Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 893 z 977
prazynka napisał(a):
alawpr napisał(a):
Prazynko miałas do czynienia z dogami? 60 sekund znowu w ataku ;-((
mój znajomy miał doga, dziewczyna na szkoleniu psim miała doga, zresztą pasjonuję się psami, także też o nich trochę słyszałam
Moja sunia tez po szkoleniu ,bo inaczej to ona by nas wyprowadzała na spacery a własciwie włóczyła za sobą na smyczy 😉
marchewka napisał(a):
alawpr napisał(a):
witch napisał(a):
Rób okłady z ciepłego termoforu i masuj te miejsca. A i pamiętaj po zastrzyku nie wolno masować miejsca wstrzyknięcia (to również powoduje zrosty) wstrzykuj w odległości 2 paluszków od pępka.
Wielkie g.... nic nie pomaga. A przy pepku to juz dramat. Ale dzieki. Bedę wyc i tyle.Jutro sprawdze w udo???
ja po przerwie też mam klopoty, nawet raz udało mi się przebic na wylot i wylać zastrzyk na zewnątrz, męka to jest
Ałaaaaaaaaaa!!
marchewka napisał(a):
Ala, już pytałam, jestes stewardesą?
Tak....
marchewka napisał(a):
Ala, już pytałam, jestes stewardesą?
Chyba przeoczyłam ,bo nie wyłapalam tego pytania wczesniej 🙂
marchewka napisał(a):
prazynka napisał(a):
marchewka napisał(a):
dziekuję 😉 pewnie tak będzie jak mówisz, choć jak się połamałam w najczarnejszych scenariuszach nie przewidziałam, że 21 miesięcy później bedę dalej walczyć, widzisz, choć kość to daje mi popalić, nawet moja rehabilitantka na pierwszym spotkaniu powiedziała, masz szczęście że to nie kość, a na końcu: jednak lepiej rozwalić kolano 😉 bardzo Ci współczuję tego stawu, ale pewnie też przyjdzie dla Ciebie jakiś lepszy czas i może skutki nie będą taki straszne jak teraz wygladaja, cóż obie podnieśmy głowy do góry 😉
no właśnie 🙂 głowa do góry 🙂 skąd jesteś Marchewko?
Wawa, Mokotów, a Ty? tez Wawa prawda?
Tak, tylko druga strona 🙂 to może spotkamy się na kawę, jak już dołować się to we dwie i przy jakimś pysznym ciastku ? 🙂
pedro napisał(a):
master to zależy jak bardzo zastoi Ci się staw skokowy no i oczywiscie jak szybko sie zrosnie, czesto słychac że na rehabilitacje potrzeba tyle czasu ile jest sie w gipsie.
nawet słyszałam, że dwa razy więcej 🙂
prazynka napisał(a):
pedro napisał(a):
master to zależy jak bardzo zastoi Ci się staw skokowy no i oczywiscie jak szybko sie zrosnie, czesto słychac że na rehabilitacje potrzeba tyle czasu ile jest sie w gipsie.
nawet słyszałam, że dwa razy więcej 🙂
A ja przeczytałam tu na forum ,że nawet razy 3 ;-(
alawpr napisał(a):
prazynka napisał(a):
alawpr napisał(a):
Prazynko miałas do czynienia z dogami? 60 sekund znowu w ataku ;-((
mój znajomy miał doga, dziewczyna na szkoleniu psim miała doga, zresztą pasjonuję się psami, także też o nich trochę słyszałam
Moja sunia tez po szkoleniu ,bo inaczej to ona by nas wyprowadzała na spacery a własciwie włóczyła za sobą na smyczy 😉
moja też, ale gdy pierwszy raz weszła na centralnym na schody ruchome to popłynęłam za tym " koniem pociągowym " 🙂
alawpr napisał(a):
marchewka napisał(a):
alawpr napisał(a):
Wielkie g.... nic nie pomaga. A przy pepku to juz dramat. Ale dzieki. Bedę wyc i tyle.Jutro sprawdze w udo???
ja po przerwie też mam klopoty, nawet raz udało mi się przebic na wylot i wylać zastrzyk na zewnątrz, męka to jest
Ałaaaaaaaaaa!!
no to jesteś mistrzynią 🙂
alawpr napisał(a):
marchewka napisał(a):
Ala, już pytałam, jestes stewardesą?
