Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 884 z 977

prazynka

alawpr napisał(a):

A i chciałam nadmienic ,że sie wyspałam i nie mam z kim pograc w chińczyka .Nie wiem ,czy nie wystapie do Pani Prezes Witch o wyznaczenie dyżurów nocnych w celu towarzyskim dla tych co to spac nie mogą.

Może mi potowarzyszysz, to obłęd, kręcę się już od godziny znów nie śpiąc, pozdrawiam wszystkich śpiących

LillaKorn

alawpr napisał(a):

Ja również dośc mocno skróciłam bo długośc była zabójcza a'la Maryla Rodowicz i zmieniłam kolor powracajac do naturalnego/no prawie/ .Stosuje Skrzypowitę co ją tak dziewczyny Lilla i Witch polecały.Oczekuję na efekty.

Gorąco polecam skrzypovitę, bo ma ożywczy wpływ na włoski i na cerę, która po naszej odsiace w domu również potrzebuje wspomagania!

pedro

alawpr napisał(a):

Ortezy najczęściej są stosowane do urazów miękkich jak zerwane scięgna itp.Stosuje sie je tez przy unieruchomianiu stawów skokowych, ale nie w kazdym przypadku.Najmniej są przydatne przy urazach piszczeli gdzie trzeba unieruchomic dwa stawy,skokowy i kolanowy.Lekarze czasem zezwalaja na nie piszczelowcom dgy można zastosowa juz gips krótki ,ale nie w kazdym przypadku. Mi ze względu na wysokośc zlamania i ilośc nie wyrazono zgody na ortezę gdyż nie jest tak stabilna i nie uszctywnia tak piszczeli,wytłumaczono mi ,że srodkowy kawałek kości może sie przesunąc i wypasc ze swojego miejsca.

Z tym usztywnieniem się nie zgodze, zobaczcie co dzieje się z gipsem po kilkunastu dniach noszenia, chodzenia i spania w tym dziadostwie. Jest po prostu luźny. Ja pod koniec noszenia długiego gipsu, miałem już takie luzy, że jak bym się bardzo uparł to bym ściągnoł.

pedro
jak wsiadam do samochodu, albo wybieram się gdzieś gdzie bede wchodził po schodach to zakładam kozaka zapinam mocno na rzepy i jestem pewien że nawet jak bym orła wywinoł, to nic się nie stanie
LillaKorn

pedro napisał(a):

Z tym usztywnieniem się nie zgodze, zobaczcie co dzieje się z gipsem po kilkunastu dniach noszenia, chodzenia i spania w tym dziadostwie. Jest po prostu luźny. Ja pod koniec noszenia długiego gipsu, miałem już takie luzy, że jak bym się bardzo uparł to bym ściągnoł.

Móje gipsiki a w sumie miałam 4 siedziały dobrze. Inna sprawa, że strasznie długo ale to już inna historia.

ojacie
Ja swój z nerwów cały czas skubałam i kruszyłam

smileys/bigwink.gif

marchewka

Ala,

nie wiem czy dobrze zrozumialam kiedys o tym pisalaś, czy pracujesz jako stewardesa?

LillaKorn
Ale cisza.... słychać tylko chrzęst zrastających się kości!
marchewka
cały dzień taka cisza, już miałam szukać kolejnych zdjęć, żeby coś się zadziało...
LillaKorn

marchewka napisał(a):

cały dzień taka cisza, już miałam szukać kolejnych zdjęć, żeby coś się zadziało...

Strzel aktualną fotkę nózi! Marchewko! Jak przebiega rekonwalescencja?

a.

marchewka napisał(a):

cały dzień taka cisza, już miałam szukać kolejnych zdjęć, żeby coś się zadziało...

Marchewko moja mama która dziś mnei odwiedziła i zobaczyła Twoje "wnętrze" stwierdziła, że rezygnuje z nart.

