Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 329 z 977
LillaKorn napisał(a):
Próbowałam dzisiaj ponownie jechania autkiem. Znowu marnie....
Lilla ale to juz i tak duuuzo do przodu jak juz próbujesz to zaraz bedzie suuper!!!!Ja sobie jeszce o tym marze no ale i na mnie przyjdzie taki dzień.Powodzonka
Jeśli chodzi o wczoraj..to popadało troche popołudniu, a tak to słonecznie było.
Dziś też słonko świeci...ale jeszcze może popadać.
Dziś mija 6 tydzień od złamania dwukostkowego...chodzę o szynie i o kulach... troche sie dłuży ale jak ktoś już tu napisał przy złamaniach trzeba dużo cierpliwości a tej nieraz brakuje.
6 lipca mam wizytę u lekarza, tez powiem aby mi przepisał orteże na kostkę, jak nie przepisze to sam kupię w sklepie ortopedycznym..lub stabilizator jakiś.
opuchlizny prawie juz nie ma
Witam wszystkich poszkodowanych.Moja Firma zajmuje się odszkodowaniami a ja jestem jej przedstawicielem.Działam na terenie Warszawy lub jej okolicach.Jeżeli uwarzacie że takie odszkodowanie Wam się należy to proszę piszcie o swoich przypadkach na mojego maila zajmę się każdą sprawą.
Pozdrawiam
ojacie napisał(a):
A ja mam 7 tydzień od operacji i już po domu chodzę bez niczego, pewnie mi nie wolno, ale nie mogłam się powstrzymać, to uczucie <img src="smileys/heart.gif" width="" height="" alt="<3" title="
U mnie 21 tydzień od złamanka i ciągle na dwóch kulach! Jak widać nie ma analogi. Każdy przypadek inny.
denoviro napisał(a):
Nie pisałem wczoraj bo nie miałem czasu najpierw spacer 5 godzin około 16 km co było chyba przesadą bo właśnie obudziła mnie moja noga a potem poszedłem na impreze , a co do odstawania tej kości korelku pytałem sie odpowiedź brzmi tak musi być i tak mi powiedziało dwóch ortopedów , a faktycznie odstaje sporo bo wyczuwam jak ręką przejade po nodze.
Denoviro a próbowałeś biegać? Ja już 3 miesiąc chodzę i myślę że przejdę nawet 17 km ale z bieganiem mam problemy. Nawet lekki trucht i czuje ból w nodze.
wyspiarz napisał(a):
Jeśli chodzi o wczoraj..to popadało troche popołudniu, a tak to słonecznie było.
Dziś też słonko świeci...ale jeszcze może popadać.
Dziś mija 6 tydzień od złamania dwukostkowego...chodzę o szynie i o kulach... troche sie dłuży ale jak ktoś już tu napisał przy złamaniach trzeba dużo cierpliwości a tej nieraz brakuje.
6 lipca mam wizytę u lekarza, tez powiem aby mi przepisał orteże na kostkę, jak nie przepisze to sam kupię w sklepie ortopedycznym..lub stabilizator jakiś.
opuchlizny prawie juz nie ma
Ide znów na plazę tam moge sie wpatrywac godzinami w morze i miło płynie czas
termi22 napisał(a):
Witam wszystkich poszkodowanych.Moja Firma zajmuje się odszkodowaniami a ja jestem jej przedstawicielem.Działam na terenie Warszawy lub jej okolicach.Jeżeli uwarzacie że takie odszkodowanie Wam się należy to proszę piszcie o swoich przypadkach na mojego maila zajmę się każdą sprawą.
Pozdrawiam
Anika1979 napisał(a):
Ja mam 11 tydzień a orteze możesz miec ,ale niech Ci da skierowanie bo wtedy dopłacisz tylko 30%.Jak bedzie zrośniete to na pewno bedziesz mogł nosić,noga w kostce sztywna i nie boje sie ze cos przeskoczy choc wiadomo obciążam minimalnie bo przy wiekszym nacisku jeszce boli,chyba jednak cała ta nieszczesliwa przygoda bedzie trwała conajmniej do pół roku....Przypomnij z jakiego miasta jestes?wyspiarz napisał(a):
Jeśli chodzi o wczoraj..to popadało troche popołudniu, a tak to słonecznie było.
Dziś też słonko świeci...ale jeszcze może popadać.
Dziś mija 6 tydzień od złamania dwukostkowego...chodzę o szynie i o kulach... troche sie dłuży ale jak ktoś już tu napisał przy złamaniach trzeba dużo cierpliwości a tej nieraz brakuje.
6 lipca mam wizytę u lekarza, tez powiem aby mi przepisał orteże na kostkę, jak nie przepisze to sam kupię w sklepie ortopedycznym..lub stabilizator jakiś.
opuchlizny prawie juz nie ma
Ide znów na plazę tam moge sie wpatrywac godzinami w morze i miło płynie czas
delikatnie staram sie stawać na tą nogę.
