Złamanie nogi - rehabilitacja

Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 578 z 977

alawpr

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

Ej kochana ,widze że szlejesz juz jak wytrawny kierowca. Brawo!

Aurora
Alawpr, a Ty się nie stresuj wizytą, masz jeszcze na to czas! I może się tak zdarzyć, że na tej się rozczarujesz, ale na następnej to już na 100% będzie postęp!!!!!!!!!!!!
alawpr
Własnie musze sie na to nastawic,aby nie paśc z wrażenie zemdlona wrazeniem jak okaże sie ,ze jeszcze nie ten czas.
LillaKorn

alawpr napisał(a):

Lilla ,ty kobietko zrastaj sie w zaciszu domowym i swojej fabryki. I nie funduj sobie nastepnego horroru. Niech oni wszyscy sami sie łamia jak chcą . Ty juz raz a porzadnie to zrobiłas .I teraz tylko potrzebujesz czasu. A tego masz pod dostatkiem ,w kazdej chwili i okolicznościach.Ten lekarz u którego byłaś wydaje sie bardzo rozsądnym człowiekiem.Powiedzial co i jak i tego sie trzymaj,a o łamaniu zapomnij jak Romeo.

Wiesz Alawpr, celem mojej wizyty bylo pozyskanie wiedzy na ile moja kość w takim kształcie jakim jest teraz może wpływać negatywnie na funkcje ruchu. W zasadzie lekarz potwierdził moje przypuszczenia. I tak uważam, że krzywa i krotka noga po złamaniu w XXI wieku to średniowiecze. Moje leczenie też jest ze średniowiecza - jak rycerz spadal z konia i się łamał to wkładano mu nogę w łupki i czekano aż wydobrzeje.

Aurora

alawpr napisał(a):

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

Ej kochana ,widze że szlejesz juz jak wytrawny kierowca. Brawo!

Chciałabym, ale noga trochę boli bo ją trzymam w powietrzu a nie opieram na pięcie (stopa się za mało rusza) i tylko duszę palcami. Ale naprawdę nie jest źle 🙂

alawpr
Tak logicznie na to popatrzec to wydaje mi sie ,że moge wrócic jeszcze z gipsikiem. Ale krótki a długi to róznica wiec ryczec nie będę. Tylko co mi zostanie ze stopy to ja nie wiem. Jakaś totalna maskakra.
LillaKorn

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

I wiatr we wlosy i jaaaaaaazda!

witch

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

No i złamanie spowodowało, że Aurora ze zwykłego kierowcy miejskiego stała się Hołowczycem w spódnicy.
Tak trzymaj 🙂
Aurora

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Lilla ,ty kobietko zrastaj sie w zaciszu domowym i swojej fabryki. I nie funduj sobie nastepnego horroru. Niech oni wszyscy sami sie łamia jak chcą . Ty juz raz a porzadnie to zrobiłas .I teraz tylko potrzebujesz czasu. A tego masz pod dostatkiem ,w kazdej chwili i okolicznościach.Ten lekarz u którego byłaś wydaje sie bardzo rozsądnym człowiekiem.Powiedzial co i jak i tego sie trzymaj,a o łamaniu zapomnij jak Romeo.

Wiesz Alawpr, celem mojej wizyty bylo pozyskanie wiedzy na ile moja kość w takim kształcie jakim jest teraz może wpływać negatywnie na funkcje ruchu. W zasadzie lekarz potwierdził moje przypuszczenia. I tak uważam, że krzywa i krotka noga po złamaniu w XXI wieku to średniowiecze. Moje leczenie też jest ze średniowiecza - jak rycerz spadal z konia i się łamał to wkładano mu nogę w łupki i czekano aż wydobrzeje.

Zgadzam się, wstyd, żeby człowieka w dzisiejszych czasach tak leczono. Ale ile to tych przypadków się widzi w TV, o czym tu zresztą mówić, jak kobiety u nas przy porodach umierają.

witch

alawpr napisał(a):

Własnie musze sie na to nastawic,aby nie paśc z wrażenie zemdlona wrazeniem jak okaże sie ,ze jeszcze nie ten czas.

Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas 🙂
Nie panikuj Kobieto, i na Ciebie przyjdzie pora. Może nawet prędzej niż się spodziewasz.
Na omdlenie weź sole cucące 🙂 (żart)
Aurora

alawpr napisał(a):

Tak logicznie na to popatrzec to wydaje mi sie ,że moge wrócic jeszcze z gipsikiem. Ale krótki a długi to róznica wiec ryczec nie będę. Tylko co mi zostanie ze stopy to ja nie wiem. Jakaś totalna maskakra.

Ja już się tyle razy w życiu rozczarowałam, że chyba więcej bym nie zniosła i dlatego wolę się mile zaskoczyć niż znów mieć doła.
Nóżka słabiutka będzie, cudów nie ma, ale tro(ooo?)chę rehabilitacji i będzie ok.
witch

Aurora napisał(a):

Jeśli to działa na takich zasadach jak laser, to mój zabieg trwa 3 minuty raz dziennie, ale pewnie nie należy tego utożsamiać.

