Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 389 z 977

kasiek79

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Ja się przewróciłam podczas jazdy na łyżwach. Karetka zabrała mnie wprost z tafli lodowej. Jedyny plus, to fakt, że miałam naturalny okład z lodu. Nogę nastawiano mi stosując tylko środki przeciwbólowe czyli prawie na żywca,. Lekarz mówił, że jestem twarda, bo jeszcze nikomu nie udało mu się nastawić tak dobrze nogi bez znieczulenia ogolnego . Co z tego jak się potem wszystko rozeszło........

Lilla ,witaj w klubie,ja też na żywca bez znieczulenia!!!

Hmmm mnie pierwszy raz w nocy tez nastawiali na zywca ale po dwóch dniach musieli załozyć wyciąg i przebic sie pzrez kośc pietową to znieczulili mnie od pasa w dół Na nastepnych przegipsowaniach i korektach wyciągowych uspiali mnie

kasiek79

alawpr napisał(a):

aga-ka16 napisał(a):

Normalnie ciężko za Wami nadążyć. Dopiero zostałam dopuszczona do komputera i czytam nowe posty...A ich aż tyle...... Fajnie,że forum aktywnie działa.
Ja po dzisiejszej nocce nawet w tym pancerzu czuję się extra. Nie myślałam, że druty mi przeszkadzają bo chyba się do nich przyzwyczaiłam. Teraz kiedy ich nie mam wiem, że były straszne i trzeba było umieć z nimi żyć(cały gips się na nich opierał). Mówię Wam, że nawet na razie nie będę starać się o lekki gips bo ten po całkowitym wyschnięciu stał się o niebo lepszy od poprzedniego. Noga nic a nic nie boli, nawet dużo nie puchnie a w nocy mogłam nawet przekręcić się na bok kładąc chorą nogę na zdrową. Ulga....
Ten gips jest trochę cieńszy od poprzedniego no i bardziej wycięty pod pod kolanem, że mogę nawet delikatnie kolanko zgiąć.
Czuję, że odżywam.

I tak trzymaj.Z każdym dniem będzie coraz lepiej.A jak dobrze czujesz sie w tym gipsie to nie ma po co go zmieniac.Niepotrzebny strach i ból przy zmianie.
czekam na dzień kiedy ja bede mogła tak optymistycznie o tym wszystkim mysleć
kasiek79

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

aga-ka16 napisał(a):

Nad oknami zastanawiam się się już od 2 tyg. Mówię o tym mężowi ale on nie widzi na nich brudu...Prawdziwy facet...🙂

Póki światło się przebija przez szybę a firana sama nie spadnie od brudu - to dla facetów nie ma podstaw aby uznać je za nadające się do obróbki 🙂
Ja organizuję babski dzień i koleżanki okna ogarną.Takie jest motto naszego spotkania.Mąż będzie miał wychodne,niech chłop odpocznie.
ja jak w czwartek wróciłam wieczorem to w piatek ja mąz poszedł do roboty a dzieciaki do żłobka i pzredszkola to wpadła na chwile koleżanka Sprzątneła troche w salonie dała jeśc i wyprowadziła do kibelka 🙂
Dzisiaj wpadła koleżanka z pracy. Trochę mnei pocieszyła. Poweidziała ze w każdej chwili moge do niej dzwonic to wpadnie

Ja narazie moge liczyć tlyko na męza bo dziecia za male Tearz mąz ma trójkę a nie dójke dzieci A jak tlyko będe w stanie to od rzu wyslę męża gdzieś do chłopów coby sobbie ode mnie odpoczął bo jak narazie spisuje sie bardzo dobrze
kasiek79
Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być
witch
Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂
witch

kasiek79 napisał(a):

Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

aga-ka16

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

I tak naprawdę dopiero w takich sytuacjach ludzie dopiero dowiadują się jak są ważni dla siebie...

kasiek79

aga-ka16 napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

I tak naprawdę dopiero w takich sytuacjach ludzie dopiero dowiadują się jak są ważni dla siebie...