Anika1979 napisał(a):
Ide znów na plazę tam moge sie wpatrywac godzinami w morze i miło płynie czas
A dzisiaj od czasu do czasu wychodzi słonko spoza chmur! Po obiadku też wychodzę!
ojacie napisał(a):
a u mnie leje bez przerwy 🙁
To kierunek Bałtyk:) upałów nie ma ale nie pada i jest ogołnie wporzadku:)🙂
ojacie napisał(a):
a u mnie leje bez przerwy 🙁
Ostatnie dni w Krakowie było pow. 25 st. a wczoraj ponad 30 st. W gipsie to średnia frajda, mimo że plastikowy i mogę go ściągać 😠
LillaKorn napisał(a):
Jestem z siebie strasznie dumna, bo przejechałam się trochę swoim autkiem w ruchu ulicznym! Mąż zgodził się z zasadzki, bo zgodnie z jego koncepcją było "jeszcze za wcześnie". Mieliśmy trenować tylko na placyku. Ruszyłam i mówię to może tak skręcimy na ulicę?. Małżonek na to swoje "jeszcze za wcześnie" a potem tonem zrezygnowanym "jak chcesz". Noga drewniana, boli i nie reguje tak samo jak przedtem więc zupełnie inne zachowania dają zamierzony efekt. Sprawdziła się prognoza Korela sprzed paru miesięcy, że najpierw pojadę (autkiem) a potem pójdę na dwóch nogach.
Brawo ,gratulacje!!!!!ja tez bede sie mierzyc po powrocie ale sledze Twoje postepy bo dla mnie auto jest niezbędne,,,tu to inne zycie bo morze ale miasto maskara ciagle trzeb akogos prosic zeby gdzies dojechac.Tak trzynmaj!
mago69 napisał(a):
Gratuluje Lilka!Oby tak dalej!Zdrowia!
Jazda samochodem jest dla mnie niezbędnym elementem powrotu do pracy! Stąd to zacięcie do tematu, bo efekty trochę marne. Jak się okazuje to mój mąż jest gorszą przeszkodą niż wszyscy lekarze medycyny pracy razem wzięci!
LillaKorn napisał(a):
mago69 napisał(a):
Gratuluje Lilka!Oby tak dalej!Zdrowia!
Jazda samochodem jest dla mnie niezbędnym elementem powrotu do pracy! Stąd to zacięcie do tematu, bo efekty trochę marne. Jak się okazuje to mój mąż jest gorszą przeszkodą niż wszyscy lekarze medycyny pracy razem wzięci!
Doskonale Cie rozumiem bo u mnie tak sammo- musze prowadzic auto tez powiązane z powrotem do pracy,i jak Ci idzie wciskanie pedałów no i obycie w ruchu ulicznym?jeżdze 10 lat ale juz ponad 2 nie siedziałam za kółkiem.Łódź jest juz zakorkowana wiec trzeba miec oczy dookoła głowy ale i sprawen nogi...eh..
Anika1979 napisał(a):
Doskonale Cie rozumiem bo u mnie tak sammo- musze prowadzic auto tez powiązane z powrotem do pracy,i jak Ci idzie wciskanie pedałów no i obycie w ruchu ulicznym?jeżdze 10 lat ale juz ponad 2 nie siedziałam za kółkiem.Łódź jest juz zakorkowana wiec trzeba miec oczy dookoła głowy ale i sprawen nogi...eh..
Noga złamana to lewa czyli sprzęgło. Jak wspominałam ma inne reakcje niż przed złamaniem. Muszę się jej na nowo nauczyć. Jest sztywna i po każdym wciśnięciu sprzęgła albo zaboli albo nie, albo coś strzyknie albo nie. Poza tym po 5 m-cach przerwy jazda w ruchu przypomina pierwsze jazdy po uzyskaniu prawa jazdy. Nadmieniam, że ruch w sobotę był mizerny i w samraz na takie manewry. Dzisiaj spróbuę znowu o ile ktoś mnie dopuści do kierownicy!
LillaKorn napisał(a):
Anika1979 napisał(a):
Doskonale Cie rozumiem bo u mnie tak sammo- musze prowadzic auto tez powiązane z powrotem do pracy,i jak Ci idzie wciskanie pedałów no i obycie w ruchu ulicznym?jeżdze 10 lat ale juz ponad 2 nie siedziałam za kółkiem.Łódź jest juz zakorkowana wiec trzeba miec oczy dookoła głowy ale i sprawen nogi...eh..
Noga złamana to lewa czyli sprzęgło. Jak wspominałam ma inne reakcje niż przed złamaniem. Muszę się jej na nowo nauczyć. Jest sztywna i po każdym wciśnięciu sprzęgła albo zaboli albo nie, albo coś strzyknie albo nie. Poza tym po 5 m-cach przerwy jazda w ruchu przypomina pierwsze jazdy po uzyskaniu prawa jazdy. Nadmieniam, że ruch w sobotę był mizerny i w samraz na takie manewry. Dzisiaj spróbuę znowu o ile ktoś mnie dopuści do kierownicy!