Czas i ilość ustaliłam po wnikliwej lekturze broszury i dokładnym przeszukaniu netu w tym temacie.
Dziękuję jednak za informację. Trudno - będę pionierem na własne życzenia. Ale czego się nie zrobi aby jak najszybciej zakończyć życie połamanego ?
alawpr

LillaKorn napisał(a):

alawpr napisał(a):

Lilla ,ty kobietko zrastaj sie w zaciszu domowym i swojej fabryki. I nie funduj sobie nastepnego horroru. Niech oni wszyscy sami sie łamia jak chcą . Ty juz raz a porzadnie to zrobiłas .I teraz tylko potrzebujesz czasu. A tego masz pod dostatkiem ,w kazdej chwili i okolicznościach.Ten lekarz u którego byłaś wydaje sie bardzo rozsądnym człowiekiem.Powiedzial co i jak i tego sie trzymaj,a o łamaniu zapomnij jak Romeo.

Wiesz Alawpr, celem mojej wizyty bylo pozyskanie wiedzy na ile moja kość w takim kształcie jakim jest teraz może wpływać negatywnie na funkcje ruchu. W zasadzie lekarz potwierdził moje przypuszczenia. I tak uważam, że krzywa i krotka noga po złamaniu w XXI wieku to średniowiecze. Moje leczenie też jest ze średniowiecza - jak rycerz spadal z konia i się łamał to wkładano mu nogę w łupki i czekano aż wydobrzeje.

Że średniowieczne metody nam zafundowano to ja dobrze wiem. U mnie lekarz powiedzial ,ze moze byc tak ,ze trzeba bedzie mi ten gwózdz wsadzic ale tylko po to aby usztywnic nogę. Ale okazało sie że nózia sie trzyma. Ale u mnie byłaby to inna sytuacja bo nie trzeba łamac. I to mozna u mnie zrobic w kazdej chwili. u ciebie to co innego. Za nic nie zgodziłabym sie na łamanie nie wiedząc jaki bedzie wynik. Cały czas zastanawiam sie czemu nawet teraz nie chca ci zrobic tego co mi. W czym to by przeszkodziło?Przeciez kazdemu mozna podac te cholerne komórki w każdej chwili. Więc o co chodzi do jasnej anielki.Jak moga byc takie różnice w leczeniu.

alawpr
Twoja sytuacja przypomina mi sytuację mojej sąsiadki-starowinki z Mazur.Połamałasie jako młode dziewcze z 50 lat temu.Finał tego taki,że reka krzywa jak zwichrowana gałąź. Ale to było milion lat temu. a teraz w tej dobie medycyny pozwolic pacjetowic czekac na cud to ,to jak u Inków.
alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

Własnie musze sie na to nastawic,aby nie paśc z wrażenie zemdlona wrazeniem jak okaże sie ,ze jeszcze nie ten czas.

Przyjdzie na to czas, przyjdzie czas 🙂
Nie panikuj Kobieto, i na Ciebie przyjdzie pora. Może nawet prędzej niż się spodziewasz.
Na omdlenie weź sole cucące 🙂 (żart)
Albo śmierdzącą skarpetę 😉
witch
Alawpr zapomniałam zapytać - jak nasze ukochane Mrągowo, jeszcze go nie zaorali ?????
alawpr

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

No i złamanie spowodowało, że Aurora ze zwykłego kierowcy miejskiego stała się Hołowczycem w spódnicy.
Tak trzymaj 🙂
Aurora bedzie Kubicą naszego forum 😉
witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Aurora napisał(a):

A co do jazd Lilla, to miałaś rację, najgorsza ta pierwsza. Teraz jeżdżę normalnymi trasami.

No i złamanie spowodowało, że Aurora ze zwykłego kierowcy miejskiego stała się Hołowczycem w spódnicy.
Tak trzymaj 🙂
Aurora bedzie Kubicą naszego forum 😉
A ja póki co tylko na miotle mogę sobie polatać 🙁
LillaKorn

alawpr napisał(a):

.Jak moga byc takie różnice w leczeniu.

Teoretycznie to każde zlamanie wymaga indywidualnego podejścia pod warunkiem, że podejmie się słuszną decyzję. Miniony rok wiele mnie nauczył. Stosowanie zasady ograniczonego zaufania do służby zdrowia to ogolne i bardzo łagodne motto.

alawpr

witch napisał(a):

Alawpr zapomniałam zapytać - jak nasze ukochane Mrągowo, jeszcze go nie zaorali ?????

Co Ci będę mówic jest cudne--oh..., tylko ja jakoś nie moge się do tego przeklętego miejsca teraz przekonac. Może pokocham z wyrachowania.

LillaKorn

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Na omdlenie weź sole cucące 🙂 (żart)

Albo śmierdzącą skarpetę 😉

Byle zadziałało!

alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

No i złamanie spowodowało, że Aurora ze zwykłego kierowcy miejskiego stała się Hołowczycem w spódnicy.
Tak trzymaj 🙂

Aurora bedzie Kubicą naszego forum 😉
A ja póki co tylko na miotle mogę sobie polatać 🙁
A ja w fotelu z pokrywka od gara pobrumbac..brym...brym...
witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

Aurora bedzie Kubicą naszego forum 😉

A ja póki co tylko na miotle mogę sobie polatać 🙁

A ja w fotelu z pokrywka od gara pobrumbac..brym...brym...