święte słowa

LillaKorn

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

To wszystko jest empiryczne. jak się nie przekonasz to nie będziesz wiedział i już!

LillaKorn

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

No ale za to kolejny etap z główki !

witch

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

To wszystko jest empiryczne. jak się nie przekonasz to nie będziesz wiedział i już!

A niby tylko niedowiarki tak mają, jak nie zobaczą to nie uwierzą. Wolałbym żyć bez takich doświadczeń. No ale ktoś musi cierpieć aby bawić mógł się ktoś 🙂

witch

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

No ale za to kolejny etap z główki !

Tak. Kolejny etap w tym maratonie do normalności 🙂

LillaKorn

witch napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

No ale za to kolejny etap z główki !

Tak. Kolejny etap w tym maratonie do normalności 🙂

Będzie dobrze! Napisz jaki rodzaj znieczulenia zaproponuje anestezjolog!

witch

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

No ale za to kolejny etap z główki !

Tak. Kolejny etap w tym maratonie do normalności 🙂

Będzie dobrze! Napisz jaki rodzaj znieczulenia zaproponuje anestezjolog!

Oczywiście, że napiszę. Operację chciano mi robić przy znieczuleniu miejscowym. Nie wyraziłam zgody, pomimo długich przekonywań ze strony pielęgniarek i lekarza. I myślę, że dobrze zrobiłam bo pewnie ponad 5 godzin nie wytrzymałabym w takim znieczuleniu na stole operacyjnym. Po operacji jednak było gorzej niż przy znieczuleniu miejscowym. Ból nogi nie do wytrzymania, jakby ktoś położył na nogę z 3 płyty chodnikowe i rozłożył rozżarzone węgle. Ale mogłam bez problemu leżeć na krzywym szpitalnym łóżku 🙂

alawpr

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

Mi już też słabo się robi na samą myśl o szpitalu:-(

alawpr

kasiek79 napisał(a):

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Ja się przewróciłam podczas jazdy na łyżwach. Karetka zabrała mnie wprost z tafli lodowej. Jedyny plus, to fakt, że miałam naturalny okład z lodu. Nogę nastawiano mi stosując tylko środki przeciwbólowe czyli prawie na żywca,. Lekarz mówił, że jestem twarda, bo jeszcze nikomu nie udało mu się nastawić tak dobrze nogi bez znieczulenia ogolnego . Co z tego jak się potem wszystko rozeszło........

Lilla ,witaj w klubie,ja też na żywca bez znieczulenia!!!

Hmmm mnie pierwszy raz w nocy tez nastawiali na zywca ale po dwóch dniach musieli załozyć wyciąg i przebic sie pzrez kośc pietową to znieczulili mnie od pasa w dół Na nastepnych przegipsowaniach i korektach wyciągowych uspiali mnie

Hmm... mnie ominęła ta atrakcja..wyciągu.Ale po zagipsowaniu lekarz coś mruczał pod nosem, o wyciagu ,ale było po ptakach.

alawpr

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

Mój mąż rok po roku połamał sobie obie ręce. I doszedł do wniosku ,że ręce to pikuś do nogi złamanej.

witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

Mój mąż rok po roku połamał sobie obie ręce. I doszedł do wniosku ,że ręce to pikuś do nogi złamanej.

Też tak często myślę, że z dwojga złego wolałabym mieć złamaną rękę.

alawpr

kasiek79 napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Póki światło się przebija przez szybę a firana sama nie spadnie od brudu - to dla facetów nie ma podstaw aby uznać je za nadające się do obróbki 🙂

Ja organizuję babski dzień i koleżanki okna ogarną.Takie jest motto naszego spotkania.Mąż będzie miał wychodne,niech chłop odpocznie.
ja jak w czwartek wróciłam wieczorem to w piatek ja mąz poszedł do roboty a dzieciaki do żłobka i pzredszkola to wpadła na chwile koleżanka Sprzątneła troche w salonie dała jeśc i wyprowadziła do kibelka 🙂
Dzisiaj wpadła koleżanka z pracy. Trochę mnei pocieszyła. Poweidziała ze w każdej chwili moge do niej dzwonic to wpadnie