Polamana Kaska

marchewka napisał(a):

witch napisał(a):

marchewka napisał(a):

widzę, że dziś dzień traumatycznych wspomnień, wkleiłam na swoją piszczel zaraz po złamaniu
link zewnętrzny zablokowany
tak prazynko na pocieszenie, że masakrycznie się zaczyna ale też może dobrze skończyć 😉

Osz fak makabra 🙁 Te zdjęcia powinny wisieć na każdym drzewie na stoku. Ku przestrodze. Aż niemożliwe, że można tak się połamać bez pomocy walca czy czołgu.
tak naprawdę to cud, że w ogole żyję i nie walnęłam łbem w to drzewo, prędkość była niezła, a z drugiej strony to biedne drzewo uratowalo mi życie, bo dalej była jeszcze skarpa i jakbym się nie zatrzymała to nie chcę nawet myśleć co by było
Dokładnie to samo sobie pomyślałam - co by było, gdybyś huknęła głową, nawet z kaskiem? Właściwie, jak Tyś na to drzewo wpadła?
Cieszę się, że "prawie" bezboleśnie pozbyłaś się zlomu i humor Ci dopisuje!
Polamana Kaska
LllaKorn, oglądałam Twoje ostatnie foty - nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że masz krzywo złożoną kość. Może stąd te problemy?
Polamana Kaska

prazynka napisał(a):

Czy my jesteśmy tak zacofanym krajem, że nie mamy alternatywy?

Jesteśmy.
Miałam szczęście, że połamałam się w Austrii w prywatnym szpitalu, który z racji bliskości wielkiego ośrodka narciarskiego ma bardzo nowoczesny oddział ortopedyczny - pełny profesjonalizm, wspaniałą obsługa, świetna organizacja pracy.

I jeszcze - wróciłam właśnie z największych targów medycznych na świecie. Kilkanaście hal wypełnionych po brzegi najnowszym sprzętem - od razu naszło mnie pyytanie, czy my kiedyś doczekamy się w szpitalach takich rozwązań, czy zawsze będziemy kiklkadziesiąt lat za cywilizowanym światem, patrząc, jak politycy trawią nasze pienądze na czczą gadaninę?
Dwie hale poświęcoen ortopedii i rehabilitacji też były arcyciekawe. 🙂
marchewka

LillaKorn napisał(a):

marchewka napisał(a):

cały dzień taka cisza, już miałam szukać kolejnych zdjęć, żeby coś się zadziało...

Strzel aktualną fotkę nózi! Marchewko! Jak przebiega rekonwalescencja?

tak dobrze, że aż się boję mówić 😉 cięcia się goją, chodzę sobie z kulasami, za bardzo nie boli, chyba lepiej nie mogłam sobie wymarzyć, jedyne co słabe to to, że jednak muszę jakiś czas tę nogę oszczędzać a tu organizm nie chce się przestawić z trybu normalnego na awaryjny 😉 zapominam o kulach, zastrzykach, tabletkach, a przecież jest na to za wcześnie i jak się nie opanuję to się źle skończy. fotki nie daję, bo wygląda jak zdjęcie z książki do medycyny sądowej i po wczorajszym już nie chcę spowodować następnych omdleń 😉

marchewka

a. napisał(a):

marchewka napisał(a):

cały dzień taka cisza, już miałam szukać kolejnych zdjęć, żeby coś się zadziało...

Marchewko moja mama która dziś mnei odwiedziła i zobaczyła Twoje "wnętrze" stwierdziła, że rezygnuje z nart.

eeeee tam, powiedz mamie, że ja będę jeździć dalej, nich nie pęka 😉

marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

marchewka napisał(a):

witch napisał(a):

Osz fak makabra 🙁 Te zdjęcia powinny wisieć na każdym drzewie na stoku. Ku przestrodze. Aż niemożliwe, że można tak się połamać bez pomocy walca czy czołgu.

tak naprawdę to cud, że w ogole żyję i nie walnęłam łbem w to drzewo, prędkość była niezła, a z drugiej strony to biedne drzewo uratowalo mi życie, bo dalej była jeszcze skarpa i jakbym się nie zatrzymała to nie chcę nawet myśleć co by było
Dokładnie to samo sobie pomyślałam - co by było, gdybyś huknęła głową, nawet z kaskiem? Właściwie, jak Tyś na to drzewo wpadła?
Cieszę się, że "prawie" bezboleśnie pozbyłaś się zlomu i humor Ci dopisuje!
wyleciałam na skręcie z łuku za tor jazdy a tam była stroma skarpa nie zabezpieczona siatkę ale za to porosnięta drzewami, i tak jak przekroczyłam granicę tor/skarpa to już poszło błyskawicznie, tylko spadałam, a nie miałam czym się zahaczyć, żeby wyhamować, ręce w rękawicach, a butami nie dawało rady, zdążyłam tylko podnieść głowę, żeby nie walić o ziemię i osłonić ręką, wszystko trwało jakieś 6 sekund
no ale teraz jest dobrze, tylko wzroslo mi znowu wkurzenie na żabojadów, wcale nie dali mi tytanu tylko zwykłą nierdzewkę i jak oglądam te blachy to widze takie małe uszkodzenia, boję się że jakbym nie wyjęła to lada moment zaczęłyby się nowe klopoty, ale moze to moja teoria spiskowa, w każdym razie we Francji moja, o pardon, moje nogi nie postaną.
ale teraz jestem na prostej i bardzo się z tego cieszę 😉
marchewka

