafi je wyklepać aby było takie jak trzeba.

LillaKorn

Dota napisał(a):

Ciasto drożdżowe to moje ulubione. To chyba jedyny kaszubski element w rodzinie. Tylko mama potrafi je wyklepać aby było takie jak trzeba.

Moje też jest po produkcji wykonanej przez moją Mamę!

Do**ta
Ach te Mamy, bezcenne... 🙂
Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

wyleciałam na skręcie z łuku za tor jazdy a tam była stroma skarpa nie zabezpieczona siatkę ale za to porosnięta drzewami

hm... wygląda na to, że przestałaś kontrolować szybkość.
Ale tak czasem się dzieje. Mój przyjaciel, instruktor narciarstwa, doświadczony ski-tourowiec, zginął pod lawiną. Wszyscy przeżyliśmy szok. Szkoda chłopaka, 25 lat.
Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

I co, były tam blaszki jak moje? bo wiem,że to się jescze stosuje tylko jakoś tak bardziej skomplikowanie wyglądają

Pewnie były, w tej masie ciężko zapamiętać każdą śrubkę. Były tyeż fajne foty z połamanymi koścmi. Tak jakbym już gdzieś takie widziała. 😉

Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

znów nikogo nie ma, w sumie to bardzo dobrze, wszyscy zdrowieją 😉

Pewnie wcześniej pisałaś, ale jak zwykle mam zaległości w przeczytaniu wszystkich postów nie do nadrobienia - używałaś / używasz po wyjęciu złomu kul czy dajesz radę bez?

ojacie

Dota napisał(a):

W szpitalu, pewien facet, opowiadał, że spotkał człowieka, któremu nastawiono tylko piszeczel. Strzałka, która była też złamana z przesunięciem rosła sobie i rosła. Właściwie były już dwie strzałki, takie równoległe.

O rany, a ja gadałam na innym forum z jakimś użytkownikiem połamanym i on powiedział, że w szpitalu był jakiś gościu który nie zgłosił się na wyciągnięcie tych śrubek i przyszedł po 20 latach z miazgą zamiast kości, bardzo mnie to intryguje jak to możliwe.

Polamana Kaska

Dota napisał(a):

Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉

A u nas na wsi piękna pogoda, słońce i ciepełko jak w październiku. Ciasta nie odnotowuje się. 🙁 Ale być może koncert wieczorem zrekompensuje wilczy apetyt na smakołyki. 🙂

Marcin
Moi drodzy mam do was pytanie.Konczą mi sie powoli zastrzyki przeciwzakprzepowe, a teoretycznie gips powinienem nosic jeszcze 2 tygodnie. Nie wiem jak to u was wygladało, ale czy powinienem przez caly okres noszenia gipsu dalej przyjmowac te zastrzyki?Kieruje te pytanie do was, bo w sumie wtedy nie myslalem o tym,zeby zadac to pytanie lekarzowi.
LillaKorn

Marcin_ napisał(a):

Moi drodzy mam do was pytanie.Konczą mi sie powoli zastrzyki przeciwzakprzepowe, a teoretycznie gips powinienem nosic jeszcze 2 tygodnie. Nie wiem jak to u was wygladało, ale czy powinienem przez caly okres noszenia gipsu dalej przyjmowac te zastrzyki?Kieruje te pytanie do was, bo w sumie wtedy nie myslalem o tym,zeby zadac to pytanie lekarzowi.

Teoretycznie zastrzyki powinieneś brać do końca gipsu i ok. 1 tydzień dłużej. Mój lekarz był zdania, że im dłużej tym lepiej więc gdy zostało mi w zapasie 17 sztuk dniu zjęcia gipsu to kazal je użyć aż do konca.

Do**ta

Marcin_ napisał(a):

Moi drodzy mam do was pytanie.Konczą mi sie powoli zastrzyki przeciwzakprzepowe, a teoretycznie gips powinienem nosic jeszcze 2 tygodnie. Nie wiem jak to u was wygladało, ale czy powinienem przez caly okres noszenia gipsu dalej przyjmowac te zastrzyki?Kieruje te pytanie do was, bo w sumie wtedy nie myslalem o tym,zeby zadac to pytanie lekarzowi.

Jak najbardziej powinieneś nadal przyjmować te zastrzyki.