Ja narazie moge liczyć tlyko na męza bo dziecia za male Tearz mąz ma trójkę a nie dójke dzieci A jak tlyko będe w stanie to od rzu wyslę męża gdzieś do chłopów coby sobbie ode mnie odpoczął bo jak narazie spisuje sie bardzo dobrze
Kasiek 79, to ty kochana łatwo nie miałaś ,jak rodzina się rozeszła do obowiązków tzn.mąż , a ty bidula sama zostałaś.
LillaKorn

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

Mój mąż rok po roku połamał sobie obie ręce. I doszedł do wniosku ,że ręce to pikuś do nogi złamanej.

Też tak często myślę, że z dwojga złego wolałabym mieć złamaną rękę.

Zdecydowanie złamana noga jest gorsza!. Złamana ręka nie powoduje aresztu domowego!

alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

Mój mąż rok po roku połamał sobie obie ręce. I doszedł do wniosku ,że ręce to pikuś do nogi złamanej.

Też tak często myślę, że z dwojga złego wolałabym mieć złamaną rękę.

Leżała obok mnie w szpitalu dziewczyna ze złamana ręką.Jak ja jej zazdrosciłam.Zobacz co się z człowiekiem w takich chwilach dzieje ,zazdrościc złamanej ręki!! Szok!!Ale naprawdę albo zazdroszczę ,że ktoś ma rąbniętą strzałkę albo rękę.

alawpr
Areszt ,jest najgorszą rzeczą w tym wszystkim.I uzaleznienie od drugiej osoby.Dramat, ale do przeżycia.Ja do tej pory głowę mam mytą przez męża nie mówiąc o większej toalecie.
witch

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

Mój mąż rok po roku połamał sobie obie ręce. I doszedł do wniosku ,że ręce to pikuś do nogi złamanej.

Też tak często myślę, że z dwojga złego wolałabym mieć złamaną rękę.

Zdecydowanie złamana noga jest gorsza!. Złamana ręka nie powoduje aresztu domowego!

Oby tylko ten areszt nas nie ..... zdegradował 🙂 Myślę, że aresztanci mają mimo wszystko lepiej od nas.

LillaKorn

alawpr napisał(a):

Areszt ,jest najgorszą rzeczą w tym wszystkim.I uzaleznienie od drugiej osoby.Dramat, ale do przeżycia.Ja do tej pory głowę mam mytą przez męża nie mówiąc o większej toalecie.

Za to nasi panowie mają okazję zaopiekować się swoimi słabiutkimi kobietkami! W związku z moim zlamaniem nawiązała ze mną kontakt moja kumpela z podstawówki. Widziała na Naszej-Klasie moje zdjęcie w gipsie wyskim i opowiedziała o swoim złamaniu ok 2 lata temu, które zakończyło się rozwodem, bo mąż nie sprostał zadaniu.

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Areszt ,jest najgorszą rzeczą w tym wszystkim.I uzaleznienie od drugiej osoby.Dramat, ale do przeżycia.Ja do tej pory głowę mam mytą przez męża nie mówiąc o większej toalecie.

Za to nasi panowie mają okazję zaopiekować się swoimi słabiutkimi kobietkami! W związku z moim zlamaniem nawiązała ze mną kontakt moja kumpela z podstawówki. Widziała na Naszej-Klasie moje zdjęcie w gipsie wyskim i opowiedziała o swoim złamaniu ok 2 lata temu, które zakończyło się rozwodem, bo mąż nie sprostał zadaniu.

Matko Lilla, to już naprawdę dramat!!

LillaKorn

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Areszt ,jest najgorszą rzeczą w tym wszystkim.I uzaleznienie od drugiej osoby.Dramat, ale do przeżycia.Ja do tej pory głowę mam mytą przez męża nie mówiąc o większej toalecie.