Polamana Kaska napisał(a):

prazynka napisał(a):

Czy my jesteśmy tak zacofanym krajem, że nie mamy alternatywy?

Jesteśmy.
Miałam szczęście, że połamałam się w Austrii w prywatnym szpitalu, który z racji bliskości wielkiego ośrodka narciarskiego ma bardzo nowoczesny oddział ortopedyczny - pełny profesjonalizm, wspaniałą obsługa, świetna organizacja pracy.

I jeszcze - wróciłam właśnie z największych targów medycznych na świecie. Kilkanaście hal wypełnionych po brzegi najnowszym sprzętem - od razu naszło mnie pyytanie, czy my kiedyś doczekamy się w szpitalach takich rozwązań, czy zawsze będziemy kiklkadziesiąt lat za cywilizowanym światem, patrząc, jak politycy trawią nasze pienądze na czczą gadaninę?
Dwie hale poświęcoen ortopedii i rehabilitacji też były arcyciekawe. 🙂
i co, były tam blaszki jak moje? bo wiem,że to się jescze stosuje tylko jakoś tak bardziej skomplikowanie wyglądają
witch
Studentki jak poszły zaliczenia ???? Proszę napisać, że śpiewająco 🙂
marchewka
znów nikogo nie ma, w sumie to bardzo dobrze, wszyscy zdrowieją 😉
Do**ta
Marchewko kiedy zdejmą Ci szwy ?
marchewka

Dota napisał(a):

Marchewko kiedy zdejmą Ci szwy ?

w zasadzie to nie ma co zdejmować, mam rozpuszczalne, ale za 1,5 tyg. kontrola

Do**ta
Wyglada na to, że ok. 3 grudnia zakończysz spotkania z lekarzami dot. złamań. Wszystko zakończysz w starym roku.
Do**ta
Wybierasz się na narty w 2010 ?
Do**ta
Za oknem mżawka, ponuro i smętnie. Dobrze, że od wczoraj zostało choć trochę ciasta drożdżowego. 😉
marchewka

Dota napisał(a):

Wyglada na to, że ok. 3 grudnia zakończysz spotkania z lekarzami dot. złamań. Wszystko zakończysz w starym roku.

raczej nie 😉, pamiętaj, że mam jeszcze tajemniczą szczelinę i 26 dziurek 😉 no i nie było rtg po operacji, a sa tu osoby, ktorym wylazły dodatkowe dziury po zrobiniu zdjęcia pod innym kątem, u mnie będą to pierwsze zdjęcia bez metalu, boje, się, że płytki tez cos mogły zakryć, ale nie mówię o tym głośno to może tak nie będzie 😉 na początku stycznia mam to rtg więc 2009 nie będzie ostatnim rokiem walki ze złamaniem

marchewka

Dota napisał(a):

Wybierasz się na narty w 2010 ?

raczej nie, i nie wiem czy ich w ogóle nie sprzedam albo nie wyrzucę i nie zamienię na jakieś takie lekkie i miłe, zresztą to nawet nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek odważę się stanąć na stoku...

marchewka
Dota, a Ty jeździsz na nartach?
Do**ta
Kości to mają niezwykłe właściwości. Np. ta Twoja piszczel Marchwko - w trzech rozsuniętych kawałkach w mimo to zrosła się.
Do**ta

marchewka napisał(a):

Dota, a Ty jeździsz na nartach?

Byłam raz w Tatrach na Słowacji ale jakoś się nie nauczyłam. Przez moje kłopoty z równowagą nie dam rady się nauczyć.