Ejże nie jest tak źle, mamy kule, wózki inwalidzkie - zajefajne środki lokomocji 🙁 Żeby je......rdza zżarła !!!

jasmar

Aurora napisał(a):

jasmar napisał(a):

Jestem po wizycie u ........................... No właśnie pani okazała się masażystką. Nie powiem dobrze to zrobiło mojej nodze, a bolała dziadowsko. Miałam zatrzymanie limfy-rozmasowała mi to. Stwierdziła, że mój mięsień uda-chyba czwórgłowy(albo jakoś tak) to flak. Pokazała jak go ćwiczyć. Ogólnie jestem zadowolona, tylko żeby to tak drogo nie kosztowało. Czy z NFZ-u można załatwić jakieś masaże ręczne, czy takie przyjemności to tylko prywatnie??

Z NFZ też są masaże, po prostu to jeden z zabiegów, tak jak wirówka, laser, itp.
Jasmar, mnie tłumaczyła rehabilitantka, że złamanie naszego typu poczyniło takie spustoszenie w obrębie stawu skokowego, że szok! Poszły tam te wszystkie torebki, ścięgna i inne gady i teraz trzeba to rozmasować, odbudować, tam są jakieś blizny, zrosty, zgrubienia, przykurcze itd, itp. I tylko masaże i odpowiednie zabiegi i ćwiczenia odbudują to wszystko, wyleczą tkanki itd. Na to potrzeba jednak czasu i wiele zależy od predyspozycji organizmu.
No spustoszenia to jedna sprawa. Jak zobaczyła zdjęcia to stwierdziła, że sobie nieźle narobiłam i będzie ciężko-powiedziała, że lepiej jak bym złamała piszczel lub strzałkę niż ten staw. Ale trudno już nic nie cofnę. Tearz czeka mnie rozruszanie tego co się pokurczyło-tylko czemu to tak boli_pani stwierdziła, że mam niski próg odczuwania bólu-no i jeszcze koszty. Wiem, wiem zdrowie i sprawność najważniejsze ale............... Z NFZ są pewnie takie kolejki, że nie wiem kiedy się załapię-jeśli jeszcze nawet skierowania nie mam. Ale to dziś było dobre, nie powiem przydałoby się więcej. Umówiłam się z babeczką na za tydzień. A jeszcze jakoś tak mnie po tym masażu bolą mięśnie jakbym przebiegła ileś kilometrów. CZy to normalny objaw??? mam nadzieję, że tak.
LillaKorn

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

A ja póki co tylko na miotle mogę sobie polatać 🙁

A ja w fotelu z pokrywka od gara pobrumbac..brym...brym...

Ejże nie jest tak źle, mamy kule, wózki inwalidzkie - zajefajne środki lokomocji 🙁 Żeby je......rdza zżarła !!!

Na pochybel im!!!!

alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

A ja póki co tylko na miotle mogę sobie polatać 🙁

A ja w fotelu z pokrywka od gara pobrumbac..brym...brym...

Ejże nie jest tak źle, mamy kule, wózki inwalidzkie - zajefajne środki lokomocji 🙁 Żeby je......rdza zżarła !!!

Na złom,pare groszy wpadnie!

witch

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Alawpr zapomniałam zapytać - jak nasze ukochane Mrągowo, jeszcze go nie zaorali ?????

Co Ci będę mówic jest cudne--oh..., tylko ja jakoś nie moge się do tego przeklętego miejsca teraz przekonac. Może pokocham z wyrachowania.

W przyszłym roku w lipcu spotkamy się w takim razie pod szpitalem 🙂 I zrobimy sobie przyjemność pisząc sprayem po ścianach co nam teraz w duszy gra.

alawpr
Jasmar,normalne,normalne.Ból taki jak przy zakwasach po ciężkim treningu!
witch

alawpr napisał(a):

Jasmar,normalne,normalne.Ból taki jak przy zakwasach po ciężkim treningu!

Ja tylko po rowerku i siedzę na jednym półdupku. Ale jeżdżę dalej, jutro nie powinno już być tak źle.

alawpr

witch napisał(a):

alawpr napisał(a):

witch napisał(a):

Alawpr zapomniałam zapytać - jak nasze ukochane Mrągowo, jeszcze go nie zaorali ?????

Co Ci będę mówic jest cudne--oh..., tylko ja jakoś nie moge się do tego przeklętego miejsca teraz przekonac. Może pokocham z wyrachowania.

W przyszłym roku w lipcu spotkamy się w takim razie pod szpitalem 🙂 I zrobimy sobie przyjemność pisząc sprayem po ścianach co nam teraz w duszy gra.

O chętnie, ja im dam konowałom jednym. Wymaluję im takie kwiatki,że zimą im jeszce będą kwitły-łobuzy!!