Za to nasi panowie mają okazję zaopiekować się swoimi słabiutkimi kobietkami! W związku z moim zlamaniem nawiązała ze mną kontakt moja kumpela z podstawówki. Widziała na Naszej-Klasie moje zdjęcie w gipsie wyskim i opowiedziała o swoim złamaniu ok 2 lata temu, które zakończyło się rozwodem, bo mąż nie sprostał zadaniu.

Matko Lilla, to już naprawdę dramat!!

życie kochana, życie!

alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

Za to nasi panowie mają okazję zaopiekować się swoimi słabiutkimi kobietkami! W związku z moim zlamaniem nawiązała ze mną kontakt moja kumpela z podstawówki. Widziała na Naszej-Klasie moje zdjęcie w gipsie wyskim i opowiedziała o swoim złamaniu ok 2 lata temu, które zakończyło się rozwodem, bo mąż nie sprostał zadaniu.

Matko Lilla, to już naprawdę dramat!!

życie kochana, życie!

Do d.... z takim życiem, jak się okazuje że żyło się pod jednym dachem z dupkiem.

kasiek79

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

Tak sobie myślę, że dla nas te nasze złamania są dobrą szkołą pokory a dla naszych współmałżonków - szkołą życia. Jestem więcej niż pewna, że lepiej dają sobie radę jako gosposie niż jakby mieli przejąć od nas nasz ból i dolegliwości. Nie wiem jak Wasi mężowie, ale mój na pewno nie przeszyłby takiego bólu o zdrowych zmysłach. I jakoś trudno mi go sobie wyobrazić "uziemionego", obolałego. Wtedy groziłaby mi paranoja 🙂

To wszystko jest empiryczne. jak się nie przekonasz to nie będziesz wiedział i już!

ja nie wiem .... u mnie raczej odwrotnie by sie lepiej sprawdzilo To znaczy jak widzę (a dopeiro od czwartku jestem w domuwięc przed nami jesczze dłuuuuugi czas) jak mój mąż sie wkurza w kuchni np to momentami mam wrażenie z z chęcią by sie ze mna zamienił i siedził sobie wygodnie na kanapie a ja bym robła jedzenie zmywała prała prasowała sprzatała dziec mi sie zajmowała. U nas to raczej ja byłą taka bardziej żywotna. A co do bólu....... myslę ze tak samo go znosi chociaż no nie dowiem sie nigdy tego

kasiek79

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

kasiek79 napisał(a):

Ja poczekam jeszcze 2 dni i jak bedzie dalej tak xle to w środę zabiorę się z mężem do Białegostoku i zajde na oddziałgdzie mnie robili żeby zobaczyli czy tak ma być

Ja jutro mam od rana konsultację z anestezjologiem a w czwartek zabieg wyjęcia części zespolenia. Noc nieprzespana jak nic 🙂

No ale za to kolejny etap z główki !

U mnie i tak sa noce nie przespane ale faktycznie sters na całego Ja sram w porty jak pomyslę o gipsiarzu z piłą. Trzymam kciuki żeby wszystko było ok

kasiek79

witch napisał(a):

LillaKorn napisał(a):

witch napisał(a):

Tak. Kolejny etap w tym maratonie do normalności 🙂

Będzie dobrze! Napisz jaki rodzaj znieczulenia zaproponuje anestezjolog!

Oczywiście, że napiszę. Operację chciano mi robić przy znieczuleniu miejscowym. Nie wyraziłam zgody, pomimo długich przekonywań ze strony pielęgniarek i lekarza. I myślę, że dobrze zrobiłam bo pewnie ponad 5 godzin nie wytrzymałabym w takim znieczuleniu na stole operacyjnym. Po operacji jednak było gorzej niż przy znieczuleniu miejscowym. Ból nogi nie do wytrzymania, jakby ktoś położył na nogę z 3 płyty chodnikowe i rozłożył rozżarzone węgle. Ale mogłam bez problemu leżeć na krzywym szpitalnym łóżku 🙂

To jakie miałas znieczulenie????Jak ie mejscowe??? Ja miałam PP