Złamanie nogi - rehabilitacja
Założył master_44, 28 marca 2007 · 429 106 wyświetleń · strona 685 z 977
packard napisał(a):
dzisiaj zająłem sobie cały dzień tak żeby sie nie zadręczać
Super, pomogło?
tak znalazłem sobie zajęcie przy moich ulubionych samochodach takie siedzące ,ale poczułem że znowu jestem potrzebny co prawda "ku chwale ojczyzny" ale zabiłem ten czas i to myślenie
Aurora napisał(a):
packard napisał(a):
dzisiaj zająłem sobie cały dzień tak żeby sie nie zadręczać
Super, pomogło?
witch napisał(a):
beat(k)a napisał(a):
Widziałam ze jest jakaś lista wizyt lekarskich. Informuje posłusznie ze dołączam do Kasi. We wtorek ide na kontole do otopedy. Bede chciała na nim wymóc zgode na zakonczenie L4 i powrót do pracy po rehabilitacji czylo koło 9 listopada. Dalsze siedzenie na zwolnieniu nie ma sensu jak tyle roboty. No i szkoda kasy. mam duzo urlopu wiec bede kombinowała jak nóżka odmówi współpracy
Czyli 27.10 ! Aurora Cię dopisze - ona trzyma kadry. Beata gratuluję Ci - połamałaś cię po mnie ale to ja teraz w "rozwoju" jestem za Tobą 100 lat jak za przysłowiowymi murzynami.
Ja właściwie jestem tylko prawą ręką Doty, ale dopisałam (parę postów wyżej).
packard napisał(a):
tak znalazłem sobie zajęcie przy moich ulubionych samochodach takie siedzące ,ale poczułem że znowu jestem potrzebny co prawda "ku chwale ojczyzny" ale zabiłem ten czas i to myślenie
Aurora napisał(a):
packard napisał(a):
dzisiaj zająłem sobie cały dzień tak żeby sie nie zadręczać
Super, pomogło?
Bo naprawdę mógłbyś się w depresję wpędzić, to się tak zaczyna, wiem, bo byłam kiedyś na pograniczu (ciężkie przeżycia osobiste do których nie chcę już nigdy wracać 🙁 ) Uwierz mi, złamanie nie jest tego warte.
rozmawiałem z moim serdecznym kolegą ten który miał to cholerstwo kiedyś "deprecha" noi powiedział mi że jak tak dłużej będzie to się może skończyć tym draństwem
nakrzyczał na mnie żebym sie ocknął
Aurora napisał(a):
Bo naprawdę mógłbyś się w depresję wpędzić, to się tak zaczyna, wiem, bo byłam kiedyś na pograniczu (ciężkie przeżycia osobiste do których nie chcę już nigdy wracać 🙁 ) Uwierz mi, złamanie nie jest tego warte.packard napisał(a):
tak znalazłem sobie zajęcie przy moich ulubionych samochodach takie siedzące ,ale poczułem że znowu jestem potrzebny co prawda "ku chwale ojczyzny" ale zabiłem ten czas i to myślenie
Aurora napisał(a):
Super, pomogło?
packard napisał(a):
a sędzią w tej naszej grze połamańców jest tylko CZAS który nie da się przeskoczyć widocznie tak musi być jestem już 4,5 miecha i jak tu widzę " dół" tez dopada tutaj co poniektórych
tak i najgorsza jest świadomość, że na pewnym etapie niewiele można zrobić, tylko czekać...
zapiąłem sie w sobie i czekam do końca listopada co jak to Kowalska śpiewała "co przyniesie nowy dzień"
zobaczymy co będzie
packard napisał(a):
dzięki Aurora za słowa otuchy 🙂
Nie ma sprawy 🙂
packard napisał(a):
Aurora ma pytanie : czy jak mam rozruszany staw skokowy i kolano to czy przy złamaniu piszczela w 1/3 jest jakaś rehabilitacja ? powiem tak jak by lekarz pozwolił cos dalej z nogą moją na plus to odpuszczam rehabilitację
Myślę, że nie będzie potrzebna, tylko chodzenie zwykłe, ale dbaj nadal, żeby te stawy się nie zastały, zwłaszcza skokowy bo z nim najtrudniej.
do pana jaśnie mr Smith > niech pan nie kozokuje bo ja też jestem kozak w życiu osobistym
teraz mam tragedię osobistą z nogą
kiedyś pewnie ja i pan nie zaglądnął by tutaj nawet na sekundę ,ale jak cos się dzieje "jak trwoga to do boga"
trochę pokory bo ja jej w krótkim czasie nabrałem już bardzo dużo
pozdrawiam panie mr Smith dużo zdrowia
ok dzięki za info
Aurora napisał(a):
packard napisał(a):
Aurora ma pytanie : czy jak mam rozruszany staw skokowy i kolano to czy przy złamaniu piszczela w 1/3 jest jakaś rehabilitacja ? powiem tak jak by lekarz pozwolił cos dalej z nogą moją na plus to odpuszczam rehabilitację
Myślę, że nie będzie potrzebna, tylko chodzenie zwykłe, ale dbaj nadal, żeby te stawy się nie zastały, zwłaszcza skokowy bo z nim najtrudniej.