Tak....
a w Locie? bo mój brat jest pilotem w Locie, moze się znacie?
alawpr napisał(a):
prazynka napisał(a):
pedro napisał(a):
master to zależy jak bardzo zastoi Ci się staw skokowy no i oczywiscie jak szybko sie zrosnie, czesto słychac że na rehabilitacje potrzeba tyle czasu ile jest sie w gipsie.
nawet słyszałam, że dwa razy więcej 🙂
A ja przeczytałam tu na forum ,że nawet razy 3 ;-(
Oj Ala,to chyba będę takim przypadkiem, a nawet może i cztery się uda 🙁 tak mi zesztywniała ta noga, że jestem przerażona, wczoraj coś mi tam szlag trafił i dziś boli jak chcę chodzić a tu nawet rehabilitacja nie rozpoczęta, jeśli to znów zapowiedź tego sudeka na ból po ćwiczeniach to do końca życia nie opuszczę tego forum, a w nocy skakała i dręczyła mnie nieziemsko, ewidentnie zastój żylny w nocy mi dokucza a nie nerw, bo w ciągu dnia jest jakoś lepiej
alawpr napisał(a):
Marchewko,jak noga- lepiej ,bo napisałas ,że zaczeła ci dokuczac?
nie lepiej, a wręcz gorzej. jak opuszczam w dół to tak napieprza, że muszę natychmiast podnosić do góry, myślę, że to juz krążenie się posuło i mam nadzieję, że to nic gorszego. no i jak stawiam to boli kość. nie wiem czy to zrosty i przykurcze czy gnat i te cholerne dziury, słabo...
prazynka napisał(a):
marchewka napisał(a):
prazynka napisał(a):
no właśnie 🙂 głowa do góry 🙂 skąd jesteś Marchewko?
Wawa, Mokotów, a Ty? tez Wawa prawda?
Tak, tylko druga strona 🙂 to może spotkamy się na kawę, jak już dołować się to we dwie i przy jakimś pysznym ciastku ? 🙂
bardzo chętnie, tylko ja jeszcze jestem bardzo słabo mobilna, wczoraj zrobiłam sobie spacerek i dziś kwiczę, ale za jak mi się polepszy to z przyjemnościa, może jeszcze pozostała Wawa do nas dołączy?
witch napisał(a):
Hej Połamane i Połamani ! Wróciłam z ostatniego wyjazdu do miejsca pracy. Nawet nie wiedziałam, że tyle rupieci uzbierałam w biurku (i wszystko potrzebne-sic!). Ostatnie podpisy, pieczątki (mojej nie pozwolono mi zabrać - prosiaki ) i szczęśliwy powrót do domu w strugach deszczu. Boli mnie pięta i głowa. I mam dylemat - strzelić w łeb czy odciąć nogę ?
napic się wódki...
alawpr napisał(a):
Wy i tak jestescie dzielne , bo robicie sobie te zastrzyki same, ja za nic nie mogę takie jajo ze mnie.No ale jak sobie zrobic samemu jak mam zawsze zamknięte oczyska hi..hi.....
niby tak, nawet dożylne sobie sama robię, ale jak rozcięłam palec na szkle na długość zaledwie 1 cm to u chirurga szyli mi na leżąco a ja płakałam jak małe dziecko i na kontrolę już tam nie poszłam - ze wstydu 🙂
marchewka napisał(a):
prazynka napisał(a):
marchewka napisał(a):
Wawa, Mokotów, a Ty? tez Wawa prawda?