Do**ta

Polamana Kaska napisał(a):

Dota napisał(a):

Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉

A u nas na wsi piękna pogoda, słońce i ciepełko jak w październiku. Ciasta nie odnotowuje się. 🙁 Ale być może koncert wieczorem zrekompensuje wilczy apetyt na smakołyki. 🙂

Rącza Kaśko przyślij nam na północ trochę tej fajnej pogody. 😉

Marcin
Dziekuje za odpowiedź.🙂
pedro

Marcin_ napisał(a):

Moi drodzy mam do was pytanie.Konczą mi sie powoli zastrzyki przeciwzakprzepowe, a teoretycznie gips powinienem nosic jeszcze 2 tygodnie. Nie wiem jak to u was wygladało, ale czy powinienem przez caly okres noszenia gipsu dalej przyjmowac te zastrzyki?Kieruje te pytanie do was, bo w sumie wtedy nie myslalem o tym,zeby zadac to pytanie lekarzowi.

ja dodatkowo brałem jeszcze aescin na poprawe krazenia

witch
Jesienne lenistwo dopadło wszystkich ? A mnie dziś cholernie boli pięta. Chodzę na palcach bo inaczej nie mogę 🙁
marchewka

Dota napisał(a):

marchewka napisał(a):

Dota, a Ty jeździsz na nartach?

Byłam raz w Tatrach na Słowacji ale jakoś się nie nauczyłam. Przez moje kłopoty z równowagą nie dam rady się nauczyć.

to może i lepiej, sport szkodzi

marchewka

LillaKorn napisał(a):

marchewka napisał(a):

[
pamiętaj, że mam jeszcze tajemniczą szczelinę i 26 dziurek 😉 no i nie było rtg po operacji, a sa tu osoby, ktorym wylazły dodatkowe dziury po zrobiniu zdjęcia pod innym kątem, u mnie będą to pierwsze zdjęcia bez metalu, boje, się, że płytki tez cos mogły zakryć, ale nie mówię o tym głośno to może tak nie będzie 😉 na początku stycznia mam to rtg więc 2009 nie będzie ostatnim rokiem walki ze złamaniem

Marchewko! Dobrze, że pozbyłaś się tego rusztowania teraz już tylko monitoring szkód po demontażu blach! No i ostrożności nigdy za mało. Ile czasu musisz chodzić z kulami?
teoria mówi że 2-3 tygodnie 50% obciążania a potem powoli wracać do pełnego, ale praktyka pewnie troche to wydłuży
marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

wyleciałam na skręcie z łuku za tor jazdy a tam była stroma skarpa nie zabezpieczona siatkę ale za to porosnięta drzewami

hm... wygląda na to, że przestałaś kontrolować szybkość.
Ale tak czasem się dzieje. Mój przyjaciel, instruktor narciarstwa, doświadczony ski-tourowiec, zginął pod lawiną. Wszyscy przeżyliśmy szok. Szkoda chłopaka, 25 lat.
to był 6 dzień jeżdżenia i lód, było szaro buro, lodu nie było widać i po prostu nie zdążyłam docisnąć nartą w odpowiedniej chwili, a że to była krótka chwila to tak to się skończyło...no i brak siatki i ostra skarpa za, pewnie trochę moje zmęczenie, trochę warunki i tak wyszło
marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

znów nikogo nie ma, w sumie to bardzo dobrze, wszyscy zdrowieją 😉

Pewnie wcześniej pisałaś, ale jak zwykle mam zaległości w przeczytaniu wszystkich postów nie do nadrobienia - używałaś / używasz po wyjęciu złomu kul czy dajesz radę bez?

pisałam Lilli, uzywam jeszcze jakiś czas, ten zrost to jest taki jakby posklejać filiżankę, wydaje mi się byle jaki i dlatego do rtg nie zamierzam szaleć, zresztą szkoda tych 21 miesięcy...ale pewnie zrośnięci normalnie po kilku dniach chodzą bez

marchewka

ojacie napisał(a):

Dota napisał(a):

W szpitalu, pewien facet, opowiadał, że spotkał człowieka, któremu nastawiono tylko piszeczel. Strzałka, która była też złamana z przesunięciem rosła sobie i rosła. Właściwie były już dwie strzałki, takie równoległe.