Auroro ja uciekam powoli spać 🙂
dzięki bardzo
pozdrawiam wszystkich serdecznie dużo zdrówka i kostninki dla każdego po trochu sprawiedliwie
packard napisał(a):
ok dzięki za info
Aurora napisał(a):
Myślę, że nie będzie potrzebna, tylko chodzenie zwykłe, ale dbaj nadal, żeby te stawy się nie zastały, zwłaszcza skokowy bo z nim najtrudniej.packard napisał(a):
Aurora ma pytanie : czy jak mam rozruszany staw skokowy i kolano to czy przy złamaniu piszczela w 1/3 jest jakaś rehabilitacja ? powiem tak jak by lekarz pozwolił cos dalej z nogą moją na plus to odpuszczam rehabilitację
U mnie było tak, że miałam dwóch lekarzy jeden nie kazał nic robić a drugi: natychmmiast rehabilitacja! Powinna Pani już 1,5 m-ca temu zacząć!
packard napisał(a):
Auroro ja uciekam powoli spać 🙂
dzięki bardzo
pozdrawiam wszystkich serdecznie dużo zdrówka i kostninki dla każdego po trochu sprawiedliwie
packard napisał(a):
a sędzią w tej naszej grze połamańców jest tylko CZAS który nie da się przeskoczyć widocznie tak musi być jestem już 4,5 miecha i jak tu widzę " dół" tez dopada tutaj co poniektórych
Ten kto twierdzi, że tego nie przeszedł to najnormalniej kłamie albo wszystko dopiero przed nim.
eliska napisał(a):
LillaKorn napisał(a):
eliska napisał(a):
znacie jakiś bezbolesny sposób na usunięcie nie usuniętego szwu ? odpadł mi strupek, a spod niego wyziera taki zielony wąż...
Chyba pozostaje Ci tylko osobista pęseta!
Liluś, chyba połącze moczenie, o którym pisała Witch, z pęsetą i usunę dzikiego węża...
Eliska u mnie ten jak go nazywasz "wąż" siedział w skórze ponad 2 m-ce. Inne zostały usunięte duuużo wcześniej. Po tych wyjętych terminowo nie ma śladu a po tym ostatnim wypierdku została pamiątka - na końcu szwa po obu stronach dwa "łebki od zapałek" widoczne bardzo. Taki dodatkowy szczególik dla wzmożenia atrakcyjności złamania 🙂
packard napisał(a):
wydaje mi sie po przeanalizowaniu iż ja napewno za dużo od siebie i lekarza chcę wymusić na siłę
To wymuszanie na siłę, to normalne zniecierpliwienie i pęd do normalności. To odruch bezwarunkowy i tylko lekarz może przytemperować nasz zapał do pewnych ekstremalnych wyczynów (nam się wydaje, że możemy dużo więcej niż nam pozwalają). Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość. Wiem, że to trudne bo samej mi jej często brakuje. Ale przynajmniej się staram.
Aurora napisał(a):
Narzekanie? Przeważnie jest tu bardzo wesoło.
O tak. Nie tylko o swoich dolegliwościach piszemy, ale staramy się z dystansem i humorem opisywać to co nam doskwiera. Śmiech jest tu częstym gościem i dobrze. Wszak śmiech obniża obniża hormony stresu (a tego mamy full) i pozwala spalić zbędne kalorie - prawda dziewczyny ?
remi napisał(a):
Przy okazji chciałem zeby wyjeli mi jedną z nogi, bo strasznie mi przeszkadza (jest za długa) tylko czy potem bede mógł obciążac noge tak jak przed wyjęciem? Inaczej odpada bo człowiek znowu bedzie przykuty do łóżka, a nie widzi mi się to.
Po wyjęciu śruby będziesz mógł obciążać nogę tak jak i przed a po krótkim czasie zwiększą Ci obciążenie. Przed wyjęciem obciążałam do 20 kg a teraz mogę do 30 kg.
Tylko czy ta śruba o której myślisz jest przewidziana do wcześniejszego wyjęcia czy dopiero po okresie co najmniej pól roku razem z całą resztą ? Tego nie napisałeś.
witch napisał(a):
No dobra, kawę wypiłam, rozruszałam palce rąk a teraz pora na "rozruch upierdliwej". Ale macie melodię do spania, tylko pozazdrościć 🙂
Cześć! Dzisiaj nie mogę odsypiać, bo kuśtykam na zamknięcie sezonu żeglarskiego.
LillaKorn napisał(a):
witch napisał(a):
No dobra, kawę wypiłam, rozruszałam palce rąk a teraz pora na "rozruch upierdliwej". Ale macie melodię do spania, tylko pozazdrościć 🙂
Cześć! Dzisiaj nie mogę odsypiać, bo kuśtykam na zamknięcie sezonu żeglarskiego.
Dobrej zabawy!!!!
witch napisał(a):
No dobra, kawę wypiłam, rozruszałam palce rąk a teraz pora na "rozruch upierdliwej". Ale macie melodię do spania, tylko pozazdrościć 🙂
Ja też, pomimo, że trochę czasu już się rehabilituję, muszę zawsze rano rozruszać mojego sztywnego kulasa 🙁