Tak, tylko druga strona 🙂 to może spotkamy się na kawę, jak już dołować się to we dwie i przy jakimś pysznym ciastku ? 🙂
bardzo chętnie, tylko ja jeszcze jestem bardzo słabo mobilna, wczoraj zrobiłam sobie spacerek i dziś kwiczę, ale za jak mi się polepszy to z przyjemnościa, może jeszcze pozostała Wawa do nas dołączy?
Zbiorowa kawa fantastyczna sprawa 🙂
marchewka napisał(a):
prazynka napisał(a):
marchewka napisał(a):
Wawa, Mokotów, a Ty? tez Wawa prawda?
Tak, tylko druga strona 🙂 to może spotkamy się na kawę, jak już dołować się to we dwie i przy jakimś pysznym ciastku ? 🙂
bardzo chętnie, tylko ja jeszcze jestem bardzo słabo mobilna, wczoraj zrobiłam sobie spacerek i dziś kwiczę, ale za jak mi się polepszy to z przyjemnościa, może jeszcze pozostała Wawa do nas dołączy?
Chetnie tylko jak bede uwolniona z gipsu i bardziej na chodzie;-)
witch napisał(a):
Hej Połamane i Połamani ! Wróciłam z ostatniego wyjazdu do miejsca pracy. Nawet nie wiedziałam, że tyle rupieci uzbierałam w biurku (i wszystko potrzebne-sic!). Ostatnie podpisy, pieczątki (mojej nie pozwolono mi zabrać - prosiaki ) i szczęśliwy powrót do domu w strugach deszczu. Boli mnie pięta i głowa. I mam dylemat - strzelić w łeb czy odciąć nogę ?
Najpierw ta pierwsza opcja, uciąć zawsze możesz 🙂 ja odreagowałam zamawiając dwie średnie pizze i pieczywo i sobie z małym ucztę zrobiliśmy, zapchałam się cholesterolem w żyle jeszcze bardziej, noga to mi sama pewnie odpadnie ale co mi tam, byle w duszy gra 🙂
marchewka napisał(a):
alawpr napisał(a):
Marchewko,jak noga- lepiej ,bo napisałas ,że zaczeła ci dokuczac?
nie lepiej, a wręcz gorzej. jak opuszczam w dół to tak napieprza, że muszę natychmiast podnosić do góry, myślę, że to juz krążenie się posuło i mam nadzieję, że to nic gorszego. no i jak stawiam to boli kość. nie wiem czy to zrosty i przykurcze czy gnat i te cholerne dziury, słabo...
Wydaje mi sie ,ze to te dziury.Mi jak naruszyli zrost przy komorkach napierniczała mnie noga około 2 tygodni jak nie dłuzej.
marchewka napisał(a):
witch napisał(a):
Hej Połamane i Połamani ! Wróciłam z ostatniego wyjazdu do miejsca pracy. Nawet nie wiedziałam, że tyle rupieci uzbierałam w biurku (i wszystko potrzebne-sic!). Ostatnie podpisy, pieczątki (mojej nie pozwolono mi zabrać - prosiaki ) i szczęśliwy powrót do domu w strugach deszczu. Boli mnie pięta i głowa. I mam dylemat - strzelić w łeb czy odciąć nogę ?
napic się wódki...
Dobry pomysł ale nierealny 🙁 Szkoda.
witch napisał(a):
Hej Połamane i Połamani ! Wróciłam z ostatniego wyjazdu do miejsca pracy. Nawet nie wiedziałam, że tyle rupieci uzbierałam w biurku (i wszystko potrzebne-sic!). Ostatnie podpisy, pieczątki (mojej nie pozwolono mi zabrać - prosiaki ) i szczęśliwy powrót do domu w strugach deszczu. Boli mnie pięta i głowa. I mam dylemat - strzelić w łeb czy odciąć nogę ?
Walnij noge do góry,zrób sobie kawke i połamana olewaj 😉