Czyli mamy to samo,,,sprzegłowa noga,ja tez lewa...teraz o kulach na plaże wiec nie ma potrzeby auta ale jak wróce moze w koncu nadejdzie taki dzień,ale lekarz zezwolił czy tak nie bardzo?bo róznie mówią ze jak sie ma dwie kule to lepiej nie ryzykowac i takie tam..ale zycie zyciem i pewne sprawy sa konieczne.To spory czas minał Tobie ja bym chciała przed wrzesniem juz normalnie smigac,,to sa zamierzenia a rzeczywistosc wyjdzie sama.Udanej niedzieli bo świeci słoneczko:)
ojacie napisał(a):
A ja mam 7 tydzień od operacji i już po domu chodzę bez niczego, pewnie mi nie wolno, ale nie mogłam się powstrzymać, to uczucie <img src="smileys/heart.gif" width="" height="" alt="<3" title="
Na szczęście pacjenci też mają swój rozum!
Polamana Kaska napisał(a):
Każdy lekarz mówi co innego, mnie dwóch orto- standardowo zakazało obciążąć przez 6 tygodni, jeden tylko odważny, powiedział, że z gwoździem można na trzeci dzień po operacji. Niestety z późno go spotkałam, ale i tak zaczęłam obciążać w około 4 - 5 tygodniu.ojacie napisał(a):
A ja mam 7 tydzień od operacji i już po domu chodzę bez niczego, pewnie mi nie wolno, ale nie mogłam się powstrzymać, to uczucie <img src="smileys/heart.gif" width="" height="" alt="<3" title="
Na szczęście pacjenci też mają swój rozum!
Anika1979 napisał(a):
Czyli mamy to samo,,,sprzegłowa noga,ja tez lewa...teraz o kulach na plaże wiec nie ma potrzeby auta ale jak wróce moze w koncu nadejdzie taki dzień,ale lekarz zezwolił czy tak nie bardzo?bo róznie mówią ze jak sie ma dwie kule to lepiej nie ryzykowac i takie tam..ale zycie zyciem i pewne sprawy sa konieczne.To spory czas minał Tobie ja bym chciała przed wrzesniem juz normalnie smigac,,to sa zamierzenia a rzeczywistosc wyjdzie sama.Udanej niedzieli bo świeci słoneczko:)
Mój lekarz kazał mi chodzić na dwóch kulach i pozwolił próbować jeździć. Oczywiście z dużą ostrożnością i bardzo prosił żeby "słuchać nogi", czyli jak zaboli to zaniechać.
ojacie napisał(a):
Ja myślę, że każdy przypadek jest indywidualny, a skoro mnie nie boli jak chodzę, nie puchnie i nic się nie dzieje to chyba nie szkodzi. Mam nadzieje, ale od jutra ruszam z rehabilitacją to się wszystkiego dowiem 🙂
Ba każde złamanie jest inne i każdy organizm jest inny.
LillaKorn napisał(a):
Noga złamana to lewa czyli sprzęgło. Jak wspominałam ma inne reakcje niż przed złamaniem. Muszę się jej na nowo nauczyć. Jest sztywna i po każdym wciśnięciu sprzęgła albo zaboli albo nie, albo coś strzyknie albo nie. Poza tym po 5 m-cach przerwy jazda w ruchu przypomina pierwsze jazdy po uzyskaniu prawa jazdy. Nadmieniam, że ruch w sobotę był mizerny i w samraz na takie manewry. Dzisiaj spróbuę znowu o ile ktoś mnie dopuści do kierownicy!
Moja też lewa i pierwszą jazdę pod okiem męża miałam dokładnie miesiąc temu, czyli 4 miesiące od złamania. Na początku też bolała i czułam się niepewnie, ale z dnia na dzień coraz lepiej. Przez ostatnie 3 tygodnie codziennie jeździłam na rehabilitację i wszystko wróciło do normy. Z chodzeniem już też całkiem nieźle, jeszcze trochę problemy ze schodzeniem ze schodów, ale jedną przyjaciółkę kulę jeszcze wożę w samochodzie. 🙂 Pan doktor odpuścił świadczenie rehabilitacyjne, ale na pewno dowiem się za 3 tygodnie czy mnie puści do pracy. Tak, że przede mną jeszcze 2 tygodnie intensywnej rehabilitacji i mam nadzieję powrót do pracy. Pozdrawiam wszystkich.
Gocha5 napisał(a):
Pan doktor odpuścił świadczenie rehabilitacyjne, ale na pewno dowiem się za 3 tygodnie czy mnie puści do pracy. Tak, że przede mną jeszcze 2 tygodnie intensywnej rehabilitacji i mam nadzieję powrót do pracy. Pozdrawiam wszystkich.
Mój kazal mi przygotować kwity na to świadczenie ale go trochę przyatakowałam i opowiedziałam o charakterze mojej pracy (stricte biurko). Z uwagi na fakt, że to moje leczenie idzie opornie i nikt nie wie jaki będzie ciąg dalszy (nadal wisi nade mną jakaś interwencja) to razem doszliśmy do wniosku, że takie rozwiązanie otworzy więcej drzwi w sytuacji gdyby leczenie należało poprowadzić w sposób inwazyjny. Zostaje jeszcze lekarz medycyny pracy (za miesiąc) i nie wiem co on powie na spacer z kulami!