O rany, a ja gadałam na innym forum z jakimś użytkownikiem połamanym i on powiedział, że w szpitalu był jakiś gościu który nie zgłosił się na wyciągnięcie tych śrubek i przyszedł po 20 latach z miazgą zamiast kości, bardzo mnie to intryguje jak to możliwe.

pewnie mu poprzerastały kości te blachy a jeszcze dodatkowo się poodwapniały pod nimi, myslę, że trzeba się tego pozbywać jak najszybciej się da!

marchewka

LillaKorn napisał(a):

Marcin_ napisał(a):

Moi drodzy mam do was pytanie.Konczą mi sie powoli zastrzyki przeciwzakprzepowe, a teoretycznie gips powinienem nosic jeszcze 2 tygodnie. Nie wiem jak to u was wygladało, ale czy powinienem przez caly okres noszenia gipsu dalej przyjmowac te zastrzyki?Kieruje te pytanie do was, bo w sumie wtedy nie myslalem o tym,zeby zadac to pytanie lekarzowi.

Teoretycznie zastrzyki powinieneś brać do końca gipsu i ok. 1 tydzień dłużej. Mój lekarz był zdania, że im dłużej tym lepiej więc gdy zostało mi w zapasie 17 sztuk dniu zjęcia gipsu to kazal je użyć aż do konca.

a mi powiedział, że dopóki nie zacznę normalnie chodzić to mam brać, musisz wypośrodkować, ale do końca unieruchomienia na pewno, po prostu kontroluj krążenie, jak zobaczysz, że jest już ok to nie bierz

Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

znów nikogo nie ma, w sumie to bardzo dobrze, wszyscy zdrowieją 😉

Pewnie wcześniej pisałaś, ale jak zwykle mam zaległości w przeczytaniu wszystkich postów nie do nadrobienia - używałaś / używasz po wyjęciu złomu kul czy dajesz radę bez?
pisałam Lilli, uzywam jeszcze jakiś czas, ten zrost to jest taki jakby posklejać filiżankę, wydaje mi się byle jaki i dlatego do rtg nie zamierzam szaleć, zresztą szkoda tych 21 miesięcy...ale pewnie zrośnięci normalnie po kilku dniach chodzą bez
Thx.
Sklejaj się filiżanko asap. 🙂
Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

to był 6 dzień jeżdżenia i lód, było szaro buro, lodu nie było widać i po prostu nie zdążyłam docisnąć nartą w odpowiedniej chwili, a że to była krótka chwila to tak to się skończyło...no i brak siatki i ostra skarpa za, pewnie trochę moje zmęczenie, trochę warunki i tak wyszło

No tak bywa. Nie cierpię lodu.
Sądze, że w moim przypadku też lód zdecydował o złamaniu, choć nie do końca wiadomo, co się stało (za mną jechali znajomi, którzy widzieli upadek, ale nie wiedzą, jak doszło do urazu). Wiem tylko tyle, że padał śnieg, potworzyły się świeże muldy. Narta dostała się do środka śniegu, a pod spodem był żywy lód. Chyba narta musiała się poślizgnąć na lodzie i mocno wykręcić. Ale to tylko przypuszczenia. No i wcześniejsza przerwa na jedzenie jakoś źle zadziałała. Nigdy więcej jazdy na nartach z pełnym brzuchem. 🙂
marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

to był 6 dzień jeżdżenia i lód, było szaro buro, lodu nie było widać i po prostu nie zdążyłam docisnąć nartą w odpowiedniej chwili, a że to była krótka chwila to tak to się skończyło...no i brak siatki i ostra skarpa za, pewnie trochę moje zmęczenie, trochę warunki i tak wyszło

No tak bywa. Nie cierpię lodu.
Sądze, że w moim przypadku też lód zdecydował o złamaniu, choć nie do końca wiadomo, co się stało (za mną jechali znajomi, którzy widzieli upadek, ale nie wiedzą, jak doszło do urazu). Wiem tylko tyle, że padał śnieg, potworzyły się świeże muldy. Narta dostała się do środka śniegu, a pod spodem był żywy lód. Chyba narta musiała się poślizgnąć na lodzie i mocno wykręcić. Ale to tylko przypuszczenia. No i wcześniejsza przerwa na jedzenie jakoś źle zadziałała. Nigdy więcej jazdy na nartach z pełnym brzuchem. 🙂
ja też zaraz po śniadanku, precz z lodem na szlakach!!!